Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem samotnym facetem, jeśli w ogóle to dobre określenie dla mężczyzny. Ale po wczorajszym dniu wyciągnąłem wnioski iż zostanę w stanie kawalera do końca życia. Śmiem twierdzić że większość kobiet wolnych, bez partnera, choć zdarzają się i te w związkach szukające kwadratowych jaj, są po prostu chore psychicznie i to nie ze mną jest problem, ale z tymi kobietami. Nawet jeśli nie maja nic do zarzucenia facetowi, to i tak znajdą jakiś powód by powiedzieć mu, że nie nie ma tego czegoś i tak w kółko. Chyba mogę powiedzieć że są chore bo która normalna kobieta będzie wymyślać głupoty by spławić faceta. Dlaczego nie potrafią powiedzieć wprost że jest brzydki.

 

Myślę że te wszystkie wielkie damy, nawet umawiając się na spotkanie już chwilę przed zobaczeniem się, wmawiają sobie że nic z tego nie będzie.

 

Mam przez to strasznego nerwa, w środku wszystko mam poruszone i mam ochotę wykrzyczeć to publicznie, że każda kobieta to po prostu zwykła ku... która nie wie czego chce, po za tym że oczekuje pieniędzy i złotych gór.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest różnica pomiędzy samotnością, a osamotnieniem. Samotność sama w sobie jest dobra i potrzebna.

To, że czuję się samotnie, wcale nie oznacza, że jestem samotny. Często ,,wydaje mi się" jest inne niż rzeczywistość. Zawsze będę miał swojego tatę, mamę, brata i siostra. Choćby się cały świat sprzysiągł przeciwko mnie, to rodzina mnie nie zostawi.

Ale nie zmienia to faktu, że często czuję się samotnie. Jednak wiem, że to tylko uczucie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Są mężczyźni, pokarani przez los miałkim charakterem, nudną osobowością, którzy przez całe życie będą sami, albo mogą liczyć co najwyżej na zaniedbaną, zdesperowaną kobietę po 40 związkach. Zawsze można iść na tory. Tak, tak...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuje się samotna. Brakuje mi tego by pogawędzić twarzą w twarz z kimś. Nie mam znajomych, przyjaciół i koleżanek. Rówieśnicy mi dokuczali z powodu wyglądu. Poza tym jedynie ze mną gadali jak notatek potrzebowali od kogoś.

Brakuje czasem tego by się przytulić do kogoś.

Jestem singlem. Nie chcę wchodzić w żadne związki. Parę razy trafiłam na dupków, którzy uważają, że kobieta nie powinna się interesować informatyką i motoryzacją. Raz na oszusta matrymonialnego trafiłam. Na gadki w stylu seks z miłości to coś super odpowiadam śmiechem.

W kontaktach z rówieśnikami się sparzyłam. Kumplowałam się kiedyś z dziewczyną co ze mną studiowała, a potem zrezygnowała. Znalazła oczywiście inne koleżanki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tak samo :) całe życie z kimś a od kilku lat sam boli jak skur********** mimo ,że stary nie jestem to boję się ,że będę sam jak palec... jeszcze przestałem palić fajki od kilku miesięcy a od kilku tygodni ganje i czuję się jak szmaciarz ale co tam trzeba myśleć pozytywnie xD tylko niech mi ktoś powie jak i dla kogo ?:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co roku z okazji urodzin patrzę sobie wstecz na to, co zmieniło się przez te ostatnie kilkanaście miesięcy w moim życiu. Z roku na rok grono moich przyjaciół i znajomych zmniejszało się, a obecnie zbliża do granicy zera. Czuję się z tym kiepsko, bo jako 20-latka obserwująca z boku swoich rówieśników widzę, że prowadzą zazwyczaj bujne życia towarzyskie - i zazdroszczę im tego. Mam wrażenie, że omija mnie coś ważnego, coś, co nigdy do mnie nie wróci. Samotność towarzyszy mi już od jakichś 5 lat, ale nadal jej nie "oswoiłam". A chciałabym, bo jak bez tego wstawać codziennie z łóżka bez poczucia pustki i lęku przed kolejnym dniem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zycie_gdzie_indziej świetnie Cię rozumiem, ale i tak masz dobrze, bo chociaż codziennie wstajesz z tego łóżka. Ja ostatnio przestałem wstawać.

 

No i będę samotny aż do śmierci - wiem to już teraz, bo jestem religijny, a ze względu na odczucia h. nie mogę mieć ani żony, ani partnera. Jednak ciągle mam nadzieję na przyjaciela :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mówicie tu o temacie ostatnio bardzo dla mnie ważnym. bo chyba to jest jedna z rzeczy, które mnie uśmiercają.

 

bycie samej z wyboru nawet mi pasowało, od czasu do czasu odpocząć od ludzi, posiedzieć sobie samej w pokoju wśród muzyki i kotów, nic nie musieć, niczego nie tłumaczyć...ale wiedzieć, że na zewnątrz są ludzie z którymi idzie się do kawiarni/knajpy, można pogadać, pośmiać się (bo wtedy się jeszcze można było śmiać), zaplanować jakieś wspólne działania. a teraz się duszę w samotności, która przeszła w izolację. kontakty dawne się pourywały, nowych nie nawiązałam, bo w moim wieku kontakty nawiązuje się w pracy a ja nie pracuję... zdarzają mi się nadal jakieś small talks z dalszymi znajomymi, ale mnie to nie cieszy, nie ma w tym wszystkim treści, głębszego kontaktu, celów i planów wspólnych. poczucie wyobcowania jest chyba w tym stanie najgorsze; tęsknoty za kimś kto ukoi te niewyrażalne potrzeby, tęsknoty za niespełnionym i niemożliwym chyba kontaktem z drugim człowiekiem. im jestem starsza tym trudniej mi znaleźć satysfakcjonującą relację. i coraz silniej rośnie we mnie lęk, że tak już zostanie. JEŚLI zaś realność jest taka, że tak już zostanie to ja nie wiem ile jestem w stanie wytrzymać tak okropną izolację i osamotnienie. nie wiem czy ktokolwiek kto z natury nie jest samotnikiem jest w stanie tak żyć.

 

strasznie mi smutno...

auf der verzweifelten Suche nach meinem wahren Selbst...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

madseason, Tez sie czesto zalamuje z powodu mojej sytuacji, nawet bardzo, ale co jakis czas pojawia sie nadzieja, ze moze ktoregos dnia cos sie zmieni,.. na lepsze.. bo juz doswiadczylam, ze cuda sie zdarzaja.

"Objawy mają swoje znaczenie"

Zygmunt Freud (1856-1939)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem w tym, że forum wcale nie leczy z samotności. Pomaga na chwilę, ale ile czasu można uśmiechać się czy złościć do ekranu? Każdy kogoś potrzebuje a ludzi autentycznie lubiących życie samotnika - pustelnika jest niewielu. Mnie też jest smutno, dlatego przynajmniej sobie tutaj popiszę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ala1983, :)

 

madseason, doskonale Cię rozumiem... Pod większością sama mogłabym się podpisać. Jedna z różnic jest taka, że ja pracuję. Przez lata tłumaczyłam sobie, że jestem samotna, bo pracuję w takich a nie innych miejscach, gdzie ciężko kogoś poznać. Teraz w pracy mam 150 kolegów i koleżanek, z którymi mogę mieć codzienny kontakt. Idealne warunki. Czy coś to zmieniło? Minęło półtorej roku, a ja z żadnym z nich nie miałam kontaktu poza pracą... Mimo, że kilka razy nawet się zebrałam w sobie i zaproponowałam jakieś wyjście.

"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ala1983 jestem w Twoim wieku...i zrozumienie to ostatnio znalazłam tylko na terapii a trochę słabo, żeby odnajdować siebie jedynie w kontekście zaburzeń. czuję się trochę tak jakbym przegapiła moment graniczny - tak dla wybrania odpowiedniej ścieżki życiowej, jak i dla relacji i zbudowania wokół siebie towarzystwa. frustracja zamienia się w lęk a lęk w depresję i myśli samobójcze. w takim stanie raczej nie rozwiążę swoich problemów i nie znajdę ludzi, chyba że na SOR;D a to raczej słabo rokujące znajomości ;)

 

the_new_hope_not no właśnie, to forum daje poczucie typu - uuuu, nie jestem jedyną osobą która się z tym zmaga...ale zaraz potem przychodzi myśl no spoko, popiszę tu sobie i super, że to forum jest... ale i tak kiedyś trzeba odessać się od kompa i skonfrontować się z rzeczywistością wokół, która UMIARKOWANIE :lol: napawa optymizmem.

 

Kiya mi wychodzenie do pracy pomagało bo lubiłam swoje działania i ceniłam kontakt z ludźmi. niestety to już skończony rozdział, muszę wymyślić inny pomysł na życie bo tamten typ pracy był dobry na czasy studenckie. no ale zastanawia mnie - brak kontaktu poza pracą wiążesz z tym,że ci ludzie są oporni czy wydaje Ci się, że nawet jakby ten kontakt zaistniał to jednak poczucie samotności by wygrało?

auf der verzweifelten Suche nach meinem wahren Selbst...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ala1983, skąd ja to znam? W dużej mierze to nasza wina - jak się człowiek mało czym interesuje (albo interesuje się do tak obsesyjnego stopnia, że ciężko znaleźć drugą taką osobę), to nie ma o czym rozmawiać. Jak się nie ma znajomych, to nie ma się anegdotek do opowiedzenia. Ale nawet jak ma się zainteresowania i czasem gdzieś z kimś wychodzi... to pojawia się ta piep***na blokada :/

"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

brak kontaktu poza pracą wiążesz z tym,że ci ludzie są oporni czy wydaje Ci się, że nawet jakby ten kontakt zaistniał to jednak poczucie samotności by wygrało?

Myślę, że po prostu nie jestem typem osoby, z którą chce się spędzać czas. Jestem nudna i nijaka.

A poczucie samotności zawsze wygrywa. Mam paru (bliższych) znajomych. A jednak tu jestem, prawda?

"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja uważam, że nikt nie powinien być samotny, moja koleżanka jest tego samego zdania, dlatego właśnie ludzie łączą się w pary. Na pewno byliście zakochani w swoim życiu, ja byłam zakochana w podstawówce w jednym chłopaku, miałam obsesję na jego punkcie, w liceum też byłam zakochana i tak samo obsesja na punkcie chłopaka, potem też byłam zakochana kilka razy, jednak mało kto o tym wie, bo ukrywam uczucia, boję się że ktoś by mnie wyśmiał, źle, że nie umiem o tym mówić.

Sometimes I pretend to be normal but it gets boring so I go back to being me

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

alone05, dlatego strasznie mnie wkurza jak ludzie w związkach rzucają tekstami typu "to nie jest najważniejsze", albo "każdy stan ma swoje zalety i wady"... To czemu cała ludzkość dąży do związku, ja się pytam? Nikt nie chce być samotny.

"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

the_new_hope_not, forum może wyleczyć z samotności - jak się tu kogoś pozna :P

Tylko jak poznać, bez spotykania się? Jak doprowadzić do kontaktu osobistego, skoro to zawsze wiąże się z wielką niewiadomą i nawet nie mówię tutaj o marginesie jaki stanowią psychopatki i psychopaci, ale o tym że zwykle w realu nawiązujemy znajomości z osobami, które już wcześniej widzieliśmy, oswoiliśmy się z nimi, powiedzieliśmy sobie "cześć" a tutaj jest "randka w ciemno", na której można się nie polubić po samym wyglądzie, bo inny styl, bo subkultura, bo jeszcze coś innego.

 

W dużej mierze to nasza wina - jak się człowiek mało czym interesuje (albo interesuje się do tak obsesyjnego stopnia, że ciężko znaleźć drugą taką osobę), to nie ma o czym rozmawiać. Jak się nie ma znajomych, to nie ma się anegdotek do opowiedzenia. Ale nawet jak ma się zainteresowania i czasem gdzieś z kimś wychodzi... to pojawia się ta piep***na blokada :/

Dokładnie tak, dokładnie tak.

 

the_new_hope_not no właśnie, to forum daje poczucie typu - uuuu, nie jestem jedyną osobą która się z tym zmaga...ale zaraz potem przychodzi myśl no spoko, popiszę tu sobie i super, że to forum jest... ale i tak kiedyś trzeba odessać się od kompa i skonfrontować się z rzeczywistością wokół, która UMIARKOWANIE :lol: napawa optymizmem.

Kochana, ja często mam takie lęki, że boję się sąsiadowi powiedzieć "dzień dobry". Dlatego moi sąsiedzi za mną nie przepadają, bo myślą żem cham i gbur. Może to i prawda, ale nie do końca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

the_new_hope_not, akurat w tym temacie wiem dużo, mam za sobą sporo forumowych znajomości, kilka zauroczeń i przede wszystkim - moja stała grupka znajomych, to właśnie ludzie poznani przez to forum (bądź znajomi tych znajomych) :P A do pierwszego spotkania trzeba się czasem po prostu przemóc.

"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×