Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)


Aga1

Rekomendowane odpowiedzi

Monar, naprawdę gratuluję. Jesteś bardzo ambitna, oby tak dalej :great:

 

-- 17 paź 2013, 19:50 --

 

kasiątko, Kasiu, śliczny ten piesek /przepraszam za offa, ale musiałam :D /.

"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"

"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.

Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monar, wyraźnie czuje się Twój zapał, zaangażowanie. Z tego mogą być tylko sukcesy :D

"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"

"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.

Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już ponad rok mieszkam na dość wysokim piętrze mimo lęku wysokości. Początkowo bałem się na samą myśl o wejściu do tego mieszkania. Okien może jeszcze nie będę mył w najbliższym czasie ale i tak rozpatruje to w kategoriach sukcesu :)

Ogólnie, to bym chciał żeby było dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy to sukces ale zamiast wegetować w łóżku małymi krokami próbuje coś wykrzesać znaleźć osobe z którą będę się wzajemnie wspierać i która będzie miała taki sam problem jak ja. Bo kto mnie lepiej zrozumie?

Nie chce Ci się żyć bo masz przed sobą wysoki próg którego nie jesteś wstanie pokonać...No to weź kogoś na plecy tego co stoi obok, podsadź, później on wciągnie Ciebie. Nie pamiętasz jak to było na podwórku kiedy byliśmy dziećmi?

Okolice Katowic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W końcu udało mi się niedawno przemóc i zadzwonić do poradni psychiatrycznej. Niestety na razie skończyły im się środki z NFZ, ale pani kazała mi dzwonić jeszcze w tym tygodniu. Po cichu liczę na to, że przyjmą mnie na oddział dzienny. Tak dalej jak obecnie żyć się po prostu nie da...

"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Daniel18 , a nie lepiej spróbować iść po prostu do lekarza, psychoterapia itp?

Chyba że chcesz żyć w ''symbiozie'' ale problem pojawi się ,gdy Ty wyzdrowiejesz , a ta druga osoba nie. lub na odwrót

 

Dzień bez kofeiny.. Troche sennie ale myślałam że wcale nie wstane. Miłym plusem była zmiana czasu :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Steviear, Psychoterapia nie jest w stanie mi pomóc. Tak stwierdzili psycholodzy którzy wywalali mnie z hukiem z gabinetu.

 

Zresztą ja też w to nie wierze tak jak w nic innego już.

Nie chce Ci się żyć bo masz przed sobą wysoki próg którego nie jesteś wstanie pokonać...No to weź kogoś na plecy tego co stoi obok, podsadź, później on wciągnie Ciebie. Nie pamiętasz jak to było na podwórku kiedy byliśmy dziećmi?

Okolice Katowic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to jacyś nieporządni Ci psycholodzy. Pewnie z NFZ

Może prywatnie spróbój ? O ile oczywiście moja teoria się potwierdza

No to uwierz, bo ktoś musi w końcu. Ludzie Ci nie pomogą , jak sam nie zechcesz sobie pomóc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może ja wam coś opowiem? ostatnie dni były dla mnie koszmarem szczególnie nocą, brak snu, lęk, panika, histeria, dziwne zachowanie ciała...byłam u psychiatry, wypisał mi leki ale mimo to wegetowała w łóżku pewnie dlatego, że biorę leki od 3 dni a nie chcę brać leku na sen...zaczęłam szukać pomocy wszędzie i wczoraj trafiłam na księdza. To znajomy ksiądz, odbyliśmy długą rozmowę, wyspowiadał mnie, pomodlił się za mnie i dał mi pokutę do odmówienia. Zrobiłam to! a idąc do łóżka gorąco się modliłam ignorując sygnały wysyłane przez moje ciało, skupiając się na modlitwie i prośbach do Boga, na dziękowaniu i proszeniu o zdrowie i wiecie co? nie minęło kilka chwil a ja spałam jak zabita! chociaż nadal trochę obawiam się wieczorów...ale im więcej wieczorów prześpię tym mniej przestanę się ich bać! uwierzyłam w wiarę, w jego moc...może to dobry krok ku wolności?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

idąc do łóżka gorąco się modliłam ignorując sygnały wysyłane przez moje ciało, skupiając się na modlitwie i prośbach do Boga,

Przestalas sie skupiac na objawach a zaczelas na czym innym.. nic dziwnego ze minelo. To nie wiara Cie uzdrowila a moze raczej wiara w to ze dasz rade.

Ja tak mam kiedy cwicze z ciezarkami.. kiedy skupiam sie jedynie na cwiczeniach jest cholernie ciezko i czuje jak boli mnie kazdy miesien. Od jakiegos czasu robie powtorzenia automatycznie ale ustawiam sie twarza do okna ...duzo latwiej sie cwiczy myslac o tym co sie dzieje na zewnatrz zamiast wsluchujac w bol miesni

Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

 

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

idąc do łóżka gorąco się modliłam ignorując sygnały wysyłane przez moje ciało, skupiając się na modlitwie i prośbach do Boga,

Przestalas sie skupiac na objawach a zaczelas na czym innym.. nic dziwnego ze minelo. To nie wiara Cie uzdrowila a moze raczej wiara w to ze dasz rade.

Ja tak mam kiedy cwicze z ciezarkami.. kiedy skupiam sie jedynie na cwiczeniach jest cholernie ciezko i czuje jak boli mnie kazdy miesien. Od jakiegos czasu robie powtorzenia automatycznie ale ustawiam sie twarza do okna ...duzo latwiej sie cwiczy myslac o tym co sie dzieje na zewnatrz zamiast wsluchujac w bol miesni

ANDD....

WWIIIIILD ATHEIST STRIKES BACK :lol::lol::lol:

Werble

applause.gif

 

 

Co do moich sukcesów,niestety nie ma się czym chwalić :<.

 

No chyba że realizacja hobby to jakiś tam "sukces" :<

"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do moich sukcesów,niestety nie ma się czym chwalić :<.

Czyli post jest nie na temat, i zgodnie z regulaminem powinien zostać usunięty.

 

Mój wielki sukces: Złapałem moda podczas łamania regulaminu forum. :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No chyba że realizacja hobby to jakiś tam "sukces" :<

 

 

Czyli post jest nie na temat, i zgodnie z regulaminem powinien zostać usunięty.

 

Mój wielki sukces: Złapałem moda podczas łamania regulaminu forum. :twisted:

Niestety,1 zdanie jest zgodne z tematem

Oklaski powyżej :>

"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

właśnie wróciłam z dłuuuuuuuuuuuuugiego spaceru i.............. po raz pierwszy od 4 lat przeszłam przez wiadukt. Serce waliło mi jak oszalałe ale jakoś się przemogłam. Nie dostałam ataku paniki ale wiem, że bez paroksetyny nie zdobyłabym się na to. Nie mogę jeszcze w to uwierzyć i cała się trzęsę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

Moją historią chciałabym przekonać wszystkich którzy boją się przestąpić próg gabinetu psychiatry. Ja rózne dziwne 'nerwowości' przeżywałam od małego , lecz kumulacja powstała w momencie gdy po ciężkim okresie ciąży urodziłam mojego ukochanego syna. Zostając z nim sama w domu dostawałam ataków paniki i wrażenia że mogę coś zrobić mojej kruszynce. I wtedy popełniłam największy błąd- 'zignorowałam' swój lęk . Przez kolejne dwa lata było tylko gorzej- na początku 2013 roku byłam już w takim stanie , że nie potrafiłam samodzielnie przestąpić furtki domu . Koszmar.

Lęki i napady paniki przeszkodziły mi w wychowywaniu synka i cieszeniu się macierzyństwem. W koncu w kwietniu 2013 zacisnęłam zęby i nikomu nie zwierzając się pojechałam do psychiatry. Pani doktor przepisała mi leki ktorych się bałam- jest to chyba normalna reakcja każdego: 'ja i psychotropy??'

lecz to okazało się strzałem w dziesiątkę- po półtora tygodnia zażywania leków odważyłam się sama pojechac autobusem do mojej mamy, pózniej powoli zaczelam wychodzic z synkiem. jak jest dziś?

W czwartek zaczynam nową pracę, jestem radosną matką i żoną, jedyne co to 20 kg przybyło mi od słynnego lerivonu. Ale szczerze- mam to gdzieś! Gdybym mogła cofnąć czas to zaraz po urodzeniu mojego szczęscia udałabym się na wizytę........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kasiątko, :uklon:

mówiłamTobie, że jestem z Ciebie dumna bardzo :105:

'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '

M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×