Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Październik-grudzień byłam w stanie "nie będę jeszcze żyła dłużej niż 5 lat, bo dłużej nie wytrzymam, więc teraz się wyszaleję, a potem zabiję".

 

Częsty sposób pocieszania się z zajobem w głowie, jutro będzie koniec świata, więc problemy same się rozwiążą albo wreszcie człowiek odważy się na wyprawę w nieznane i zaliczenie bolesnego epizodu po drodze. Ja osobiście nie miałbym nic przeciwko końcowi tego świata, to i tak nie jest mój świat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze trochę i ludzie i tak sami zrobią sobie zagładę. Albo apokalipsa byłaby dobry pomysłem. Tak, jak wyginęły dinozaury i my w końcu wyginiemy, a po nas powstanie doskonalsza rasa. W każdym razie chciałabym zobaczyć jak to się wszystko potoczy i co jeszcze ludzie stworzą, jakie cuda techniki, jak będzie wyglądała przyszłość, więc nawet z tego powodu warto żyć :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ewentualne scenariusze na przyszłość nie zapowiadają się pozytywnie: agresja Rosji, krach finansów państwa i powtórka scenariusza greckiego na dużo większą skalę, globalny kryzys gospodarczy wskutek rosnącego światowego zadłużenia, konflikt konwencjonalny albo nuklearny na skalę globalną (punktów zapalnych jest multum), katastrofa środowiska naturalnego, tragedia humanitarna po bankructwie ZUS-u, proklamowanie Państwa Islamskiego w Europie. Nie będzie nudno i współczuję wszystkiemu co żyje. Chińskie przekleństwo głosi: obyś żył w ciekawych czasach..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż, tematy polityczne odpuszczam, co do reszty - każdy ma swoje priorytety ( niestety ;) ). I jeśli czyimś jest chorowanie (nie mylić z wychodzeniem z choroby) to jego sprawa.

 

Ja przeżyłam kolejny dzień. Jest dziwnie. Chyba opuściłam jakąś strefę komfortu, troche martwię się jak mi pójdzie odnajdywanie. On nie ułatwia, strasznie szczuje. Jak zacznie manipulować bliskością i ciepłem może się zrobić gorąco.

Jestem spięta, mimo wszystko. Powinnam poćwiczyć nie mam kiedy, jutro chyba, koniecznie.

Balansuję między totalną spiną a całkowitym rozluźnieniem znów, ogarnąć by się wypadało tylko jak :roll:

 

Naemo, ja tam z sobą gadam na głos :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będzie, że znowu wciskam te swoje teorie, więc uprzedzam; nikogo nie nawracam. Otóż, człowiek jest zespoleniem swoich ''ja'', swoich tożsamości z poprzednich żywotów. Gadając ze sobą rozmawiamy z naszymi poprzednimi ''ja''. Stąd rozdwojenie jaźni i podobne to tak naprawdę monolog wewnętrzny naszych ''ego'', które już przerabialiśmy i rywalizacja między nimi. Wielu kompletnie nie pasuje ich obecna tożsamość, przechodzą operacje zmiany płci, operacje plastyczne. Tęsknią za tym, co utracili.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

akwen, lecz się...

 

chojrakowa, bo u mnie to powoduje dziwnego rodzaju napięcie często, zwłaszcza jak się "biję z myślami", czuję straszny mętlik wtedy w głowie, czuję się cała rozdarta i sprzeczna. Prowadzę ze sobą rozmowy takie jak z innymi ludźmi, w czasie rzeczywistym, co do słowa. Kiedyś prowadziłam takie rozmowy tylko z innymi ludźmi, najczęściej wieczorem, gdy po prostu oczekiwałam jakieś rozmowy z kimś, np. z terapeutą, i wtedy przez parędziesiąt minut prowadziłam całą konwersację. I to też powodowało mętlki, ale tylko mętlik i znałam powód dla którego coś takiego robię, a teraz nie wiem dlaczego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To z terapii schematu, terapia na ktorej bylem i ci polecalem.

Ale w innych nurtach tez chyba jest podobnie.. krotko mowiac masz jakis glebszy problem i znalazlas sobie sposoby radzenia sobie z tym problemem. Samookaleczenie tez jest jakby wtorne w stosunku do bordeline.

Wiec fantazjujemy sobie ze z kims rozmawiamy aby poradzic sobie np z jakas emocja, samotnoscia, itp. Czaisz?

Ja mam mase takich rzeczy. Ale jakos ostatnio chyba ograniczylem te fantazje..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hm.. a moze zapytaj swojego terapeuty nastepnym razem czy alkohol jest dobrym wyjsciem?

zanim zagralem pierwszy raz w bukmacherce.. zrobilem sobie test na uzaleznienie od hazardu. Oczywiscie wyszlo mi na zero i ze nie jestem uzalezniony, ale fajnie bylo cos takiego zrobic zeby sie dowiedziec na co zwracac uwage i aby ewentualnei uchornic sie przed uzaleznieniem.

Po kilku grach zauwazylem u siebie zachowania, ktore wlasnie znajdowaly sie w tym tescie, ale nadal wynik byl dosyc niski. Mimo to uchronilo mnie to przed uzaleznieniem i moglem w pore zareagowac.

 

Jakoś nie mam motywacji do czytania ksiazki.. ehh..

Ale ogladam sobie lets play z gry The last of us. Jest to gra o relacji ojcowskiej w stosunku do drugiej glownej bohaterki. Ta relacja jest bardzo prosta. Dziecko zwyczajnie potrzebuje pochwal od opiekuna i to widac wyraznie w tej grze. Oczywiscie myslenei skojarzeniowe od razu przypomina mi czego mi brakowalo w zyciu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo, to są tak osobiste i bolesne rzeczy, że szczerze wątpię aby ktoś miał ochotę trajkotać o tym na forum. I po co?

Poza tym nie widzę celu w wywlekaniu flaków na światło dzienne tylko po to, żebyśmy mogli sobie w nich wspólnie pogrzebać.

Tu się czyni jakieś towarzystwo wzajemnej adoracji w chorobie i niczego dobrego to nie przyniesie. Drażni mnie to, zamiast się wspierać wzajemnie w funkcjonowaniu w codziennej szarej rzeczywistości (jest trudna) to prześcigamy się w udowadnianiu sobie jak bardzo jesteśmy odmienni, zaburzeni i cierpiący. No jesteśmy i co? Teraz czas na konkurs "kto miał najbardziej przeyebane jako podlot" a nagrodą będą ochy achy tona współczucia i wstążeczka na czoło z napisem MAM BORDERA. :roll:

Rzygam tym ostatnio, co tu się dzieje, wytrzymać nie idzie. Jak wiesz co Ci dolega to starasz się to leczyć, naprawiać, tu tego nie ma.

I proszę mnie nie cytować, nie mam ochoty z nikim dyskutować, wyraziłam jedynie swoją opinię.

 

Ja też piłam, dwa dni pod rząd. Wow. Picie, palenie, jedzenie. W sumie nie wiem czy już patologiczne/kompulsywne czy wciąż gdzieś jeszcze w jakichś normach. Napięcie duże i poszło odreagowanie. A jednak trochę mnie zabolało. I spałam do dupy, a jak

Dni jako-takie, działałam raczej skutecznie. Ale patrzę na siebie wrogo i martwi mnie to.

Liczę, że upchany obowiązkami tydzień osadzi mnie w ryzach i jakoś pójdzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie to po prostu ciekawi, jak ktoś nie ma ochoty opisywać tego to nie zmuszam, po prostu zapytałam. Jestem ciekawa genezyz każdego zaburzenia, bo skądś się to bierze.

 

Nie widze również momentu w którym się prześcigamy.

 

Mnie natomiast drażni gdy z Kontrastem robicie sobie ochy i achy, istnieje coś takiego jak pw.

 

Dodatkowo, napisałaś, że nie chcesz dysksusji, zabraniając komukolwiek na odpwoiedź, co jest moim zdaniem nie fair z Twojej strony. Również mam prawo się wypowiedzieć do twojej wypowiedzi.

 

 

Możemy zrobić dwa wątki co Wy na to? Ja się z tego wyniosę, chojrakowa zostawię ten wątek dla Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie to po prostu ciekawi, jak ktoś nie ma ochoty opisywać tego to nie zmuszam, po prostu zapytałam. Jestem ciekawa genezyz każdego zaburzenia, bo skądś się to bierze.

 

Jeśli chodzi o borderline to w większości problem jest natury wrodzonej, genetycznej. W sieci można poczytać, że w stosunku do osób zdrowych, pewne struktury mózgu są mniejsze, inne większe - stąd całość nie pracuje tak jak powinna :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak sobie myślę, bez stabilizatora było tak samo źle, tylko gdy emocje były silniejsze przynajmniej nie miałam problemu z wyładowaniem ich. Nawet jeśli robiłam coś głupiego, to przynajmniej robiłam COŚ. A tak, to emocje są, ale nie są na tyle silne żeby był powód robienia z nimi coś. I co ja mam zrobić? Nawet wydaje mi się, że na terapii byłoby prościej pracować z jakimiś emocjami, a nie wszystko stłumione i nie wiadomo co to jest.

 

mhrps jakos ciężko mi w to uwierzyć :c struktury mózgu nie zmieniają się po prostu "w toku"? we wczesnym dzieciństwie np?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Siemanko Forumowicze :smile:

 

Sobotnie popołudnie spędziłem w gronie rodzinnym. Wypiliśmy po kilka piwek i mi zaszkodziły :mrgreen: myślę, że nie same piwa tyle zaszkodziły co kwas do kwasu i reakcja :P Trochę się też zdenerwowałem na członka rodziny z leksza okrutnie :twisted: jednak na tekstach nie zbyt przyjaznych się skończyło na szczęście. Za grube żarty poszły a miny nie tęgie :twisted::mrgreen::lol::D

 

Niedzielne popołudnie to mała wycieczka z Mamą ( czasami sobie takie robimy :D ) Odwiedziliśmy groby, potem przystań u Babci na parę godzin :smile:

 

Miłego dnia Forumowicze i Dziękuję :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prakseda ciekawy artykuł.

Po przeczytaniu kilkunastu stron książki Zaburzenie osobowości z pogranicza autorstwa Marshy Linehan mam już pierwszy wniosek.

Istnieje taka różnica zdań pomiędzy różnymi nurtami i psychologami, że mówienie o jednym typie borderline nie może być mowy. Skoro psycholodzy nadal dyskutują na ten temat to o etykietowaniu nie może być mowy i każdy przypadek należy rozpatrywać oddzielnie. Są psycholodzy którzy nawet krytykują tą nazwę borderline albo dodatek "z pogranicza" jako niewłaściwą.

Rozwój pojęcia "borderline" przypada na lata 80-te. Pierwsze wzmianki pod inna nazwą w pierwszej połowie 20 wieku.

 

PS mówi się etykietowanie czy etykietyzowanie? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×