Boję się, że niepodołam... :(

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Boję się, że niepodołam... :(

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 10 lip 2013, 13:39
Witam Was,
Piszę, bo nie mam z kim porozmawiać, a muszę wylać swoje żale... Podejrzewam,że jestem DDD. Mam praktycznie wszystkie symptomy, do tego dochodzi nerwica lękowa i strach o to co dalej...

3 sierpnia biorę ślub z narzeczonym. Mężczyzna dobry, czuły, empatyczny, delikatny, znamy się bardzo dobrze, znamy 4,6 roku. Problem tkwi we mnie. Mam częste napady lęków, paniki. Ślub, wyprowadzka z toksycznego domu, nowa praca <niani>. Wszystko wygląda świetnie, prawda? No właśnie, a ja się nie cieszę, ja jestem sparaliżowana strachem, że nie dam rady. Że nie będę wystarczająco dobrą nianią, żoną, panią domu. Na dodatek mama widzi, że mam załamanie i zamiast mnie wspomóc, to mówi "no cóż... żadnej wyprowadzki nie będzie. Nie poradzisz sobie. Z tej waszej samodzielności tyle wyniknie, że zostaniecie u nas." <w moim rodzinnym domu>. Oczywiście nie chcę tego...

Mam mętlik w głowie, że sobie nie dam rady z tym wszystkim. Jestem młodą kobietą, a czuję się jak małe dziecko. Jestem zgorzkniała, wsłuchująca w krytykę innych ludzi. Dalsza rodzina <moi rodzice mają złe relacje z nimi> nagadują na mój temat. Ja zamykam się coraz bardziej. Nerwica osiąga apogeum. Nie chce być dla swojego przyszłego męża ciężarem, wiecznie grymaszącą zołzą. On mówi, że kocha, że będzie wszystko dobrze jak się już wyprowadzę. Trudno mi okazaywać Mu uczucia, jestem zamknięta coraz bardziej, chorobliwie zazdrosna, obawiająca się zdrady <nie mam ku temu powodów i nie mówię Mu o tym, bo i po co>. Jak mam się zmienić? Jak ze sobą rozmawiać? Przecież kocham tego człowieka i chcę z Nim być! To jest chore ale mimo tego, że poza domem rodzinnym czuję się wyśmienicie, to gdy mnie tam nie ma czuję poczucie winy, że zostawiam rodziców samych. Czuję się źle... Pomóżcie, co jest nie tak z moją głową? :?
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Boję się, że niepodołam... :(

Avatar użytkownika
przez monk.2000 10 lip 2013, 14:02
Możliwe, że przez nerwicę patrzysz na swoją sytuację w krzywym zwierciadle Wydaje ci się, że nie podołasz, a tak na prawdę nie ma się czym przejmować. Nie potrafię dużo powiedzieć, bo wobec swoich smutków jestem bezsilny. Może nie zamartwiaj się aż tak przyszłością i nie twórz czarnych scenariuszy, żeby nie stały się samospełniającymi przepowiedniami. Spróbuj, co masz do stracenia?
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Boję się, że niepodołam... :(

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 10 lip 2013, 14:12
monk.2000, dziękuję za odpowiedź. Tak, oczywiście, masz rację ale nie wiem jak tego dokonać. Te lęki, napady paniki, powodują, że czuję się jakimś odrzutkiem. W domu rodzice kompletnie tego nie rozumieją, bagatelizują, brat się nabija i śmieje. Nie wiem jak mam się zachowywać, co robić. Jak odnaleźć sens w tym wszystkim...
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Boję się, że niepodołam... :(

Avatar użytkownika
przez bittersweet 10 lip 2013, 14:15
Po pierwsze, zeby sie dobrze poczuc, przestań słuchac toksycznej matki, która Cie dołuje. Dlatego jak najszybciej wyprowadzka. Bez wysłuchiwania negatywnych komentarzy o sobie szybko poczujesz sie lepiej, i coraz lepiej bedziesz sobie radzić. Za jakis czas odzyjesz, szczególnie z kochajacym meżemu boku, kóry bedzie Cie wspierał i podtrzymywał na duchu.
Po drugie, nie wiem jakie masz problemy, ale rola żony/niani raczej nie odbiega od obowiazków, z którymi w wiekszosci spotykamy sie na codzień. Wiec dlatego niby miałabys sobie z tym nie poradzić ? to normalne sprawy, chyba ze zostajesz zona ambasadora i musisz wydawac przyjecia na 200 osób ;)
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Boję się, że niepodołam... :(

Avatar użytkownika
przez Arhol 10 lip 2013, 14:29
Po pierwsze,NIE musisz przebywać w towarzystwie toksycznych osób które cie dołują i pogarszają stan psychiki,kij im w,d... A fakt że to rodzina niczego nie zmienia,tym bardziej rodzina,powinna,wspierać a,nie olewać oliwy do ognia,próbuj nauczyć się zdrowego egoizmu i olewać to co pieprzy matka (bo zapewne dołujące farmazony i nic więcej)..
Po drugie skup się na przeprowadzce,na życiu z partnerem,na przyszłości,walce z własnymi słabościami i zaburzeniami...
Poza tym cóż...powodzenia na nowej drodze życia
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32445
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Boję się, że niepodołam... :(

przez Saraid 10 lip 2013, 15:09
Podołasz tylko nie nakrecaj sie.
Przed Toba nowe zycie,zmany to normalne ze sie denerwujesz kazdy tak ma.Opuscisz toksyczny dom,bedziesz z czlowiekiem ktorego kochasz,wszystko sie uklada.Nie przykladaj uwagi co Ci tam truja frustraci,musza byc bardzo nieszczesliwi albo zwyczajnie Ci zazdroszcza .
Saraid
Offline

Boję się, że niepodołam... :(

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 10 lip 2013, 17:39
Kestrel, dziękuję Ci bardzo. :smile:
Saraid, masz dużo słuszności w tym co piszesz. Nakręcam się ale nie bez powodu... Ja po prostu to nakręcanie i niską samoocenę mam wszczepioną przez rodziców i relacje jakie panowały. Brat-idealny, synuś, który nic nie musi robić, nie szanujący nikogo prócz siebie, narcyz. Ja obrywałam za jego przewinienia, ja z siostrą wypełniałam obowiązki, bo "to przecież chłopak". Tata do dziś mówi, że talerza po sobie nie umyje, bo "koń by się z niego śmiał, jak by to zobaczył. 2 baby w domu, a ON ma naczynia myć?!" Jak się moja najstarsza siostra urodziła, to mama dumna i blada pokazała ją babci <mamie taty>, a ona tylko spojrzała i z niezadowoloną miną powiedziała: "No ładna, ładna... tylko co z tego jak dziurawiec". Ja to już w ogóle be byłam.

Mama złym człowiekiem nie jest ale ma w sobie tyle jadu... A że siostra się wyprowadziła, tata albo trzaska drzwiami albo zaczynają się wrzaski, brat ma totalnie wyj...ane, to na mnie mama wylewa całe nieszczęścia swego życia i od dziecka leje we mnie te swoje frustracje. Ojciec ją skrzywdził, teściowa ją skrzywdziła, rodzina taty ją skrzywdziła. Wszędzie winni, tylko ona taka bidusia. Współczuję jej, na prawdę ale już mam dość wysłuchiwania po raz 1000 tych samych historii... Tata pił, robił awantury, mnie też to nie ominęło ale nie chcę tego wysłuchiwać. Wielokrotnie Ją prosiłam, żeby mi tego nie mówiła bo to są sprawy między nimi... Bezskutecznie. Mimo wszystko mam szacunek do ojca, do niej zresztą też. Są rodzicami, stworzyli dom, było co jeść, nauczyli, że są pewne wartości, zasady.

Może ona nie może się pogodzić z tym, że zostaje właściwie sama w domu gdzie syn pan hrabia a mąż furiat.
Nie wiem... nie umiem tego rozgryżć. Wiem jedynie, że odciska to na mojej psychice straszne piętno...

Wybaczcie długość posta ale chciałam to z siebie wyrzucić. Na pewno są tu na forum osoby z podobnym problemem.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Boję się, że niepodołam... :(

przez Saraid 10 lip 2013, 18:36
Kochana Twoi rodzice w duzym stopniu nie radza sobie ze swoimi emocjami na dodatek zrzucajac to wszystko na Was.Oni sa dorosli ,byli jak powolali Was na swiat co nie znaczy, ze byli dojtrzali.Nikt nie jest idealnym rodzicem takich nie ma,ale fajnie jest starac sie uczyc jak byc dobrym,jak najlepszym rodzicem pomimo popelnianych bledow na to nigdy nie jest za pozno tylko trzeba miec odwage uswiadomic sobie swoje bledy.To jakies sredniowiecze bo chlopak to lepszy??co za bzdury kazde dziecko zasluguje na taka sama milosc dobra rodzicielska.Rozumiem doskonale ,ze to odcisnelo na Tobie pietno musialo za bledy rodzicow placa przewaznie ich dzieci.Ty uczeszczasz na terapie?wiesz bardzo by Ci to wiele dało.Masz w sobie ogromny chaos ,tak z czasem kiedys na spokojnie zaczac to przerabiac by moc zyc w poczuciu uporzadkowanych wartosci.Dobrej wlasnej samooceny i postrzegania wielu spraw inaczej,niepotrzebnego poczucia winy.Zaslugujesz na szczescie,spokoj i dobre zycie aby to osiagnac musisz zaczac od samej siebie.Swiata nie zmienisz ,ale siebie tak duzo siły Ci zycze na nadchodzacy czas i wytrwalosci.
Saraid
Offline

Boję się, że niepodołam... :(

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 10 lip 2013, 18:56
Saraid, bardzo Ci dziękuję. Wiem, że jest mi potrzebna terapia. Zamierzam się na nią wybrać ale to dopiero jak zacznę pracę, wyprowadzę się, stanę na nogi finansowo... Nawet mój narzeczony twierdzi,że mama mocno mnie zniszczyła psychicznie. Tata swoją drogą, ale nie chcę się w to zagłębiać. Zamartwiam się i trzęsę, żeby tylko nie powielać jej błędów i z trwogą stwierdzam, że pomalutku właśnie to nieświadomie robię. Swoim pesymizmem, wiecznymi podejrzeniami, obawami... Uważacie, że jestem DDD? Tata kiedyś pił sporo ale nie codziennie, dlatego nie wiem czy mogę go nazwać alkoholikiem...
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Boję się, że niepodołam... :(

Avatar użytkownika
przez agusiaww 10 lip 2013, 22:14
Nie ma sie czego bac. Wydaje mi sie, ze nie jestes DDD, ale poprostu troche za bardzo wyolbrzymiasz pewne sprawy. Wiadomo sa to nowe sytuacje, ale jak wejdziesz w rutyne, to dasz rade:)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Boję się, że niepodołam... :(

Avatar użytkownika
przez Candy14 10 lip 2013, 23:28
Psychotropka`89, poradzisz sobie. W koncu maz bedzie Cie wspieral. I nie musisz byc doskonala pania domu, doskonala zona. Wystarczy ze bedziesz sie starac stworzyc dobry, cierply dom. No tez uwazam ze terapia Ci potrzebna
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Boję się, że niepodołam... :(

Avatar użytkownika
przez tahela 10 lip 2013, 23:54
dasz rade a doskonały nikt nie jest
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Boję się, że niepodołam... :(

przez mała-mi 12 lip 2013, 10:17
Candy14 napisał(a):Psychotropka`89, poradzisz sobie. W koncu maz bedzie Cie wspieral. I nie musisz byc doskonala pania domu, doskonala zona. Wystarczy ze bedziesz sie starac stworzyc dobry, cierply dom. No tez uwazam ze terapia Ci potrzebna



Zgadzam się. My kobiety, mamy jakieś chore ambicje dążenia do perfekcyjności, a przecież czegoś takiego nie ma i w sumie o nic takiego nie chodzi. Ważne by było dobrze, nie musi być idealnie. Powodzenia.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
09 lip 2013, 14:47

Boję się, że niepodołam... :(

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 12 lip 2013, 18:46
No właśnie... A ja nawet nie jestem w połowie drogi do tego, żeby być idealną dziewczyną. Jestem zimna, nieufna, nie jestem tak wylewna jak On wobec mnie. Nie mam do niego 100% zaufania. Nie szpieguję, nie sprawdzam ale tylko dlatego, że gdy to robiłam zawsze coś było na rzeczy... Mój obecny stan nerwowy jest fatalny i nie chcę go sobie dodatkowo szagać. Nie umiem poradzić sobie z pamiętliwością. Skupiam się na tym co złe, nie na tym co dobre. Znów widzę kopię mamy w sobie. Ten sam syndrom pokrzywdzonej... No ale co się dziwić skoro od dziecka nasiąkam tym jadem. I nie trafiam na mężczyzn, którzy potrafiliby być wobec mnie fair całkowicie. Szczerość była dla mnie bardzo ważna. Niestety od jakiegoś czasu wyznaję zasadę Dr House`a "Everybody lies". Bez terapi się nie obejdzie. Może komuś z boku będzie łatwiej ocenić obiektywnie moje życie, doradzić coś, powiedzieć jak się zmienić. Bo mimo tego, że za wszelką cenę nie chcę być podobna do mamy w wielu kwestiach, to... podobieństwa widać. I wiem, że jak nic z tym nie zrobię, to te podobieństwa będą coraz bardziej widoczne. Mimo, że tego nie chcę... :(

Cały czas liczyłam na miłość nieskazitelną, szczerą, z zaufaniem... I wiecie co Wam powiem? Taka miłość nie istnieje, a ja nie umiem się z tym pogodzić...
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do