Spowiedź...

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Spowiedź...

Avatar użytkownika
przez majstero 14 mar 2010, 17:15
Ja nie wierze w te rzeczy, jestem tzw. zbłąkaną owcą wiec moje zdanie już znasz po prostu nie mam takich rozterek jak ty. :evil:
To co zdobyliśmy z największym trudem, najbardziej kochamy. Seneka

Boje się człowieka czerpiącego wiedzę z jednej książki. Tomasz z Akwinu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
26 gru 2009, 13:08

Re: Spowiedź...

przez wovacuum 14 mar 2010, 17:18
Śmiertelniczka, ja tez nie mam takiego typu problemow..i cieszy mnie to,natomiast czy ty aby nie cierpisz na nerwicè natrèctw na tle religijnym??a moze forum http://www.wiara.pl odpowie na Twoje pytanie??

[Dodane po edycji:]

majstero, swietny avatar :twisted:
wovacuum
Offline

Re: Spowiedź...

przez Freddie Mercury 14 mar 2010, 17:22
Grzechem jest mieć wyrzuty sumienia wtedy gdy własnie nie czujemy ze popełnilismy coś złego(wersja dla religijnych)...
Freddie Mercury
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Spowiedź...

przez wovacuum 14 mar 2010, 17:30
Śmiertelniczka, na pewno ludziska z forum napiszà duzo,ciekawych opinii :D pozdrawiam
wovacuum
Offline

Re: Spowiedź...

Avatar użytkownika
przez majstero 14 mar 2010, 17:35
wovacuum napisał(a):majstero, swietny avatar :twisted:

ciesze się, że się podoba :twisted:
To co zdobyliśmy z największym trudem, najbardziej kochamy. Seneka

Boje się człowieka czerpiącego wiedzę z jednej książki. Tomasz z Akwinu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
26 gru 2009, 13:08

Re: Spowiedź...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 14 mar 2010, 18:12
Śmiertelniczka,

Spróbuj by się przekonać.

Wyspowiadaj sie z tego grzechu, ale jak go powiesz do ucha księdzu to powiedz mu,ze czujesz,że powinnaś się z niego wyspowiadać, ale powiedz mu tez,że nie czujesz zalu i skruchy za ten grzech. Napewno wyjaśni Tobie w czym tkwi problem, z ktorym oczywiscie będziesz mogła się zgodzic bądź nie.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Spowiedź...

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 14 mar 2010, 19:24
O ile pamiętam, u Katolików warunkiem koniecznym uzyskania rozgrzeszenia, jest skrucha za popełniony grzech (bodajże dodatkowo jeszcze zadośćuczynienie). Skoro nie ma skruchy, raczej nie będzie rozgrzeszenia.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Spowiedź...

Avatar użytkownika
przez Majster 14 mar 2010, 20:04
Śmiertelniczka napisał(a):wovacuum, nie, moja choroba nie jest związana z religią.
Zdecydowanie jest. Nazywa sie to nawet nerwica eklezjogenna. NIkomu zdrowemu nie przyszloby do glowy zeby zadawac takie pytania.
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Spowiedź...

Avatar użytkownika
przez Majster 14 mar 2010, 22:12
Śmiertelniczka napisał(a):Majster, zawiodłam się na Tobie.
Nikomu nic nie obiecywalem. Nie dzialam pod kogos konkretnego, nie mam misji zbawienia swiata. Werbalizuje po prostu czasem moją intuicję ;)
Śmiertelniczka napisał(a):Zawsze wydawałeś mi się taki inteligentny, rozsądny, doświadczony...
Rozumiem ironie, powtorzę jedynie, ze nie jestem ani alfą ani omegą. Nigdy tez nie sugerowalem nawet, ze jestem.
Śmiertelniczka napisał(a):Niemal autorytet, jeśli chodzi o to forum.
Bez przesady, jest tu sporo ludzi "kumatych".
Śmiertelniczka napisał(a):Co prawda lubisz się wymądrzać
Obiektywnie przyznaje - fakt.
Śmiertelniczka napisał(a):i chyba masz bardzo wysokie mniemanie o sobie,
Przesadna skromność to wada. Czy mam wysokie mniemanie? Kazdy czlowiek ze zdrowym napedem ma dobrze rozpoznane i okreslone poczucie wlasnej wartosci, wiec ja tez ;)
Śmiertelniczka napisał(a):ale w sumie lubiłam czytać Twoje posty.
Cokolwiek by to nie znaczylo. Zakladam, ze juz nie lubisz?
Śmiertelniczka napisał(a):Jesteś ateistą, prawda? Jeśli tak, to wszytko jasne.
I tak i nie. Moj storunek do religii jest kompatybilny z kilkoma cytatami:
"Jestem głęboko religijnym niewierzącym.(...) Idea osobowego Boga jest mi raczej obca, a nawet wydaje mi się naiwna."
"Moralność człowieka zależy od zdolności współodczuwania z innymi ludźmi, wykształcenia oraz więzi i potrzeb społecznych; żadna religia nie jest do tego potrzebna. Człowiek byłby zaiste żałosną istotą, gdyby kierował się w życiu wyłącznie strachem przed karą i nadzieją na nagrodę po śmierci."
"Dzieci zaczynają w końcu myśleć, że Bóg jest kręgowcem w gazowym stanie skupienia."
Powiedzial to wszystko jeden czlowiek, wg mnie gleboko wierzacy, chociaz nigdy otwarcie nie zadeklarowal zadnego kosciola. Ja rowniez nie wierze w zaden kosciol. Nie wierze w zadna wspolnote wielu ludzi obdarzonych wolną wolą i uczestniczacych w jakimkolwiek obrzadku, bez poczucia presji otoczenia, bez wplywow srodowiska.
Śmiertelniczka napisał(a):Nie mam nerwicy eklezjogennej. Po prostu ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy jest sens w tym, żebym się w ogóle spowiadała, skoro spowiedź będzie nieważna.
Moze nie do konca rozumiem idee spowiedzi, ale wg mnie mowienie o swoich prywatnych sprawach komus obcemu, tylko dlatego, ze wszedl do konfensjonalu w dziwnym ubraniu, ma z rozgrzeszeniem niewiele wspolnego. Rozwazanie "waznosci" spowiedzi w sensie odnoszenia jej do panujacych kanonów zachowan, jest wg mnie juz takim wątkiem eklezjogennym. W kontekscie nerwicy lekowej trudno zaniedbac takie rozwazania. Chociaz, z drugiej strony, moze faktycznie nie powinienem twierdzic autorytatywnie, ze cos jest czarne lub biale, cos w tym chyba jest ;)
Śmiertelniczka napisał(a):Mogłyby to być rozterki osoby zarówno chorej (chyba), jak i zdrowej, wierzącej.
Załóżmy przez chwile, ze tak. Czy nigdy wczesniej nie mialas takich watpliwosci? Czy czlowiek w konfensjonale zawsze (!!) uslyszal "wszystko"? Jestes w stanie dac gwarancje ze nigdy niczego nei zatailas?
Śmiertelniczka napisał(a):Tak się składa, że ostatnio mam kryzys wiary, prawie się nie modlę (nie pamiętam, kiedy ostatnio mówiłam pacierz, ale było to bardzo dawno temu),
Modlitwa moze byc kazde zdanie wypowiedziane w okreslonych intencjach. Nie musi przybierac formy wierszyka klepanego do poduszki, na kleczkach. Jesli mowimy o modlitwach, to moje nigdy nie mają takiej formy. Nie sa w zaden sposob zdefiniowane ani regularne. W Twoim rozumieniu nie są pewnie w ogole modlitwami.
Śmiertelniczka napisał(a):nie byłam kilka razy w kościele. Nie wiem, czy jest sens.
Miejscem modlitwy moze byc garaz, kolejka w sklepie, siedzenie w autobusie, szkolna lawka, krzeslo na stołówce. Nie jest do tego potrzebny zaden rekwizyt ani zadne specjalne towarzystwo czy otoczenie.
Śmiertelniczka napisał(a):W Boga niby wierzę, ale do religii czuję zniechęcenie (owszem, ma to związek z moją nerwicą, ale w żadnym wypadku nie jest to nerwica eklezjogenna).
Zdaje sie, ze sama nie masz co do tego przekonania. Pozdrawiam ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Spowiedź...

Avatar użytkownika
przez linka 14 mar 2010, 22:20
Jeśli nie ma szczerego żalu za grzechy, jeśli nie ma postanowienia poprawy, jeśli nie ma zadośćuczynienia, jeśli świadomie ukrywa się jakieś grzechy - spowiedź jest nieważna, oczywiście możesz powiedzieć o chcesz, odklepiesz parę zdrowasiek, pójdziesz do komunii....ale tak czy inaczej w twoim sumieniu, jak i w sumieniu każdego katolika który udaje się do spowiedzi z zachowaniem zasad wiary - spowiedź będzie nieważna.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Spowiedź...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 14 mar 2010, 22:52
Ja byłam ostatnio na spowiedzi w listopadzie. Wyspowiadałąm się z tego co mi lezało na sercu. Powiedziałam też księdzu,ze mam zaburzenia lękowo-depresyjne. Wysłuchał, strasznie skrytykował moje postępowanie (sprawy osobiste), zapytał czy czytam jakieś czasopisma katolickie , a potem powiedział "idź kobieto nawróć się" Wtedy byłam w gorszej kondycji psychicznej niz teraz.
Tak przejęłam się slowani księdza,ze moje lęki pogłębiły się, mozecie się śmiać.....ale tak było.

Słyszałam już od niejednej osoby,ze najlepiej znalesc sobie spowiednika wsród zakonników. Oni inaczej , jakby z innej perspektywy patrzą na nas-grzeszników. Nie wiem jak......bo nie korzystałam jeszcze z takiej formy spowiedzi-w zakonie, ale moze kiedyś się zdecyduję i pojadę ......do Kalwarii.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Spowiedź...

Avatar użytkownika
przez soulfly89 14 mar 2010, 22:58
Majster napisał(a):
Śmiertelniczka napisał(a):wovacuum, nie, moja choroba nie jest związana z religią.
Zdecydowanie jest. Nazywa sie to nawet nerwica eklezjogenna. NIkomu zdrowemu nie przyszloby do glowy zeby zadawac takie pytania.


No jasne Majster i zamiast przyznać się zwyczajnie do błędu lub przesady piszesz kolejną tyradę. Co więcej piszesz o moralności, współodczuwaniu i o tym że jesteś religijnym niewierzącym nie zauważając, że przed chwilą zraniłeś czyjeś uczucia (i co z tego, że to uczucia religijne? one nie są warte szacunku?)

Jestem zdania, że trzeba się wypowiadać na tematy o których mamy jakieś pojęcie - jeśli nie wierzysz, to wybacz, ale nie możesz wiedzieć co ktoś czuje spowiadając się, bo ta idea, jak sam piszesz jest Ci zupełnie obca. Gdzie tu logika?

Śmiertelniczko, jako osoba zdrowa miałam podobny problem. Mocno wierzę w Boga i w to że Chrystus był Jego Synem, ale odkąd nie czuję skruchy z powodu pewnych działań uważanych przez Kościół za grzechy, po prostu się nie spowiadam. Zdarza mi się spontanicznie modlić, nadal wierzę, ale skoro nie postępuję wedle zasad religii katolickiej, to byłoby oszukiwaniem samej siebie, gdybym chodziła do spowiedzi. Właściwie odpowiedziałaś sobie sama na swoje pytanie zadając je.

Myślę, że w wierze/religii nie można robić niczego na siłę. To, że w coś wierzymy jest darem i to bardzo delikatna materia, w której zawsze trzeba być szczerym wobec siebie. Mój ulubiony święty to św. Franciszek :) on był mistykiem i widział odbicie Boga w kwiatach i zwierzętach, ale nigdy nie robił nic na siłę i jego wiara dawała mu mnóstwo radości. Myślę, że można by go porównać do buddyjskiego mnicha który szanuje każde istnienie... Takiej religijności szukam. Ale dopóki jej nie znajdę, nie uczestniczę w katolickich obrzędach, chcę dać sobie czas. Pozdrawiam ciepło! :)

Edit: Monika, to prawda, zakonnicy prowadzą życie dużo bardziej podporządkowane sprawom wiary i ja zawsze wolałam się spowiadać w kościołach prowadzonych przy zakonach. Chyba nie trzeba do tego specjalnie jechać gdzieś daleko, w każdym mieście jest jakiś zakon.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Spowiedź...

przez betty_boo 15 mar 2010, 00:02
O ile pamiętam, u Katolików warunkiem koniecznym uzyskania rozgrzeszenia, jest skrucha za popełniony grzech (bodajże dodatkowo jeszcze zadośćuczynienie). Skoro nie ma skruchy, raczej nie będzie rozgrzeszenia.


to chyba z 90 % spowiedzi jest nieważne.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Spowiedź...

Avatar użytkownika
przez linka 15 mar 2010, 00:05
betty_boo napisał(a):
O ile pamiętam, u Katolików warunkiem koniecznym uzyskania rozgrzeszenia, jest skrucha za popełniony grzech (bodajże dodatkowo jeszcze zadośćuczynienie). Skoro nie ma skruchy, raczej nie będzie rozgrzeszenia.


to chyba z 90 % spowiedzi jest nieważne.

Co nie zmienia faktu, ze takie są zasady spowiedzi......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 10 gości

Przeskocz do