uzaleznienie od partnera/ki

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez dogomaniaczka 26 sty 2011, 20:16
ja też jestem uzależniona...a źle się dzieje w moim związku..siedzę i wyję...wiem że może powinniśmy od siebie odpocząć ale ja nie dam rady....nie przeżyje jednego dnia.....
dogomaniaczka
Offline

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez piscis 26 sty 2011, 20:25
nam tez się tak wydawało.
To nie jest tak, że faktycznie nie przeżyjesz...
to jest tylko w Twojej głowie
jasne, że nie jest lekko, dlatego wszystkie tu jesteśmy :(
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez magdus87 26 sty 2011, 20:39
no piscis nareszcie jestes
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
22 sty 2011, 00:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez Conessa 29 sty 2011, 22:46
Witajcie dziewczyny!
Miałam ostatnio jakieś problemy z zalogowaniem się, wyskakiwał błąd i strona się nie wyświetlała.. nie wiem czy tylko ja czy akurat jakieś problemy ze stroną były?
Mam tyle pracy i spraw na głowie od tygodnia, że po późnym powrocie nawet nie odpalałam kompa.
U mnie bez zmian.. nastrój też, tyle tylko, że mam dużo zajęcia i nie myślę o głupotach.
Właśnie mam wieczór z winkiem przed tv. Samotnie i nędznie......
Pozdrawiam, nie mam siły na dziś więcej.
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez piscis 29 sty 2011, 23:38
hej
ja tez samotny wieczór, jak prawie zawsze, tylko że ja chyba spać idę zaraz. Najlepsze jest to że dziś spałam cały dzień, może w sumie ze 3 godziny nie spałam, a tak prawie cały czas. I czuje, że tylko dotknę poduszki i odlecę. Dziwnie się czuję cały dzień, nic mi się nie chce, jakaś słaba jestem, nawet ciężko mi pisać bo ręce mam ciężkie...
nie wiem co się ze mną ostatnio dzieje :( ale chyba nic dobrego :(
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez Conessa 30 sty 2011, 02:30
chciałabym tak spać jak Ty, przez większość dnia, to pomaga nie myśleć.
Myślenie jest moim najgorszym problemem, za dużo, za często, za bardzo wszystko analizuję, nawet inne głupie sprawy. Jednym słowem za mocno rozmyślam. Kiedy czyjś umysł jest tak rozbudowany, to ciężko podchodzić do życia "lekko".
Idę spać, dobranoc Wam.
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

uzaleznienie od partnera/ki

przez coksinelka 30 sty 2011, 20:54
hej!
wróciłam, jestem wykończona, relacja następnym razem ;)
p.s. nawet nie mam siły czytać co się działo beze mnie...
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez Conessa 30 sty 2011, 22:30
coksinelka, odpoczywaj, zbieraj siły. Wszystkiego dobrego ;)
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez piscis 30 sty 2011, 22:55
kolejny wieczór...ile jeszcze takich
wiecie co, chyba oszaleję :(
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez magdus87 31 sty 2011, 09:40
a mam doś
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
22 sty 2011, 00:05

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez coksinelka 02 lut 2011, 16:42
dziewczyny! aż mi głupio pisać o Poznaniu, skoro Wy macie marne nastroje i nadal nierozwiązane problemy... napisze wiec tylko tyle, że znakomicie się zrelaksowałam :). zero stresu, zero problemów- wszystko zostało w białym. a po przekroczeniu progu domu, cóż, od razu poczułam napięcie w ramionach... i po relaksie.

a cóż tu taka cisza? piszcie, nie tłumcie w sobie, jeśli coś się dzieje!
u mnie na szczęscie całkiem nieźle...
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez Conessa 02 lut 2011, 19:25
coksinelka, właśnie powinnaś opowiadać nam, bo to pomaga ;) to bardzo miło, że się dobrze bawiłaś.
Zawsze to na jakiś czas odpręży bardziej niż wcale.
Ja w letargu pracy dlatego mało zaglądam, bo mam dość komputera po pracy.
Ja z kolei mogę się pochwalić, że zaczęłam gotować ;) staram się jeść konkretnie. Papierosa zapalam dopiero przed snem, więc 1 dziennie.
Poza tym, że jakoś mijają dni to mój stan duchowy tj smutek i samotność nie mija.
coksinelka, ile byłaś w Poznaniu ?
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez piscis 02 lut 2011, 23:59
kobieto pisz, nam tu brakuje pozytywnych emocji....
u mnie źle, ostatnio...chociaż dziś mam dobry dzień, ale ogólnie jest źle...dlatego na wtorek umówiłam się do lekarza. A te cholerne duszności mnie wykończą :(
smoku zajrzyj tu czasem :why: pociesz nas :why:

heh smokiem nazywam re33 naszą kochaną, mam nadzieję że nie będzie miała mi za złe że o tym piszę...ze względu na papierosy właśnie :D
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

uzaleznienie od partnera/ki

przez coksinelka 04 lut 2011, 20:52
Kochane!
a u mnie nieźle ostatnio! Tak bym chciała, żebyście mogły czuć się tak, jak ja! może nie jest bez zarzutu, ale w porównaniu z tym, co było, można powiedzieć, że jest rewelacyjnie. o byłym myślę, jak o starym kumplu, a właściwie w ogóle o nim nie myślę :yeah: . dziewczyny: czas leczy rany! i choć proces jest bardzo długi, a czasem wydaje się, że niemożliwy, to jednak na własnej skórze doświadczyłam, że dokładnie tak jest! nawet już tak bardzo nie boli mnie, to co zrobił, choć wydawało się, że będę rozpaczać do końca życia...

Conessa, pochwal się jakimiś przepisami, też popróbujemy, choć ja chyba nie jestem mistrzem kuchni ;)

piscis, właśnie tak, psychika robi z nami co chce, jeśli jej na to pozwolimy! Twoja akurat bawi się w duszności... Daj znać czy coś się zmienia.

buziaki!
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do