Amy Winehouse nie żyje

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Amy Winehouse nie żyje

Avatar użytkownika
przez milano3 03 sie 2011, 20:44
linka, także chciałem pojechać do Bydgoszczy. Czekałem na jej koncert w ch.. czasu. Ale wybaczyłem jej to, że koncerty odwała jeszcze przed śmiercią i jakoś sie z tego dziwnie ciesze.
Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.
Michał Choromański (1904 - 1972)


Pomocy, pomocy, pomocy !
Czuje zbliżające się życie,
Kiedy wszystko czego teraz pragnę to
...śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1238
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:10

Amy Winehouse nie żyje

Avatar użytkownika
przez tahela 04 sie 2011, 10:19
Głos miała świetny , taki orginalny, zachrypnięty do jazu i rocka pasował , ale nie tylko. Pamietam jak pare lat temu dostała nagrodę dla najlepszej wokalistki , ale przyznawaną nie przez publiczność tylko przez branże. Tak sie cieszyła wtedy, wyglądała na naprawdę zaskoczoną i tak sobie myślałam czy z tego wyjdzie czy nie? Nie wyszła szkoda.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Amy Winehouse nie żyje

Avatar użytkownika
przez linka 04 sie 2011, 10:20
Wczoraj oglądałam o niej program na E! ...... szkoda jej wielka szkoda.... a cała ona jest w tej piosence

Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Amy Winehouse nie żyje

Avatar użytkownika
przez mm_ 18 lis 2011, 15:56
Strasznie szkoda mi tej dziewczyny:(
Nikt nie umiał jej pomóc, dotrzeć do jej wnętrza i pomóc jej to wszystko poukładać. Nikt nie umiał tego zrobić gdy była w okresie dojrzewania, a problemy cudownie nie znikają gdy przekroczy się dwadzieścia parę lat..Sława przyszła za wcześnie, gdy ona była jeszcze wewnętrznie dzieckiem.
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tzw. producenci muzyczni chcieli zrobić na niej tylko kasę, a ona potrzebowała fachowej pomocy!
Wciągła się w dragi i alkohol, chciała z tym skończyć, była na odwyku ale była zbyt słaba na to. Dla mnie była to mała, krucha, zagubiona dziewczynka. Po odwyku gdy nie miała dragów i alkoholu ujrzała na trzeźwo całe swoje życie, marzenia, pragnienia, duszę i możliwe że to ja przerosło. Wcześniej swoje emocje regulowała używkami, a teraz nagle została sama, goła bez nich, to prawdopodobnie wzmogło depresję i może też bulimię na którą cierpiała.
Całkowicie ją rozumiem..
Avatar użytkownika
mm_
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
07 cze 2010, 14:56

Amy Winehouse - Niszczycielka

Avatar użytkownika
przez milano3 01 gru 2011, 17:33
Zbierając różne informacje, tłumacząc wypowiedzi członków rodziny Amy, psychoterapeutów, powstał krótki artykuł opisujący jej życie, a przede wszystkim chorobe i walkę z demonami.


AMY WINEHOUSE - NISZCZYCIEKA

23 lipca, godzina 17.00 czasu polskiego, do domu jednej z najlepszych wokalistek dzisiejszych czasów, wezwana zostaje karetka. Kilka minut później na miejscu pojawia się policja oraz brat zmarłej artystki wraz z matką. Do ojca, który w tym samym momencie jest na pokładzie samolotu ze Stanów Zjednoczonych do Londynu, dzwoni ochroniarz gwiazdy:
- Panie Winehouse. Stało się coś strasznego. Amy nie żyje.
Jej śmierć jest osobistą tragedią rodziny, lecz także, a może przede wszystkim tragediom milionów fanów na całym świecie. Bo przecież, mimo coraz to nowych doniesień o ekscesach panny Winehouse, wszyscy mieliśmy nadzieje, że jednak historia skończy się dobrze.

Ta utalentowana dziewczyna urodziła się w Southgate, w jednej z dzielnic Londynu. Tam także dorastała.
- Amy całe życie chciała, aby cała uwaga poświęcona była tylko jej. Była niezwykle krzykliwym dzieckiem. Wszystko nasiliło się, kiedy Mitch zostawił mnie dla innej kobiety. - mówi matka piosenkarki - Moja córka powiedziała mi wtedy.
- Mamo nie martw się. Poradzimy sobie, ja mam piękny głos, zostanę piosenkarką i będziemy miały kupę szmalu.
Relacje Mitcha z Amy, nie uległy jednak pogorszeniu. Do końca życia artystki, ojciec był dla niej postacią przedkładaną ponad wszystko.
- Kiedy Amy nauczyła się już śpiewać, w jednej z Londyńskich szkół (Nie dziwcie się. Początkowo, była jedną z najgorzej zapowiadających sie wokalistek z całej klasy), podpisała swój pierwszy kontrakt z wytwórnią Island Records. - relacjonuje Mitch, ojciec Amy.
Dziś, w kilka tygodni po śmierci córki, ojciec zastanawia się czy nie był to najgorszy i najbardziej nieodpowiedzialny wybór Amy w całym jej życiu. Być może, gdyby nie podpisała kontraktu, wszystko potoczyło by sie inaczej.?
"To co dotknęło Amy Winehouse, to prawdopodobnie zaburzenie osobowości typu borderline. Zaburzenie na które nie ma leków, a terapia jest niezwykle trudna i mało skuteczna.
- Osobowość to pewien dominujący sposób postrzegania świata, przetwarzania rzeczywistości, bycia w relacjach. To konstrukt, który pozwala przewidzieć, jak w danej sytuacji ktoś się zachowa. A borderline oznacza kłopoty. Nie wiadomo jak sie zachowa, bo dominującą cechą tego typu osobowości jest niestabilność i chaos. - wyjaśnia Tomasz Srebnicki, psycholog i terapeuta" - tak istotę choroby przedstawia jeden z numerów magazynu "Zwierciadło".
Matka Amy, także wypowiadała się w sprawie choroby córki:
- Jedna z jej terapeutek opowiadała nam o zaburzeniu z pogranicza. Kiedy wymieniła objawy i cechy osobowości, pomyślałam - tak, to dotyczy mojej córki. Amy miała anoreksje bulimiczną, samookaleczała się, tatuowała, przypalała papierosami. Poznawanie nowych mężczyzn i późniejsze uciekanie od nich, także nie było dla niej niczym dziwnym. Zawsze kiedy prosiłam ją, Amy porozmawiajmy o twoich dolegliwościach, mówiła "Mamuś ! Nic sie nie martw. Wszystko jest ze mną dobrze."
Jeden z amerykańskich psychoterapeutów gwiazd, po śmierci autorki przeboju "Rehab", stwierdził:
- Odeszła od nas wielka artysta, ale dla mnie, dla terapeuty odeszła wielka osobowość. Osobowość, której nie sposób nazwać osobowością borderline. Dorastała jak borderline, żyła jak borderline i umarła jak borderline. ... Osoby tego typu, świadomie lub podświadomie dążą do samounicestwienia. Jedni piją na umór, jak w przypadku Amy, drudzy biorą narkotyki, jeszcze inny wpadają w bulimie czy anoreksje. W zachodniej Europie, zaczęto na takich pacjentach stosować nowy typ terapii, który polega na "przełączaniu" złego nawyku, na inny, mniej szkodliwy nawyk. I tak np. pacjentów z bulimią, namawia się do palenia papierosów, które są także niszczące, ale w mniejszym stopniu niż zachowania wymiotne. W ten sposób zapewnia się takiemu pacjentowi lepsze samopoczucie, gdyż podświadomość dostaje bodziec "niszczenia" .

Pisząc ten artykuł, nie można nie wspomnieć o związku wokalistki z Blakem Fielder Civil.
- Poznaliśmy się w jednej z knajp na Camden. - relacjonuje dziś nieżyjąca już artystka. Od razu wpadł mi w oko. Kiedy po dwóch tygodniach powiedział mi, że ma inną, szalałam. To wtedy powstały piosenki na mój drugi album Back to Black.
Może gdyby Amy i Blake już nigdy sie nie spotkali, dziś wszystko układałoby się dobrze. Życie jest jednak przewrotne i kiedy świat muzyczny zaczął zachwycać się drugim albumem artystkich, Back to Black, Blake przypomniał sobie o Amy.
- To ja wciągnąłem Amy w twarde narkotyki - przyznał się po kilku miesiącach Blake.
Z Amy było coraz gorzej. Znajomy relacjonują, że mimo 158 cm wzrostu, brała tyle kokainy, na ile nie pozwoliłby sobie rosły mężczyzna. Kilka razy znalazła się w szpitalu po przedawkowaniu heroiny. Tak jak w każdym przypadku, tak i w tym, narkotyki zaczęły wpływać na życie twórcze artystki. Koncerty nie były już tak energiczne jak dawniej, często w ogóle się nie odbywały. ...

CDN
Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.
Michał Choromański (1904 - 1972)


Pomocy, pomocy, pomocy !
Czuje zbliżające się życie,
Kiedy wszystko czego teraz pragnę to
...śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1238
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:10

Amy Winehouse - Niszczycielka

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 01 gru 2011, 21:38
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Amy Winehouse - Niszczycielka

Avatar użytkownika
przez milano3 01 gru 2011, 22:55
Wiem, znam ten wątek. Stworzyłem ten temat, aby zebrać troche informacji o niej i ukazać raczej jej problem ze sobą. W tamtym wątku co poniektóre osoby były śmieszne, niekoniecznie przemyślanie wypowiadając sie o Amy. Zbieram kolejne info, wywiady, tłumacze wypowiedzi i niedługo bedzie druga częśc.
Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.
Michał Choromański (1904 - 1972)


Pomocy, pomocy, pomocy !
Czuje zbliżające się życie,
Kiedy wszystko czego teraz pragnę to
...śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1238
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:10

Amy Winehouse nie żyje

przez intel 01 gru 2011, 23:22
..........muszę być cyniczny. Nie potrafię się powstrzymać.

W tamtym wątku co poniektóre osoby były śmieszne, niekoniecznie przemyślanie wypowiadając sie o Amy.


Aha. Ci , ktorzy piszą prawdę w oczy, bez lewackiej poprawności są śmieszni?
A może psychicznie chorzy , jak Breivik , z tego powodu że nie zgadzają się z Twoim tokiem usprawiedliwiania?


krótki artykuł opisujący jej życie, a przede wszystkim chorobe i walkę z demonami.


Znajomy relacjonują, że mimo 158 cm wzrostu, brała tyle kokainy, na ile nie pozwoliłby sobie rosły mężczyzna. Kilka razy znalazła się w szpitalu po przedawkowaniu heroin


hehehehe- faktycznie walczyła z CHOROBĄ I DEMONAMI jak "Pudzian" targający ciągnik siodłowy zębami........


"To co dotknęło Amy Winehouse, to prawdopodobnie zaburzenie osobowości typu borderline. Zaburzenie na które nie ma leków, a terapia jest niezwykle trudna i mało skuteczna.



Aha. Prawdopodobnie. A może raczej choroba jako wygodne usprawiedliwienie alkoholizmu i narkomanii?
No tak. Pseudoherosi nie mogą być "zwykłymi" żulami i ćpunami.
Żule i ćpuny to biedacy , nędzarze spod marketu "mogę odwieźć panu wózek "

Moim zdaniem teza że borderline jest przyczyną takiej degrengolady jaką prezentowała pani Wnehouse jest krzywdząca dla wszystkich prawdziwie chorujących na tę chorobę.
Dlaczego nie wszyscy "borderzy" i "chadowcy" są ćpunami i alkoholikami???
Odpowiedz mi na to pytanie.
............albo ja odpowiem
-bo mimo choroby, mimo katuszy przeżywanych każdego dnia i nocy mają CHARAKTER i to oni prawdziwie WALCZĄ Z CHOROBĄ I DEMONAMI.

Po co te faryzeuszowskie wygibasy słowne , mające na celu wybielanie tej osoby?
Wystarczyłoby napisać-"Moim zdaniem i zdaniem wielu mi podobnych Amy Winehouse była artystką, ktorej twórczośc i umiejętności wokalne idealnie odpowiadały moim gustom.
Kto jest innego zdania-jego sprawa.Niech się dalej zachwyca matalem, disco polo i czym tam chce jeszcze."
Ale pisanie , że ćpun nie jest ćpunem , a alkoholik alkoholikiem bo coś tam coś tam, to jakieś nieporozumienie.

W ciągu najbliższych dni napiszę podobny do Twojego ,lecz ironiczny esej na temat
„Anders Breivik-Męczennik”
Za pomocęą cwanych chwytów i cytatów wziętych z sufitu „udowodnię” że to prawda.
intel
Offline

Amy Winehouse nie żyje

Avatar użytkownika
przez milano3 02 gru 2011, 11:31
intel, ty jesteś cyniczny ? jesteś po prostu niedoinformowany.

Po pierwsze przytoczyłem tam wypowiedzi psychoterapeutow, a nie swoje "wyciągnięte z sufitu". Po drugie mój drogi, nie uważam, aby ten artykuł był w żaden sposób krzywdzący dla osób z borderline. Prędzej może być przestrogą ... A może tak na prawde Tobie łatwiej jest nazwać Amy ćpunką i alkoholiczką niż dopuścić do świadomości, że mogła mieć problemy z psychiką ? Dlaczego nie napiszesz tak o wielu użytkownikach tego forum, że są po prostu ćpunami i alkoholikami, życiowymi wykolejeńcami ? Wiesz dlaczego ? Bo powiedzieć to komuś wprost jest dużo trudniej. A to, że Amy już nie żyje, nie daje Ci uprawnień do tego, abyś osądzał jej postępowanie.

Dlaczego nie wszyscy "borderzy" i "chadowcy" są ćpunami i alkoholikami???

Bo choroba nie przebiega u wszystkich tak samo. Statystyki są jednak przerażające i nie od dziś wiadomo, że 70% osób z osobowością borderline przynajmniej raz w życiu miała kontakt z narkotykami. Około 60% podejmuje poważną próbe samobójczą .

Wiesz podstawą jest na początku przestudiowanie tematu, a dopiero później sądzenie. Ty o Amy wiesz pewnie tyle ile napisał kozaczek . Więc pozdro sześć
Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.
Michał Choromański (1904 - 1972)


Pomocy, pomocy, pomocy !
Czuje zbliżające się życie,
Kiedy wszystko czego teraz pragnę to
...śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1238
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:10

Amy Winehouse nie żyje

przez Zmęczonyyy 02 gru 2011, 11:34
W ciągu najbliższych dni napiszę podobny do Twojego ,lecz ironiczny esej na temat
„Anders Breivik-Męczennik”
Za pomocęą cwanych chwytów i cytatów wziętych z sufitu „udowodnię” że to prawda.
Nie masz co robić?

Zgadzam się, zwykła gwiazdka uprzyjemniająca sobie życie alkoholem i narkotykami. Kto wie, czy jej problemy psychiczne nie wzięły się od ćpania. Narkotykowe BL.
Zmęczonyyy
Offline

Amy Winehouse nie żyje

przez intel 02 gru 2011, 11:51
Bo powiedzieć to komuś wprost jest dużo trudniej.


Był tu taki jeden , ktory pisal wszystkim wprost , co myśli..........w nagrodę dostał bana.
I nie pisz do mnie "mój drogi"
Nie podoba mi się taki klimat. Chyba , że celowo chcesz mnie wyprowadzić z równowagi.

Statystyki są jednak przerażające i nie od dziś wiadomo, że 70% osób z osobowością borderline przynajmniej raz w życiu miała kontakt z narkotykami.


Około 60 % dzisiejszych osiemnastolatków miało kontakt z narkotykami. Idąc Twoim tokiem rozumowania -60 % młodzieży ma borderline ???
Zmęczonyyy ma rację
Kto wie, czy jej problemy psychiczne nie wzięły się od ćpania.


Też tak sądze
Będąc ostatnio w psychuszce miałem na oddziale kolesia , ktoremu "zawiesiły" się permanentnie wrzucane kwasy ( LSD ) w trakcie pobytu w Holandii.
Efekt?
Schizofrenia paranoidalna
Wrak
Milano
Oczywiście personalnie nic do Ciebie nie mam.
Po prostu nie zgadzam się z Twoimi poglądami i publicznie z nimi polemizuję
intel
Offline

Amy Winehouse nie żyje

Avatar użytkownika
przez mm_ 02 gru 2011, 17:38
milano3 czekam niecierpliwie na dalszy ciąg tłumaczeń, interesują mnie jej zaburzenia i ona sama.
Moim zdaniem Amy nie była po prostu zwykłą alkoholiczką i ćpunką.
Miała depresję i anoreksję bulimiczną co świadczy o jej problemach emocjonalnych.
Avatar użytkownika
mm_
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
07 cze 2010, 14:56

Amy Winehouse nie żyje

przez intel 02 gru 2011, 18:01
mm_
Z Twojego podpisu wnioskuję , że również jesteś poważnie chora.
Mam pytanie:
-Chlejesz i ćpasz na umór , tak żeby lądować w szpitalu?
Jeśli tak ,to Milano zaraz Cię zapewne wytłumaczy :-)
Lecz jeśli NIE, to ja się pytam DLACZEGO TY możesz wytrzymać , a ona nie?
Znam ludzi, ktorzy po rocznym ciągu amfetaminowo-marihuanowym kończyli u psychiatrów z poważnymi diagnozami.
A wcześniej byli zupełnie zdrowi. Całkowicie.
Przypadek?
Wiem, wiem-ich ciągotki do narkotyków wynikały zapewne z powaznej choroby, utajonej, czekającej tylko na okazję aby rozwinąc skrzydła. A po "nary" sięgnęli z rozpaczy, po "podskórnie" czuli już , że coś z nimi nie tak,heheheheh
Narkomania i alkoholizm to brak charakteru . Nic więcej.
Dlaczego ja nie chleję?
Mam lekooporne CHAD i zarzuty, za ktore grozi mi 15 lat więzienia. Gorzej już być nie może.Wyrok zapadnie w ciągu kilku miesięcy, może roku. I będzie dla mnie wyrokiem śmierci.Z CHADem i depresją lękową nie da się "siedzieć". wolę się powiesić.
Pytam-Dlaczego nie chleję i nie ćpam na umór?
intel
Offline

Amy Winehouse nie żyje

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 02 gru 2011, 18:18
intel, Zaraz mi napiszesz ,że się wtrącam , ale mam prawo napisać co sądzę. Już się kiedyś w takim temacie ścięliśmy,. Moim zdaniem odpowiedź na Twoje pytanie: dlaczego nie ćpasz i nie chlasz na umór jest bardzo prosta: nie stać Cię.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do