Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

Spotkałem się dziś z dziewczyną z którą od dość dawna piszę i się spotykam i odwaliłem niezłą gimbaze,ale sam nie wiem czy żałuje czy nie.Zrobiłem coś głupiego,nie rozsądnego ale za to z serca i nie wiem co dalej...

pocałunek, seks :?: a może coś innego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie, jestem tu nowa, w ostatnim czasie zaczęłam rozpaczliwie czytać wszystko na temat depresji bo prawdopodobnie mnie dopadła i tak trafiłam tutaj. Dużo przeczytałam i widzę, że nie jest jeszcze ze mną tragicznie, ale na pewno jest źle. Chciałabym uniknąć psychiatry, leków, terapii itp. cały czas mam nadzieję, że pokonam to sama, ale ostatnie tygodnie pokazują, że będzie ciężko. Nie mam na nic siły, wręcz wszystko mnie boli - ręce, plecy. Rano trudno mi wstać z łóżka, ciągle mam łzy w oczach, najchętniej zamknęłabym się w pokoju i płakała. Mam 35 lat, w ostatnim roku posypało się z pracą - odeszłam z powodu tego wiecznego przemęczenia, zwyczajnie czułam że to ponad moje siły, że nie mogę już tam pracować, nie wytrzymywałam mobbingu, ciągłego ciśnienia i stresu. Teraz wiem, że to dość pochopne posunięcie, ale ten stan utrzymywał się kilka miesięcy, nie mogłam pozwolić żeby trwał. Nie żałuję. Teraz mam nową pracę od dwóch tygodni - dużo spokojniejszą bez większego stresu, pracuję z domu, więc mam dużo swobody- i o zgrozo - nie mogę się zmusić żeby coś zrobić! Płaczę, nie wierzę w siebie, ciągle myślę że się nie nadaję. Nie mogę tego zaprzepaścić, nie szukałam tej pracy, ona sama mnie znalazła, muszę się jej uchwycić, a nie mam siły. W tamtej pracy chodziłam jak robocik a teraz cała moja energia gdzieś wyparowała. Wróciłam do rodziców bo nie mogłam mieszkać sama; tu przynajmniej staram się zachowywać pozory normalności - wstawać rano z łóżka, jeść normalne posiłki; bo jak mieszkałam sama w innym mieście to czasem cały dzień nie wychodziłam z łóżka, nie ubierałam się, płakałam. Tu próbuję udawać normalność, nie przyznaję się do depresji, chcę ją zagłuszyć, ale mi nie wychodzi. Tak sobie myślę, że gdybym miała kogoś bliskiego przed kim można się otworzyć może uzyskałabym jakieś wsparcie i byłoby łatwiej. ale ja jestem sama, w rodzinie też jestem samotna. Mam nadzieję, że może tutaj chociaż z kimś pogadam, może znajdę siły żeby jakoś się podnieść. Łykam jakiś deprim od miesiąca, ale nie czuję się lepiej. Macie jakieś rady - co spróbować zanim zdecyduję się na psychiatrę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sakuntala, skąd ja to znam? również zwolniłem się z pracy 6 mcy temu, bo już nie wyrabiałem i do teraz nie pracuję i nawet brakuje mi motywacji, aby znaleźć nową.

W dodatku ta samotność, która coraz bardziej mi dokucza. Kilka lat temu byłem zaręczony, ale moja choroba pokrzyżowała tamte plany. Nie mogę ruszyć naprzód, ciężarki u nóg są zbyt duże a sił coraz mniej. Chciałbym się znów zakochać, już prawie nie pamiętam jak to jest... :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spotkałem się dziś z dziewczyną z którą od dość dawna piszę i się spotykam i odwaliłem niezłą gimbaze,ale sam nie wiem czy żałuje czy nie.Zrobiłem coś głupiego,nie rozsądnego ale za to z serca i nie wiem co dalej...

pocałunek, seks :?: a może coś innego.

jak coś głupiego to pewnie bez zabezpieczenia :D

 

-- 09 cze 2014, 17:49 --

 

Vett, gówniażeria ma Cię w dupie i rozpaczasz z tego powodu? lol

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oni mają po 18 lat - tyle co ja, więc choćby w ramach czystej przyzwoitości powinnam mieć z nimi jakieś normalne relacje.

w sytuacji, gdy znowu nikt nie raczył mnie poinformować o ważnych sprawach, no to trochę staje się to uciążliwe :roll: ciężko tak cokolwiek napisać? dla nich to moment, a dla mnie ponad dwie godziny mniej roboty

1ktauj0

All my life I’ve been so lonely

All in the name of being holy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sakuntala, skąd ja to znam? również zwolniłem się z pracy 6 mcy temu, bo już nie wyrabiałem i do teraz nie pracuję i nawet brakuje mi motywacji, aby znaleźć nową.

W dodatku ta samotność, która coraz bardziej mi dokucza. Kilka lat temu byłem zaręczony, ale moja choroba pokrzyżowała tamte plany. Nie mogę ruszyć naprzód, ciężarki u nóg są zbyt duże a sił coraz mniej. Chciałbym się znów zakochać, już prawie nie pamiętam jak to jest... :cry:

U mnie też kilka spraw w ostatnim roku uległo zmianom i to takim, że do tej pory jakoś nie mogę się z tym... nie wiem... pogodzić? Chociaż to za mocne słowo, bo jestem pogodzona, natomiast nie do końca zgadzam się ze ścieżką życiową, jaką z różnych względów teraz podążam. Gorzej, że o ile niedawno byłam w stanie jeszcze zmotywować się do działania, bum bum, jasny cel, jedziemy z koksem, tak teraz już chyba z drugi tydzień ogarnęła mnie tak okropna niemoc, że zaczyna mi brakować kogoś na kształt motywatora.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dużo ludzi czuje się samotnymi a jak mają okazje nawiązać jakąś znajomość, przyjaźć to wychodzi na to, że po prostu ciężko im zadbać o właściwe relacje albo nie wiem ich to nudzi. o taką trzeba dbać, jak w związku ;) dawać coś od siebie dla innych, więcej empatii. Takie proste a takie trudne.Ja już chyba się pogodziłem, że nie znajdę takiej osoby chyba :) .

Szukaj światła w morzu cieni ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Olmici, dawac cos od siebie - tak. Ale trzeba tez brac, czuc sie lubianym. To tez nie jest do konca tak, ze wszystko zalezy od nas, druga osoba tez musi chciec. Czasem pomimo naszych starań i tak nic z tego nie wychodzi. A moze za duzo wymagamy.... Nie wiem

Umiłowanie mądrości.

_____

INTJ

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dawac cos od siebie - tak. Ale trzeba tez brac, czuc sie lubianym

ja tam - jak się potem okazuje - za dużo daję, przyzwyczajając ludzi do bycia do dyspozycji.

 

Dziś na próbnej maturze miałam tekst o samotności - jak to bohater całe życie dążył do samotności, a gdy już jej zaznał i chciał wrócić do ludzi, ci go odrzucali, a on sam nie umiał się odnaleźć w tłumie. Dziwnie się czytało o sobie, choć w sumie to mnie ludzie odrzucili, a nie ja ich, no ale jednak... :lol:

1ktauj0

All my life I’ve been so lonely

All in the name of being holy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No że też musiałam tu wejść i przeczytać słowo "matura"! Vett już prawie wakacje, odpoczniesz sobie :) Ja idę się zapisać na prawko jak wyzdrowieje. Śniło mi się, że prowadziłam samochód i tak mi się spodobało, że w końcu się zdecydowałam :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Indifference1, póki co miałam jedną jazdę u siebie i w wojewódzkim, poza wpieprzającą się olsztyńską komunikacją miejską, bardzo sobie jeżdżenie autem cenię. Zobaczymy jak będzie na placyku, jak go opanuję (i sprzęgło :P) to będzie znakomicie.

 

Żeby nie było całkiem OT: nawet raz jechałam z dziewczyną z byłej klasy... i gadała ze mną, szok! bo tak to na mnie hejtowała...

1ktauj0

All my life I’ve been so lonely

All in the name of being holy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Indifference1, Nie takie prawko straszne jak je opisują :mrgreen: Ja mam już od 4 lat i za kierownicą czuję się jak w domu a co do egzaminu jazd itp to wystarczy to traktować jak przyjemność a nie jak kolejny ciężki test:). Ja jeszcze pamiętam swój egzamin miałem kupę funu tylko przy wyjeździe z wiecznie zakorkowanej ulicy wiecznie się irytowałem nooo chyba że jechałem na placyk poza Łódź wtedy żeby zdążyć na metę wjeżdżaliśmy a trasę szybkiego ruchu. Nie było jeszcze kamer w autach więc miałem praktyczne no limit na gazie szkoda tylko że Yariska nie pociągnie więcej niż 120km/h :D

 

-- 11 cze 2014, 13:37 --

 

Vett, Tym się nie martw na początku przyzwyczajasz się do tego odruchu a potem już wszystko będziesz robiła automatycznie sam tak miałem. W końcu człowiek nie rodzi się z kierownicą w ręku :mrgreen:

Ból fizyczny ma w sobie tyle dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Ból psychiczny, kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy. Paulo Coelho

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×