depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez rober6666 31 sie 2010, 20:11
......tak.......
Przyznaję.
Chociaż powyższa mądra pani pewnie uważa, że taki bandyta jak ja ,nadający sie do łopaty, żeby nie musiała mnie utrzymywac, niezdolny jest do takich uczuć....
I nie wiem czy to przekleństwo czy błogosławieństwo.....
Rozum podpowiada co innego, a serce co innego.
Ale kto powiedział , że obie te rzeczy idą w parze???
Robert

[Dodane po edycji:]

chinesebox
Ciesze sie że wyhamowałaś. Dziękuję Ci za to.
Różnimy sie diametralnie.
Ale prędzej wpadnę w kłopoty niz pozwolę sie krzywdzić.
Taki jestem.
Do wszystkich jestem przyjaźnie nastawiony. Niektorzy odbieraja to jako słabośc i atakują. Robie wszystko na co mnie stac aby żałowali.
Pozdrawiam i zyczę abys ułożyła sobie życie tak jak tego pragniesz.
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez betty_boo 31 sie 2010, 20:17
rob, chinesebox naprawde chciała ci pomóc i to w kulturalny i taktowny sposób. szkoda ze tego nie widzisz.nie zasłuzyła sobie na takie ostre słowa z twojej strony.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez chinesebox 31 sie 2010, 22:22
dzièkuje Ci beety_boo....tez tak myslalam,ale nie trafilam.
rob pewnie,ze sie ròznimy diametralnie...ty jestes z Marsa a ja z Venus..
pozdrawiam i odwzajemniam zyczenia
„W życiu najczęstsze są dwie sytuacje: albo coś spieprzyłeś, albo ktoś kazał ci spieprzać”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
27 sie 2010, 12:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez mikimoka 01 wrz 2010, 01:17
betty_boo napisał(a):
Żona -lanie i rozwód
I zapominam o sprawie.


kogo chcesz oszukać? samego siebie? zemsta na kolesiu i zonie nie podbuduje twojego zachwianego poczucia własnej wartosci i krzywdy.takich rzeczy nie da sie tak po prostu wykasowac z pamięci. to bedzie miało wpływ (wiekszy lub mniejszy ) na twoje dalsze zycie. dodaje tu swój plus

poza tym pisałes wczesniej ze jednak chciałbys stworzyc z zoną normalną rodzine. wydaje mi sie ze jest w tobie duzo przeciwstawnych uczuc co do tej sprawy i naprawde powinienes to poukładac na terapii. Tu również się podpisuje...

a Synka bardzo bardzo ci zazdroszczę.

hehe kiedys też się pragnę dorobić dziecka hihi

[Dodane po edycji:]

rober6666 napisał(a):Dziękuje za dyskusję.
Bardziej i mniej celne wnioski.
do usług ;)
Kilka wyjaśnień
Gdy żona wybierała na mnie na męża doskonale wiedziała czym się zajmuję, jakos jej to nie przeszkadzało.
tak-ale nic nie trwa wiecznie. Jak pojawia się dziecko to i potrzeby rodzinne się zmieniają. Małżeństwo to już coś nowego, dziecko też.. więc nie mów,że myślała,że tak będzie zawsze. Pisałeś,że dla niej zerwałeś kryminalne kontakty.. więc co Ty porównujesz?;> piszesz,że się starałeś, byłeś dobry, romantyczny i nagle wywalasz z tekstem ,że wie co brała taaa..? No chyba nie wie.. bo raz piszesz tak, raz tak..
Wręcz moje szerokie kontakty, możliwośc załatwienia wszystkiego praktycznie z dnia na dzień ekscytowały Ją.
No ale nic nie trwa wiecznie.. logika..
Miałem i mam układy w wielu urzędach, instytucjach, firmach oraz wśród ludzi potocznie zwanych bandytami.
a podobno dla niej kontakty z bandytami zakonczyłeś. Ja nie wiem co Ty bandytyzmem próbujesz udowodnić.. żal.. po prostu żal,że taki dorosły facet a się w wojnę bawi.. jak narazie to toczysz wojne z własnym JA
Wszystko dzięki życiu jakie prowadziłem. No niestety winszować Ci nie będę..
piszecie że może jej czegos brakowalo ??Może...
To co ja mam teraz robic skoro mi brakowało rzeczy najcenniejszej-WIERNOŚCI, zwłascza w potzrebie (CHAD )?? leczysz chorobe? skoro tak Ci z nią źle to chyba robisz coś by poprawić stan swojego zdrowia? Co do wierności- piszę ,że w całym związku Panie Twardzielu mogło jej czegoś brakować.. teraz po fakcie kości zostały rzucone. Teraz jak człowiek zraniony- to nie ma co się zastanawiać kiedy brakowało kiedyś..
Może. Nie jestem ideałem. no nikt nie jest.. :)
Ale czy to powód do zdrady? no ja myśle,że powodu sam nie chciałeś poznać i go nie znasz.. wiesz już czego jej brakowało z Tobą? W takim razie cały świat to powinien byc jeden wielki za przeproszeniem burde.l. trochę bałagan jest to się zgadza- ale nie ma co generalizować.. Ty To Ty a świat to świat
Chociaz widząc co sie dzieje wokół niewiele juz do tego brakuje. znów generalizujesz- wrzucasz wszystkich do 1 wora bo krzywda Ci się zadziała
Właśnie przez liberalne traktowanie i tłumaqczenie genezy zdrad. a co oznacza liberalne tłumaczenie zdrad?
Nie ma wytłumaczenia.Jak juz napisalem ku.re.stwo to ku.re.stwo i koniec. no właśnie nie koniec.. bo udajesz jak narazie .. taa? i jesteś z nia.. no to jak to koniec? Wcale nie i siebie nie oszukuj.. w glebi duszy masz wrazenie ze bedzie ok.. nie widac Twojej inicjatywy bo to zakonczyc.. bo znajdujesz mnóstwo powodów dla których narazie musisz z nią być.. a dupa tam-wcale nie musisz..
Życze Wam abyście nie miały/mieli tak liberalnie nastawionych do tematu i skorych do demagogii partnerów.
Niedawno gdy "zupa była za słona" to było lanie, teraz z tego powodu modna jest zdrada (bo czegoś jej/mu brakowało )? To sam powiedz czemu Cie zdradziła.. bo jak narazie bełkoczesz:)
Mylicie sie . Zemsta jest SŁODKA. skoro wszyscy się mylą, tylko nie Ty to ok.. poczekam na efekty Twojego rozumowania:)
Nawet nie wiecie jaka radościa napawa mnie fakt , że tego zaszczutego od kilku miesięcy szmaciarza spod samej bramy zakładu odbiera żona, a spod samej klatki schodowej koledzy do pracy.Jednak nic go nie uchroni. Uwierzcie mi lub nie.
Dlaczego tylko ja mam mieć zniszczone zycie?? moze czuła sie przy nim chociaz przez chwile szczesliwa:) tego Ci pewnie nie powie
Nie ja zacząłem,ale ja skończę. poczekamy :)
Rozsądek wielokrotnie podpowiada mi "odpuśc" "zapomnij" "to czasu nie cofnie" "znów byc mioże problemy z psami" itd.I ma rację. ALE...?????????????????
Ale wiem , że nie domykając tematu nie wybacze sobie do końca swych dni. taaa...
Aha.
To nie jest mój główny problem
Moim problemem jest ciężka postac CHAD. Z tego powodu jestem bliski samobójstwa. walcze od 3 lat bez przerwy i bez poprawy. OK a jak wygląda leczenie?
Moja historia
chad-choroba-afektywna-dwubiegunowa-t19559.html
Do teamtu zdrad wpadłem przypadkowo i podzielilem sie swoimi doświadczeniami.
Pozdrawiam serdecznie
Robert

Pozdrawiam. M.

[Dodane po edycji:]

racja,zgadzam sie...ten maly Robercik dostal w pupke a raczej ktos przestal sie z nim bawic lub zabral ulubionà zabawkè i on teraz musi przywalic temu kto siè na to zdobyl.
Robert,jesli sie zemscisz ulzy ci tylko na jakis czas,ale to nie zalatwia i nie rozwiàzuje problemòw a co wiècej moze pogorszyc samopoczucie i sytuacje nie tylko twojà ale i tych,na ktòrych ci zalezy.problemom nalezy stawic czola z rozsàdkiem.
wedlug mnie powinienes porozmawiac przede wszystkim z twojà zonà i poznac jej stanowisko..niech ci powie na czym jej zalezy,czego chce,czego oczekuje,czy zalezy jej na waszej rodzinie i skonfrontuj to z twoimi pragnieniami i mozliwosciami.
tak naprawde relacja miedzy wami zalezy tylko od was i tzw.osoby trzecie nie powinny w tym uczestniczyc.
jesli chcesz,zeby facet,z ktòrym poszla twoja zona popamiètal,ze tak sie nie robi to popros go o spotkanie i wytlumacz mu,ze wy byliscie rodzinà i ze macie wspòlnego syna i ze nie powinien ruszac "cudzej " kobiety.ta kobieta bowiem to nie jest jakas przypadkowa laska,ktòra chce sie zabawic,ale to matka i zona.
pokaz jaja Robert i nie uciekaj sie do bandyckich metod...zapewniam cie,ze zaròwno twoja zona jak i gosciu,z ktòrym poszla kiedys za to zaplacà.w przyrodzie nic nie ginie!
POPIERAM

[Dodane po edycji:]

Sorry i z całym szacunkiem , ale skąd Ty sie urwałas??? z "Klanu" czy "harlequina" ??
Gdybym za przeproszeniem świadomie rż.nął czyjąś żonę to znaczyło by że mam go za kompletnego, tępego, niekumatego i przede wszystkim ciotowatego i niegroźnego FRAJERA !!!
I gdyby on zaprosiłby mnie na taka rozmową i pociągnął taki farmazon to chyba ze.srał bym sie ze śmiechu i za tydzień znów ją zer.żnąl
Z takimi szmatami jak on, którzy świadomie rozbijają rodziny i komplikuja zycie małym dzieciom z tych rodzin dyskutuje się tylko i wyłącznie łamiąc szczęki i ręce. Gwarantuje , że po czyms takim juz nigdy więcej tego nie zrobią.

To samo pewnie myślisz o swojej żonie.. Ona właśnie :
za przeproszeniem świadomie
Z takimi szmatami jak on
świadomie rozbijają rodziny i komplikuja zycie Nie widzisz,że to Twoja żona pozbawiła szczęścia twojego dziecka i Twojej miłośsci? Ogarnij sie! HALO.
Jest taki popularny tekst- Suka nie da pies nie weźmie ;)

[Dodane po edycji:]

Gwarantuje , że po czyms takim juz nigdy więcej tego nie zrobią.
trochę chęci i zrobią ;)

[Dodane po edycji:]

rober6666 sorry,ale jestes zalosny...szkoda mojego czasu..ròb co chcesz,lam szczèki i rèce ale wedlug mnie to nie jestes w stanie nic zrobic a na pewno zrujnujesz zycie swojemu dziecku.pokazujesz tylko swojà niemoc i uwazasz,ze rozwiàzesz to silowo.
z tą częścią Postu się zgadzam

[Dodane po edycji:]

rober6666 napisał(a):chinesebox
Kim Ty właściwie jesteś , że udzielasz innym pseudopsychologicznych rad jak mają żyć ????? nie ważne kim.. forum to forum. Dyskusja się toczy
O ile wiem Tobie nic nie dolega? mi też nie a dyskutuję sobie z Tobą spokojnie
Szukałas tu pomocy, a sama chcesz jej nieumiejętnie udzielać? a czy to o czymś świadczy? ojj chyba nie.. a poza tym kto w zyciu nie ma problemów. Każdy swoje ma..
A co post ,to cytaty rodem z freuda lub innego amerykańskiego modnego psudonaukowego gówna o pozytywnym myśleniu, afirmacjach i takich tam....... Hahahaha Freud nie był od pozytywnego myślenia tylko pisał o wpływie nerwicy na zycie człowieka, wiódł nurt psychoanalityczny,zajmował się analizą snów, zajmował się tym co dzieje się z człowiekiem na mpoziomie nieświadomości :uklon: Kłaniam się ;) Freud to 1 z najbardziej wybitnych psychoanalityków. Ówcześnie jego teoria nie sprawdza się, aczkolwiek wiele teorii bazuje na jego twórczości. Jego praca odnosiła się głównie do czasów w których żył.. Więc tu się nie złość i takich tragicznych bajek nie wypisuj hehehe
Wiesz co?? Cos mi tu śmierdzi. :?:
Śmierdzi mi bagatelizowanie i wybielanie zdrady, śmierdzi mi mecenasowanie frajerowi ktory mi rozbil rodzinę...... ale tu jeszcze słowa nikt o nim nie napisał :D
Może znasz temat z autopsji???


[Dodane po edycji:]

Ale prędzej wpadnę w kłopoty niz pozwolę sie krzywdzić.
Robert- cały czas pozwalasz sie krzywdzic. Sam siebie krzywdzisz..

[Dodane po edycji:]

chinesebox napisał(a):dzièkuje Ci beety_boo....tez tak myslalam,ale nie trafilam.
rob pewnie,ze sie ròznimy diametralnie...ty jestes z Marsa a ja z Venus.. hehe, nie ma ludzi takich samych, dlatego się pewnie różnicie hehe
pozdrawiam i odwzajemniam zyczenia

Witam ogólnie w dyskusji:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez basia03 01 wrz 2010, 08:18
rober6666, ja też kocham ...bardzo ale nie mogę znaleźć sposobu na zapomnienie, na ból. Jak znajdziesz daj znać,wszystkiego spróbuję,żeby to zakończyć
basia03
Offline

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez rober6666 01 wrz 2010, 09:57
Myślę, że w takiej dyskusji powinny brac udział tylko osoby, które na własnej d.upie poznały co to jest zdrada współmałżonka.....
Reszta , pomimo dobrych chęci , zwyczajnie nie wie co pisze.
To tak jakbym ja wypowiadał sie na temat ciąży,"bo moja żona przecież była"
Nie było by tu wtedy tekstów-"może choć przez chwile była z nim szczęśliwa"
To rozgrzeszenie ???? Czyli jak dzis pójdę do agencji ,gdzie bankowo równiez "choć przez chwile będę szczęśliwy" to będzie dobre usprawiedliwienie i żona będzie zmuszona przez was do wybaczenia mi???
Aha.
Nie , nie leczę się, chlam i wciągam do nosa, uwielbiam byc chory, uwielbiam życ za 600 pln renty , a jak zamykają mnie w psychiatrykach do dostaję wręcz orgazmu.
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez basia03 01 wrz 2010, 10:16
i zgadzam się i nie, bo z jednej strony masz rację,że MY naszą gorycz rozumiemy najlepiej , ale jednocześnie zastanawiam się nad tym ,czy aby nie patrzę na to tylko przez pryzmat mojego niewypowiedzianego bólu? może osoby obok , zobaczą coś więcej , mam tu na myśli nie tych co się mądrzą ale tych ,którzy bez zgryźliwości potrafią mi powiedzieć jak wybaczyć , jak pozbyć się myśli natrętnych i jak z tym dalej żyć?
basia03
Offline

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez stracony 01 wrz 2010, 10:39
No właśnie ku.rewsko to boli, potrafiłem wyć jak skatowany pies, zwijać się, doznawać rozpadu własnego ja. To było straszne, tym bardziej, że dotyczyło nie tylko ostatniego czasu ale paru lat mojego życia. Moje życie, jej życie było kłamstwem, nieprawdziwe.
Mimo tego nie potrafię nienawidzić, nie jestem na tyle męski by się mścić. Chciałem wybaczyć ale to olała, nie chce już być ze mną bo ma mnie dość lub też za daleko zaszła w swoim niszczeniu mnie by móc cokolwiek odbudować, sama przyznała, że gdybym nie wiedział tego co wiem byłoby inaczej. No a wiem więcej niż chciałbym wiedzieć.
Robert zazdroszczę Ci tej stanowczości, zawziętości z jaką chcesz ich zniszczyć i jednocześnie współczuję bo tym samym zniszczysz to co masz teraz. Może nie uważasz tego za prawdziwe ale zawsze jest to coś. Masz kogoś przy sobie, masz syna którego kochasz i którego możesz przytulić kiedy tylko chcesz. Jesteś i byłeś zaradny i pewnie ułożysz sobie życie z kimś wartościowym, kogo pokochasz a ona pokocha Ciebie.Nie rób tego dla zasady z byle jakim "lachonem" bo jeśli jesteś wrażliwy to da satysfakcję ale potem pozostanie niesmak.
Życie nie jest bajką, nie jest też tylko czarne lub białe, trzeba pogodzić się może z szarością by potem czerń nie przesłoniła wszystkiego.
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez basia03 01 wrz 2010, 10:54
smutno ....
basia03
Offline

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez rober6666 01 wrz 2010, 12:03
Zatracony
Święte słowa.
Ale to nie chodzi o "męski"-"niemęski"...To nie tak. dawno wyrosłem z historyjek o Rambo.
Kto jest bardziej "męski" ? ten co potrafi jednym strzałem wysłać gościa do szpitala, czy ten co płacze po kątach, a opiekuje sie sparalizowaną żoną na przyklad??
Tzw "męskośc" to rzecz umowna, stworzona chyba na potrzeby Holywood.
Trzeba być jednak w zgodzie z wlasnym sumieniem, wlasnym ja. Bezwarunkowo i bezkompromisowo. A ono wymaga ode mnie takiego , a nie innego rozwiązania.
Łudzę się , mam ogromna nadzieje, że jak będzie po wszystkim, zaznam ukojenia,na tyle , żeby może nie wybaczyć, ale zapomnieć mojej Żonie.
Chociaż każda Jej przedłużająca sie nieobecnośc w domu będzie pewnie owocowała takimi , a nie innymi myslami w mojej glowie.
mikimoka
Nie życzę sobie kolejnego kuglarskiego manipulowania moimi wypowiedziami.Bo jak na razie ,to Twój udział w dyskusji tylko na tym polega-kuglarskie manipulowanie wypowiedziami poprzednikow okraszone kilkoma frazesami.
Tak cięzko napisać coś kreatywnego od Siebie??
Pozdrawiam
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez chinesebox 01 wrz 2010, 18:29
to ja Agata Chriestie-ta od romansòw ;)
mimoka..dajmy spokòj..facetowi potrzeba sie wyladowac a my tu go umoralniamy!
on jest w doskonalej formie i nie szuka pomocy..rob moze napisalbys do "Przyjaciòlki"?
„W życiu najczęstsze są dwie sytuacje: albo coś spieprzyłeś, albo ktoś kazał ci spieprzać”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
27 sie 2010, 12:39

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez basia03 01 wrz 2010, 20:27
A ja sobie myślę,że napadła tak na Roberta,bo ktoś ją skrzywdził i to był mężczyzna,więc teraz trzeba im wszystkim dokopać,tak mi do głowy przyszło...może się mylę,ale....
basia03
Offline

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez betty_boo 01 wrz 2010, 21:02
robert, moze faktycznie osoby które nie zanzały na własnej skórze zgrady nie wiedza jak to "smakuje", ale z drugiej strony mogą tez byc bardziej obiektywne, jak pisze basia.

ja mimo wszystko wierze w Twoją żonę bo widze ze chce byc z Tobą a ty z nią. napisz jeszcze w jakich okolicznosciach sie dowiedziałes o całej sprawie, bo to tez moze zmienic postac rzeczy.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez basia03 01 wrz 2010, 21:16
betty_boo, okoliczności słonko to tylko mniejszy lub większy szok i ból o ile można go wogóle zmierzyć
basia03
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do