Skocz do zawartości
Nerwica.com

Psychoterapia nie działa


KrzysztofT

Rekomendowane odpowiedzi

Psychoterapia nie działa?

No coś podobnego...a czemu miałaby działać? Tyle co sobie gadania posłuchać.

Tylko leki, ludzie, LEKI!

Rozumiem, że prawdopodobnie masz kiepskie doświadczenia z terapią, ale nie każdy ma, więc nie generalizuj...

Jest mnóstwo ludzi, którym terapia pomogła, uratowała życie wręcz i choćby te przypadki przeczą Twojej opinii.

Moja terapia akurat zdecydowanie nie jest "słuchaniem gadania", być może masz na myśli pomoc psychologiczną..?

Leki same to mi gówno dawały, dopiero jak poszłam na terapię, to coś zaczęło ruszać do przodu.

Teraz biorę, ale tylko jako wspomagacz, aby proces terapii był bardziej do wytrzymania.

Łatwiej jest połknąć pigułkę i zaleczyć objaw, trudniej popracować nad jego przyczynami...

Oczywiście nie myślę o endogennych sprawach, gdzie leki to podstawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie 6 lat bawienia się w różne psychoterapie niczego nie przyniosło.

4 grupowe, około 7 indywidualnych i nic.

Może dlatego, że jak sam to ująłeś, było to "bawienie się"?

 

Też się "bawiłam", mniej więcej tyle czasu jak Ty, z tym, że statystyki mam większe (=gorsze).

Ja też się bujałam po różnych terapiach i WŁAŚNIE DLATEGO nie pomagało. Bo to nie jest tak, że im więcej, tym lepszy efekt. Jest odwrotnie! Chodzi o to, że leczy relacja terapeutyczna, ta jedna jedyna, której budowania trwa, w której trwanie wymaga cierpliwości, trzeba w to wkładać wysiłek i liczyć się z tym, że efekty mogą przyjść po dłuuuższym czasie, a nie skakanie od sasa do lasa. Patrząc na ilość Twoich terapii domyślam się, że w żadnej nie brałeś udziału więcej niż 3 lata? Jeśli tak, to skąd oczekiwanie, że miała pomóc..?

 

Chcę przez to powiedzieć, że moim zdaniem i obiektywnie rzecz biorąc jest nadzieja dla Ciebie, ale jeśli będziesz potrafił zaangażować się w jedną relację z t., której dasz szansę.

 

Tylko żaden terapeuta nie ma ochoty się babrać ze mną tyle lat, albo odchodzą z pracy, albo rezygnują itd.

Ja nigdy nie zrezygnowałem z terapii.

Byłem aktywny w czasie terapii, nie opuszczałem spotkań, więc nie mam sobie nic do zarzucenia.

 

Znajdź mi terapeutę w Warszawie co poświęci mi tyle czasu na terapię ile uważasz za słuszne, za pomoc w tym - skrzynka browaru.

"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"

Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.

Escitalopram 15mg

Amisulpryd 25-100mg

Alprazolam 1mg

Mianseryna 5mg (na sen)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 grupowe i 7 indywidualnych przez 6 lat :shock: To ile trwala jedna? pol roku? wtedy to sie dopiero liznie problemy a nie je przerobi

Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

 

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 grupowe i 7 indywidualnych przez 6 lat :shock: To ile trwala jedna? pol roku? wtedy to sie dopiero liznie problemy a nie je przerobi

 

No ale taką terapię oferuje NFZ, psychoterapeuci odchodzą i przychodzą, to nie zależne ode mnie.

Nie wiem jakim cudem ktoś miałby zaoferować mi 3-5-10 ? lat terapii, przecież to absurd.

"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"

Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.

Escitalopram 15mg

Amisulpryd 25-100mg

Alprazolam 1mg

Mianseryna 5mg (na sen)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lucy1979,

A może po prostu zazdrościsz tym którzy zdrwoieją dzięki terapi a ty będziesz musiała do końca życia wpieprzać lekarstwa i zawsze być chora.

 

A co to za problem jedną małą tableteczkę połknąc :shock: ?? Dziwne rzeczy piszesz...

Hardcore w duszy w bani Meksyk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

devnull, terapia na NFZ raczej 12 miesiecy trwa... i naprawde duzo z dobrym terapeuta przez ten czas mozna przerobic

Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

 

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

devnull, terapia na NFZ raczej 12 miesiecy trwa... i naprawde duzo z dobrym terapeuta przez ten czas mozna przerobic

 

no to odwracasz kota ogonem, z jednym terapeutą przez 2 lata niewiele zrobiliśmy.

więc jeszcze raz piszę, gdzie jest terapia 3 letnia ? skoro uważasz, że trzeba tyle czasu.

a dobrze wiesz że żaden terapeuta tyle czasu nie poświęci.

no to sama zaprzeczasz sobie, skoro trwa 12 miesiecy to oczywista jest zmiana

terapeuty po tym czasie.

 

co określasz mianem przerobić ?

weź się rozpisz jakoś...

Edytowane przez Gość

"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"

Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.

Escitalopram 15mg

Amisulpryd 25-100mg

Alprazolam 1mg

Mianseryna 5mg (na sen)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychoterapia nie działa?

No coś podobnego...a czemu miałaby działać? Tyle co sobie gadania posłuchać.

Tylko leki, ludzie, LEKI!

 

lubie Cię :-)

 

 

U mnie 6 lat bawienia się w różne psychoterapie niczego nie przyniosło.

4 grupowe, około 7 indywidualnych i nic.

 

przy niektórych zaburzeniach leczenie psychologiczne to za mało i trzeba leczenia psychiatrycznego, widocznie Twoje zaburzenie nie jest lekkie i potrzebujesz specjalistycznego leczenia u lekarza

 

jaką masz diagnozę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

devnull, nigdzie nie napisalam ze terapia powinna trwac 3 lata.. ile trwa to sprawa indywidualna... jednym starczy rok inni chodza przez 5 lat..zalezy od rodzaju zaburzen, determinacji zeby sobie pomoc, otwartosci na terapeute. Znam ludzi ktorzy przez 2 lata nie powiedzieli terapeucie nawet czastki tego co w nich siedzi wiec trudno spodziewac sie progresu. No i sporo zalezy tez od terapeuty...czy jest rzeczywiscie dobry i wie jak postepowac z klientem. Poza tym sa rozne nurty terapeutyczne z ktorych mozna korzystac. Najdluzej chyba z terapii DDA jako ze nasz kraj rozpity to tu akurat NFZ poszedl na reke. W kazdym badz razie jezeli chodzisz 6 lat co dla mnie jest jakims kosmosem zeby przez tyle czasu nie ruszyc do przodu to albo jestes oporny albo terapeuci do dupy.

No i nikogo nie chce przekonywac w tym watku do terapii :) Nie zalezy mi. Mnie pomogla stanac na nogi po ciezkiej depresji i to jest dla mnie najwazniejsze

Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

 

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

devnull, nigdzie nie napisalam ze terapia powinna trwac 3 lata.. ile trwa to sprawa indywidualna... jednym starczy rok inni chodza przez 5 lat..zalezy od rodzaju zaburzen, determinacji zeby sobie pomoc, otwartosci na terapeute. Znam ludzi ktorzy przez 2 lata nie powiedzieli terapeucie nawet czastki tego co w nich siedzi wiec trudno spodziewac sie progresu. No i sporo zalezy tez od terapeuty...czy jest rzeczywiscie dobry i wie jak postepowac z klientem. Poza tym sa rozne nurty terapeutyczne z ktorych mozna korzystac. Najdluzej chyba z terapii DDA jako ze nasz kraj rozpity to tu akurat NFZ poszedl na reke. W kazdym badz razie jezeli chodzisz 6 lat co dla mnie jest jakims kosmosem zeby przez tyle czasu nie ruszyc do przodu to albo jestes oporny albo terapeuci do dupy

 

Ja na każdej terapii przykładałem się maksymalnie, szybko myślę, znam priorytety, mówiłem o absolutnie wszystkim na swój temat,

dosłownie życiorys, więc nie mam sobie nic do zarzucenia.

No to wychodzi na to, że dobrych terapeutów jest bardzo mało.

Oporny, nie rozumiem tego pojęcia, to taka zapchajdziura by wytłumaczyć nieskuteczność terapii.

A może jestem po prostu zbyt inteligentny, by proces terapeutyczny mógł pomóc ? Też wątpię.

Nie wiem.

"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"

Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.

Escitalopram 15mg

Amisulpryd 25-100mg

Alprazolam 1mg

Mianseryna 5mg (na sen)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

devnull spotykasz się z człowiekiem, a oczekujesz, że on stanie się nagle bogiem i przemagluje Ci tak "łepetynę", aż poczujesz się... "zdrowy". Skąd ja to znam :105: . Doświadczenie uczy, że to właśnie (wygórowane) oczekiwania są źródłem problemów.

Jeżeli masz wątpliwości – mów prawdę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak ja bym chciał mieć takiego terapeutę, do którego chodziłbym z zaufaniem, że mi pomoże. Dodatkowo, żeby był moim przyjacielem, mógłbym zadzwonić w chwili kryzysu, żeby się poradzić. Najlepiej grupę kilkoosobową ekspertów, która za mną by chodziła i prowadziła nade mną badania, żeby mi pomóc. Może wtedy coś by zdziałali. Bo aktualnie terapie mi nie pomagały, nad czym ubolewam, bo moje życie jest jałowe od dobrych paru lat.

Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

 

:( F.20

:smile: Solian 600mg

8) Akineton

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak ja bym chciał mieć takiego terapeutę, do którego chodziłbym z zaufaniem, że mi pomoże. Dodatkowo, żeby był moim przyjacielem, mógłbym zadzwonić w chwili kryzysu, żeby się poradzić. Najlepiej grupę kilkoosobową ekspertów, która za mną by chodziła i prowadziła nade mną badania, żeby mi pomóc. Może wtedy coś by zdziałali. Bo aktualnie terapie mi nie pomagały, nad czym ubolewam, bo moje życie jest jałowe od dobrych paru lat.

 

z tego co pamiętam masz schizofrenię - Twój psychiatra ma być Twoim partnerem z którym będziesz dzielił się, dzwonił w chwili kryzysu i jego możesz się rodzić - i życzę się żebyś miał takiego lekarza

psychoterapia jest tylko dodatkowo i określony typ - inny rodzaj mógłby Ci tylko zaszkodzić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

devnull spotykasz się z człowiekiem, a oczekujesz, że on stanie się nagle bogiem i przemagluje Ci tak "łepetynę", aż poczujesz się... "zdrowy". Skąd ja to znam :105: . Doświadczenie uczy, że to właśnie (wygórowane) oczekiwania są źródłem problemów.

 

No dobra, to co jest w stanie zrobić terapeuta czego ja nie jestem w stanie zrobić ?

Wygórowane, nie sądzę, gdyby mi pomógł chociaż na 20% moich zaburzeń byłoby dobrze,

a nie marzę nawet o 100% uzdrowieniu. Więc hola hola...

"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"

Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.

Escitalopram 15mg

Amisulpryd 25-100mg

Alprazolam 1mg

Mianseryna 5mg (na sen)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

devnull relacji sam ze sobą nie stworzysz. Jeżeli będziesz "w stanie" robić wszystko samemu, to w końcu, porośniesz jak taki kołek.

Ktoś kiedyś napisał "Rozpocznij tam, gdzie jesteś. Wykorzystaj, to co masz. Zrób to, co możesz." - myślę, że powinieneś się nad tym zastanowić.

 

Poza tym te procenty, to liczysz proporcją czy jak? :)

Jeżeli masz wątpliwości – mów prawdę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest takie wschodnie powiedzenie- Jak uczeń jest gotów to i mistrz się znajdzie.

Te wszystkie osoby które źle trafiają z terapeutami albo przerywają terapię chociaż dobrze się zapowiada, albo mają inne problemy uniemożliwaijące im terapię, tak w głebi siebie nie chcą się zmienić a próbują jedynie jakoś przetrwać. Bo zmiana siebie, stanie się kimś innym niż sie jest, budzi tak ogromne lęki że człowiek podświadomie nie chce za żadne skarby do tego dopuścić. Łatwiej jest przeżywać swoje znane lęki i cierpienia niż mierzyć się z czyms nowym i nieznanym. A do tego potrzebna jest ogromna odwaga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest takie wschodnie powiedzenie- Jak uczeń jest gotów to i mistrz się znajdzie.

Te wszystkie osoby które źle trafiają z terapeutami albo przerywają terapię chociaż dobrze się zapowiada, albo mają inne problemy uniemożliwaijące im terapię, tak w głebi siebie nie chcą się zmienić a próbują jedynie jakoś przetrwać. Bo zmiana siebie, stanie się kimś innym niż sie jest, budzi tak ogromne lęki że człowiek podświadomie nie chce za żadne skarby do tego dopuścić. Łatwiej jest przeżywać swoje znane lęki i cierpienia niż mierzyć się z czyms nowym i nieznanym. A do tego potrzebna jest ogromna odwaga.

 

Zgadzam się całkowicie !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

devnull relacji sam ze sobą nie stworzysz.

Murphy, nie można było tego lepiej ująć ;)

 

Tylko i tak znajdzie się ktoś, kto stwierdzi, że relacje to może stworzyć równie dobrze z kumplem, któremu może się wygadać i nie płacić za takie "pogaduchy" jak terapeucie. Ale to tylko tacy, którzy nie bardzo się orientują, na czym relacja terapeutyczna polega albo kiepsko trafiali - a niestety w Polsce terapeutów z powołania jest jak na lekarstwo.

 

-- 08 sie 2014, 09:58 --

 

Jest takie wschodnie powiedzenie- Jak uczeń jest gotów to i mistrz się znajdzie.

Te wszystkie osoby które źle trafiają z terapeutami albo przerywają terapię chociaż dobrze się zapowiada, albo mają inne problemy uniemożliwaijące im terapię, tak w głebi siebie nie chcą się zmienić a próbują jedynie jakoś przetrwać. Bo zmiana siebie, stanie się kimś innym niż sie jest, budzi tak ogromne lęki że człowiek podświadomie nie chce za żadne skarby do tego dopuścić. Łatwiej jest przeżywać swoje znane lęki i cierpienia niż mierzyć się z czyms nowym i nieznanym. A do tego potrzebna jest ogromna odwaga.

To, co napisałaś, bardzo dobrze odzwierciedla to, co akurat przeżywam mocno w mojej terapii!

Nowe, opuszczenie "diabła znanego"... to mój etap. Czuję, że się rozsypuję na drobne kawałki i nie wiadomo, co z tego będzie i jak będzie. Przerażające to...

Zgadzam się, że mnóstwo osób chodzi do terapeutów nie po to, aby się zmienić, lecz aby przetrwać swoje cierpienia opierając się na kimś w swojej niedoli i tyle, choć wcale nie muszą być tego świadomi, więc nie wiedzą, dlaczego terapia nie pomaga. Tylko że dobry terapeuta powinien umieć to pokazać tak, aby pacjent nie poczuł się zaatakowany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie w początkowym okresie terapeuta zapytał po co ja tak naprawdę chodzę na terapię. Zastanowiłam się głeboko i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu zrozumiałam że po uwagę terapeuty. Wstyd mi było do tego się przyznać bo byłam przekonana że po to aby nad sobą pracować i się zmieniać.

Bałam się też że jak mu powiem prawdę to on mnie wywali z terapii. Ale dla niego to było oczywiste że takie osoby są tak bardzo spragnione uwagi, bo jej nie dostawały w dzieciństwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuję, że się rozsypuję na drobne kawałki i nie wiadomo, co z tego będzie i jak będzie. Przerażające to...

Fakt byl taki okres kiedy przestalam wiedziec kim jestem...juz nie bylam ta co przedtem ale jeszcze nie ta ktora mialam sie stac.... i ten czas pomiedzy byl straszny

Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

 

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...juz nie bylam ta co przedtem ale jeszcze nie ta ktora mialam sie stac....

Ooo, mniej więcej tak się teraz czuję. Choć.. jedną nogą stoję ciągle w patologii, a jedną w zdrowieniu. To pierwsze się zaczyna walić, a drugie jeszcze nie zbudowane. Taki misz-masz.

 

Rozumiem Candy, że udało Ci się ten etap przejść i z czasem powoli budować z tych kawałków siebie zdrowszą?

Ja się boję, że rozpadnę się całkowicie i nic ze mnie nie pozostanie. Albo że nie będę umiała się poskładać. Ale jednak mam taką nadzieję:) Oczywiście rozmawiam o tym z terapeutką. Ona jest taka spokojna, nie wpada w panikę, jak ja, pozwala mi zrozumieć, co się ze mną dzieje i zachowuje się tak, jakby to był normalny etap zdrowienia, choć trudny i ryzykowny. Jej spokój w jakiejś mierze się mi udziela, ale i tak jest to straszne.. dziwnie się czuję, tak obco ze sobą teraz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×