Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

carlosbueno, Widzisz, te 20 cm to sporo różnicy .

Zależy to też od budowy ciała, czy ktoś ćwiczy i pewnie innych takich. (mówię o moim wzroście i wadze o której wspominałeś 80 - 85 kg).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tam jak dziś zobaczyłam swoje tłuste ciało na basenie... Tak przytyłam... :oops:

 

Jęczę, jak już pewnie niektórzy zauważyli w innych tematach, bo moi rodzice wciąż się kłócą... Boję się że kiedyś nie wytrzymam, wskoczę im w kłótni słowami "CHCECIE, KUR WA MNIE ZABIĆ?!" i wezmę na ich oczach żyletkę w swoje ręce i wbiję ją sobie w rękę. Tak, dla pokazu. Ale mam już tego tak serdecznie dosyć, że łapię się wszelkich sposobów (bo zabić się nie chcę). Mam ostatnio takie straszne sny, np. że jestem śmiertelnie chora, że leków już nie łyknę.

Chyba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lady Em., Być może taki szok, spowodował aby się "ogarnęli", ale skoro mają siebie dość, to lepiej by się rozeszli, chyba nie potrafią dostrzec że ktoś jeszcze cierpi z powodu ich kłótni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lady Em., Rozumiem Cię. Ja do dziś odczuwam na psychice awantury rodziców, gdy byłem mały. Nie wiem czemu oni to robią przy swoich dzieciach. Ignorancja? Nie wiedza o tym, że niszczą psyche dzieciom?

Spróbuj się zdystansować od ich problemów i żyć własnym życiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jęczę, jak już pewnie niektórzy zauważyli w innych tematach, bo moi rodzice wciąż się kłócą... Boję się że kiedyś nie wytrzymam, wskoczę im w kłótni słowami "CHCECIE, KUR WA MNIE ZABIĆ?!" i wezmę na ich oczach żyletkę w swoje ręce i wbiję ją sobie w rękę. Tak, dla pokazu. Ale mam już tego tak serdecznie dosyć, że łapię się wszelkich sposobów (bo zabić się nie chcę). Mam ostatnio takie straszne sny, np. że jestem śmiertelnie chora, że leków już nie łyknę.

Chyba.

Mam to samo, już prawie 30 lat. Na moich nic nie działa, dosłownie nic, żadne słowa i czyny, nawet moja choroba...

 

-- 09 mar 2012, 23:27 --

 

Midas, Ja to nazywam nieudolność wychowawcza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Midas, próbowałam. Naprawdę, po tym jak stworzyłam związek, czyli 2 lata temu, było lepiej, zdystansowałam się, wszystko git majonez, miałam ich kłótnie w dupie najprościej mówiąc, bo miałam własny związek, angażowałam się, oni mnie nie obchodzili. Ale od roku znów jest to samo. Moi rodzice mają takie różne wybuchy (tzn. moja mama, w okresach przedmiesiączkowych), i wtedy to się nasila. Ale, kur wa, to jest już nie do zniesienia...

ala1983, :(

 

To chyba w dużym stopniu przyłożyło się do naszej choroby, jak sądzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ala1983, tak nam dopomóż Bóg! :smile:

Musimy jakoś z tego wyjść...

I takie myślenie proszę mi tu utrzymywać :angel: , a nie jakieś cięcie,czy samobójstwa ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lady Em., Może postaraj się przetrwać jakoś ten okres. W końcu się usamodzielnisz i wyrwiesz od nich, wtedy znów może poczujesz git majonez ;)

Ważne żeby nie powielać ich błędów w przyszłości.

To chyba w dużym stopniu przyłożyło się do naszej choroby, jak sądzicie?
No w moim przypadku niemal 100% jest po stronie rodziny, nie tylko awantury, wóda, ale też wiele innych spraw :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie nie potrafią się dopasować, a potem drą na siebie japy i niszczą kolejne pokolenia....to jest chore

No niszczą, ale ja to zatrzymam. Po moim trupie :!: Zatrzymam i zniszczę tę chorą patologię w mojej rodzinie. Tak mi dopomóż Bóg !

To szczera prawda, mi się chce znowu płakać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Midas, rozmawiałam z nią, wiele razy, ale niestety - jak widać nic nie pomaga. Nawet moja psycholog powiedziała jej z czym ona mi się tylko kojarzy - z krzykiem. Zadziałało na kilka dni, a teraz znów obnosi się ze swoim humorze i wyzywa ojca o nie wiadomo co... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Midas, rozmawiałam z nią, wiele razy, ale niestety - jak widać nic nie pomaga. Nawet moja psycholog powiedziała jej z czym ona mi się tylko kojarzy - z krzykiem. Zadziałało na kilka dni, a teraz znów obnosi się ze swoim humorze i wyzywa ojca o nie wiadomo co... :(

u mnie znowu był problem z ojcem a rodzice byli średnio dopasowani miedzy sobą,

był agresywny wobec mnie, ja tak zawsze chciałam inaczej ....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lady Em., Ech to faktycznie przykra sprawa. Jesteś świadoma, że ona też ma jakieś zaburzenia, piszesz że jest DDA, może najlepiej byłoby się z tym oswoić, zatolerować? Myśleć sobie- "a niech się drze w końcu jest zaburzona". Ech wiem....łatwo pisać

Ja już od dawna nie zwracam uwagi na awantury w domu, dla mnie to jest niemal codzienność, w sumie samo przeszło jakoś. Choć z tym krzykiem też tak mam. Nawet jak mój ojciec mówi w normalny sposób, a uniesie tylko trochę głos, to niekiedy chcąc nie chcąc gotuje się we mnie i mam dziwny odruch "strachu"? Ale niedługo się wyrywam od nich więc może jakoś to będzie.

Moi rodzice są najbardziej niedopasowanymi ludźmi na świecie. Każda ich cecha charakteru, temperament itd. to niebo, a ziemia. Pewnie między innymi dlatego mój brat ma schizofrenie, a ja jestem mixem różnych dziwnych cech. :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×