Nerwica a związek (seks)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez BulletproofCupid 24 sty 2006, 16:14
Iwcia24.9 napisał(a):Tylko ze on nie chce nic sluchac na temat nerwicy, mojego samopoczucia!Ja poprostu nie moge sie do niego wygadac , a boje sie go zostawic bo nie chce byc sama!nie wiem co by bylo lepsze

Na pewno nie wiesz?
Samotność w związku zwykle jest boleśniejsza niż samotność po prostu :|

Dodany:
Nie zauważyłem, że Janek napisał to samo.
Pozdrawiam.
Ostatnio edytowano 24 sty 2006, 16:16 przez BulletproofCupid, łącznie edytowano 1 raz
Posty
128
Dołączył(a)
20 sty 2006, 18:41
Lokalizacja
Stamtąd

Avatar użytkownika
przez innge 24 sty 2006, 16:16
Iwcia24.9 napisał(a):a boje sie go zostawic bo nie chce byc sama!nie wiem co by bylo lepsze


Iwcia24.9,
przykro mi to mowic... :roll: ale niestety decyzje bedziesz musiala sama podjac :( i nikt rozsadny nie powie: zrob tak, czy tak nie rob...

sprobuj, jesli to mozliwe, podejsc do sprawy racjonalnie, przeanalizuj obiektywnie... sprobuj w kazdym razie to zrobic...

widzisz ile nas tu juz trzyma za ciebie kciuki? musi byc dobrze ;)
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Avatar użytkownika
przez Patrycja 24 sty 2006, 16:19
Iwcia! ja mam ten problem z rodziną,oni reagują identycznie jak Twój chłopak. mój facio z kolei dał mi więcej zrozumienia niż ktokolwiek z mojej rodziny. Więc coś za coś. jednak przykro mi czasem słyszeć od ojca teksty :"weż idż do tego psychiatryka lepiej",albo "za mało chyba chodzisz do tego psychiatry". Masakra! mój chłopak jest wrażliwszy wychodzi bowiem z założenia(jak każdy inteligentny wd. mnie człowiek),że nie wolno potępiać czegoś tylko dlatego,że się nic o tym nie wie,albo według niego to głupie. Ja też nie potepiam rzeczy,których nierozumiem,bo jesli tak zaczne robić to chyba tylko pochodni i wideł mi bedzie brakować. i huzia na wilkołaki :D :D :D Wd. mnie twój chłopak jest jeszcze niedojrzały,a jeśli ma ponad 25 lat to prymitywny,a wtedy to cięzko będzie,bo on zawsze będzie "MIAŁ RACJE!"
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Iwcia24.9 24 sty 2006, 16:36
Wiesz Patrycja ja chcilabym miec oparcie w facecie bo meczy mnie juz troska moich rodzicow ktorzy przesiaduja u mnie w pokoju i zastanawiaja sie gdzie by tu jeszcze ze mna pojsc zebym zaczela wychodzic z domu!Meczy mnie to !Bo jesli oni codziennie mnie tym zadreczaja tym ja niechetniej wychodze!A przez ostatnie 2 dni w ogole nie wychodze!!!Bo czasem mam tak ze nawet zwykle wyjscie po gazete sprawia mi trudnosc(kazde wyjscie z domu)!Jak z tym walczyc???Z facetem raczej nie wyjde bo pracuje do wieczora a pozniej nie chce mu sie juz ze mna wychodzic!Poza tym w weekendy to ja go prosze z 3 razy o wyjsie na chwilke a on ciagle ze nie chce mu sie np spacerowac w kolo bloku!!!
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
13 sie 2005, 15:03
Lokalizacja
podkarpacie

Avatar użytkownika
przez Patrycja 24 sty 2006, 16:49
No widzisz każdy pragnie tego czego nie ma :cry: Ja za taka troskę rodziców to nie wiem co bym zrobiła. Mnie moja mama nawet jak byłam mała to nie przytulała i nie interesowała się mną. Ja takie zainteresowanie jakie daja Ci Twoi rodzice chłonełabym kilogramami. No ale Ty jestes inna osobą i potrzeba Ci czego innego (jak to w zyciu). Pogadaj z rodzicami i powiedz,ze to Cie męczy,tylko delikatnie,zeby nie poczuli sie urażeni. Co do wychodzenia z domu,to cie rozumiem,bo tez miałam takie okresy,ze nawet z łózka bałam się wyjsc. Byłaś może u psychologa? Ja sie przełamałam i chodzę na terapię i jest lepiej. Pomysl o tym. tam będziesz mogła porozmawiać o kwestii swojego chłopaka,a psycholog napewno podpowie Ci najlepiej,co ci jest i jak postepować z innymi ludzmi. Pozdrawiam Cię serdecznie!
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

Avatar użytkownika
przez cicha woda 24 sty 2006, 23:01
Moja sympatia nie rozumie sensu tej choroby ale stara się mi pomóc, czasem na siłę wyciągając w miejsca których się boję.
Uwierzcie mi - to pomaga :D
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez Promyczek 24 sty 2006, 23:07
A moj... nie wie

Jestesmy razem od roku, wspominalam mu na poczatku, ze mialam taki problem, ale udawalam, ze wszystko juz ok(to faktycznie byl moment kiedy bylo mi lepiej i myslalam, ze moze juz uda mi sie nerwice pokonac)

A teraz wstydze sie mu powiedziec :(

Boje sie, ze nie zrozumie (choc naprawde jest bardzo wyrozumialy i wiem, ze by sie nie odwrocil ode mnie), boje sie, ze... wlasciwie sama nie wiem czego

Moze gdzies tam ludze sie, ze jak bede udawac, ze jestem zdrowa, to tak naprawde bedzie....naiwne wiem, ale na razie nie umiem inaczej :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
18 sty 2006, 17:06
Lokalizacja
Czestochowa

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 25 sty 2006, 02:07
Iwcia.... Nie znam twojego chłopaka...ale wydaje mi sie, że nie jest wart twojej cierpliwości.... Skoro nawet ciezko mu z Toba wyjśc na spacer, to co to za partner. Na czym polega wasz związek? Powinnaś zadać sobie takie pytanie....Czy przypadkiem nie jest on dla Ciebie destruktywny? Może powinnas wziac pod uwagę krótką separację, lub rozstanie.... Wiem że to trudne i łatwiej jest mówic. W końcu serce nie sługa......
Powiem szczerze, że ja bym zakończył taki układ partnerski, w którym nie ma zrozumienia i szacunku dla drugiej osoby......
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez Olka 25 sty 2006, 09:42
[quote="Promyczek"]A moj... nie wie
Boje sie, ze nie zrozumie (choc naprawde jest bardzo wyrozumialy i wiem, ze by sie nie odwrocil ode mnie), boje sie, ze... wlasciwie sama nie wiem czego[quote]
Promyczek nie boj sie ......powiedz:)))) Ja moge powiedziec z własnego doswiadczenia, ze taka sytuacja zbliza partnerów, nie odwrotnie:)
DarkAngel.....podpisuje sie pod tym co napisałes do Iwci:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 25 sty 2006, 10:11
Moje słonko wie, samo mi nawet to Forum podsunęło przez przypadek. Za to rodzice ( ojciec) daje mi popalić. Wedlug niego to nie choroba tylko jakis mój wymysł, kaprys, fanaberia, i.t.d. Nikt w jego rodzinie nie był chory psychicznie, mam mu nie przynosić wstydu, i.t.d. Mam nie mówic o tym innym , a przede wszystkim Vitowi, bo jakby on był na miejscu Vita to by mnie juz dawno zostawil i nie zawracal sobie glowy wariatką i.t.d. ( tak, ze niestety po takich tekstach ojca mam zepsuty humor na reszte dnia :( ).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

przez Dana 25 sty 2006, 13:41
Droga Iwciu,
Szczerze, podobnie, jak juz inni napisali, podziwiam Cię za to, że wytrzymujesz z taką personą... - sorry. Jak widać, on swoim podejściem wcale Cie nie moblizuje do walki z nerwicą, co ma niekiedy miejsce, gdy przebywamyz osobami zdrowymi z tzw. twardymi d..ami, a wręcz odwrotnie i dobrze powiedzieli ci, którzy mówili o destrukcji... Przecież teksty , które wysluchujesz... na mnie osobiście podziałałyby tak, że bym się chyba załamała. Żal mi, że jesteś tak samotna, bo to wielka samotność...

Osobiście mój pobyt na tym forum, szukanie pomocy, lekarza, wiedzy na temat, co się ze mną dzieje zaczęło się, gdy poznałam swojego obecnego ukochanego. To jego wiedza, cierpliwość, miłość pozwoliła mi się przed Nim otworzyć. Do tametj pory , z innymi partnerami było tylko udawanie. Myślę, że zrozumienie bliskich to jeden z podstawowych czynników w wyzdrowieniu. Trzymam kciuki za Ciebie!!!
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

Avatar użytkownika
przez BulletproofCupid 25 sty 2006, 16:26
Aniolku74, Wy mieszkacie z tym ojcem, czy jak?
Posty
128
Dołączył(a)
20 sty 2006, 18:41
Lokalizacja
Stamtąd

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 25 sty 2006, 17:59
Na szczęście nie, ale tak sie niestety zlozyło, że po części jestem od ojca uzależniona pod jednym takim względem i nie mogę tego zawalić, więc nie mogę się całkiem od niego odciąc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

przez Iwcia24.9 25 sty 2006, 19:19
wiesz Dana - ja czuje sie troche osamotniona bo chcialabym miec jakies male wsparcie w moim facecie a tymczasem nic!!!On mnie nie rozumie, twierdzi ze nie bedzie po calym dniu pracy ze mna spacerowal bo ja na to mam caly dzien!A ja najzwyczjaniej chcialabym wyjsc choc na 10 min ale z nim!zwlaszcza ze wychodzenie z domu sprawia mi wiele trudnosci i czasami po prostu sobie z tym nie radze i zostaje w domku!
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
13 sie 2005, 15:03
Lokalizacja
podkarpacie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do