Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Abstrakcyjna dzięki :) Dziś kupiłam Pharmaceris na wypadanie i następny będzie Dermena. (Oby już nie był potrzebny). Ale postanowiłam stosować już zawsze szampony z apteki.

 

Widziałam Twój post o najbliższej wizycie w maju. Może w innym ośrodku można wcześniej? Albo może dopytywanie się czy zwolniło się wcześniej miejsce może pomóc?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość abstrakcyjna

Szubidka, Mi dermatolog polecił ten szampon. I daje rade do codziennego stosowania. Więc polecam. ;)

Kobieta do której chciałam iść jest psychiatrą i psychoterapeutą. Mi bardziej zależy na terapii. A dowiedziałam się, że na NFZ przyjmuje tylko jako psychiatra. Potrzebuję i tak skierowania na terapię, ale mogłabym iść bez kolejki w dany dzień albo do kogoś innego. Idzie mi to wszystko bardzo opornie, ale nie sądzę bym czekała do maja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Abstrakcyjna - jakbyś miała za jednym razem terapię i psychiatrę to chyba byłoby najlepiej dla Ciebie. Ja się dopiero teraz wybieram do psychiatry i żałuję, że wcześniej tego nie połączyłam. Nie wiem jak wyglądają kolejki do psychiatry ale może warto spróbować. Piszę teraz ze swojej prespektywy, bo udało mi się cudem przyspieszyć wizytę z przyszłej środy na ten piątek i strasznie się cieszę, bo to teraz to wegetacja.

 

-- 27 lis 2014, 10:18 --

 

U mie jest teraz tak, że robię dyplom i nie mam na niego zupełnie siły. Przez załamanie i wypadające włosy. Powinnam wyjść z domu a marzę, żeby zasnąć a nie mogę spać od dawna. Ostatnio budzą mnie lęki w nocy i jestem spięta cały dzień. Moi rodzice piją, moja mama ostatnio rzuciła pracę a babcia dostałą diagnozę: rak. Di tej pory jakoś sobie radziłam choć w pracach raczej średnio. Teraz odeszłam, żeby napisać dyplom a tak naprawdę leżę i czekam na wizytyę u psychiatry jak na zbawienie, bo moja 4 etnia terapia i naprawdę dobra psychoterapeutka w tej sytuacji już nie pomaga. Czy może ktoś mnie pocieszyć? Napisać choć zdanie swojej historii, która by była podobna i mogłaby mnie podnieść na duchu? Dodam, że mam 30 lat, mój najdłuższy związek w życiu trwał 8 miesęcy i był 12 lat temu. Tak bardzo staram się nie utracić 2 koleżanek które mam, ale jedna już się wycofała, przez moją chwiejność chyba. Boję się, o wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szubidka, jesteśmy w tym samym wieku :). Byłam w identycznej sytuacji co ty... wiele razy. Do 26 roku życia moje życie to było piekło. Przez jakiś czas włosy wyciągałam pasmami z głowy (z powodu stresu... nie jadłam, wymiotowałam żeby rozładować napięcie). W rodzicach nie miałam oparcia, dołowali mnie, mieli mnie gdzieś (kiedyś jak jechałam do domu na święta pociągiem.. w połowie drogi zażyłam całą paczkę leków nasennych: konduktor to zauważył i wysadził mnie na dworcu dzwoniąc po karetkę). Detoksykologia: ojciec (z matką nie miałam kontaktu od kilku lat, mieszkałam z ojcem) gdy zadzwoniono do niego... powiedział, że go nie interesuje co się ze mną dzieje. Nie miałam nikogo...sama w szpitalu, też byłam wtedy na terapii i też terapia mi wtedy nie wystarczała... za dużo się działo złego...ale wierzyłam i trwałam w tym, że uda mi się to przezwyciężyć, kładłam się i wyobrazałam sobie jak to będzie jak będę zdrowa, nawet jakby to miało być za kilka lat dopiero...chodziłam uparcie na terapię, nie opuszczałam ani jednej sesji. Bierzesz leki? ja miałam to szczęscie, że mój terapeuta jest psychiatrą, więc razem omawialiśmy dawki w zależności od mojego stanu....minęło kilka lat od tego "piekła", ja nadal jestem w terapii, ale moje życie wygląda już zupełnie inaczej. Jest spokojnie, dni nie są już dla mnie udręką, zaczęłam o siebie dbać, lepiej wyglądam (wcześniej nie jadłam, byłam wychudzona, wygłodzona, niezadbana, nie myłam włosów bo mi było wszystko jedno), mieszkam z chłopakiem już 4 lata i sobie spokojnie żyjemy, kurcze, no aż mi się to dziwnie piszę bo nigdy chyba tego tak wprost nie powiedziałam, ale jestem szczęśliwa. Nadal chodzę na terapię i biorę leki (mam super dobrane)... muszę jeszcze popracować nad lękiem (dokucza mi takie ściskanie w brzuchu) no i utrwalam zmiany.

 

Polecam leki, nowoczesne są teraz, nawet się nie czuje, że się coś bierze, a lepiej się można czuć :)

 

Będzie dobrze, ale nie odpuszczaj!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Natalia7! Że podzieliłaś się swoją historią :) Rzeczywiście jest bardzo podobna do mojej. Zaniedbanie przez rodziców, samotność i wiara w terapię jako ostatnia deska ratunku. Też do niedawna byłam pewna, że terapia pomoże i nadal tak myślę, tylko przestałam to czuć. Wydaje mi się, że nagromadziło się ostatnio tyle problemów, lęków i stresu, że dostałam dodatkowych objawów. Ale tak jak piszesz, poszłam po leki, biorę 3 dni i wierzę, że terapia+leki dadzą radę. Żałuję lekko, że wcześniej po nie nie sięgnęłam tylko chciałam walczyć sama. Nie szkodzi.

Twoja historia jest bardzo pocieszająca i daje nadzieję. To, że nie miałaś wsparcia a teraz mieszkasz z chłopakiem i jak napisałaś, wiedziesz spokojne życie, jest cudowne. Bardzo się cieszę, że tak się stało i że masz kolejny cel - pracować nad lękiem. Mam nadzieję, że uda mi się tak jak Tobie i że czucie sensu życia niedługo wróci :) Dzięki jeszcze raz za odpowiedź na moje wołanie :]

 

Pozdrawiam Cię serdecznie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć Natalia :)

Tak, zaczynają działać, mogę się już jako tako wyspać i okresy doła są krótsze. Nawet zaczęłam znów wierzyć, że dyplom pójdzie dobrze. Jeszcze tylko włosy muszą przestać wypadać. Dzięki, że pytasz :) Jest mi bardzo miło :)

 

A Ty jak się czujesz? Okres jesienny dla wszystkich jest cięższy, co dopiero dla nas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nic.Jeśli pojawiła się autorefleksja to wystarczy ;)

Część(tą większą) zachowań swoich i terapeutki rozpoznałam w tym artykule chociaż już sama nie wiem czy mam Bordera czy tylko DDA i jest jaka różnica między jednym a drugim też nie wiem.

W każdym bądź razie,jeśli sobie tego uświadamiam to już krok do przodu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, ale mogę się mylić, że osoba z borderem po dowiedzeniu się, że to border nagle rozumie mnóstwo swoich zachowań a raczej reakcji ludzi na nią. Ja tak miałam. Nie mam pojęcia czemu moja terapeutka powiedziała że mam bordera dopiero po 4 latach terapii w momencie ostrego kryzysu, ale kiedy powiedziała wszystko mi się poskładało do kupy [lepiej późno niż wcale]. No i poszłam przeprosić rodzinę i bliskich. W każdym razie dzięki za ten link :) Znów kroczek do przodu :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, ale mogę się mylić, że osoba z borderem po dowiedzeniu się, że to border nagle rozumie mnóstwo swoich zachowań a raczej reakcji ludzi na nią. Ja tak miałam. Nie mam pojęcia czemu moja terapeutka powiedziała że mam bordera dopiero po 4 latach terapii w momencie ostrego kryzysu, ale kiedy powiedziała wszystko mi się poskładało do kupy [lepiej późno niż wcale]. No i poszłam przeprosić rodzinę i bliskich. W każdym razie dzięki za ten link :) Znów kroczek do przodu :)

 

Bo Twoja terapeutka pewnie nie zdawała sobie sprawy z tego że masz Bordera- to proste

 

-- 03 gru 2014, 21:05 --

 

http://www.integrative.pl/VI-Zjazd/postery/poster-Baran-PTPI-2012.pdf

 

Coś takiego znalazłam w necie- i smutne i groteskowe trochę...

Przejrzałam to i mi się przypomniało, dlaczego boję się terapii

 

To się nie bój! Jak widać wszystko jest do przerobienia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cierpienie to smak życia..Ci co nie są zaburzeni(niby) to mają rozterki tak jak i my-brak miłości,zdrowia,pieniędzy,autorytetu społecznego...mało co nas różni od "normalnych " ludzi.Gdzieś dziś przeczytałam że nie ma coś takiego jak "dojrzały człowiek",bo to ideał.Zawsze występują jakieś odchyły.Tylko my sie do tego przyznajemy bo sobie z tego zdajemy sprawy...Reszta niech się martwi... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No nie wiem czy istnieje coś takiego jak dożywotnia psychoterapia.Terapia osób z Borderem za zwyczaj jest długoterminowa,może trwać kilka lat.Wszystko zależy od nasilenia zaburzenia i od tego jak szybko i czy są postępy.A normalnie funkcjonować co znaczy? Ciężko wytłumaczyć,bo każdy nadaje temu inne znaczenie.Osoba Borderline zgłasza się na terapie wtedy kiedy już nie radzi sobie z własnym życiem i ma potrzebę to zmienić.Zresztą jak w każdym innym zaburzeniem czy chorobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osobowości nie da się wyleczyć,zatem BPD też się nie da.

 

Osobowość to nie powód do leczenia, ale zaburzenia osobowości to jak najbardziej powód do terapii. I tak, da się z BPD "przemienić" w całkiem normalnie funkcjonującą jednostkę, choć wymaga to wielu lat terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pytam, bo mam problem z zaburzeniem stwierdzonym u mojej 16 letniej corki. Szukalam pomocy na forach. Wiekszosc z nich niestety to oceany postow gdzie wszystko tonie. Forum ludzi z zaburzeniami jest tak hermetyczne, ze nic nie uzyskalam poza krytyka bycia matka i ochrzanianiem mnie za spowodowanie jej zaburzen. W desperacji razem z mezem zaczelismy szukac informacji na wlasna reke, kontaktowac sie z innymi rodzicami i na podstawie pierwszych wnioskow zalozylismy bloga, ktory ma nam pomoc wlasnie tworzac taka wirtualna grupe wsparcia. Uprzedzam, ze nasze poglady moga byc troche kontrowersyjne, bo juz wiele lat borykamy sie z problemem samookaleczen naszego dziecka i wiele faz juz przeszlismy.

 

Szukamy wiedzy u mądrych ludzi, z doswiadczeniem, ktorzy rowniez przechodzili rozne fazy. Jesli znacie kogos, kto "normalnie" funkcjonuje, jakkolwiek by to nie bylo, bardzo bym prosila o kontakt. Naprawde potrzebujemy pomocy dla naszej rodziny i na serio, jest to dzialanie zupelnie rownolegle do psychoterapii i farmakologii, ktora oczywiscie prowadzimy regularnie.

 

http://grupabdp.blogspot.com.es/2014/12/dla-kogo-pomoc-kto-jej-chce-kto-jest.html#more

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem że przy takich zaburzeniach zalecana jest psychoterapia rodzinna. Myślę że na forum nikt nie będzie w stanie wam pomóc tak dobrze jak psychoterapeuta.Trzeba podjąć się terapii a na pewno będzie jak nie dobrze to lepiej.Trzeba wierzyć w to. Pozdrawiam!

 

-- 05 gru 2014, 13:24 --

 

"Okazuje się jednak, że stan psychiczny pacjentów

z osobowością borderline ulega samoistnej

poprawie w miarę upływu czasu [54, 55] — około

75% powraca do prawidłowego funkcjonowania

w wieku 35–40 lat, około 90% — do 50. roku życia.

Mechanizm zdrowienia nie jest do końca zrozumiały.

Prawdopodobnie skłonność do zachowań impulsywnych

zmniejsza się z wiekiem. Leczenie jest często

postrzegane jako przyspieszenie tempa naturalnego

procesu zdrowienia [45]."

 

Aż się zdziwiłam tą informacją...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×