Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Akwen, a Ty jak stoisz z jedzeniem aktualnie? Kompulsy Ci się zdarzają?

Masz troche racji z tym cukrem, ja to trochę wiąże z jego (niemal) bezpośrednim związkiem na chemię mózgu.

No ja jak na razie jem różne rzeczy, nie glodze się i nie rzygam jeśli o postępie mowa. I staram się ogarnąć, że szczupła to szeroko pojętą norma a nie skóra i kości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo, to nie tak istotne dla osób które nie opierają całego swojego życia na zaburzeniu. Zaburzenie to etap, który się pokonuje jak wszystko w życiu, chyba ze to dla kogoś sposób na życie, to będzie to pielęgnować i szukać innego byleby tylko nie brać na siebie odpowiedzialności i nie zrozumieć ze chvjowosc jest poprostu w nim, nie w zaburzeniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Siemanko Forumowicze :smile:

 

Nie przejmujcie się figurą :D sami sobie stres stwarzacie, przez pokemonów co niemal siłą narzucają, jak się ma wyglądać :twisted:

 

Pośpiewałem wczoraj sobie 'publicznie' w krzakach i mi przerwano :twisted::D

 

Zaraz skoki :great:

 

Pozdrawiam i Miłego dnia Forumowicze :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Biały cukier to narkotyk, mogę tu podać różne mądre strony na temat, ale wystarczy je wygoglować. Długofalowo cholernie szkodzi zarówno na zdrowie, jak i na zęby. Jak to jest, że ''dzicy'' biedacy w Afryce mają zdrowe uzębienie mimo ograniczonej opieki medycznej lub jej braku? Chwila zapomnienia w zamian za borowanie, kanałowe lub wyrywanie to marny interes, poza tym trochę lipnie się wygląda będąc szczerbatym. To się nie kalkuluje. Sacharoza uzależnia psychicznie, jeden batonik czy jedna czekolada stanowi 1/2 czy 1/3 dziennego zapotrzebowania kalorii i są to kalorie, które lubią się ''magazynować'' w człowieku. Człowiek nic tak naprawdę nie zjadł, chce mu się tylko jeszcze bardziej ''żreć''. Lepiej tego nie racjonować tylko rzucić w cholerę. Co do mojej ''linii'' (ale to brzmi w ustach faceta), od małego sadzono mnie białym świństwem na każdym kroku. W wieku szkoły podstawowej byłem fizycznie wieprzem. Potem głodząc się i nażerając cukrem, gdy miałem ''kryzys'' oscylowałem ok. 60-70 kg przy wzroście nieco poniżej 180 cm. Teraz mi się to ustabilizowało na ok. 77 kg. Zresztą, i tak mam zryty beret i nie tylko, więc już tak bardzo się tym akurat nie przyjmuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zordon54, Etapowanie tym wszystkim to trochę jak prześciganie się w tym kto ma większą sraczkę. Patrząc na to z boku ma to posmak aldehydowego niedomytego żula a nie wartość dodaną, umiejętność spojrzenia z boku, kręcę loka o je YOŁ. Nie.

Nawet mając tą sraczkę ,,po'' możesz coś zrobić bo wiesz, że właśnie skończył się cykl, starasz się go jak najbardziej wydłużyć bo nie chcesz robić sobie co krok emocjonalny przewijaka i mieć pełne ,,spodnie''. Trzeba dbać o emocjonalną higienę i nie żreć tych wszystkich emocjonalno-myślowych nowotworów bo będzie kupa.

,,Kupa'' to być może dla niektórych nierozłączna część życia ale na pewno da się ją kontrolować i nie musi spędzać snu z powiek. Można na nią reagować i wiedzieć kiedy będzie, po czym będzie i jaka będzie. Nie jest to całe życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Akwen przecież właśnie kiedyś ludzie umierali w wieku 30 lat przez zęby wlasnie...

 

Ja byłam mega szczęśliwa Ale wystarczył jeden gest i słowo przyjaciółki i nastrój do dupy. I nie szkodzi, że byłam świadoma tego, i tak mam nastrój do dupy.

I teraz jadę do tego terapeuty i się denerwuje bardzo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobra, uff, już po wszystkim :D Naprawdę, balam sie że zwieję z poczekalni...

Pierwsze 20 minut siedziałam i nic nie mówiłam i próbowałam sie uspokoic i nie rozplakac.

Normalnie nie mam żadnego problemu z opowiadaniem o swojej przeszłości, mówię to prawie bez emocji, nawet to "specjalisci" zauważyli. A tutaj nawet nje zaczęłam...

Powiedziałam mu (chwała mi) szczerze, że sie zdenerwowalam bardzo jak było trochę lepiej i zaczęłam tak ogolnikowo i z takimi przerwani mówić ze że sama siebie smieszylam :D

Parę razy sie poplakalam.

W końcu na końcu mówiłam w miarę swobodnie, ale nadal z gulą w gardle.

Rozmawialiśmy nawet o tym dlaczego wybrałam mężczyznę terapeutę.

I spytał sie czy biorę leki nawet :D

 

Podoba mi się, naprawdę, myślę ze Bedzie super. No i nie chce przechodzic tego początku raz jeszcze :mrgreen:

 

Nawet powiedziałam o tej sytuacji z dzisiaj. I na nic nie naciskał, dał mi powiedzieć do końca co chcialam i jak już nie wiedzialam co jeszcze powiedzieć to wtedy zadawał pytania i pomagał w tym więc super.

 

Nie wiem, pewnie go eskaluję w tym momencie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kontrast polałabym Ci.

Nie wiem, czy coś czuję w związku z tym rozstaniem, chwilowo nie potrafię sprecyzować. Nie jest więc chyba najgorzej jak by nie było.

To popaprana relacja i sytuacja nadal, może teraz będzie jakoś łatwiej. Chyba że sobie utrudnie :roll:

 

Życie się nie skończyło swiat się dalej kręci no niemożliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobra, uff, już po wszystkim :D Naprawdę, balam sie że zwieję z poczekalni...

Pierwsze 20 minut siedziałam i nic nie mówiłam i próbowałam sie uspokoic i nie rozplakac.

Normalnie nie mam żadnego problemu z opowiadaniem o swojej przeszłości, mówię to prawie bez emocji, nawet to "specjalisci" zauważyli. A tutaj nawet nje zaczęłam...

Powiedziałam mu (chwała mi) szczerze, że sie zdenerwowalam bardzo jak było trochę lepiej i zaczęłam tak ogolnikowo i z takimi przerwani mówić ze że sama siebie smieszylam :D

Parę razy sie poplakalam.

W końcu na końcu mówiłam w miarę swobodnie, ale nadal z gulą w gardle.

Rozmawialiśmy nawet o tym dlaczego wybrałam mężczyznę terapeutę.

I spytał sie czy biorę leki nawet :D

 

Podoba mi się, naprawdę, myślę ze Bedzie super. No i nie chce przechodzic tego początku raz jeszcze :mrgreen:

 

Nawet powiedziałam o tej sytuacji z dzisiaj. I na nic nie naciskał, dał mi powiedzieć do końca co chcialam i jak już nie wiedzialam co jeszcze powiedzieć to wtedy zadawał pytania i pomagał w tym więc super.

 

Nie wiem, pewnie go eskaluję w tym momencie...

No pewnie, że go eskalujesz ;), z upływem terapii oraz z wiekiem emocjonalność będzie spadać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kontrast Ok, chyba mniej więcej cię rozumiem, chodzi ci o szpanowanie swoim zaburzeniem lub nadmierne etykietowanie. Spoko. Tylko nie wiem, kto wcześniej przejawił tutaj takie zachowanie. Nie zmienia to jednak faktu ze nie powinno się tez swojego zaburzenia bagatelizować, jeśli zostało się zdiagnozowanym. Mówienie a nawet oskarżanie innych "Jak śmiesz żyć swoim zaburzeniem, przecież są ważniejsze sprawy" może wprawić w poczucie winy. Czyli nie dosyć ze ktoś ma zaburzenie to jeszcze mu mówimy "Jak masz czelność w ogóle mieć zaburzenie, przecież masz pieniądze, dzieci głodują w Afryce, żyjesz sobie wygodnie a ty mi tutaj mówisz ze czujesz pustkę czy coś tam?" Dla mnie nawet jak bogata osoba sukcesu powie ze ma pustkę to potraktuje ja poważnie. Żyłem tak jak ty mówisz, starając się związać jakoś koniec z końcem i cierpienie i doły uważać, jako część życia i żyć dalej i tylko starać się jakoś to wszystko zniwelować. W końcu powiedziałem stop. To bez sensu tak się babrać itd. I poszedłem do terapeuty. I dostałem diagnozę. I mam różne zaburzenia czy tego chce czy nie. I staram się wziąć za nie na poważnie (z różnym skutkiem) i one są dużą częścią życia, bo dzieją się codziennie czy tego chce czy nie. Mówienie sobie ze oj tam oj tam zaburzenie, nie żyj nim przecież są ważniejsze sprawy np. życie może doprowadzić do wyparcia albo zaprzeczenia problemu. Przecież i tak te zaburzenia są częścią życia, wiec chcąc nie chcąc też nimi się żyje. Trzeba tez pamiętać ze nieleczone zaburzenia i tak mogą odezwać się w późniejszym czasie. Po prostu w pierwszym odruchu czytając ciebie poczułem ze trochę bagatelizujesz zaburzenia i obwiniasz innych ze nimi żyją. No żyją, bo je maja. I one aktywują się codziennie.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tylko napiszę swoje odczucia z ostatnich rzeczy tutaj. Wzięłam wszystko do siebie, później sprzeczne uczucia mną targały i nie po raz pierwszy stwierdziłam, że najlepiej by było jakbym przestała tutaj pisać w tym wątku, myślałam nad usunięciem konta. Czułam się (czas przeszły?) oceniania przez wszystkich.

Wszystko biorę do siebie. W sensie, nie wiem co jest pisane nie do mnie, a co jest pisanie do mnie pod postacią złośliwych aluzji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo świetnie, że piszesz o swoich uczuciach!!! Zwykle istnieją dwie możliwości, komunikat ty lub komunikat ja! Mogłaś nakrzyczeć na osoby, albo napisać o sobie! Ty wybrałaś mądrzejszą z opcji! :) I napisałaś o sobie! :)

Z jaka sytuacją z twojego życia kojarzy się to co poczułaś? Najwcześniejsze wspomnienie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

We wrześniu 2014 roku, trwało to, lub trwa, do dzisiaj, związane jest z moją rodziną i tym co wiedzą. Gdy o tym myślę to automatycznie się krzywię i od razu mam ochotę się od wszystkich odciąć.

To się jakoś nazywa mądrze... Np. jeśli parę osób z rodziny rozmawia ze sobą za zamkniętymi drzwiami, od razu myślę że to o mnie i muszę siebie przekonywać, że nie.

Jestem jeszcze jakby mentalnie w tym 2014 i mam zakodowane, że rodzina też i taki stosunek jaki miała wtedy do mnie (wyrzuciła mnie z domu, wrzuciła do psychiatryka, a później do szkoły z internatem) nadal ma w tej chwili. Że skoro wtedy wdarli mi się na maila to i teraz mogą mnie śledzić w internecie.

Chyba odeszłam trochę od tematu...

 

Nie wiem na kogo miałabym krzyczeć, moje emocje mogą być calkowicie głupie, bez sensu i fałszywe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×