Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Mam zdiagnozowane BPD i ChAD. Od jakiegoś czasu mam natrętne myśli dotyczące krzywdzenia szczęśliwych ludzi, głównie dzieci - z zazdrości. Miał ktoś podobne objawy? Nie wiem, czy byłabym w stanie coś komuś zrobić. Z jednej strony nigdy nie miałam skłonności do przemocy fizycznej, ale z drugiej - nie potrafię sobie zaufać. Moja lekarka mówiła, że na tej podstawie można mnie spokojnie wsadzić do szpitala, ale strasznie nie chcę dać się zamknąć, głównie z powodu studiów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam zdiagnozowane BPD i ChAD. Od jakiegoś czasu mam natrętne myśli dotyczące krzywdzenia szczęśliwych ludzi, głównie dzieci - z zazdrości. Miał ktoś podobne objawy? Nie wiem, czy byłabym w stanie coś komuś zrobić. Z jednej strony nigdy nie miałam skłonności do przemocy fizycznej, ale z drugiej - nie potrafię sobie zaufać. Moja lekarka mówiła, że na tej podstawie można mnie spokojnie wsadzić do szpitala, ale strasznie nie chcę dać się zamknąć, głównie z powodu studiów.

 

Z tym szpitalem to całkiem dobry pomysł w takim stanie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam zdiagnozowane BPD i ChAD. Od jakiegoś czasu mam natrętne myśli dotyczące krzywdzenia szczęśliwych ludzi, głównie dzieci - z zazdrości. Miał ktoś podobne objawy? Nie wiem, czy byłabym w stanie coś komuś zrobić. Z jednej strony nigdy nie miałam skłonności do przemocy fizycznej, ale z drugiej - nie potrafię sobie zaufać. Moja lekarka mówiła, że na tej podstawie można mnie spokojnie wsadzić do szpitala, ale strasznie nie chcę dać się zamknąć, głównie z powodu studiów.

moze jeszcze nerwica natręctw ci sie przypałetała, ja nie mowie ,ze tak jest tylko,ze moze byc z tymi myslami, TO WSZYSTKO JEST SYSTEM NACZYŃ połączonych te zaburzenia i pod wpływem czegoś moze sie cos uaktywnic nagle czego wczesniej nie było

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tym szpitalem to całkiem dobry pomysł w takim stanie...

 

Ale ja się całkiem nieźle czuję przez większość czasu, bywało o wiele gorzej. Na co dzień dobrze funkcjonuję, jestem w stanie się uczyć, a nawet spotykać z ludźmi. Sama myśl o szpitalu mnie przeraża.

 

moze jeszcze nerwica natręctw ci sie przypałetała, ja nie mowie ,ze tak jest tylko,ze moze byc z tymi myslami, TO WSZYSTKO JEST SYSTEM NACZYŃ połączonych te zaburzenia i pod wpływem czegoś moze sie cos uaktywnic nagle czego wczesniej nie było

 

Bo BPD i ChAD to dla mojego mózgu za mało :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, ja jestem tylko na lekach, do terapeuty nie chcę iść (próbowałam terapii kilka razy, ale to chyba jednak nie dla mnie). Sama nie wiem, czy leki leczą u mnie ChAD, czy BPD, ale nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez nich.

 

Zasadniczo leki leczą Chad,na BPD najlepiej działa psychoterapia,a leki tylko objawowo i w połączeniu z terapią...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Wam. Widzę, że wątek jest długi, nie sposób go przeczytać w całości. Szkoda.

 

Też mam zdiagnozowane bpd. Wcześniej miałam diagnozę: schizofrenia i bpd, dlatego mam rentę do 2017 roku.

 

Co kilka miesięcy mam kryzysy. Np. ostatnio weszłam na dach wieżowca i chciałam z niego skoczyć, policja mnie stamtąd zgarnęła i zabrała do szpitala w Toszku. Mam w sumie 7 hospitalizacji.

 

Teraz zastanawiam się poważnie nad pójściem na półroczną terapię albo do Krakowa na Oddział Terapii Zaburzeń Osobowości i Nerwic albo do Warszawy na Oddział Leczenia Zaburzeń Nerwicowych. Ale raczej to będzie Wawa, bo mam termin bliższy i łatwiej jest się tam dostać. Czy ktoś z Was ma jakieś informacje na temat tych miejsc? :yeah:

 

Wiem, że tam w obu miejscach można iść na pobyty diagnostyczne na dwa tygodnie i tak chyba zrobię - pójdę.

 

Ogólnie border to u mnie ogromna huśtawka nastrojów, samo okaleczanie się, sex z byle kim, ciągłe próby samobójcze i zaburzenia tożsamości (i płciowej i życiowej - studiowałam pedagogikę i budownictwo, informatykę i psychologię zarządzania - nie wiem, kim jestem i do czego dążę)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej,

dołączam do wątku. Wiem, że samodiagnozowanie się jest głupie, ale z drugiej strony chciałabym znaleźć dla siebie samej odpowiedź. Na dwóch wypisach że szpitala mam diagnozę 'zaburzeń osobowości', ale niesprecyzowane jaki typ. myślę sobie, że z jednej strony wiele u mnie jest borderowego a z drugiej nie mam za sobą takich doświadczeń jak osoby tu opisują, typu impulsywny seks, narkotyki, ryzykowne zachowania.

 

Ja jestem osobą, która przede wszystkim ma syf w głowie odnośnie swojej tożsamości i bliskich relacji. Nie wiem czy jestem homo czy hetero, w związku zawsze waham się pomiędzy "chcę być/nie chcę być", na początku idealizuję a potem z całych sił odpycham od siebie ludzi bo nie rozumiem jak można w ogóle mnie pokochać. w efekcie jestem sama i tęsknię do bliskości, ale już relacji nie potrafię utrzymać. Mam wrażenie, że wszystkie rzeczy, które robiłam w życiu były nastawione na bycie zauważoną i polubioną (trochę narcystycznie), tylko wtedy nie czułam pogardy i nienawiści do siebie. Ale cokolwiek udało mi sie doprowadzić do końca, natychmiast dewaluowałam to i niszczyłam. Ciągle neguję własne wybory, ścieżkę życiową, aspiracje, mam nawracającą depresję na przemian z etapami wmawiania sobie, ze nic mi nie jest. Miałam też wyskoki typu wydanie wszystkich oszczędności, rzucenie leków bez wiedzy lekarzy, agresja na siebie. Jednocześnie, w porównaniu z objawami o których tu czytam wydaje mi się, że za mało we mnie silnych cech borderowych. i tak się chwieję również z diagnozą siebie i tego co ja w zasadzie leczę. . .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A Tobie się wydaje że u wszystkich borderow objawy są w taki stopień nasilone?? Co rozumiesz pod "silne objawy"??Nie można generalizować..Nawet ospa przebiega w różny sposób i z różnym nasileniem u ludzi,a co dopiero zaburzenia osobowości..

A w jaki sposób przebiega leczenie tego....na co nie jesteś pewna czy chorujesz? Leki,psychoterapia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie z tych opisów, które czytałam wyłaniał się bardzo ostry, impulsywny charakter. a ja jestem tylko bierno-agresywna dla innych i czynnie w kierunku siebie, ale nie robiłam nigdy jakiś ostrych jazd. tak przynajmniej mi się wydaje. więc nie wiem co leczę, jakie zaburzenie osobowości. a jak leczę? dwa razy byłam na oddziale dziennym, 3 lata w terapii indywidualnej, brałam leki na depresyjne epizody. teraz terapeutka rozłożyła ręce, że nie umie mi już więcej pomóc a psychiatra poleca iść na całodobowy bo za długo już się bujam w takim stanie zawieszenia i pustki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

myślicie ze to kiedyś minie ze zacznie się normalnie życ bez leków terapii ?

 

Minie,minie,z czasem będzie lepiej...Mam na myśli oczywiście BPD ...

Ja już za długo brałam leki teraz wolę terapię. Ciesze się ze mówicie że przejdzie ,ale czas ucieka a gdzie miejsce na rodzinę itp. Wiem że to nie wyklucza ale wystarczy ranienia więc czekam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kaka84: mam dokładnie tak samo.poczucie, że czas sie kurczy. większośc moich znajomych jest w związkach, lepiej lub gorzej radzą sobie w pracy, biorą kredyty na mieszkania. a ja tkwię mentalnie w sytuacji jakbym miała lat 17cie a nie dwa razy tyle. nic mnie nie dobija jak świadomość ile czasu marnuję i jak bardzo jestem do tyłu z życiem, którego ubywa a nie przybywa. z roku na rok coraz mniejsze szanse na bycie z kimś. samotność mnie przeraża i wpędza w myśli samobójcze. takie radosne uczucia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

buszujący: coś o tym wiem. też ze mnie humanistka, ze stypendium dla najlepszych, zdolna i wspaniała i dobrze się była zapowiadała. i co z tego skoro całe życie leży odłogiem a całe to chwalenie można sobie gdzieś wsadzić skoro nie ma absolutnie ŻADNYCH perspektyw na pracę w tym w co inwestowałam. nie wiem czy bardziej gardzę sobą, czy tym systemem któremu dałam się naiwnie oszukać.

 

chojrakowa: piona zatem! ja też ostatnio miałam etap a po co mi w zasadzie te leki, przesadzam i żebrzę o opiekę, do kosza z tym wszystkim. cóż. lekarka miała bardzo okrągłe oczy jak mnie zobaczyła po miesiącu :uklon:

choć impulsywna w sumie mało jestem, moje ostatnie pół roku nazwałabym raczej letargiem i otępieniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć!

Wychodzi na to, że też chyba jestem borderem, chociaż ze szpitala mam, że impulsywny ale byłam tam tylko tydzień, nie wytrzymałam... Chodziłam na terapię od lutego i oprócz bordera okazało się, że jest też trochę narcyza we mnie hah. Mam 25 lat i od pół roku jestem bezrobotna, mieszkam u rodziców. Mam chłopaka i wielkie plany z nim na przyszłość ale on sam chyba się boi poza tym ostatnio zaczął też przyjmować leki przeciwlękowe :/ Nie wiem co mam dalej robić, całymi dniami gram w gry komputerowe, oglądam seriale i czuję się bardzo bardzo niedojrzała. Jakbym specjalnie już zaczęła się tak zachowywać, zaakceptowała to i czasami zachowuję się jak 5-latka. Wszystko mnie bawi, nie lubię poważnych rozmów, wolę się wygłupiać :/ Dlatego pewnie nie mam znajomych bo mentalnie jestem od nich na poziomie podstawówki a niektórzy z nich już mają własne dzieci z którymi pewnie bym się lepiej dogadała... Z jednej strony chcę mieć pracę/znajomych/dorosłe życie a z drugiej strony nie wiem czym to dorosłe życie tak na prawdę się wyróżnia? Że niby jak masz 25 lat to już nie wolno być osobą, która ma poczucie humoru? Nie ogarniam tego wszystkiego :) Zaznaczę, że biorę SSRI i od dłuższego czasu nie miałam zjazdu w dół kolejką górską bo blokuję wszystkie negatywne myśli i tak sobie tkwię w krainie czarów ;) Wiecznie w górze. Gdzie wcześniej była góra, dół, góra, dół i alkohol i seks przypadkowy też był i cięcie się i armagedon. Teraz nie piję, nie spotykam się z nikim, egzystuję po prostu jak listek na wodzie. Wybaczcie te poetyckie metafory, ale nie umiem inaczej pisać :D Pozdrawiam serdecznie i będę tu częściej zaglądać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy z tym zaburzeniem jest szansa dostać jakieś wsparcie farmakologiczne?

Zawsze jak jestem szczera u psychiatry to mówię , że w sumie nie mam problemów, właściwie daję radę bez leków. Do momentu, gdy mi kompletnie odbije, zacznę płakać, krzyczeć, mówić dziwne rzeczy o sobie (że jestem chora psychicznie). Jestem persona non grata w większości miejsc w moim mieście, do tego wkrótce mogą dołączyć miejsca pracy też, bo w mojej korporacji po roku pracy zaczęłam płakać i obrażać, żeby zwrócić na siebie uwagę chyba bo aż tak źle nie było, zmieniłam dział, rok był spokój, i teraz znowu się zaczynają moje sceny : /

Obawiam się, że jak powiem prawdę to psychiatra nie da mi leków albo najwyżej hydroksyzynę. Najczęściej leki dostawałam na depresję.

Teraz w pracy mam socjopatę biurko obok i trochę boję się czy mu nie podpadłam. To chory człowiek. Potrzebuję raczej szybko zacząć się zachowywać normalnie i pewnie siebie, żeby nie zobaczył we mnie ofiary.

 

Edit: ok, widzę w postach ze macie jakieś leki, ale jestem wkurzona że mnie wmawiają, że nie mam problemu! Mam trochę dosyć robienia siebie na ostatnią sierotę żeby tylko dostać jakieś pierwszego rzutu prochy. Mam dosyć udawania przed psychiatrami, że mam zupełnie inne problemy, niż te które mam. To dla mnie upokarzające.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×