Witam wszystkich!Mój problem:hipochondria:(

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

przez Inez 26 mar 2007, 21:21
Dziękuję Gracja za wsparcie. Wiem, że wizyta u psychologa to najlepsze rozwiązanie, rozsądek mi to podpowiada. Muszę to jakoś zorganizować, bo sama sobie chyba nie poradzę. Może ktoś wie, gdzie jest jakiś dobry psycholog w Krakowie?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
24 mar 2007, 23:41

Avatar użytkownika
przez IceMan 26 mar 2007, 21:38
Inez napisał(a):Może ktoś wie, gdzie jest jakiś dobry psycholog w Krakowie?

http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=532
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Mona75 27 mar 2007, 08:53
Cieszę się że nie jestem sama z tym problemem. Na początku myślałam że jestem po prostu mniej odporna. Biegałam z każdym głupstwem do lekarza, a on oczywiście stwierdzał że nic mi nie dolega. P zrobieniu wszystkich szczegółowych badań okazało się że to on ma rację. A ja po przeczytaniu opisu jakiejkolwiek choroby znajduję jej objawy u siebie. Do tego dochodzi stres że mogłabym być nieuleczalnie chora a przecież mam dwoje dzieci. Trudno z tym żyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez edurbi 27 mar 2007, 10:04
Mona doskonale Cie rozumiem. Tez mam dwojke malych dzieci i wiem jak jest ciezko, ale to wlasnie dla nich musimy byc silne i wziasc sie w garsc...
"Jesli sie skupisz na tym co zle,zabraknie miejsca na to co dobre"
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
02 mar 2007, 09:30
Lokalizacja
slask

przez Inez 27 mar 2007, 23:02
No właśnie! Moje problemy hipochondryczne zaczęły się na dobre w ciąży, to wtedy zaczęłam się obawiać o moje i synka zdrowie (miałam jakieś bakterie, mogące zaszkodzić dziecku), teraz też ciągle się boję, że ja albo mój syn na coś chorujemy albo zachorujemy. To chyba ze względu na niego tak się ciągle boję, boję się, że go zostawię (jak umrę) takiego małego, bezbronnego i bezradnego.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
24 mar 2007, 23:41

Re:

przez taka_podobna 18 lip 2009, 20:57
Inez napisał(a):No właśnie! Moje problemy hipochondryczne zaczęły się na dobre w ciąży, to wtedy zaczęłam się obawiać o moje i synka zdrowie (miałam jakieś bakterie, mogące zaszkodzić dziecku), teraz też ciągle się boję, że ja albo mój syn na coś chorujemy albo zachorujemy. To chyba ze względu na niego tak się ciągle boję, boję się, że go zostawię (jak umrę) takiego małego, bezbronnego i bezradnego.

Ja z tego powodu doszłam do wniosku, że nie powinnam nigdy mieć dzieci. Dopóki z moją hipochondrią zmagają się tylko rodzice czy mąż, to to są dorośli ludzie, natomiast dla dziecka byłby to ciężar nie do uniesienia. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym je na takie życie skazać. A kiedy widzę, w jakiej formie jestem teraz, to nietrudno mi sobie wyobrazić, że całą ciążę spędziłabym w gabinetach lekarskich, a potem to już w ogóle nie zmrużyła oka.

[Dodane po edycji:]

Inez napisał(a):Najgorsze jest to, że jednego dnia wierzę, że to nerwica a drugiego znów się zamartwiam, że to jednak coś poważnego. Badania i tak będę robić, by się przekonać, że nic mi nie jest (poza nerwicą oczywiście) :?

No właśnie ja kompletnie straciłam orientację. Bo często faktycznie okazuje się, że coś sobie wynalazłam, a nieraz bywa tak, że bojąc się przed jakimś wyjazdem, że się rozchoruję i nie będę mogła jechać, to faktycznie rozkładam się z anginą czy czymś podobnym. Czy też tak macie? Że czasem choroby wcale nie są urojone, tylko faktycznie łapiecie jakieś przeziębienie albo rozstrój żołądka?
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
18 lip 2009, 20:50

Re: Witam wszystkich!Mój problem:hipochondria:(

przez Inez 19 lip 2009, 21:55
Witajcie hipochondrycy,
od czasu, gdy tu zaglądałam po raz ostatni minęło sporo czasu i wiele się zmieniło na lepsze w moim życiu. Poradziłam sobie z nerwicą ( co prawda nie wiem na jak długo, ale od dwóch lat mam spokój :lol: ) Pomogło mi kilka czynników:
1. Studia podyplomowe, niesamowicie fascynujące - spowodowały oderwanie się od moich problemów zdrowotnych (przestałam zwracać na nie uwagę) i brak wolnego czasu na rozmyślania - zamartwiania. Polecam zatem wszystkim coś, co "wciągnie" maksymalnie ale też niejako zdyscyplinuje (sama pasja niekiedy nie wystarcza), mam na myśli jakieś formy zobowiązań wobec kogoś lub czegoś; to sprawi, że poczujemy się zmobilizowani do jakiejś formy działań.
2. Aerobic - moje endorfinki sprawiły, że byłam w lepszym nastroju, zaczęłam mieć apetyt na życie.
3. Brak czasu na czytanie artykułów o chorobach i oglądanie programów ich dotyczących. Przygnębiająco działały na mnie też "zwyczajne" wiadomości, w których ciągle się pojawiały informacje o chorobach i wszystkich nieszczęściach świata. Przestałam je oglądać, też z braku czasu, i dobrze mi z tym było (teraz znów oglądam, ale już mogę patrzeć na wszystko z dystansem). "Nie oglądać wiadomości..." śpiewał Rynkowski i miał rację!
4. Racjonalizowanie wszystkich "chorych " myśli i nie przyglądanie się sobie nieustannie.
Pomogłam sobie sama, bez psychologa. Nie deprecjonuję znaczenia psychologów, bo pewnie potrafią znaleźć przyczynę problemów, ale póki co - nie mam czasu i ochoty na zwierzanie się psychologom. Nie mogłabym pójść do pierwszego lepszego,a jak znaleźć od razu tego właściwego, do którego mogłabym mieć zaufanie?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
24 mar 2007, 23:41

Re: Witam wszystkich!Mój problem:hipochondria:(

przez taka_podobna 19 lip 2009, 23:00
Inez napisał(a):Polecam zatem wszystkim coś, co "wciągnie" maksymalnie ale też niejako zdyscyplinuje (sama pasja niekiedy nie wystarcza), mam na myśli jakieś formy zobowiązań wobec kogoś lub czegoś; to sprawi, że poczujemy się zmobilizowani do jakiejś formy działań

W moim przypadku to się nie sprawdza. Zasadniczo robię wiele rzeczy wciągających, problem w tym, że ilekroć na czymś mi zależy, tylekroć problem się nasila. Właściwie to kiedy się nudzę, to nie mam odpałów, najgorzej jest przed jakimś wydarzeniem na którym mi zależy, zwłaszcza jakimś wyjazdem. Kiedy w perspektywie miesiąca, czy kilku dni mam cudowne wakacje, to od razu jestem "chora" albo faktycznie chora.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
18 lip 2009, 20:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do