Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)


Aga1

Rekomendowane odpowiedzi

4 godziny temu, Jurecki napisał:

@Lusesita Dolores a ciężko było się podnieść, później było lepiej?

Bardzo cieżko. Moment wstania  z łóżka jest dla mnie bardzo ciężki😥

chodze boso po ulicy

 

 

 

Klozapol 300mg

Solian 800mg

Haloperidol 15mg

Pregabalina 150mg

Afobam 1mg doraźnie

 

Annuszka wylała olej

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 godzin temu, nieprzenikniona napisał:

@shira123 gratulacje 🙂

jakieś konkretne plany dalej?

 

13 godzin temu, nieprzenikniona napisał:

@shira123 gratulacje 🙂

jakieś konkretne plany dalej?

tak,  od września kształce się na terapeutę nurt psychodynamiczny, choc zastanawiam się tez nad dbt.

chciałabym byc spokojna jak woda w jeziorze, tymczasem jestem jak wzburzone fale....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przestałam planować. To duża zmiana dla mnie. Mały człowiek nauczył mnie cieszyć się z danej chwili, z małych rzeczy. Być bardziej spontaniczną. 

Twoje własne oczekiwania ranią cię bardziej niż cokolwiek innego. 

 

Dbanie o siebie jest największym wyrazem dbania o najbliższych. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem, że już trochę zakrawa to o spamowanie w różnych wątkach na forum, ale po prostu rozpiera mnie radość z powodu ogromnego sukcesu. Powiem Wam, ze wszystkie dyplomy uczelni wyższych, awanse, podwyżki, sukcesy w pracy charytatywnej przy tym bledną. Tylko urodzenie dzieci było lepszym uczuciem niż to. Po wielu latach wiem, co mi dolega i mam na to oficjalny papier. Po wielu latach wiem, jakie mój mózg ma ograniczenia i ze to nie jest moja wina. Czuję, jakby ktoś mi zdjął z pleców wielki ciężar i odzyskałam wiarę w moją intuicję. Owszem, mam nerwicę, ale to tylko jedna z diagnoz pobocznych. Żadne terapie ani leki na nerwice i depresje nie mogły mi do końca pomoc, bo podstawą problemu są wrodzone i nieuleczalne ADHD oraz zaburzenia ze spektrum autyzmu. Ktoś może się dziwić, że mnie to cieszy, ale to mi pozwoliło w pełni zaakceptować, ze na niektóre rzeczy nie mam wpływu i że nie muszę się czuć winna. Poza tym pojawiła się tez inna możliwość leczenia farmakologicznego podstawowej choroby. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

45 minut temu, minou napisał:

Wiem, że już trochę zakrawa to o spamowanie w różnych wątkach na forum, ale po prostu rozpiera mnie radość z powodu ogromnego sukcesu. Powiem Wam, ze wszystkie dyplomy uczelni wyższych, awanse, podwyżki, sukcesy w pracy charytatywnej przy tym bledną. Tylko urodzenie dzieci było lepszym uczuciem niż to. Po wielu latach wiem, co mi dolega i mam na to oficjalny papier. Po wielu latach wiem, jakie mój mózg ma ograniczenia i ze to nie jest moja wina. Czuję, jakby ktoś mi zdjął z pleców wielki ciężar i odzyskałam wiarę w moją intuicję. Owszem, mam nerwicę, ale to tylko jedna z diagnoz pobocznych. Żadne terapie ani leki na nerwice i depresje nie mogły mi do końca pomoc, bo podstawą problemu są wrodzone i nieuleczalne ADHD oraz zaburzenia ze spektrum autyzmu. Ktoś może się dziwić, że mnie to cieszy, ale to mi pozwoliło w pełni zaakceptować, ze na niektóre rzeczy nie mam wpływu i że nie muszę się czuć winna. Poza tym pojawiła się tez inna możliwość leczenia farmakologicznego podstawowej choroby. 

Gratuluję. Dobrze postawiona diagnoza zmienia wszystko. Człowiek przestaje czuć winnym. Wreszcie może spojrzeć na życie we właściwy sposób. Łatka hipochodryka nareszcie znika. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

57 minut temu, Melodiaa napisał:

Ten mały człowiek to wielki spryciarz😜

Bo ten mały człowiek to mała kobietka, a kobietki są spryciulami od urodzenia. Wiem coś o tym

Nikt nie przyjdzie cię uratować. Nowy partner czy awans nie naprawią twojego wnętrza, bo masz 100% odpowiedzialności za swój własny umysł

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Gratuluję. Dobrze postawiona diagnoza zmienia wszystko. Człowiek przestaje czuć winnym. Wreszcie może spojrzeć na życie we właściwy sposób. Łatka hipochodryka nareszcie znika. 

Mi to akurat nie pomogło.

"Objawy mają swoje znaczenie"

Zygmunt Freud (1856-1939)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, minou napisał:

Dlaczego?

Bo za moje dolegliwości winni są najbliżsi. Nigdy nie czulam sie temu winna, bo nie mialam wpływu na to w jakiej rodzinie się urodzę.

Akceptacja nic nie dała, bo życie dalej jest męką, tym bardziej nie pomogła diagnoza, wrecz przeciwnie.

Co innego choroba fizyczna, tu właściwa diagnoza może być zbawienna, jak napisałaś.

Edytowane przez ala1983

"Objawy mają swoje znaczenie"

Zygmunt Freud (1856-1939)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

23 minuty temu, ala1983 napisał:

Bo za moje dolegliwości winni są najbliżsi. Nigdy nie czulam sie temu winna, bo nie mialam wpływu na to w jakiej rodzinie się urodzę.

Akceptacja nic nie dała, bo życie dalej jest męką, tym bardziej nie pomogła diagnoza, wrecz przeciwnie.

Co innego choroba fizyczna, tu właściwa diagnoza może być zbawienna, jak napisałaś.

A ok, rozumiem, przykro mi. Podobno osoby wychowane w rodzinach dysfunkcyjnych zwykle czują się winne dopóki tego nie „przerobią” i nie zrozumieją, ze nie mieli na to wpływu. Ty nie musisz najwyraźniej przepracowywać tego etapu, a to już coś. Podobno tez w pewnym momencie oprócz akceptacji przychodzi tez wybaczenie i wtedy można to zostawić za sobą, ale domyślam się ze to trudne. Nie wiem, czy sama zdobyłabym się na taką wspaniałomyślność.

W moim przypadku sprawy tez nie są czarno-białe bo te diagnozy są w rodzinie mojego ojca, tylko dopiero teraz zostało to nazwane. I moje dzieci tez je mają. Z perspektywy czasu nie wiem czy osoby obciążone genetycznie powinny mieć dzieci i nie wiem czy moje dzieci w trudnych chwilach nie skierują złości na mnie. Czasu nie cofnę i nie chcę, szkody tez nie naprawie, ale przynajmniej wiem jak pomoc i sobie i im.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 23.10.2022 o 18:06, ala1983 napisał:

Bo za moje dolegliwości winni są najbliżsi. Nigdy nie czulam sie temu winna, bo nie mialam wpływu na to w jakiej rodzinie się urodzę.

Akceptacja nic nie dała, bo życie dalej jest męką, tym bardziej nie pomogła diagnoza, wrecz przeciwnie.

Co innego choroba fizyczna, tu właściwa diagnoza może być zbawienna, jak napisałaś.

Rozumiem Cię. Też wychowałam się w rodzinie dysfunkcyjnej, idealnej na pozór a w środku koszmar. Wiesz, właśnie postanowiłam podjąć krok i mimo że widzę to teraz jako przegrana (mam 28 lat i ambicje rodziców z rodzeństwa przeszły na mnie), to jednak zadzwoniłam dziś do nich z za granicy i przyznałam się że potrzebuję pomocy. A nie było łatwo, bo akurat odebrał tata, który jest bardzo apodyktyczny i ciężko mu wejść w czyjąś skórę. Ale wiesz jak zareagował? Powiedział mi: "Przestań płakać kochanie, będzie dobrze." I coś we mnie pękło, poczułam się znowu jak mała dziewczynka która szukała rozpaczliwie azylu wśród nic nie rozumiejących rodziców. 
Pierwszy krok mam za sobą, myślę, że drugi też, bo teraz już wiem o pewnych rodzinnych tajemnicach i o tym z czym oni się zmagali i powiem szczerze, że nie wiem jak JA bym sobie z tym poradziła. Także wiem, że chcę i MUSZĘ im wybaczyć żeby iść dalej. 
Co do diagnozy, dawno temu stwierdzono u mnie nerwicę lękową. Wtedy też mnie to przerastało, znalazłam sobie wyjście, a raczej ucieczkę od patrzenia na tą nerwicę, ale diagnoza męczyła mnie, bo mimo tego że były momenty w których czułam się zdrowa to jednak za szyją wciąż słyszałam tykającą bombę. Teraz z punktu widzenia tych wielu lat, cieszę się z tej diagnozy. Lęk towarzyszył mi zawsze (choć komu teraz nie towarzyszy?), ale pewnie nieracjonalne zachowania utwierdzały mnie w tym, że to nerwiczka a nie ja. Niestety podejrzewam, że gdybym jednak poddała się chociażby terapii (leków boje się z powodu skłonności do narkotyków), teraz tańczyłabym z nerwicą za pan brat ucząc się jak z nią żyć a nie uciekać. 

2 dni bez MJ - tyle wystarczyło mi już żeby widzieć wyraźniej i chcieć widzieć

trzymam kciuki Ala, dawaj znać co i jak i nie zamykaj się

"I'd rather be with you and fly through space..."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, OnHorseback napisał:

 A nie było łatwo, bo akurat odebrał tata, który jest bardzo apodyktyczny i ciężko mu wejść w czyjąś skórę. Ale wiesz jak zareagował? Powiedział mi: "Przestań płakać kochanie, będzie dobrze."


trzymam kciuki Ala, dawaj znać co i jak i nie zamykaj się

 

Chyba jednak w innych relacjach Sie wychowalysmy, bo takie slowa jakie ty uslyszalas od swojego ojca, mojemu w życiu nie przeszłyby przez gardło.

 

Nie ma o czym dawać znać, czuje złość na rodziców,  w sumie złość to mało powiedziane. Przebaczenie nic nie dało, bo nie zostanie zapomniane do konca mojego życia.

"Objawy mają swoje znaczenie"

Zygmunt Freud (1856-1939)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, ala1983 napisał:

Chyba jednak w innych relacjach Sie wychowalysmy, bo takie slowa jakie ty uslyszalas od swojego ojca, mojemu w życiu nie przeszłyby przez gardło.

A rozmawiałaś z nimi szczerze o wszystkim?  Ta relacja to długie lata pracy, chociaż mimo tego nie ufam im w pełni.

Edytowane przez OnHorseback

"I'd rather be with you and fly through space..."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Udało mi się dziś więcej poćwiczyć, i nawet ogarnęłam tonik i krem na buzię, plus umyłam kibelek - nie wiem, skąd na to wszystko miałam siłę, ale to super, że dziś więcej ogarnęłam 🙂 👍

Albo znajdziesz drogę, albo ją zbudujesz

Pamiętaj, zawsze znajdzie się ktoś, kto Ci kibicuje

Naucz się doceniać to, co masz, zanim czas sprawi, że docenisz to, co miałeś

Pamiętaj, że po każdej burzy kiedyś wyjdzie słońce. Ale tylko od Ciebie zależy, czy będziesz chciał je dostrzec

Myśl to, co prawdziwe, czuj to, co piękne, kochaj to, co dobre

W wielu rzeczach są plusy, których nie dostrzegamy

Czasem przyczyna jest ważniejsza, niż efekt

Bardzo późno zdobywamy się na odwagę wiedzenia tego, co wiemy

Myśląc pozytywnie przyciągasz pozytywne zdarzenia

Pierwszym warunkiem szczęścia jest rozsądek

Postrzegasz rzeczy i osoby nie takimi, jakimi one naprawdę są, ale takimi, jakimi Ty je uczyniłeś

Rozwój i zmiany bywają bolesne, ale nic nie jest tak bolesne, jak tkwienie w miejscu, w którym Ci bardzo źle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×