Dla tych, którzy nie mają żadnej bratniej duszy

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Avatar użytkownika
przez indigo.boy 01 paź 2007, 20:12
maiev napisał(a):Wiesz co? Najgorsze jest to że w kontakcie z "żywym" ;) człowiekiem nie potrafię się odezwać - mam taką pustkę w głowie - jakbym wcale nic tam nie miała. I to nie tylko w kontaktach z nieznanymi ludźmi - również z tymi których znam ale słabo. Trudno w takim wypadku zrobić dobre wrażenie. :?

Znam to uczucie. Tez tak mialem. Nie wiedzialem o czym rozmawiac, denerwowalem sie z tego powodu na sile probujac wymyslic jakis temat. Czesto zapadala denerwujaca cisza. I wiesz co? Przestalem przejmowac sie tym. Zapadala cisza, a ja sie wtedy uspakajalem. Nie obchodzilo mnie to, ze ktos moze sobie cos pomyslec. Trudno, nic na to nie poradze. Ta druga osoba tez nie jest bez winy w tej sytuacji. Dopiero kiedy trafialem na rozgadana osobe rozmowa sie jakos kleila. Potem zaczalem bardziej interesowac sie innymi osobami i to jest chyba klucz do sukcesu. Zadawaj pytania na jakiekolwiek tematy i rozmowa sie rozkreci. Cisza moze czesto nastawac, ale nie przejmuj sie. Czasami mozna pomilczec w towarzystwie, to nic zlego. A najwazniejsze: nie rob dobrego wrazenia! Odpusc sobie. Narazie masz problemy z podstawowa rozmowa, a juz chcesz robic na kims wrazenie? To nie jest takie latwe. Daj sobie troche czasu, zaczynaj od malych kroczkow. Wieksze rzeczy przyjda pozniej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
17 wrz 2007, 23:47
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez maiev 01 paź 2007, 20:38
indigo.boy napisał(a):. Narazie masz problemy z podstawowa rozmowa, a juz chcesz robic na kims wrazenie?

hmm jakieś wrażenie się robi czy się chce czy nie. ;) Na to nie ma wpływu. Ludzie oceniają i czasem (najczęściej) szybko wyrabiają sobie o kims zdanie. Tak to już jest. I bardziej to miałam na myśli niż "robienie wrażenia". :)
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez indigo.boy 01 paź 2007, 21:22
maiev napisał(a):Ludzie oceniają i czasem (najczęściej) szybko wyrabiają sobie o kims zdanie.

Nie wszyscy. Poza tym, jezeli juz ktos wyrobi sobie o tobie jakies zdanie po pierwszej chwili znajomosci, to pozniej mozna to opinie jeszcze zmienic. Nie przejmuj sie takimi rzeczami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
17 wrz 2007, 23:47
Lokalizacja
Bydgoszcz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 01 paź 2007, 21:57
Hmmm... pewnie nie zdziwi nikogo gdy napiszę, że "ja też to mam" :)
mam na myśli straszny stres podczas przebywania w jednym pokoju z kimś innym.

Ale.. jak powiedziałeś, trzeba się wtedy odprężyc.. Najczęściej w takich chwilach myślimy o tym, że to my powinniśmy przejąć inicjatywę, że ty my powinniśmy zainteresować drugiego człowieka, zagadać, bo przecież jesteśmy tacy nudni..

ja np miewałem problemy z słuchaniem. zawsze gdy ktoś mi coś opowiadał albo po prostu dłużej mówił, patrząc mi w oczy, byłem jakiś taki spięty.
Wyjściem okazało się nucenie w myślach piosenek :)
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Avatar użytkownika
przez Jovita 01 paź 2007, 23:24
NIE TESKNIE ZA DZIECINSTWEM , nigdy w zyciu juz nie chce przechodzic tego horroru!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 paź 2007, 01:25
Ja uważam że ludzie ju z przy pierwszej rozmowie wyrabiają sobie zdanie i potem te zdanie ich na nasz temat się nie zmienia.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez indigo.boy 02 paź 2007, 10:26
A czy ty tez wyrabiasz sobie zdanie o innych przy pierwszej rozmowie? Pewnie, po pierwszej rozmowie mam pewne wrazenie jaka ta osoba jest, ale czesto moge sie mylic i kolejne rozmowy to weryfikuja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
17 wrz 2007, 23:47
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez maiev 02 paź 2007, 11:37
człowiek nerwica napisał(a):ludzie ju z przy pierwszej rozmowie wyrabiają sobie zdanie i potem te zdanie ich na nasz temat się nie zmienia.

hmm czasem zdanie się zmienia pod warunkiem że jest szansa na to "potem". A to się zdarza rzadko. Bo po co sobie zawracać głowę kimś tak nieinteresującym skoro dookoła tyle fajniejszych ludzi?
Kurde ;) - nie o to dokładnie mi chodziło ale coś mam dziś problemy z wysłowieniem się. :roll:
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez Mooni 02 paź 2007, 14:25
Jan Nowak napisał(a):to my powinniśmy przejąć inicjatywę, że ty my powinniśmy zainteresować drugiego człowieka, zagadać, bo przecież jesteśmy tacy nudni..

hehe tez miewałam takie mysli. Miewałam - czas przeszły dokonany, mam nadzieję. Pracuję nad zmianą tego myslenia i wychodzi nieźle. Myslę, że jeśli ludzie nie mają o czym rozmawiać, to lepiej nie gadać o niczym wogóle niż np. o pogodzie. A może poprostu poczekać, aż ten drugi się wykaże zdolnościami konwersatorskimi ;)
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

Avatar użytkownika
przez indigo.boy 02 paź 2007, 16:31
Mooni napisał(a):Myslę, że jeśli ludzie nie mają o czym rozmawiać, to lepiej nie gadać o niczym wogóle niż np. o pogodzie.

Hej hej, czasem dobrze jest dowiedziec sie czy jutro bedzie swiecic slonko ;)

Tak naprawde, ze wszystkimi nie da rady porozmawiac (tzn. mozna probowac, ale rozmowa nie bedzie sie zbytnio kleic). Niektorzy ludzie sa z nami bardziej kompatybilni niz inni. Czasem trafi sie na osobe, z ktora mozna rozmawiac bardzo dlugo i czas bedzie tylko uciekal, a z inna po kilku minutach bedzie cisza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
17 wrz 2007, 23:47
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Dla tych, którzy nie mają żadnej bratniej duszy

Avatar użytkownika
przez Voytek 05 cze 2008, 00:10
Ech,wiecie co?Ja też jestem cholernie samotny,okropnie mi z tym,ale zaczynam już tracić wiarę w to,czy w ogóle kiedykolwiek spotkam kogoś,kto mnie pokocha i zrozumie.Czytam o różnych historiach z happy endem,ale czuję się tak,jakby mnie takie ewentualności nie dotyczyły,wydaje mi się to takie odległe.Jak coś o czym można przeczytać w tylko w internecie.Tylko proszę was,nie mówcie mi żebym nie tracił wiary-słyszę to prawie codziennie.Nie mam w nikim oparcia,mieszkam z matką,ale jakoś nie mogę z nią nawiązać kontaktu,mówię coś do niej,a ona się zachowuje,jakby na niczym jej nie zależało,też ma jakieś problemy,depresje,a ja nie wiem jak z nią pogadać na ten temat.Chodzi po domu i ciągle o czymś gada,o pierdołach,a mnie to męczy,chcę ciszy.Nie chodzi mi o to,że przeszkadza mi sam fakt,że ona o czymś mówi,ale czasem potrafi cały dzień gadać o np.cenach w sklepach,jakichś mało ważnych dla mnie rzeczach.Albo powtarza po kilka razy coś co już mówiła.Przynajmniej chodzi na spotkania Odnowy w Duchu Świętym,które są w kościele obok,ja nie mam gdzie pójść.
"Po pierwszym ad personam kończę dyskusję."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
22 maja 2008, 23:36

Re: Dla tych, którzy nie mają żadnej bratniej duszy

Avatar użytkownika
przez pyzia1 05 cze 2008, 09:36
Voytek napisał(a):Ech,wiecie co?Ja też jestem cholernie samotny,okropnie mi z tym,ale zaczynam już tracić wiarę w to,czy w ogóle kiedykolwiek spotkam kogoś,kto mnie pokocha i zrozumie.

Czuję się tak samo. Wiesz Voytek, takich happy endów, o jakich piszesz chyba w życiu nie ma. Ja mam męża, dziecko, kilku znajomych ale i tak nie mam komu się zwierzyć. Widzę jak na mnie patrzą, ich to nic nie obchodzi, a mówienie o moich problemach czyni mnie w ich oczach jeszcze bardziej żałosną. Męża prawie nie ma w domu a przed znajomymi trzeba udawać, że wszystko jest super. Wszystkim zwisa jak się czuję i co tak na prawde się u mnie dzieje. Dochodzę do wniosku, że obojętnie, ile ludzi wokół siebie uzbierasz, jeśli masz być samotny to będziesz. :(
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Re: Dla tych, którzy nie mają żadnej bratniej duszy

przez cadarxx 05 cze 2008, 12:41
A ja wolę być samotny. Niby mam kilku kumpli, ale i tak nie chcę się z nimi spotykać, mogliby wogóle dać mi spokój. Przez wiele lat nie miałem nawet żadnego kolegi, więc się uodporniłem i samotność mi nie dokucza.
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
23 maja 2008, 01:36

Re: Dla tych, którzy nie mają żadnej bratniej duszy

przez Mrówa 07 cze 2008, 23:40
Wiecie tak sobie czytam tutaj i będąc głęboko w temacie chcę Wam powiedzieć że ta samotność którą czujemy nie jest większa niż samotność wielu ludzi którzy mają wkoło pełno znajomych (bo są zdrowi). Oni tez wielokrotni nie mają się komu zwierzyć, całe życie śmieją się, grają, dobrze wyglądają żeby ściągać do siebie ludzi ale efekt jest taki że są nawet bardziej samotni niż wiele z nas nerwicowców bo mało kiedy mogą sobie pozwolić naprawdę być sobą bo przecież trzeba wyglądać, imprezować, jeździć na wakacje w ciekawe miejsca i się potem chwalić znajomym. Zdarzyło mi się kiedyś bliżej poznać taką przebojową towarzyską osobę możne nawet dwie takie :) i wiecie co? w środku żal, łzy, że nikt nie rozumie nie ma do kogo pogadać. No szok normalnie nie spodziewałem się tego nigdy po tych ludziach. My tylko mocniej tą naszą samotność czujemy jak wszystko i potrafimy szczerze o tym mówić i się przyznać. No tak zapytacie ale jak to się dzieje że Ci "zdrowi" sobie lepiej radzą i mają więcej znajomych. Wiecie myślę oni mają tą umiejętność, taki mechanizm obronny "nie myśleć o tym, byle do przodu" no i co dobrze to czy źle. Lepiej być świadomym swej samotności i szukać prawdziwie bliskich ludzi czy cały czas być "na topie" i mieć mnóstwo mało znaczących ludzi koło siebie. Jak myślicie? Czy to bzdury są co napisałem?
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
21 sty 2006, 16:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do