Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

Ja mam właśnie tak, że raz na jakiś miesiąc mnie chwilami wkurvia samotność ale to jest tak pojebane, że i tak nie chcę z wieloma osobami spędzać czasu bo nie widzę w tym sensu, nie cierpię tej obłudy, schematów.... chyba nawet nie będę się w tym rozpisywał ale mniej więcej chodzi mi o to o czym pisali moi przedmówcy. Cieszę się tylko tym że raz na jakiś czas mam okazję porozmawiać z osobą która mnie rozumie i też widzi ten cały cyrk, który jest na świecie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skarżą się na samotność a stówy nie chcą wydać na przytulaśne ramionko :D Tu się płaci za ciepło emocjonalne, obecność "drugiego człowieka", a nie za samą poduszkę :mrgreen:

W jakimś kraju (chyba USA) można zapłacić za rzeczywistą obecność drugiego człowieka, podobno istnieje tam zawód przytulacz.

 

gdyby nie internet, to izolacja byłaby jeszcze większa.

Ja w zasadzie dopiero, gdy miałem internet, zacząłem nawiązywać jakieś kontakty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taka refleksja mnie nachodzi. Groniec w musicalu "Metro" śpiewała "Pytają wszyscy skąd jesteś i co robisz, to im wystarczy, że imię jakieś masz". Mi się wydaje, że to jest ten fatalny typ samotności, w którym mijasz jakiś ludzi, czasem jakiś ktoś się nawet przypałęta, ale jednak błyskawicznie zdajemy sobie sprawę, że w zasadzie ta osoba jest tu zbędna, bo słucha jakby nie słuchała, patrzy jakby nie widziała i mówi coś, ale w zasadzie mogłaby nie mówić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pluszowy w kosmosie, Niestety to nie jest proste z przyczyn takich, o których pisało już kilka osób wyżej. Nie da się na dłuższą metę znieść obecności cienia obok siebie, osoby która na każde nasze 1 słowo mówi 10 swoich w dodatku nie do tematu. Dlatego tak jak kilka osób zauważyło często cenniejsza jest samotność, choć ta niestety doskwierać lubi i szuka się - choćby tych cieni. Są samotniejsi ode mnie i jest ich całe mnóstwo. Ja od kilku miesięcy z nikim się nie spotkałem, tygodniami nie wychodzę z domu i mój świat ogranicza się w głównej mierze do siebie samego i internetu. Od kilku lat jeśli nie od zawsze tak naprawdę nie spotkałem osoby, która by mnie zrozumiała. Tak po prostu, bez głupich porad, bez ciągłego gadania o sobie. Już nie pamiętam kiedy komuś się mogłem wygadać. A swoją drogą powiedzenie "na bezrybiu i rak ryba" nie obowiązuje wszystkich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

qxy, czyli chcesz być wysłuchany i zrozumiany, sam nie będąc zainteresowany tym, co druga strona ma do powiedzenia? Niektóźi wartościowi, wrażliwi ludzie mają swój świat i tzw. bogate życie wewnętrze i właśnie tych odrzucasz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pluszowy w kosmosie, No oczywiście, że ja daję ludziom zrozumienie i pomoc. Zbyt dosłownie odczytałeś mojego posta i wyciągasz dalekie wnioski. Od zawsze ludziom służyłem pomocą, radą, rozmową, kiedy tylko widziałem, że coś nie tak. Nawet prosić mnie nie było trzeba specjalnie. Po prostu napisałem o samotności w dziale "samotność" - więc napisałem jakby o swoich bolączkach, a nie o tym co ja daję innym - to temat do innego działu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lepszy milczący rozmówca jak żaden,nawet jeśli nie dyskutuje wiele,ale choć też nie krytykuje,poniża itd. Tylko nie ocenia i milczy D:

"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem, wiem... Postanowiłam wrócić na indywidualne i martwię się, że przez to nikt nie będzie mnie chciał :(

Zapewniam ,że będzie spokojnie kochana ,a na parę lekcji nie dałabyś jeżdzić do szkoły?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Arhol, no wiesz, po co komuś wariatka, skoro może mieć zdrową, normalną partnerkę...

 

White Lily, skąd ta pewność, że znajdę? Te zajęcia indywidualne będą właśnie w szkole.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Makabra, Kwestia gustu,człowieka...zresztą sama tu siedzisz i można tu znaleźć niejedną użytkowniczkę z problemami,a mimo to w związku.

Jak długo człowiek nie zapełnia myślenia i życia tylko problemami swoimi,leczy zaburzenia i reszta,ma jakąś tam szansę na relacje,mniejszą lub większą - Ale ma.

"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Makabra, Wiem,zadupia zawsze będą zadupiami,jeśli już upatrujesz jakiejś szansy - rozglądałbym się gdzieś w internecie,czy innym rejonie polandii,raczej innego wyjścia nie ma.

"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Makabra, Niestety...życie nie jest tak wygodne :<,oczywiście nie mówię że nie masz szans znaleźć kogoś z "okolic",jednak w razie czego,nie wykluczaj kogoś tylko z powodu odległości,ten typ problemu (o ile nie są to odległości liczone w tysiącach km) jeszcze można przeskoczyć,o ile relacja by miała jakąś wartość.

Dystans zaś...nie obawiasz się,że z powodu braku znajomych,czy "własnego" życia,zaczęłabyś żyć żywotem 2 strony? Czy też zbytnio się angażować? ( Co jest możliwe u osób z niską samooceną,(jakich wiele na foro,mnie wliczając) ),Niestety 2 strona mogłaby się poczuć zbyt osaczona i związek by się rozpjerdolił prędzej jak zaczął .

Oczywiście to tylko schemat/stereotyp/możliwy scenariusz. Niekoniecznie musi tak być czy się stać.

Zaś nawet odległość,jako jedna z "przeszkód" może też mieć i swoje plusy - Jeśli to by było problemem i związek się rozpjerdoli to tylko znak że przy większym kryzysie by się rozpadło - tak choć można sprawdzić trwałość i potencjał danej relacji D: .

Jeśli przejdzie się przez takowy problem i relacja przetrwa - pozwoli ją to umocnić,ewentualnie pokaże że choć zaczątki mają jakiś sens.

To też jednak teoria,mająca zapewne częściowe pokrycie w realu,nie całkowite.

Wydaje mi się jednak,że w twojej sytuacji gdzie ludzie już "wiedzo" swoje w szkole a także braku znajomych z innego środowiska z zewnątrz,jak i problemem z nawiązywaniem relacji z normalsami/ogólnie w realu,może być to ciężkie do realizacji .

Lecz żywot to biatch,od czasu do czasu zaskakuje,lecz na cuda bym nie liczył.

Dlatego w owej sytuacji bym bardziej "patrzał" w kierunku innych środowisk/grup itd.

"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Arhol, może i trochę żyłabym jego życiem, ale też częściowo dzięki niemu mogłabym poznać jakichś znajomych, bo w końcu miałabym z kim gdzieś wyjść ;) Poza tym jako takie życie mam, chociażby się uczę ;) Już ostatnio zbytnio się zaangażowałam i sparzyłam, ale myślałam, że mogę, bo dużo mówił na takie tematy... Nie wiem, czy tak do końca wiedzą, dlaczego mam to indywidualne, ale nie reagują na mnie jakoś negatywnie, nie ma docinek i innych tego typu, po prostu ignorują moją obecność w szkole. Co rozumiesz przez inne środowiska/grupy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, czy tak do końca wiedzą, dlaczego mam to indywidualne, ale nie reagują na mnie jakoś negatywnie, nie ma docinek i innych tego typu, po prostu ignorują moją obecność w szkole.

Zatem pewnie kwestia "plot" i innego bullshitu

Arhol, może i trochę żyłabym jego życiem, ale też częściowo dzięki niemu mogłabym poznać jakichś znajomych, bo w końcu miałabym z kim gdzieś wyjść ;) Poza tym jako takie życie mam, chociażby się uczę ;)

Dobra i nauka,co do znajomych partnera/ki - to jest właśnie wada...w razie czego syćko w pizdu,temu o ile się da lepiej mieć innych znajomych,choć to też nie zawsze do wykonania. Więź tego typu też oczywiście znaczy że nasz żywot zazębia się z żywotem 2 strony,chodziło mi o to,by w tym nie przegiąć.

Co rozumiesz przez inne środowiska/grupy?

Hmm,spotkanie z ludźmi z internetów - poznanych na forach hobbystycznych/tu/wszelakich możliwych,ewentualnie jakieś grupy które oscylują wokół zainteresowań jak twoje D: ?

"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eh, wszystko beznadziejnie... za dużo wolnego powoduje,że mało ludzi wokół,za dużo rozmyślania. Ostatnio nie mogę się doczekać wieczorów,by "zakończyć dzień". Do czego to doszło,żeby nie można było z kimś gdzieś wyjść,czy choćby pogadać? :cry:

 

Podobnie jak u mnie, choć szukam sobie zawsze jakiegoś zajęcia. Może zapisz się na jakiś kurs albo kółko zainteresowań?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×