Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość gregory21

uzaleznienie od partnera/ki

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

czy myslicie ze mozna sie tak uzaleznic od drugiej osoby ze ciezko bez niej egzystowac??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie, jeśli tak jest to znaczy, że coś nie działa jak trzeba. Mialam jednego faceta, który był ode mnie uzależniony.... ehh aż nie chce tego wspominac, bo chodziłam nawet na policję z tym. I minęło 10 lat i jakoś on (chyba) żyje i ma się dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czy myslicie ze mozna sie tak uzaleznic od drugiej osoby ze ciezko bez niej egzystowac??

Jeżeli tak jest to masz problem. Poważny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

to tylko pytanie :angel: chociaz przyznam ze byl moment ze nie wyobrazalem sobie samotnej nocy...ale moze to wina lęków...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Precyzyjniej rzecz ujmując, można uzależnić się od pozytywnych emocji "dostarczanych" przez partnera/kę. Skoro mowa o uzależnieniu, to chodzi o bardzo intensywne pozytywne emocje. Ponadto prawie zawsze jest tak, że w ślad za intensywnymi pozytywnymi emocjami, idą równie intensywne emocje negatywne... a to już bywa bardzo dotkliwe dla obojga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

można greg, ale myślę, że powinieneś zrozumieć drugą stronę, jeśli naprawdę zależy Ci na szczęściu tej drugiej osoby, to powinieneś takie działania podejmować by ta druga strona też była szczęśliwa, każdy związek powinien polegać na tym że obu osobom jest dobrze, nic na siłe .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Precyzyjniej rzecz ujmując, można uzależnić się od pozytywnych emocji "dostarczanych" przez partnera/kę. Skoro mowa o uzależnieniu, to chodzi o bardzo intensywne pozytywne emocje. Ponadto prawie zawsze jest tak, że w ślad za intensywnymi pozytywnymi emocjami, idą równie intensywne emocje negatywne... a to już bywa bardzo dotkliwe dla obojga.

 

chyba wlasnie tego doswiadczylismy...dzieki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
czy myslicie ze mozna sie tak uzaleznic od drugiej osoby ze ciezko bez niej egzystowac??

 

Wg mnie można. Ale czy to uzależnienie? Czy raczej miłość?

Ja wiem że bez mojego X bym umarła. Na każdym polu...

 

Jeśli to ktoś nazywa uzależnieniem to okej- jestem od Niego uzależniona, w 100% i dobrze mi z tym! :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można i jest to poważny problem jak napisał scrat, tak naprawdę zawsze jesteśmy sami - i dopóki nie nauczymy się sami ze sobą żyć w pokoju, nie będziemy mogli stworzyć zdrowego związku. Pomimo bycia w związku i posiadania wspólnej przestrzeni każdy z nas powinien mieć swój świat, swoje zainteresowania, swoich znajomych - a nie być od kogoś uzależnionym - co innego miłość a co innego oddanie się komuś w 100% przy zatraceniu siebie. Wtedy w przypadku gdy ta druga osoba musi wyjechać - u nas może szybciutko rozwinąć się depresja......to nie jest zdrowe uczucie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jest zdrowe, jest za to bardzo intensywne i równie intensywnie takie związki się kończą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zgadzam się z linką

 

dodam jeszcze ze takie silne uzaleznienie często występuje na etapie zakochania, kiedy nie jestesmy pewni uczuć drugiej osoby i szaleje w nas chemia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uzależnienie od partnera, a dokładniej Narzeczonego, właśnie przerabiam, niestety. Mieszkamy razem i nie wiem co mam ze sobą robić gdy jego nie ma obok. Denerwuję się każdym jego wyjazdem na studia, zejściem piętro niżej. Jest mi wtedy bardzo ciężko, czasem płaczę lub staram się spać. Powiedziałam o tym mojej psychoterapeutce i po dłuższej rozmowie stwierdziła, że mój problem leży w tym, że każda utrata odbierana jest przeze mnie jako ostateczna. W dodatku boję się być sama w domu oraz wychodzić z niego bez nikogo obok. O dziwo jakoś radzę sobie (po połknięciu Zomirenu), gdy to ja mam go opuścić, np. jechać na psychoterapię czy na jazdy. Jest mi wtedy źle, ale łatwiej niż gdybym to ja miała zostać sama w domu. Nikomu nie życzę uzależnienia od partnera, to bez wątpienia nie jest zdrowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Nie jest zdrowe, jest za to bardzo intensywne i równie intensywnie takie związki się kończą.

 

Mój trwa już 3 lata i zanosi się na dużo więcej a wiem że jestem od Niego uzależniona i wiem że On ode mnie. A na wyjazdy jest sposób- wszędzie razem chodzimy i jezdzimy, tylko do pracy i szkoły osobno (choć do szkoły też czasem razem bo ta sama uczelnia :P )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Nie jest zdrowe, jest za to bardzo intensywne i równie intensywnie takie związki się kończą.

 

Mój trwa już 3 lata i zanosi się na dużo więcej a wiem że jestem od Niego uzależniona i wiem że On ode mnie. A na wyjazdy jest sposób- wszędzie razem chodzimy i jezdzimy, tylko do pracy i szkoły osobno (choć do szkoły też czasem razem bo ta sama uczelnia :P )

 

az tak bym chyba nie chcial...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Moim problemem jest uzależnienie od chłopaka którego kocham nad życie i nie jestem w stanie się z nim rozstawać co często wpędza mnie w takie stany jak dzisiaj gdy po 3 dniach i nocach spędzonych z nim gdy pojechał do domu siedzę i płaczę od 4h i mam ochotę umrzeć, zrobić coś sobie rozszarpać się na kawałki, źle mi z bardzo wielu powodów gdy go nie ma zaczynam myśleć przypominają mi się wszystkie złe sytuacje wszystkie cierpienia i po prostu nie wytrzymuję w głowie mam tylko myśli że chce umrzeć że nie mam już siły..od 4h błagam go żebym przyjechał piszę jak mi źle nie dobrze ale on nie może..wiele razy było tak że przyjeżdźał poźno w nocy ..ja wiem że to jest nie w porządku i źle mi z tym że go o to proszę i piszę mu to wszystko ale tak bardzo go potrzebuję a nie mam żadnych przyjaciół ..tylko on umie mnie uspokoić a jak zostaję bez niego to jest tragedia nikt nikt nie może mi pomóc oprócz niego..wiem że tak nie powinno być ale nie wiem jak to zmienić ..pewnie każdy powie że muszę mieć innych znajomych tylko skąd ich brać gdy nie jestem jeszcze w stanie wychodzić z domu..zresztą po różnych złych przygodach wcale nie chcę nowych znajomości bo nie zaufam i boję się przechodzić przez to piekło znowu..teraz mam wyrzuty sumienia że tak go męczę ale tak bardzo chciałabym żeby mnie uspokoił..i tak jest co tydzień..a może i częściej..jak w weekend ma jechać 200km ode mnie to chyba zwariuję bez niego...boję się że źle to się dla mnie skończy..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja bym uciekła gdzie pieprz rośnie po jakimś czasie takiego "kochania". Nikt na dłuższą metę (IMHO) nie wytrzyma takiego związku....a co się stanie Dominika jak np będzie musiał wjechać do pracy gdzieś na miesiąc? Albo jak Ty z tego wszystkiego trafisz do szpitala? Terapia, terapia i to szybko....nie wolno się tak uzależniać od drugiej osoby, trzeba nauczyć się samemu radzić sobie w życiu....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

linka, masz oczywiście rację, a ja przyznam, że poprzednią wypowiedź popełniłem w przypływie gorszego samopoczucia, niejako w akcie desperacji :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

linka, Linka no nic by się nie stało rok temu ja wyjechałam na miesiąc..jak jest dobrze to tak nie ma..tylko jak ze mną źle to wtedy..bo mam tylko jego..i mam okropne wyrzuty sumienia bo wiem że to złe i że każdy potrzebuje czasu dla siebie..ale gdy mi źle to wszystko przestaje się liczyć bo przy nim tak mi dobrze i to cierpienie wygasa..tęsknie wtedy do szczęścia i bez niego nie jestem w stanie sobie poradzić..terapia pomoże w tym? nie bardzo wiem jak..skoro pomóc by mogli jedynie inny znajomi..a terapia zawieszona bo psycholog ma urlop długi.. :(

Krzysiek1234,

no cóż moja wypowiedź wczoraj też taka była :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powinnaś się cieszyć, że w ogóle masz chłopaka, kogos bardzo bliskiego kto cie wspiera. W dodatku on i tak ci poświęca dużo czasu, mimo twojej choroby, nadal przy tobie jest. Troche egoistyczne imo jest twoje zachowanie i ogolnie problem troche wyolbrzymiony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

suicidesilence, oczywiście że się cieszę i jestem mu za wszystko bardzo wdzięczna i wiem że nie jest dobre to co zdarza mi się robić.na szczęście nie jest to stałe, tylko w chwilach głębokiej depresji. nie jestem też jakimś tyranem że nie pozwalam mu się z nikim spotykać czy chodzić na imprezy..aż tak źle ze mną nie jest..tylko gdy jest źle nie umiem radzić sobie bez niego. ale się nauczę..jakoś..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
i ogolnie problem troche wyolbrzymiony.

Pozwolę się nie zgodzić. Nie ma problemów wyolbrzymionych.. są tylko takie z którymi nie potrafimy sobie poradzić. I bez znaczenia czy dla mnie będzie to negocjowanie warunków kontraktu, a dla kogoś innego wybór koloru skarpetek czy rodzaju spodni jakie ma założyć danego dnia. Każdy z nas ma swoje własne problemy..

 

Przyznam jednak iż taki sposób postrzegania związku prędzej czy później doprowadzi do jego rozpadu. Wystarczy jednak trochę nad sobą popracować by ten stan zmienić i wyjść z takiej sytuacji obronną ręką. Oczywiście nie będzie to tydzień czy miesiąc ale jeśli się kocha.. warto. Warto nawet wtedy gdy związek i tak się rozpadnie.. z dość błachego powodu. By nasz kolejny związek nie skończył się w podobny sposób.. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
i ogolnie problem troche wyolbrzymiony.

Pozwolę się nie zgodzić. Nie ma problemów wyolbrzymionych.. są tylko takie z którymi nie potrafimy sobie poradzić. I bez znaczenia czy dla mnie będzie to negocjowanie warunków kontraktu, a dla kogoś innego wybór koloru skarpetek czy rodzaju spodni jakie ma założyć danego dnia. Każdy z nas ma swoje własne problemy..

 

Przyznam jednak iż taki sposób postrzegania związku prędzej czy później doprowadzi do jego rozpadu. Wystarczy jednak trochę nad sobą popracować by ten stan zmienić i wyjść z takiej sytuacji obronną ręką. Oczywiście nie będzie to tydzień czy miesiąc ale jeśli się kocha.. warto. Warto nawet wtedy gdy związek i tak się rozpadnie.. z dość błachego powodu. By nasz kolejny związek nie skończył się w podobny sposób.. :)

 

 

RACJA!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coś w tym prawdy może jest, wiem do czego zmierzasz, ale to imo nie zmienia faktu, że zawsze mogą być gorsze problemy. A tak, nad tym trza popracować, bo nie należy żyć samym związkiem, są w życiu inne ważne rzeczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

suicidesilence, zawsze znajdą się gorsze problemy ja nie nie wyolbrzymiam ponieważ nie jest to główny problem, ale też nie zaprzeczam że jest to coś czego nie powinnam zmienić..

Raffuss, wiem o tym jednak jest to ciężkie gdy ma się tylko tę jedną osobę..cóż będzie lepiej biorąc pod uwagę że za 2 tygodnie razem mamy zamieszkać. a to naprawdę nie jest tak że ja go trzymam na smyczy ..:) dziś wyjeżdża na dwa dni na chrzest. postaram się bardzo poradzić sobie bez niego..ale będzie ciężko..znowu nie będzie do kogo się odezwać. życie bez znajomych jest trudne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×