Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

Gdybym miała dla kogo wstać - to jeszcze rozumiem. Ale dla samej siebie? Po co?

Mowilam o tym psycholożce. Ona powiedziała mi, że człowiek stworzony jest do bycia z innymi i że rozumie mój ból. Nadal jednak nie wiem, jak radzić sobie sama, bez Tego Drugiego. Nie wiem, po co to wszystko.

Generalnie bycie samemu wiąże się z dużą dozą nudy. Ten ktoś obok wypełnia Ci niemal cały czas jaki posiadasz. Będąc samą zaczyna Ci doskwierać nadmiar czasu. Wstajesz i jeśli nie idziesz do pracy czy szkoły to co? Nie ma się do kogo odezwać, nie ma co robić i dlatego wydaje Ci się, że nie masz po co wstać. Dlatego chociaż brzmi to banalnie trzeba znaleźć sobie jakieś zajęcie, nie musi Ci to sprawiać przyjemności nawet. Ja przez długi czas chodziłam do znienawidzonej pracy z uśmiechem na ustach. Miałam po co wstać, w pracy pogadało się z różnymi ludźmi, powściekało, a później do domu sen, komputer, sen. Tak wpadłam w ten rytm, że w zasadzie pokochałam to całym sercem. Pracę znienawidziłam jeszcze bardziej, bo odbierała mi wolny czas na bycie samą, na sen który uwielbiam i na wiele innych pierdół w jakich znalazłam przyjemność. Pokochałam bycie samą. I choć czasami trafiały się momenty zwątpienia, że chciałabym kogoś mieć, do kogoś się przytulić to jednak później dochodziłam do wniosku, że nic na siłę, bo przecież jest mi dobrze i robię co chcę. Dziś nie jestem sama i czuję, że jak nie spędzę kilku dni w tej samotności jak kiedyś to chyba wybuchnę. Więc jak widzisz, wszystko można polubić, ale przede wszystkim trzeba polubić siebie.

______________

Wellbutrin XR 150 mg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cherish, przepraszam za to, co napiszę, bo zdaję sobie sprawę, że to bolesny temat, ale skoro Chłopak pozwolił Ci odejść, to czy powinnaś czuć się taka winna? Nie zadręczaj się tak, jeśli potrafisz. Dla własnego dobra... Myślisz w ogóle o tym, że może pojawić się w Twoim życiu mężczyzna - inny, którego pokochasz tak, że pamięć o tamtym się zatrze?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdybym miała dla kogo wstać - to jeszcze rozumiem. Ale dla samej siebie? Po co?

Mowilam o tym psycholożce. Ona powiedziała mi, że człowiek stworzony jest do bycia z innymi i że rozumie mój ból. Nadal jednak nie wiem, jak radzić sobie sama, bez Tego Drugiego. Nie wiem, po co to wszystko.

Generalnie bycie samemu wiąże się z dużą dozą nudy. Ten ktoś obok wypełnia Ci niemal cały czas jaki posiadasz. Będąc samą zaczyna Ci doskwierać nadmiar czasu. Wstajesz i jeśli nie idziesz do pracy czy szkoły to co? Nie ma się do kogo odezwać, nie ma co robić i dlatego wydaje Ci się, że nie masz po co wstać. Dlatego chociaż brzmi to banalnie trzeba znaleźć sobie jakieś zajęcie, nie musi Ci to sprawiać przyjemności nawet. Ja przez długi czas chodziłam do znienawidzonej pracy z uśmiechem na ustach. Miałam po co wstać, w pracy pogadało się z różnymi ludźmi, powściekało, a później do domu sen, komputer, sen. Tak wpadłam w ten rytm, że w zasadzie pokochałam to całym sercem. Pracę znienawidziłam jeszcze bardziej, bo odbierała mi wolny czas na bycie samą, na sen który uwielbiam i na wiele innych pierdół w jakich znalazłam przyjemność. Pokochałam bycie samą. I choć czasami trafiały się momenty zwątpienia, że chciałabym kogoś mieć, do kogoś się przytulić to jednak później dochodziłam do wniosku, że nic na siłę, bo przecież jest mi dobrze i robię co chcę. Dziś nie jestem sama i czuję, że jak nie spędzę kilku dni w tej samotności jak kiedyś to chyba wybuchnę. Więc jak widzisz, wszystko można polubić, ale przede wszystkim trzeba polubić siebie.

 

W kwestii izolatki prawie do wszystkiego idzie przywyknąć,nic dodać nic ująć.

Aczkolwiek fakt,zabiera to sporo czasu.

"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cherish, przepraszam za to, co napiszę, bo zdaję sobie sprawę, że to bolesny temat, ale skoro Chłopak pozwolił Ci odejść, to czy powinnaś czuć się taka winna?....

Nic takiego nie napisała.

Co palisz? ;)

__regvar __no_init volatile unsigned char flags

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Generalnie bycie samemu wiąże się z dużą dozą nudy. Ten ktoś obok wypełnia Ci niemal cały czas jaki posiadasz. Będąc samą zaczyna Ci doskwierać nadmiar czasu.

Dokladnie. Taki banał, nie?

 

chociaż brzmi to banalnie trzeba znaleźć sobie jakieś zajęcie, nie musi Ci to sprawiać przyjemności nawet. Ja przez długi czas chodziłam do znienawidzonej pracy z uśmiechem na ustach. Miałam po co wstać, w pracy pogadało się z różnymi ludźmi, powściekało, a później do domu sen, komputer, sen. Tak wpadłam w ten rytm, że w zasadzie pokochałam to całym sercem.

Tak miałam z pracą/nauką, gdy jeszcze czułam się dobrze. Dobrze mi było w tym kieracie, lubiłam to uczucie wyczerpania po iluś godzinach w bibliotece. Ale teraz, gdy depresja przycisnęła, nie mam sił na pracę. Chciałabym mieć cos, co pozwoliłoby mi jakoś zdrowo żyć. Ale najważniejsze są teraz studia, których rzucić nie mogę i które jednocześnie są cholernie trudne i wymagające. Wczoraj w przypływie szału i dobrego humoru uczyłam się do kolokwium 14 godzin ciągiem. Czulam się jak za starych dobrych czasów, gdy siedzialam ciągle w bibliotece, kułam i byłam ze wszystkiego najlepsza. Jednak dziś kolokwium oblałam. Czuję się do niczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jesteś samotna, bo takich dokonujesz wyborów.

Nie, nie jestem samotna bo takich dokonuje wyborów. Jestem samotna bo nie umiem nawiązywać relacji z ludźmi, jestem samotna bo nie miał i nie ma mnie kto tego nauczyć, jestem samotna bo skazali mnie na nią rodzice, jestem samotna bo nie wiem jak to jest nie być samotnym. Mam tylko jeden wybór pogodzić się z tym. A zresztą kogo to obchodzi, że jestem samotna.

W dobre dni warto wierzyć. Daruj mi, pozwól przeżyć Choćby w snach, pozwól przeżyć dobre dni. Nie ma lepszych dni od dobrych razem z Tobą.

Czerwone Gitary - Mam dobry dzień

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A to nie są powody by to zmienić? Szukać rozwiązań?

szukam rozwiązań, staram się to zmienić, ale nie wiedzę żadnych pozytywnych efektów i już nie mam motywacji do zmian, to wszytko co jest przyczyną mojej samotności jest niestety silniejsze ode mnie

W dobre dni warto wierzyć. Daruj mi, pozwól przeżyć Choćby w snach, pozwól przeżyć dobre dni. Nie ma lepszych dni od dobrych razem z Tobą.

Czerwone Gitary - Mam dobry dzień

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

joaszy,

Pamiętaj,że bierzesz psychotropy a to bardzo utrudnia uczenie,więc nie wiń siebie,że

oblałaś kolokwium,ważniejsze jest,że się przełamałaś i wzięłaś się do nauki i to potraktuj

jako swój mały sukces.

Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cherish, przepraszam za to, co napiszę, bo zdaję sobie sprawę, że to bolesny temat, ale skoro Chłopak pozwolił Ci odejść, to czy powinnaś czuć się taka winna? Nie zadręczaj się tak, jeśli potrafisz. Dla własnego dobra... Myślisz w ogóle o tym, że może pojawić się w Twoim życiu mężczyzna - inny, którego pokochasz tak, że pamięć o tamtym się zatrze?

na chwilę obecną nie czuję się gotowa na nikogo, bardzo kocham nadal jego, chociaż wiem, że nie powinnam i właśnie ten dysonans bardzo mnie męczy. z jednej strony człowiek wie jak jest, ale cholera, nie potrafi czuć inaczej...

a co do poczucia winy, jestem zdania, że leży po środku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cherish, przepraszam za to, co napiszę, bo zdaję sobie sprawę, że to bolesny temat, ale skoro Chłopak pozwolił Ci odejść, to czy powinnaś czuć się taka winna?....

Nic takiego nie napisała.

Co palisz? ;)

 

Zinterpretowałam wypowiedź? Czytam między wierszami?

 

Co palę? Jointa z wysuszonych marzeń ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na chwilę obecną nie czuję się gotowa na nikogo, bardzo kocham nadal jego, chociaż wiem, że nie powinnam i właśnie ten dysonans bardzo mnie męczy. z jednej strony człowiek wie jak jest, ale cholera, nie potrafi czuć inaczej...

a co do poczucia winy, jestem zdania, że leży po środku.

 

Ok, więc pewnie jeszcze musisz przepracować ten temat, dać sobie czas... Piszesz, że nadal go kochasz. A czy On też nadal kocha Ciebie? Spotykacie się nadal?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Generalnie bycie samemu wiąże się z dużą dozą nudy. Ten ktoś obok wypełnia Ci niemal cały czas jaki posiadasz. Będąc samą zaczyna Ci doskwierać nadmiar czasu.

Ja miałam zawsze odwrotnie, tzn. bycie samej w niczym mi nie przeszkadzało, tak jak joaszy mogłam się uczyć wiele godz. przepisywać wykłady, rozw. zadania i to dawało mi szczęście ( nawet, jeśli złudne ). Niestety pieprzona depresja i lęki zabrała i tę beztroskę i teraz do wszystkiego muszę się zmuszać :? Ale nie żałuję ani godz. spędzonej nad książką :nono: Samotne spacery czy to nad morzem czy w lesie... żaden problem, samotne przejażdżki rowerowe ( kiedy to było :roll: ), gdzie chciałam, ile km chciałam, o której wyjazd, powrót, postoje... czułam się bardzo dobrze ze sobą i nikt nie był mi wtedy potrzebny, a przy okazji zaoszczędziłam sobie kupę rozczarowań, które bolą najbardziej,

a z którymi ciężko mi się pogodzić, że osoba, którą poznajesz i uważasz za życzliwą, nagle bez powodu Cię rani, no bo przecież ma prawo, a najprawdopodobniej w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że może sprawić drugiej osobie przykrość :(

W zasadzie to dopiero przebywając na forum, zamarzyły mi się bliższe relacje z innymi, wartościowymi ludźmi, którzy mnie zrozumieją, których ja zrozumiem i w których towarzystwie czułabym się dobrze. Póki co wydaje się to takie niewykonalne, o ile kiedykolwiek będzie... i to nie dlatego, że mam blokady, ale zwyczajnie brak sił i motywacji

do czegokolwiek :bezradny:

 

Więc jak widzisz, wszystko można polubić, ale przede wszystkim trzeba polubić siebie.

Zgadzam się. Bez polubienia siebie, dostrzeżenia swojej wartości nie ma szans na stworzenie wartościowej relacji ;) Pamiętam swoje 3 tyg. samej nad morzem parę lat temu,

jak jeszcze nerwica nie pokazała ponownie swoich pazurów... było super :great: ( dobrze, że wspomnienia zostają i każdą chwilę jestem sobie w stanie w najdrobniejszych szczegółach przypomnieć :mhm: )

Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

 

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,

a miłości bym nie miał,

stałbym się jak miedź brzęcząca

albo cymbał brzmiący.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem to przede wszystkim relacje sam ze sobą są najważniejsze i to one, tak mi się wydaje, są wyznacznikiem szczęścia, między innymi. [...] Chcę powiedzieć że szczęście można przeżywać na różnoraki sposub, równolegle szczęście z jednych rzeczy i nieszczęście z innych rzeczy, no i jeszcze samotność która trapi wielu ludzi niekoniecznie samotnych i nie koniecznie muszę się czuć nieszczęśliwy z powodu niej.

Bardzo mądre słowa kazimierzu61 :great: Zgadzam się z nimi w 99,99% ( jakiś margines błędu trzeba sobie zawsze zostawić )

Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

 

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,

a miłości bym nie miał,

stałbym się jak miedź brzęcząca

albo cymbał brzmiący.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

.... Zinterpretowałam wypowiedź? Czytam między wierszami?

Wygląda, że wcale nie czytasz - jeno wymyślasz.

 

Co palę? Jointa z wysuszonych marzeń ;)

No tak - wysuszone marzenia zwisające strąkami z rzęs - to wszystko tłumaczy.

__regvar __no_init volatile unsigned char flags

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szuka się rozwiązań, zmienia się, wychodzi się do ludzi ale samotność wciąż jest..

bo człowiek sam, samodzielnie nie wyleczy się z samotności

 

No mnie obchodzi.

to dziękuję za zainteresowanie

W dobre dni warto wierzyć. Daruj mi, pozwól przeżyć Choćby w snach, pozwól przeżyć dobre dni. Nie ma lepszych dni od dobrych razem z Tobą.

Czerwone Gitary - Mam dobry dzień

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

.... Zinterpretowałam wypowiedź? Czytam między wierszami?

Wygląda, że wcale nie czytasz - jeno wymyślasz.

 

Co palę? Jointa z wysuszonych marzeń ;)

No tak - wysuszone marzenia zwisające strąkami z rzęs - to wszystko tłumaczy.

 

Ty na pewno nie potrafisz czytać między wierszami, za to sączenie jadu wychodzi Ci nieźle. Masz jakiś problem co do mojej osoby? Cherish, do której wypowiedź była skierowana, jakoś nie zarzucała mi nadinterpretacji, póki co.

Strąki zwisające z rzęs? Czyich? Chyba nie moich? Wiesz co to ironia? Bo mam wrażenie, że to pojęcie jest Ci obce?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

joaszy,

Pamiętaj,że bierzesz psychotropy a to bardzo utrudnia uczenie,więc nie wiń siebie,że

oblałaś kolokwium,ważniejsze jest,że się przełamałaś i wzięłaś się do nauki i to potraktuj

jako swój mały sukces.

Masz rację. Nie patrzyłam tak na to. Dzięki za dobre słowo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem to przede wszystkim relacje sam ze sobą są najważniejsze i to one, tak mi się wydaje, są wyznacznikiem szczęścia, między innymi. [...] Chcę powiedzieć że szczęście można przeżywać na różnoraki sposub, równolegle szczęście z jednych rzeczy i nieszczęście z innych rzeczy, no i jeszcze samotność która trapi wielu ludzi niekoniecznie samotnych i nie koniecznie muszę się czuć nieszczęśliwy z powodu niej.

Bardzo mądre słowa kazimierzu61 :great: Zgadzam się z nimi w 99,99% ( jakiś margines błędu trzeba sobie zawsze zostawić )

 

Ja tez się zgadzam, ale nie mam pojęcia, jak to zrobić. Jakaś dobra książka? Poradnik jak żyć w zgodzie ze sobą? Terapia mi nie pomaga. Psycholozka ma czas dla mnie raz na 2-3tygodnie i ona ledwo pamięta nasze spotkania. Za każdym razem rozmawiamy o czymś innym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na chwilę obecną nie czuję się gotowa na nikogo, bardzo kocham nadal jego, chociaż wiem, że nie powinnam i właśnie ten dysonans bardzo mnie męczy. z jednej strony człowiek wie jak jest, ale cholera, nie potrafi czuć inaczej...

a co do poczucia winy, jestem zdania, że leży po środku.

 

Ok, więc pewnie jeszcze musisz przepracować ten temat, dać sobie czas... Piszesz, że nadal go kochasz. A czy On też nadal kocha Ciebie? Spotykacie się nadal?

on spotyka sie z moja przyjaciolka :) wiedzial, ze mam depresje, wiedzial jak bylo mi ciezko na poczatku brania lekow, ze wyje calymi dniami, pisalam do niego i dzownilam jak kretynka z wyznaniami, byly momenty, ze bylam krok od zrobienia sobie czegos... olal mnie totalnie, olal do tego stopnia, ze wesolo wrzucil zdjecie do sieci z nia, po czym, zapewne za jej namowa, bo widziano ich w tym czasie - usunal mnie ze znajomych jakbym nigdy nie istniala. to glupie i dziecinne, ale ona jest troche mlodsza, wiec takie zagrywki to na porzadku dziennym. 3 dni pozniej byl pogrzeb mojego szwagra, ktory przegral walke z nowotworem, poczatkowo chcial pojsc (swieta spedzalismy np. u szwagra, spotkania wspolne), pewnie rowniez zostal namowiony, zeby nie pojsc. przykre...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cherish, bardzo Ci współczuję! Wydaje mi się, że rozdział chłopak i "przyjaciółka" powinien zostać przez Ciebie odcięty grubą krechą. Wiem, że to trudne z dnia na dzień do wykonania, ale im szybciej się uda, tym lepiej. Mam nadzieję, że leki już wkrótce dadzą Ci siłę, by zostawić przeszłość za sobą i z uśmiechem spojrzeć w jutro. Mówią, że "co cię nie zabije, to cię wzmocni", tego Ci życzę - umocnienia! To pewnie banały, które już słyszałaś, ale niestety, albo stety życie czasem bywa tak banalne ;) Trzymaj się dzielnie i nie ustawaj w walce o siebie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×