Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

rdzaa

Użytkownik
  • Zawartość

    185
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. rdzaa

    Kiedy smutek staje się niebezpieczny?

    U mnie powraca cyklicznie. Jesli suplementy i ziola nie pomagaja, jesli trwa to jakies 2 tygodnie, to wiem, ze trzeba interweniowac. To wazne dla mnie, by nie przegapic poczatku, pare razy prawie zniszczylam zycie i zaczynac musialam od poczatku. Juz nie mam sily na to znowu. U mnie takie objawy, ktore daja do myslenia to derealizacja, depersonalizacja przede wszystkim. Mylenie dat, godzin. przekonanie, ze jestem odpadem i lek przed kazdym wyzwaniem. Stan bezsensu, zawieszenia, pustki. Niechec do seriali, niechec do zakupow. Placz dzien w dzien. Placz w miejscach publicznych. Obojetnosc na wiele rzeczy, ubieram sie dziwniej moze niz zwykle, bo mysle, 'gorzej juz nie bedzie, a zreszta kto by tam zwracal uwage na moj wyglad? '. Brak planow na przyszlosc, sa niewazne. Brak sily by cos przedsiewziac. Spotkac sie z kims nowym znowu. To wszystko sa rzeczy ktorych na codzien nie doswiadczam, pewnie niezgodne z moim charakterem.
  2. rdzaa

    Samotność

    Byliscie kiedys na terapii grupowej ? Mam wrazenie, ze moglaby pomoc z powodow ktore opisaliscie wyzej. Ja mam taki problem, ze czasem bardziej ciagnie mnie do nieznajomych.. do znajomych mam zale.. na szczescie nie uzewnetrzniam, ale ucinam kontakt. Nie ze sie obrazam. Tylko jest mi przykro. Ze czegos nie ma. wiem, ze oni sa ok a wszystko tkwi we mnie. Na starosc zaczynam sie zmuszac, kiedy moge, zeby isc na jakies spotkania, kawki, piwka, nawet tance. Nawet tylko posiedziec i popatrzec na zywych. Troche mi to poprawia humor. Czasami tez z tego powodu jezdzilam w kolko autobusem. Zeby pobyc wsrod innych ludzi.
  3. rdzaa

    Bezsens życia

    Propranolol pomaga ? w jakim sensie ? Czyli rozumiem ze zona jest tez ok tylko problem tak po prostu ? Czy zona zolza, ale piekna, wiec ja wybrales ? Bo z powodow osobistych badam, jakie mezczyzni wybieraja kobiety i dlaczego wlasnie te, przez nie nieszczesliwi. Moze Cie pocieszy, choc pewnie nie, inni nie maja zadnych szans na zwiazek i dzieci.
  4. rdzaa

    Solarium na jesienną depresję?

    Moze fototerapia bylaby lepsza niz solarium ? tez o tym myslalam. Szczerze , biore wit D i nie ma poprawy. A podobno mam sezonowa
  5. rdzaa

    To depresja czy jestem niewydarzona?

    Sprawdz moze pod katem pracy tarczycy? Nie jestem lekarzem, wiec wiecej sie nie wypowiem
  6. No a ja np nie lece na kase i co z tego ? nawet ci, ktorzy mniej zarabiaja, nie sa mna zainteresowani. Z drugiej storny jak ktos napisal: nie wszystkim dane jest szczescie. Czas pogodzic sie z tym. Za jakis czas beda roboty wiec przynajmniej problem z brakiem fajnego seksu odpadnie.
  7. jak ja mieszkalam na ulicy to bylam zakochana w takim czlowieku jak opisujesz, wiec nie mozna generalizowac. Mysle, ze ludzie przedewszystkim szukaja ludzi do siebie podobnych, ewentualnie 'ciut lepszych'. Np mezczyzni szukaja kobiet, ktore sa troche bardziej od nich zadbane, maja troche wieksze umiejetnosci socjalne. Kobiety szukaja mezczyzn, ktorzy troche lepiej zarabiaja, troche wieksze maja ambicje i zaangazowanie w prace. Sa jeszcze ludzie, ktorzy nie pasuja do grupy typowej dla swojej plci, wiec ciezko uogolniac. Tylko tak sobie nakreslilam pewne stereotypy. Ale tez wyjscie z zalozenia, ze wszyscy chca tych majetnych, jest moim zdaniem bledem. Jak ktosjest starszy lat i nadal jest sam, to wie, ze nie ma w czym przebierac
  8. Mam pytanie zwlaszcza do kobiet, ale nie tylko. W jaki sposob udalo wam sie znalezc kogos do zwiazku ? Mnie sie od 20 lat nie udaje. Jedyne co ludzi interesuje, to seks, wiec zakladam, ze nie moge byc zupelnie odpychajaca fizycznie. A podobno to wyglad jest decydujacy. Czyli do seksu bez zobowiazan pasuje, ale zeby na stale to nie. A potem widze kobiety ktore znecaja sie nad partnerami - i sa juz ktorys rok razem, kredyt, dzieci... Kobiety ktore bardzo sie zaniedbaly fizycznie - i patrz jak wyzej.. Jak to sie dzieje, ze mnie nikt nie chce ? Nie bede pisala o moich zaletach, ale wierze, ze sa jakies, z ogolnej kategorii, co sprawia, ze mozna razem wiesc zycie.
  9. rdzaa

    Związek z modliszką

    Moim zdaniem ona ma powazny problem ale .. Ty tez, bo wlasciwie dlaczego chcesz ja chronic przed konsekwencjami jej czynow i jej, prawdopodobnie choroby? Nie widzisz, ze krzywdzisz siebie ? Oczywiscie sa jeszcze dzieci, ktore niczemu nie zawinily, ale nie wiem, co one widza, i czy zycie w towarzystwie takiej osoby, jak ja opisales, jest dla nich dobre.. nie wiem. A z drugiej strony nigdy nie zrozumiem, dlaczego mezczyzni zawsze wybieraja zolzy itd, a jak jest kobieta, ktora okazuje, ze jej zalezy, chce pracowac, wnosic cos do zwiazkiu, to nigdy jej nie chca.
  10. rdzaa

    CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

    Ja długo broniłam się przed lekami. Mogłam inaczej je przeżyć, gdybym nie stwierdziła, że leki są złe, a mnie przecież nic nie jest ALE szkoda życia na takie coś.... Rzucalam leki nawet jak je trochę brałam.. Trafiałam na psychiatrów, których odwiedzałam w lekkiej hipo i mówili mi, że nic mi nie jest... Ostatnio zaczął pomagać mi alkohol, to wbrew pozorom było super. Zrozumiałam, że albo zacznę pić jak duża część mojej rodziny, albo zdziwaczeje, jak jej inna część, albo zamiast alkoholu będę brała leki.. Jedno i drugie szkodzi, ale po psychotropach możesz przyjść do pracy, a po alko nie. Ciężko mi zaakceptować branie leków, ale nie chcę na starość żałować, że nic nie robiłam bo było mi smutno i beznadziejnie.
  11. rdzaa

    Bycie Dziwką w we własnej głowie

    Kurcze, nie ma mozliwości edytowania / usuwania własnych postów ?
  12. Mam pytanie moze dziwne, głównie do dziewczyn, ale każdy może pisać, Czy jest ktoś kto czuję się jak dziwka ? Odkryłam że taka włąśnie jestem, brudna itd, i skazana na ten zawód, tylko jako dziwka mogłabym odnaleźć szczęście, znaleźć spokój Teraz uwaga: NIGDY W ZYCIU NIE ROBILAM TEGO ZA KASE ale mam taki problem, ze uwazam, ze to moj los : / ze kazdy ma jakies powolanie i ja mam chyba takie : / Przy czym nie mam planów plus jestem za stara ; > to tylko takie myślenie. To pewnie jakiś objaw ogólnej depresji i nienawiści do siebie. Pewnie temat na terapię. Ale szczerze to mnie męczy.
  13. rdzaa

    [Kraków]

    Hmm wiem, że powinnam założyć raczej osobny wątek ale może ktoś chciałby się spotkać w Sylwestra ? Preferuję towarzystwo ok 30 i starsze bo jestem stara 30paroletnia baba już. Jakieś niewielkie grono może się nawet schować do mnie przed zimnem, chociaż preferuję połazić po centrum, wzdłuż bulwarów Wisły itd i popatrzeć na ludzi : ) Niekoniecznie albo nie cały cas rynek. ALE najbardziej zależy mi na towarzystwie, więc się dostosuję.
  14. Ja się boję psychiatrów, tego że mnie niesłusznie ocenią i potem już nie dam rady tego odkręcić. Wszyscy będą wierzyć im a nie mnie. Co do manipulacji to jakoś bardzo się nie staram, ale psychiatrzy też nie mają czasu na wnikanie, kupią większość bajek, byle były spójne. A zdania się różnią i to bardzo, przykładowo: psychiatra A: Jak tylko mówiłam o cięciu się Nie teraz tylko kilka lat temu !) to proponowali rzucenie pracy i oddział dzienny, co moim zdaniem jest dużą przesadą. Nie chcę żeby mylili się w tym kierunku. psychiatra B: Jak nie mówię o cięciu to z kolei słyszę że nie mam żadnych problemów i po co brać leki skoro dobrze się czuję.
  15. Czy z tym zaburzeniem jest szansa dostać jakieś wsparcie farmakologiczne? Zawsze jak jestem szczera u psychiatry to mówię , że w sumie nie mam problemów, właściwie daję radę bez leków. Do momentu, gdy mi kompletnie odbije, zacznę płakać, krzyczeć, mówić dziwne rzeczy o sobie (że jestem chora psychicznie). Jestem persona non grata w większości miejsc w moim mieście, do tego wkrótce mogą dołączyć miejsca pracy też, bo w mojej korporacji po roku pracy zaczęłam płakać i obrażać, żeby zwrócić na siebie uwagę chyba bo aż tak źle nie było, zmieniłam dział, rok był spokój, i teraz znowu się zaczynają moje sceny : / Obawiam się, że jak powiem prawdę to psychiatra nie da mi leków albo najwyżej hydroksyzynę. Najczęściej leki dostawałam na depresję. Teraz w pracy mam socjopatę biurko obok i trochę boję się czy mu nie podpadłam. To chory człowiek. Potrzebuję raczej szybko zacząć się zachowywać normalnie i pewnie siebie, żeby nie zobaczył we mnie ofiary. Edit: ok, widzę w postach ze macie jakieś leki, ale jestem wkurzona że mnie wmawiają, że nie mam problemu! Mam trochę dosyć robienia siebie na ostatnią sierotę żeby tylko dostać jakieś pierwszego rzutu prochy. Mam dosyć udawania przed psychiatrami, że mam zupełnie inne problemy, niż te które mam. To dla mnie upokarzające.
×