o pogardzie do samej siebie

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Re: o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez milano3 30 sty 2011, 12:13
Akurat tutaj się nie zgodzę. To fizycznie i biologicznie nie możliwe abym zjadając kanapke przytył 0,5 kg.
Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.
Michał Choromański (1904 - 1972)


Pomocy, pomocy, pomocy !
Czuje zbliżające się życie,
Kiedy wszystko czego teraz pragnę to
...śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1238
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:10

Re: o pogardzie do samej siebie

przez Vi. 30 sty 2011, 12:22
Przekonasz się :)
Vi.
Offline

o pogardzie do samej siebie

przez pasazer02 30 sty 2011, 20:12
milano3 to jest możliwe, wiem coś o tym. Ja potrafiłam przez tydzień wypić jedynie kilka szlanek soku,a jadłam raz w tygodniu sałate. Teraz natomiast gdy staram się jeść normalnie to kazdy większy posiłe sprawia, że tyje nawet 1kg. Oczywiście zrzucam to, ale metabolizm rozpier***** się zupełnie, ale to nie najgorsze.
Jestem przed sesja, staram sie funkcjonować normalnie, wiec i jeść -ale już nie moge. Bo po każdym posiłku jest mi potwornie niedobrze, powiem dobitnie-mam cały czas biegunki. A pracę moich jelit słychać na całą sale wyładową, co uniemożliwia mi w pełnym uczestnictwie na wykładach. Cały czas chce mi się wymiotować i boli mnie brzuch.
Przeżywałam jedno piekło, przeszłam w drugie. Nie radze ci eksperymentować, bo ja już sobie nie radze teraz z niczym, to silnie działa na psychike. A może nie powiem nic odkrywczego-ale mamy tylo jedno zycie, które samo daje nam problemy, po co je dodatkowo dodawać?

-- 30 sty 2011, 19:16 --

Chciałam tylko dodać, że mam świadomość, że się niszczę, ale nie umiem sobie pomóc.
Dlatego pisze o tym tobie, bo strasznie mnie boli, gdy ktoś robi to samo, bo wiem jaki koszmar to oznacza.
Wiec jeśli możesz idz na spacer, ale zjedz normalnie to naprawde wyjdzie ci na lepsze.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
12 gru 2010, 22:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez brida 30 sty 2011, 21:01
Wydaje mi się, że podstawowy problem leży w tym, że milano3 nie chce, żeby cokolwiek wyszło mu na lepsze. Jest rozdarty między chęcią niszczenia siebie, a normalnym funkcjonowaniem. Totalna ambiwalencja. milano3, jedno mnie zastanawia... Mówisz, że chcesz siebie niszczyć, a jednocześnie szukasz pomocy na forum. Ty wcale nie pragniesz tej całej autodestrukcji, może po prostu póki co nie umiesz inaczej. Ale to może się zmienić.

pasazer02, dobrze rozumiem, o czym mówisz. Też sobie zupełnie rozchwiałam metabolizm przez odchudzanie, w dodatku cały czas jechałam na lekach przeczyszczających. Minął ponad rok nim mój żołądek doszedł jako tako do siebie.
Moja koleżanka borykała się z tym samym problem, co Ty, nawet, kiedy chciała jeść, nie mogła. Ale skoro masz w sobie tyle refleksji co do wyniszczania swojego organizmu, jesteś na najlepszej drodze, by pozbyć się tego świństwa, zatruwającego życie i psychikę.
Kto pojmie psychikę człowieka, który śmieje się wyłącznie dlatego, że może oddychać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
26 sty 2011, 00:13

Re: o pogardzie do samej siebie

przez pasazer02 31 sty 2011, 13:10
leki przeczyszczające to syf. ja jade na bisacodylu. tylko że na poczatku była 1 i efekt przeszyszczenia. a teraz po 3 efekt odwrotny od przeczyszczenia. I dawka trzeba zwiększać zeby udało się.
Naprawde nie ma nic fascynującego w zaburzeniach odżywiania a chęć próby niejedzenia jest totalną głupotą.
Mi właśnie potwornie wykręca żołądek i mam nudności -a chciałam tylko coś zjeść.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
12 gru 2010, 22:34

Re: o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez brida 31 sty 2011, 19:51
Najbardziej mnie denerwuje, gdy ktoś z moich znajomych oświadcza, że przechodzi na głodówkę. Jedna z moich koleżanek stwierdziła nawet kiedyś, że chciałaby zachorować na anoreksję, bo to fajna sprawa. Żal mi dziewczyn, które do tego dążą z własnej woli. Ludzie nie są świadomi konsekwencji. Ja nie chciałabym być chora, ale nikt mnie pytał o to, czego chcę.
Co do leków, po jakimś czasie zupełnie się na nie uodporniłam. Najbardziej upokarzające było, kiedy będąc w szpitalu żebrałam u pielęgniarek jakieś tabletki na przeczyszczenie. W dodatku przez kilka tygodni pobytu tam, przez to przymusowe jedzenie wielkiej ilości (jak mi się zdawało) pokarmu, przez cały wstępny okres leczenia męczyłam się z potwornymi nudnościami, wzdęciami i tak dalej.
Kto pojmie psychikę człowieka, który śmieje się wyłącznie dlatego, że może oddychać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
26 sty 2011, 00:13

o pogardzie do samej siebie

przez sowaa 14 mar 2011, 15:18
Wracam na forumowe łono. Za każdym razem kiedy osiągam apogeum wytrzymałości psychicznej kończe tutaj, a wg mnie to nie jest najlepsze miejsce na podnoszenie się. Cholernie potrzebuje wsparcia, tylko nie wiem do kogo się udać. Mam pecha z lekarzami, jeszcze nie trafiłam na takiego z którym bym się dogadywała. Poza tym w zaparte twierdze że nie lekarz jest mi potrzebny. Nie mam siły, żołądek mam prawie wywleczony na drugą stronę, wszystkie złe zachowania wrócił ze zdwojoną siłą. Tylko wsparcia, ale i o nie jest tak bardzo trudno. Gardzę niezmiernie sobą.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
19 sie 2010, 13:29

o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez brida 14 mar 2011, 16:38
sowaa, tak to już jest, że kiedy nie mamy się do kogo zwrócić, lądujemy tutaj. Na forum zawsze znajdzie się ktoś, kto Cię wysłucha. W zeszłym roku szukałam wsparcia i pomocy w internecie, czasami znajdywałam, czasami nie, ale zawsze czułam ulgę, kiedy wylałam gdzieś natłok myśli i emocji. Do dzisiaj pojawiam się ty głównie wtedy, kiedy nie radzę sobie z jakimś problemem. Jeśli tylko czujesz taką potrzebę, wyrzuć z siebie wszystko. Od tego jest ten mały kącik w sieci.
Kto pojmie psychikę człowieka, który śmieje się wyłącznie dlatego, że może oddychać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
26 sty 2011, 00:13

o pogardzie do samej siebie

przez sowaa 15 mar 2011, 21:17
Dzięki brida, ja w ogóle czuje się źle jeśli muszę mówić że jest ze mną coś nie tak, ale jest nie tak, o długo za długo. Nie radze sobie po prostu, z niczym. Brakuje mi wsparcia, prawdziwego zainteresowania. Uroiłam sobie że mi nie przystoi jawnie być słabą więc mam za swoje. Znów myślę o zakończeniu mojego pseudo życia, ale znów tylko myślę. Boli mnie szczęka i żołądek od zwracania, Dlaczego to ja musze to robić, wszystko to co złe, niszczące. Szlak mnie trafia, sama sobie jestem wszystkiemu winna, sama, sama.

-- 15 mar 2011, 21:30 --

Nawet tu na forum wydaje mi się że nie powinnam marudzić. Jednak czuje się skrajnie do bani
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
19 sie 2010, 13:29

o pogardzie do samej siebie

przez pasazer02 15 mar 2011, 22:21
sowaa napisał(a):Dzięki brida, ja w ogóle czuje się źle jeśli muszę mówić że jest ze mną coś nie tak, ale jest nie tak, o długo za długo. Nie radze sobie po prostu, z niczym. Brakuje mi wsparcia, prawdziwego zainteresowania. Uroiłam sobie że mi nie przystoi jawnie być słabą więc mam za swoje. Znów myślę o zakończeniu mojego pseudo życia, ale znów tylko myślę. Boli mnie szczęka i żołądek od zwracania, Dlaczego to ja musze to robić, wszystko to co złe, niszczące. Szlak mnie trafia, sama sobie jestem wszystkiemu winna, sama, sama.

-- 15 mar 2011, 21:30 --

Nawet tu na forum wydaje mi się że nie powinnam marudzić. Jednak czuje się skrajnie do bani


sowaa, wiem coś o udawaniu silnej i faktycznie do działa odwrotnie, bo o ile przy innych udaje się nam, bo już w czterech ścianach, wszystko wychodzi. A nie jesteś sobie winna, nie mów tak. Bo sama wcześniej napisałaś, że brakuje ci zaintersowania i wsparcia. dlatego być może to robisz. powinnaś dalej szukać pomocy bo chyba inaczej nie da się z tego wyjść...


też czasem wydaje mi się, że nie powinnam tu na forum odzywać się. tylko gdzie właściwie wtedy udać się z myślami?
najlepiej wygadać się do o osób, które coś o tym wiedzą, bo rozumieją cie. a nie wyśmieją. wiec pisz częściej, napewno ktoś cie wysłucha;)
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
12 gru 2010, 22:34

o pogardzie do samej siebie

przez sowaa 16 mar 2011, 12:06
pasazer02- jak dobrze że ktoś rozumie, czuje się strasznie wyobcowana w świecie. Prawdopodobnie sama skazałam się na to miejsce w którym jestem, właśnie chowaniem się przed światem ze swoimi słabościami. Ogólnie jestem postrzegana jako melancholijny człowiek, ale nie słaby czy załamany. Czasem mnie to męczy, bo jak pisałam, tez mam prawo do bycia w stanie kiedy nie mam siły. Niestety, to się nawarstwia i w chwilach samotności wybucha.
To jest ten stan, kiedy emocje już nie są takie destrukcyjne, kiedy dochodzi po nagłym napadzie skrajnej depresji do normy, stabilizacji i teraz tylko potrzeba wsparcia. Z całą resztą sobie poradzę, serio, tylko teraz..
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
19 sie 2010, 13:29

o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez brida 17 mar 2011, 12:50
Forum to właśnie takie miejsce, gdzie można, a wręcz trzeba szukać pomocy. Bo gdzieś trzeba. Kiedy brakuje wsparcia ze strony najbliższych, człowiek czuje się skrajnie samotny, a to prowadzi do różnych destruktywnych myśli, działań... Kiedy chorowałam na anoreksję byłam wściekła na ludzi, że nie widzą, nie chcą widzieć, że cierpię, że się wyniszczam. A jednocześnie robiłam wszystko, żeby to ukryć. Siebie też nienawidziłam, najbardziej ze wszystkich za to, że "pozwoliłam sobie" upaść tak nisko. Ale teraz już wiem, że to nie było zależne ode mnie, że to nie oznaka słabości. Odnalazłam w sobie siłę, ale zajęło mi to wiele miesięcy. Miałam motywację, chciałam wrócić do domu, kontynuować naukę, dać rodzicom szansę. I choć były (i są nadal) momenty trudne, nieraz się cięłam, płakałam, nie spałam, żyję. I staram się pamiętać o tym, że życie to dar, nawet kiedy wszyscy wokół zawodzą, rodzina się sypie, a perspektywy przede mną zamykają. Wierzę, że jakoś będzie, bo być musi. Życzę Ci, sowaa, żebyś Ty też odnalazła w sobie taką nadzieję.
Kto pojmie psychikę człowieka, który śmieje się wyłącznie dlatego, że może oddychać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
26 sty 2011, 00:13

o pogardzie do samej siebie

przez sowaa 18 mar 2011, 10:28
Tak, mam czasem za złe że nikt nie jest w stanie mi pomóc, że moja samotność mnie dobija, że tonę w swoim chorym i plugawym świecie. Że niszczę się a nikt nie chce tego widzieć. Sama sobie to zafundowałam, wiem że nie powinnam mieć żalu do nikogo i nie mam, raczej. Podnoszę się staram się, brakuje mi czegoś tego co pomoże mi faktycznie wziąć się w garść, nie wiem co to mogłoby być. Nie wiem czy psycholog jest w stanie mi pomóc, nie wiem jak do tej pory nikomu się to nie udało więc postanowiłam spróbować własnych sił, bo to w końcu moje życie. Szlak by to, szlak by mnie. Jestem sfrustrowana, zła, załamana, momentami bezradna. Wkurza mnie ta bezradność, przecież jestem fizycznie zdrowa, powinnam wziąć się do kupy, a znów nie potrafię, paraliżuje mnie-coś. Pasywność, jedno z najbardziej nienawistnych stanów w moim życiu. A nie potrafię przestać robić sobie złych rzeczy, nie tylko fizycznie ale i doprowadzać się do gnoju psychicznego. Wczoraj urwał mi się film, nie pamiętam po czym i po ilu. Jestem zła, zła na siebie i tylko na siebie. Że jestem marna i słaba. Że nie dam rady, znów na długie miesiące popadne w marazm, a potem się obudzę i będę żałować że zmarnowałam tyle cennego czasu. Znam scenariusz. Na pamięć.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
19 sie 2010, 13:29

o pogardzie do samej siebie

Avatar użytkownika
przez frytka 21 mar 2011, 19:56
hm, możesz wezwać pogotowie ale to się wiąże z pobytem w szpitalu - skoro jednak jest aż tak hardkorowo - to na pewno lepsze wyjście - tyle, że oznacza, że trzeba się w końcu konkretnie zabrać za siebie i problem...


Od paru miesięcy obserwuje dziwne symptomy u siebie. Coraz bardziej krytycznie oceniam swoją osobę pod względem wyglądu oczywiście... A ostatnio ciągle mam wrażenie, ba - czuje się - strasznie wielka, ociężała, niezdarna. Najgorzej jest w małych pomieszczeniach lub wśród niskich znajomych (trochę za bardzo urosłam...). Pojawiają się ciąguty do odchudzania się, parę razy już wymiotowałam po jedzeniu i poszło parę paczek tabletek przeczyszczających. Nie mam pewności, czy to jakaś reemisja zaburzeń odżywiania ( już 5 lat spokoju) czy może fobia społeczna się pogłębia (była umiarkowana, nie przeszkadzała mi szczególnie w życiu). Ciągle te niewinne myśli, że wypadałoby schudnąć co nie co po zimie itp... Coraz ich więcej.
Anioły są wśród Nas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
24 cze 2010, 14:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do