Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

buszujacywtrawie

Użytkownik
  • Zawartość

    397
  • Rejestracja

  1. Uprzejmie proszę administrację o likwidację posta. Radzę sobie coraz lepiej. Pozdrawiam
  2. Witam, w maju kończę 38 lat. Moje diagnozy były różne: 1994 - nerwica natręctw, nerwica lękowa 1998 - nerwica lękowa - diagnoza kardiologa i psychiatry 2007 - diagnoza zespołu lęku napadowego - dostałem fluanxol 2008 inny lekarz - depresja 2011 - 2012 - psychoterapia psychodynamiczna - 55 sesji - > brak diagnozy zakończona próbą samobójczą. W dniu zdarzenia bez interwencji medycznej. Interwencja medyczna na drugi dzień - lokalny chirurg nie wysłał mnie do psychiatryka, bo powiedział, że nie wyglądam na alkoholika. W kartotece na lokalnej chirurgii wbito samookalecznie 2012 - Kraków - diagnoza zaburzenia osobowości idepresja - > sulpiryd 2012 - okolica Krakowa psychiatra - zespół depresyjno - urojeniowy - końskie dawki leków 2015 - inny psychiatra inne leki - > CHAD 2017 - inny psychiatra - diagnoza depresja i zaburzenia osobowości - egzysta, potem ketilept w planach był seroxat po latach 2017 - ucieczka z miasta do Krakowa i odstawienie Ketileptu - po 4 dniach zakończyło sie zasłabnięciem na przystanku. Odwieziono mnie na sor na Rydygiera. Byem tam 2 miesiące. Diagnoza na wyjściu: schizofrenia paranoidalna. NO i ta diagnoza tak mnie przytłoczyła, że po wyjściu stałem się lękliwy. Uważam na karetki, wozy strażackie i na radiowozy. na rencie jestem od 2013 roku. Dobija mnie mieszkanie z Matką. NIe dość, że dokładam się do mieszkania, to jeszcze mimo, iz ona pracuje, a jest osobą zabezpieczoną materialnie, chce ciągle ode mnie więcej i więcej. Pomocy !. Mam przyjaciela, który namawia na wyprowadzenie się z domu. Z drugiej strony mam sukcesy blogerskie i sukcesy literackie. Ale ta diagnoza - każde wyjście w dzień jest olbrzymim wyzwaniem. Ona jest typem narcyza. Ja mam już dość. Tak naprawdę, poza rentą, to ja nie mam nic. Nie stać mnie na dentystę, do psychiatry wchodzi ze mną (do poradni), lekarz ostatnio mnie pochwalił - że zdrowieję - ale to zawdzięczam tylko Lorafenowi. Mam wbite ciężkie uszkodzenie organizmu. Chciałbym wreszcie mieszkać sam. Ona ma też problemy ze zdrowiem - miała raka piersi, mimo tego pali papierosy, ja pale elektroniczne. Jest o mnie bardzo zazdrosna. Rozlicza mnie z renty. Trzynastkę muszę jej przekazać. Powoli jednak zbieram się do kupy. Piszę od lat fantastykę - e booki sa już włąściwie gotowe. Diagnozy były różne, jak widać. Konsultowałem onlajn diagnozę z psychiatrą która zdiagnozowała przed ucieczką z domu depresję - diagnoza szpitalna jest niepodważalna. W rodzinie nikt na schize nie chorował, ale - jako żem historyk z wykształcenia - w drzewach genealogicznych z obydwu stron pochodzenia jednak widać ze zaburzenia są. Co doradzacie? Mam dość dwa dni przed ucieczką z domu - w 2017 roku dzwoniłem na Policję, cyt: "jesli natychmiast nie wyprowadzę się z domu, trafiię do szpitala psychiatrycznego". Policjant doradził dzielnicowego. Na rencie od 2013 roku, diagnozy różne. Przepraszam za literówki. Ponoć zdrowieję - dużo ćwiczę, duzo biegam, zdrowo się odżywiam. Ale poradźcie proszę - jak odciąć się od Matki ? Mam już serdecznie dość. Tak naprawdę poza książkami, drukarką i innymi rzecxami nie mam nic. mam wahania nastroju. Jak w chadzie. Diagnoza szpitalna mnie dobiła. I wszędzie widzę radiowozy, karetki i straż pożarną. Zakrzywienia czasoprzestrzeni takie są. Jestem na najlepszej drodze, ale mam dośc. Ja sprzątam, ja często gotuję. Marze o samodzielnej klitce. Albo zamieszkać w jakiejś norze, byle być samemu i z Kimś. Pozdrawiam zespół.
  3. Ja swoją psychoterapię psycho dynamiczną wspominam tak na dwa razy. Zaczęła się w lipcu 2011 roku, a skończyła niefortunnie w sierpniu 2012 roku. Przed jej rozpoczęciem podjąłem decyzję o odstawieniu leków, ale lekarz nie był psychiatrą. Funkcjonowałem w czasie terapii dość dobrze, atatki paniki się pojawiały, ale T mawiała ze to oznaka tego, że zdrowieje. Tylko ze nie wiedziałem o niej wtedy zbyt wiele. Chciałem miałem marzenia fantazje o tym jakie ona życie prywatnie prowadzi. Była profesjonalna. Mówiła, ze wnoszę w terapie wiele treści, tylko ze nie mogę się skoncentrować na jednym wątku. Terapia trwała 13 miesięcy, pod koniec się zaostrzyło, doszło do psychozy, dokonałem samookaleczeń i na terapie nie wróciłem. Dopiero po kilku latach dowiedziałem się coś nieco więcej o terapeutce, teraz wiem, ze zmieniła nazwisko bo pewnie ma męża, wiem gdzie mieszka tzn. w jakiej miejscowosci. I ze jest tez pedagogiem. Nawet stronę internetową ma lepszą. A teraz mam diagnozę schizofrenii paranoidalnej no i nie wiem co dalej, bo w wypisie ze szpitala gdzie brałem w terapiach wszelakich aktywny udział, pisze, że jest wskazana w trybie ambulatoryjnym. Zazdroszczę Wam terapii: nigdy nie zapomnę drobiazgowych analiz snów...
  4. Dostałem to podczas ostatniej wizyty 16-go maja do jadłospisu. Spisuje się doskonale. Tylko drogi jest.
  5. Biorę w postaci Zolafrenu Swift 10 mg, dwa razy dziennie, co dwanaście godzin. Nie mogę po nim jeździć nawet rowerem a szkoda, bo kiedyś to uwielbiałem. Jak się podleczę to robię prawo jazdy.
  6. Odgrzać rosół z wczorajsza, dopieścić blogi, zastanowić się nad kupnem czegoś silniejszego do oglądania obiektów astronomicznych od mojej lornetki, popisać ręcznie, po fotografować, strzelić sobie kimę. Dokończyć czytanie Angory. Zadzwonić do rodziny, tej bliższej i tej dalszej. Wysłuchać mszy online
  7. Prowadzę cztery blogi: jeden astrologiczny, drugi o monarchiach, trzeci z recenzjami książek a czwarty poetycki. Ich doglądanie sprawia mi dużą radość. No i regularne przyjmowanie leków ma swoje dobre strony.
  8. Moje diagnozy były następujące: 2007 - zespół leku napadowego w przebiegu nerwicy, 2008-2012 depresja, w tym 2011-2012 psychoterapia psycho-dynamiczna odstawienie leków bez lekarza, no i w newralgicznym punkcie, po 13 miesiącach terapii pojawił się epizod psychotyczny, terapie przerwałem, doszło do samookaleczenia, trafiłem do doświadczonej lekarki po 80-tce, która zdiagnozowała zespół depresyjno - urojeniowy. Szybko mnie z niego wyciągnęła, zacząłem blogować i odnosić z tego powodu sukcesy. Od 2013 roku jestem na rencie psychiatrycznej. Ale z czasem lekarka zaczęła każde gorsze moje samopoczucie bombardować takimi ilościami leków, że zmieniłem lekarza, diagnoza brzmiała :CHAD. Potem w 2017 roku zmieniłem lekarkę na tą z 2007 roku i diagnoza była następująca: zaburzenia osobowości i depresja nawracająca. W końcu doszło do czegoś dziwnego, i wybyłem z domu na kilka dni. W końcu trafiłem na oddział psychiatryczny jednego z krakowskich szpitalu, gdzie byłem od 18 października do 6 grudnia. Diagnoza: schizofrenia paranoidalna. Teraz wiem, że najważniejsze jest regularne przyjmowanaie leków. Powróciłem do blogowania, bo był czas, że doktorek od CHADU przepisywał takie leki, że tylko całymi dniami przeglądałem bezmyślnie komputer. A teraz mam silę by coś tworzyć, pisać, chociaż lęk przed wychodzeniem z domu pozostał, zwłaszcza w biały dzień. Wizyty mam średnio co dwa miesiące, jeszcze mam wahania nastrojów. Ale powoli się w sobie zbieram. Pomaga mi Lorafen 1 mg. Najważniejsze to regularnie brać leki. Biorę zolafren swift dwa razy dziennie, haloperidol na noc i Lorafen 1 mg rano i wieczór. Wróciła chęć do życia, chociaż agorafobia pozostała. Pozdrawiam wszystkich z tą diagnozą. Pamietacie być może te moje wpisy o doktorce, co faszerowała mnie Decaldolem. Najważniejsze to brać regularnie leki i znależć sobie jakąś aktywność. Mysię o blogu autoterapeutycznym, chociaż ciągnę jeszcze cztery blogi. Pozdrawiam. Ps. mam swoje małe przyjemności - astrologia, pisanie ręczne, fotografowanie, pisanie fantastyki. Czyli to oznacza mam nadzieję, że można z tą diagnozą jakoś funkcjonować.
  9. Też mam problem z agorafobią, w nocy nie jest tak źle, ale najgorzej w dzień. tak sobie żyję od zachodu do zachodu słońca....
  10. Luseita, są inne neuro... pamiętasz, jak we mnie pakowano Decaldol? Musiałem zmienić lekarza, teraz biore trittico, arypiprazol i depakine. I tylko to. Ale samej nie odstawiaj najwyżej zmień lekarza :)
  11. U mnie podobnie, czas przecieka przez palce...- bo jestem owszem humanista i przyrodnikiem, ale nie mogę się przebić, mimo wiedzy
  12. Żadnych problemów z odstawieniem, a odstawiłem, bo zacząłem psychoterapię, a Seroxat i tak nie działał. Czułem się świetnie, 13 miesięcy w terapii bez leków :) Pozdrawiam :)
×