Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
mysia

czego się boimy? Lęk przed.................

Jaki jest Twój lęk?  

207 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Jaki jest Twój lęk?

    • boję się śmierci
      49
    • ..zdrady
      9
    • przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
      17
    • dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
      35
    • lęk przed nieznanym otoczeniem
      18
    • lęk przed chorobą i cierpieniem
      65
    • lęk przed przemocą w domu
      1
    • lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
      5
    • lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
      22
    • lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
      6


Rekomendowane odpowiedzi

W czasie rozmów jestem spięty, ale szczególnie wtedy, gdy mi bardzo zależy na tym, by rozmówca właściwie mnie ocenił. Im bardziej mi zalerzy na ocenie innych, tym gorzej się czuję. Często w takich momentach dopadają mnie lęki. Dlatego czasem wole nie rozmawiać.

Dokładnie cie rozumiem. Ja się zasępiam do tego stopnia, że zaciskając zęby nabawiłam się przeskoku stawu żuchwowego. Nienormalna sytuacja ale wydusić słowa z siebie nie mogę chociaż bardzo bym chciała. Czuję się tak bardzo zakompleksiona, że gdyby mnie ktoś w tym momencie skrytykował to chyba bym wybuchła płaczem. Ehh.. żmudna praca mnie czeka...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ehh.. żmudna praca mnie czeka...

Praca, praca i w końcu efekty będą... I będziesz szczęśliwa z tych efektów. Sam muszę popracować nad tym co Ty i Amator. Ale wierzę, że mi się uda i będę miał w końcu z tym spokój. I w was też wierzę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten cały lęk przed krytyką jest gdzieś w nas wpisany, ale nie, dlatego że rzeczywiście jesteśmy gorsi i powinniśmy się wstydzić, tylko, dlatego że jesteśmy chorzy i przypisujemy sobie wiele cech, których tak naprawdę nie mamy. Ja po ostatniej wizycie u psychoterapeuty poczułam się tak dobrze, że przestali mnie obchodzić inni ludzie(tzn., co oni o mnie myślą), ludzie muszą nas zaakceptować takimi, jakimi jesteśmy- inaczej to nie ma sensu. Naprawdę poczułam się dobrze w swojej skórze, że aż cieszyłam się, że żyję i że jestem taka jaka jestem, właściwie to dalej się cieszę :D:D:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ania1987 cieszę się, że tak jest :D . Staram się do tego dążyć, ale myślę, że jeszcze jestem daleko od właściwej samoakceptacji i tolerancji do siebie... trzeba dalej "wędrować", kiedyś dotrę do celu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla ten stan mnie jest jak kula u nogi. Wydaje mi się, że być może głęboko utkwiło mi w podświadomości myślenie, powtarzam raz jeszcze ..myślenie co inni myślą bądż sądzą o mnie. Co gorsze to ja zawsze znałam odpowiedż - jak zawsze nic dobrego, same najgorsze opinie ble,ble....

Od czasu przebywania na forum zaczeło świtać :idea: mi w głowie pytanie. Od kiedy to ja jestem ekspertem w odczytywaniu czyjejś myśli ? Z tego co wiem nie jestem, aż tak zdolna. Chyba za nadto się przeceniałam :mrgreen: . Zaczynam odwracać mój tok myślenia i przestawać robić siebie jasnowidza. Postanowiłam eksperymentować I etap. ktory wprowadzam w życie tz. nie ważne kto jak się zachowuje, co robi w danym momencie starwam calkowicie koncentrować się na wlasnej osobie do czsu puki ktoś jasno i czytelnie nie powie mi (jeśli ma taką potrzebę ) co sądzi b ądż myślal omnie w danej chwili. Dość u mnie jasnowidztwa. Nie będę się nakręcał w lęki bo wcale nie jest mi z tym dobrze. Szukam alternatywy dlamnie dobrej - Jeśli chcesz mi coś powiedzieć to powiedz,a niebędę się domyślała - - .Dość i kropka. :lol:

Świadomie już jestem przygotowana na ten proces zdaję sobie sprawę by zadziałał nie mogę dokonać odwrotu .By zadzialam wemnie 100% kilku, jak nie kilkunastu miesięcy charówy nad sobą. Puki co nie znam innego rozwiązania.

Przeciesz dalam się tak glupio wciągnąć w ten lęk nie dwa ni, lecz bardzo namietnie sobie pracowalam kilka lat. I co mi to dało :idea:

 

 

trzeba dalej "wędrować", kiedyś dotrę do celu...

jak wielu z nas .Ale w grupie zawsze rażniej ;) Pa. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiaterku nawet, jeśli ktoś Ci coś powie wprost to przecież nie musi być prawdą, Ty znasz się najlepiej i będziesz umiała ocenić czy nawet, jeśli ktoś powiedział coś złego na Twój temat to jest to prawda czy zwykła złośliwość. Bo musimy pamiętać, że nikt nie jest doskonały i każdy ma prawo popełniać błędy i mieć wady i wcale nie powinno to sprawiać niskiej samooceny(według mnie nie ma aniołów, każdy ma swoje grzeszki, które ukrywa i ciemną stronę charakteru). Poza tym łatwo jest zauważyć, że tym, co się w życiu powodzi ludzie po prostu najwyraźniej w świecie zazdroszczą i gadają głupoty,(dlatego nie powinno się takich ludzi słuchać(krytykować jest łatwo), a na każdego można coś znaleźć, ale przecież nie o to chodzi- lepiej zająć się własnym życiem i zrobić wszystko żeby być z niego zadowolonym). A co do jasnowidzenia to zgadzam się całkowicie (ja tez nie wiem skąd, ale miałam takie zdolności hehe-, ale już ich nie chcę)!!! :D:D:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzeba być sobą i nie dawać się ponosić swoim emocjom. Jeśli my mamy akceptować innych takimi, jacy są, może to działać w drugą stronę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A to, że się tak przejmujemy krytyką innych ludzi, dowodzi na nasze niskie poczucie własnej wartości. Pamietam czasy, kiedy byłem ze swoja dziewczyną w szczęśliwym związku. W tym czasie prawie nic mnie nie obchodziła krytyka i opinia innych. Byłem szczęśliwszy. Ludzie mnie tak nie denerwowali. Miałem cel i ukochaną osobę, która na dodatek starała się mnie zrozumiec. Poprostu byłem dowartościowany. Teraz mi tego brak.

 

W wakacje, pewnym wyzwaniem stał sie dla mnie sport i w tym czasie czułem się lepiej. Ale gdy miewałem napady lęku, to zawsze zdawałem sobie sprawę jakie szczęście potrafi byc kruche i krótkie.

 

W moim przypadku za główny cel stawiam sobie odbudowanie wlasnej wartości, ale nie wiem dokładnie jak to zrobić. Samemu jest strasznie trudno......

 

wiatr, masz 100% racji. Ja też za czesto staram się przewidzieć co inni o mnie myslą. Nawet jak idę ulicą to podswiadomie gadam do mijajacych mnie ludzi, tak jakbym wiedział, że ich uwaga i mysli skupiają się na mojej osobie. Jakbym był jakimś cholernym jasnowidzem. Ale dzieje się tak szczególnie wtedy gdy jestem sam. Gdy jestem zajety rozmową z bliską mi osobą to już na to nie zwracam uwagi. Najtrudniej jest w miejscu pracy, bo mam cały czas kontakt z ludzmi czy tego chce czy nie. No i odstawiam teraz leki, tak więc czasem jest fatalnie. A pomyślec, że kiedyś kochałem moja pracę, wogóle kochałem pracę i obcowanie z ludżmi....

 

PS: wiecie co czsem mi pomaga: do mojej pracy, co pewien czas, przychodzą niepełnosprawni i to całkiem mocno. Jednak niekiedy tryskają takim optymizmem, że aż mnie zatyka. Może to tylko ich przykrywka, ale i tak to doceniam. Wtedy często myślę sobie, że ja to chyba nie mam tak żle. No i czasem jak jest mi strasznie żle to sobie o tych ludziach przypominam.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz co Amator myślę sobie, że jakby płacili za te jasnowidzenie nie mialabym rozdygotanego organizmu tylko byłabym najbogatrza w Polsce, eee co ja piszę na świecie :mrgreen::mrgreen:;) Pa. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czesc czesc moich niepowodzenia w zyciu były spowodowane nawet nie sama krytyka ale juz jej przepowiednia,tzn;jezeli sie doczegos zabieram to najczesciej pierwsza mysla jaka mam to co powiedza jak mi sie nie uda?Nie umie poradzic jak sobie z lekiem przed kerytyka bo jak narazie to on wygrywa w moim zyciu i skutkiem tego sa czeste porazki,ktore odbieram jako potwierdzenie tego ze mieli racje,ze nie potrafire nie umie nie dam sobie rady,co za tym idzie spadek mojej samooceny.Tylko problem w tym ze tak krytyka nie pada z konkretnie z czyichś ust lecz rodzi sie w mojej glowie.To ja sama jestem swoim najwiekszym katem,wiem ze musze sie leczyc jezeli bede mialajkies spoosby ja sobie radzic to napweno tu zagladne i napisze(czesto robie wszystko zeby mi sie nie udalo zebym mogla potwierdzic sie moja teza jaka jestem beznadziejna,tylko ze wtedy to czuje sie jeszcze gorzej, strach przed niepowodzeniem mnie paralizuje a jednoczesnie do tego niepowodzenia daze)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dt12345 Nie nakręcaj się sama, widzę, że tak jak wiaterek, amator i ja, należysz do jasnowidzów. Ej może założymy jakiś gabinet i będziemy zbijać na tym niezłą kasę?!!! Co wy na to?! :D:D:D:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o krytykę to bylam przewrażliwiona i źle się to skończylo. Ale nie o tym będę pisać. Wiecie co? Wkurza mnie strasznie to, że dużo z nas tu na forum ma takie problemy które zabierają wolność, oplatają nas jak ciężkie lańcuchy i sprawiają, że czujemy się jak w więzieniu. Poprostu wkurza mnie to i Was na pewno też. To tylko mnie zagrzewa do roboty. Czulam się jak więzień zbyt dlugo. Znajdźcie w sobie silę, żeby z tym walczyć i uwolnić się, nawet jakby to mialo trwać dlugo i malymi kroczkami. Trzymam kciuki za nas i Wy też trzymajcie, ok? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ashley... podpisuję się pod Twoim postem od początku do końca, masz 100% rację - ja już zacząłem stawiać pierwsze kroki w tym temacie... i zobaczymy, co będzie z tego dalej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Poprostu wkurza mnie to i Was na pewno też.

Zauwazyłam pewną prawidłowość- a zatem -

-> jestem nieudacznikiem -> ktoś kieruje w moją stronę krytykę -> odbieram i owa krytyka powoduje u mnie uczucie złości -> myślę o tym, że chce zrobić wszystko co jest możliwe dla udowodnienia niesłuszności krytykanta -> świadoma problemów decyduję się na bieg przez tor przeszkód -> przechodzę męki pańskie :shock: ale nie cofam się przed metą -> osiągam cel tak samo wyczerpana jak i szczęśliwa -> teraz możesz mi naskoczyć Panie Krytykant - dlaczego? - bo mam ambicje!!!

 

A wszystko dzięki prawidłowemu działaniu systemu wkurzania się :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A wszystko dzięki prawidłowemu działaniu systemu wkurzania się Mr. Green

Atkaa, tylko wtedy, gdy działa on prawidłowo. Bo wiele osób po krytyce ma:

-> załamka i nic nie robię -> koniec bajki.

 

Ale twój system jest jak najbardziej słuszny i pozytywny. Możesz dodać to do zasad, które wypisujemy, ale na którymś innym poście (już się pogubiłem jakim :P ) Świetna sprawa, przypomnę sobie to, gdy mnie ktoś skrytykuję :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od ponad roku choruje na nerwicę lękową, pomału z niej wychodze, jednak nie mogę opanować tego lęku na przejściach dla pieszych, ten lęk pojawia się gdy stoje na przejściu i czekam na zielone światło. Nie wiem jak sobie z tym poradzić? Czy macie na to jakiś sposób? Proszę o radę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cos co mnie trapi praktycznie odkad pamietam

przy róznych nowych sytuacjach głównie gdy musze połaczyc czyności umysłowe z manualnymi. Najsilniejsze natezenie w moim przypadku było jesli chodzi o jazde samochodem. Kiedy zaczynałem sie uczyc jeździc to moj "super" instruktor który wyznawał tylko jedna zasade "jak nie zrozumie raz to drugim razem trzeba krzyknac a moze nawet uderzyc". Po zdaniu nie jeździłem duzo i przed kazda jazda czułem paniczny strach. Od razu gorac, szybkie bicie serca setki mysli o wypadkach innych a kaczac ze sie dosłownie trzesłem ze strachu. Kiedy juz wsiadałem do samochodu powoli ustepowało. Dopiero kiedy zaczołem w pracy jeździc duzo po miescie czodzinnie po 120 km tetno wróciło normalnego stanu ale sam lek przed nowym pozostał. Nie tak dawno byłem na ściance wspinaczkowej z kolega. On wyszedł na góre a ja go asekurowałem a własciwie próbowałem. Po mimo ze stał przy mnie instruktor a sama czynność jest prosta i wymaga tylko paru powtazalnych czynności rekoma to ja byłem maksymalnie zestresowany nie potrafiłem tego wykonac poprawnie co groziło spadkiem kolegi.

Jeśli macie cos takiego jak próbujecie sobie z tym poradzic?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzeba poprostu przełamać ten lęk i tyle ;) a wiem co mówie bo nie takie lęki się przełamywało ,można ze wszystkim sobie poradzić ale trzeba ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć ! przejdziesz 1000 razy a za 1001 bedzie już lepiej niestety musisz być wytrwała bo innej drogi nie ma pozdr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie tez przerazaja te przejcia dla pieszych i to czekanie na zielone swiatlo- staje sie wtedy bardzo niecierpliwa i denerwuje mnie takie stanie bo czasami jeszcze bardziej sie wtedy nakrecam.Staram sie wychodzic do sklepow gdzie mozna przejsc "automatycznie" tzn tam gdzie nie ma swiatel ale wiem ze to nie jest rozwiazanie.Kiedys trzeba bedzie temu stawic czolo.Ps.A mam jeszcze pytanie czy nie przeraza was stanie 1 godz w Kosciele(badz na polku) w jednym miejscu???Bo ja praktycznie przestalam chodzic do Kosciola z obawy przed atakami.Jak sobie z tym radzicie???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja czasami obawiam się przechodzenia przez pasy, gdy te wszystkie samochody stoją, światła świecą wprost na mnie, a kierowcy skupiają wzrok na osobach przechodzących. Nigdy nie wiem jak się mam zachować to tak jakbym szła po jakimś wybiegu, gdzie wszyscy gapią się tylko na mnie(tak jest najczęściej, kiedy przechodzę sama).

 

 

A co do kościoła to też czasami nie mogę wystać, ale jest to na szczęście takie miejsce, z którego w każdej chwili mogę wyjść, ale co niedzielę walczę ze sobą i staram się nie panikować. Na to najlepszym sposobem jest dla mnie skupienie się na duchowości tego miejsca, odcięciu się od rzeczywistości i od otaczających ludzi i powiedzeniu sobie, że tutaj chroni mnie ktoś o wiele silniejszy i nie da mi zrobić krzywdy. Naprawdę to pomaga

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

... Na to najlepszym sposobem jest dla mnie skupienie się na duchowości tego miejsca, odcięciu się od rzeczywistości i od otaczających ludzi i powiedzeniu sobie, że tutaj chroni mnie ktoś o wiele silniejszy i nie da mi zrobić krzywdy. Naprawdę to pomaga...

 

Aniu,jak pięknie to napisałaś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieki za rady. Próbuje z tym walczyć, zaczełam nawet psychoterapie - zobaczymy jak bedzie... Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Róża, to, co napisałam to czysta prawda, która płynie prosto z mojego serca, gdyby nie wiara to pewnie nie byłabym w stanie walczyć z tą chorobą. Kościół jest dla mnie szczególnym miejscem, gdzie czuje się na równi z innymi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Za dwa dni jade na dluzej za granice.Piekielnie boje sie lotu,rozlaki z domem,nowych miejsc i ludzi.Boje sie,ze tam na miejscu oszaleje,postradam zmysly.Jut teraz co noc sie dusze,wali mi serce,mam dreszcze,mdlosci,jestem blada i przerazona.Oprocz luxety doraznie lykam alprox,ale nie mozna wiecznie na tym jechac.Psychiatra uwaza,ze tam sobie poradze,zwalcze nerwice ale ja sie boje ze bedzie wrecz przeciwnie.Umiem perfect jezyk,ale co z tego skoro brak mi przebojowosci,pewnosci i odwagi.Jestem zrozpaczona :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×