Co mi jest?

Inne zaburzenia.

Co mi jest?

przez Nix 05 sty 2015, 23:22
Mam 14 lat. Ostatnio zdarzyło mi się mieć pewne objawy(?) które mnie zaniepokoiły, nie mogłam nigdzie tego znaleźć co to może być i jak sobie z tym poradzić.
W szkole przez jakiś czas miałam bardzo dużo testów i kartkówek. Byłam tym strasznie zestresowana i normalnie nie wyrabiałam. Zdarzało mi się, że wracałam do domu, szłam do pokoju i kiedy sprawdzałam co mam zadane, czego mam się nauczyć itd po prostu zaczynałam płakać, łapałam się za głowę i "krzyczałam" nie wydając dźwięku, aby rodzina nie usłyszała. I tak przez kilka dni po prostu się załamywałam i nie mogłam doczekać się przerwy świątecznej, w której mogłabym odpocząć. W pewnym momencie pojawiło się coś, co mnie dość zaniepokoiło. Takie nagłe mignięcia obrazów w myślach, że po prostu sobie coś robię, np. że biorę cyrkiel i sobie wbijam w głowę. To było straszne i starałam się o tym nie myśleć. Później pojawiły się myśli które były jakby moje ale wpadały nagle i "mówiły" to o czym bym sobie nawet nie pomyślała. Nawet jak ktoś do mnie coś mówił, to nagły głos w głowie nawiązujący do rozmowy i do tego, żebym sobie coś zrobiła, np. "skończ z sobą". Mam także problemy ze spaniem. Zdarza mi się, że przez dłuższy czas nie mogę zasnąć, albo budzę się w nocy i nie śpię. Nie umiem także spać ze zgaszonym światłem, gdyż po prostu nie zasnę. Mam też bardzo rzadko takie rzeczy, że drętwieją mi ręce, że nie mogę ich zacisnąć, są zimne, nie mam wtedy na nic siły, mam podwyższone ciśnienie i czuję kołatanie serca. Poprosiłam mamę o zrobienie badań; wyniki morfologii i TSH prawidłowe.
Kiedyś poprosiłam mamę o spotkanie z psychologiem, ale nie mówiłam tej pani o tych objawach, żeby nie pomyślała sobie, że jestem jakaś świrnięta. Mogę jeszcze dodać, że raz zdarzyło mi się wbić sobie nożyczki do obcinania paznokci w rękę, kiedy mama na mnie strasznie nakrzyczała. Bardzo się tego wstydzę i nikomu o tym nie mówiłam.

Proszę pomóżcie mi się dowiedzieć co to może być i jak sobie z tym radzić :(
Cała ta sytuacja mnie dobija,mama sądzi, że martwię się o wszystko, że powinnam mieć niektóre rzeczy gdzieś (np to do jakiego liceum pójdę, choć jestem dopiero w 2kl gimnazjum), ale ja po prostu nie potrafię. Wydaje mi się, że wszyscy są ode mnie lepsi. Osoby z klasy mnie raczej nie lubią i mogę polegać tylko na przyjaciółce która nie chodzi do mojej szkoły, a i tak nie chce jej tym wszystkim obciążać.
Na razie jest przerwa świąteczna, ale boję się, że to wróci jak znowu zaczną się zajęcia w szkole...
Nix
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 sty 2015, 23:18

Co mi jest?

Avatar użytkownika
przez Follow_ 06 sty 2015, 00:35
Ciężko Cię zdiagnozować tak przez forum a w takim wieku często takie myśli przychodzą i widać że presja szkoły i niskie samopoczucie mocno Cię przygniatają.
Warto porozmawiać o swoich uczuciach i emocjach w danym momencie z kimś bliskim, może z Mamą?
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Co mi jest?

przez LadyMarmolade 06 sty 2015, 14:00
wydaje mi się, że to przez stres przed szkołą, boisz się, że nie spełnisz swoich własnych wymagań. czy jak coś Ci idzie nie tak, dostaniesz jakąś złą ocenę, Twoja samoocena spada w dół?
Lgnę do ludzi, ale im nie otwieram.

mam 19 lat i całe życie za sobą.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
28 gru 2014, 20:46
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co mi jest?

przez Nix 06 sty 2015, 17:54
Bardzo dziękuję za odpowiedzi.

Follow_ z mamą nie umiem rozmawiać na takie tematy. Rzadko w ogóle rozmawiam z nią o uczuciach. Wydaje mi się, że i tak ma za dużo zmartwień na głowie ;/ Dlatego też rozmawiałam z panią psycholog, jednak jak już wspomniałam nie o tych objawach.
Z tatą żeby porozmawiać też nie bardzo, gdyż od 10 lat rodzice nie są razem, on mieszka w Wielkiej Brytanii i ma nową rodzinę (ale mam z nim kontakt i nawet za kilka dni przyjedzie do Polski).

LadyMarmolade samoocena już jest bardzo niska, ale tak. Zdarza mi się, że siebie wyzywam, mówię jaką jestem idiotką itd.
Mama też sądzi, że to złe samopoczucie spowodowane jest stresem. Ostatnio miewam także kłucie w klatce piersiowej i ona ciągle mówi, że to pewnie nerwoból.
Nix
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 sty 2015, 23:18

Co mi jest?

Avatar użytkownika
przez L.E. 06 sty 2015, 18:43
Nix, mi się Twoje objawy kojarzą z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym... Takie myśli, żeby sobie coś zrobić, chociaż tak naprawdę tego nie chcesz... Też tak mam, a w warunkach stresu bardzo mi się to nasila.

Myślę, że powinnaś pomyśleć o tym, żeby znowu iść to tego psychologa i tym razem szczerze powiedzieć, co Cię męczy. Też się na początku bałam, że mnie ktoś uzna za świrniętą... A tym co spotkałam był... stoicki spokój. Psychologowie i psychiatrzy słyszą takie historie na codzień i to, że Tobie coś wydaje się wybitnie przerażające, nietypowe i chore nie znaczy, że od razu przypną Ci łatkę wariata...

I ja odradzam Ci mocno takie rozwiązania, jak pedagog szkolny czy mama... Może jest Ci coś poważnego, może nie jest, ale warto to sprawdzić u psychologa. Ja w podobnym wieku zaczęłam mieć objawy i dzisiaj, prawie 15 lat później, baaaardzo żałuje, że nie zrobiłam z tym nic wcześniej.
'Każdy z nas jest łodzią, w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury, musi tylko w to uwierzyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:48

Co mi jest?

przez madlen92 06 sty 2015, 20:03
Nix, Nie martw się, ja też już nie wiem co mi jest, ech. Niektóre rzeczy powinnaś mieć gdzieś, jeśli jesteś w 2klasie to nie martw się na razie o liceum.
madlen92
Offline

Co mi jest?

przez Nix 06 sty 2015, 22:42
Mogę jeszcze dodać, bo mi się przypomniało. Z tym spaniem jest tak, że zapalam światło, bo boję się, że ktoś może być w dalszej części mojego pokoju (jest u mnie mały korytarzyk który prowadzi na strych) i że tego kogoś po prostu nie zauważę. Tak samo miałam z otwartymi drzwiami. Zawsze prosiłam mamę aby otwierała je do samej ściany, jeżeli jej nie dotknęły prosiłam aby wstała i do końca je otworzyła. Po co? Bo ktoś może za nimi stać! Spać przy zamkniętych drzwiach w ogóle było nie do pomyślenia - bo jak by ktoś przyszedł w nocy i chciałby mi coś zrobić i bym krzyczała a reszta domowników by mnie nie usłyszała? Jak się przeprowadziliśmy do nowego domu gdzie jest antresola i wszystko słychać z dołu musiałam nauczyć się spać przy przymkniętych, bo dziadka denerwowało, że ciągle kazałam przyciszać telewizor. Ale mamę proszę aby zawsze miała otwarte drzwi. Ehh... głupio to brzmi bo tak naprawdę zachowuje się jak małe dziecko ;/ Jak jestem sama w domu (jak jest ciemno) to zdarza mi się, że zamykam wszelkie drzwi albo jak przechodzę obok mojego pokoju (np do łazienki) to przyspieszam kroku "bo ktoś może tam być" po czym wpadam do łazienki zdyszana i zamykam drzwi... Jak sąsiadom przez jakiś czas wył alarm bez powodu bo się popsuł i tylko usłyszałam jego wycie to od razu ściskało mnie w żołądku, nie wiem dlaczego.

L.E. właśnie jak w internecie szukałam co może mi być, natrafiłam także na te zaburzenia, jednak do opinii z internetu staram się podejść dojść sceptycznie, żeby nie zostać hipochondrykiem. Nie wiem, może to co napisałam wyżej do tego nawiąże, gdyż po prostu mi się przypomniało w związku z tym, że jest ciemno c;
Co do psychologa, zobaczę czy to co na początku napisałam wróci. Aktualnie spotkania są przerwane z powodu przerwy świątecznej na jeszcze nieokreślony czas...

madlen92 Dziękuję. Jednak nie martwić się tak po prostu nie umiem ;/ Jak wcześniej pisałam mama także mi to mówi, ale po prostu nie umiem...
Nix
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 sty 2015, 23:18

Co mi jest?

Avatar użytkownika
przez L.E. 06 sty 2015, 23:07
Nix, oczywiście, że nie ma sensu diagnozować się samemu ani wierzyć w to, co Ci ktoś (nawet ja :mrgreen: ) tutaj napisze ;)
Jak dla mnie to co opisujesz odnośnie tej ciemności to też trochę objawy OCD, a nie tylko nerwicy lękowej. Ale jakby co to broń Boże nie diagnozuję, tylko mówię, co mi to przypomina.

Nie uważam, żebyś zachowywała się jak dziecko. Po prostu się boisz. U każdego może się to inaczej objawiać.
Ja też mam czasem irracjonalne lęki, zwłaszcza w ciemności, a lat mam dwa razy tyle, co Ty :mrgreen:
'Każdy z nas jest łodzią, w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury, musi tylko w to uwierzyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:48

Co mi jest?

przez Nix 07 sty 2015, 21:23
W każdym bądź razie bardzo dziękuję wszystkim za zainteresowanie się moim problemem oraz danie kilku rad :)
I oczywiście jeżeli ktoś chciałby coś jeszcze dopisać to zapraszam.

-- 08 sty 2015, 17:57 --

A i jeszcze dodam jedno bo chciałabym to wytłumaczyć.
Często jest u mnie tak, że mam nadzieję, że mam jakąś chorobę. I zdarza mi się, że po prostu chciałabym być chora na coś poważniejszego. Tak myślę, że wtedy by się wreszcie ktoś o mnie martwił...
I po prostu jak mam jakieś moje wynik badań to iskrzy gdzieś w głowie "niech będzie w nich coś nie tak". Ale zawsze jest dobrze. Nigdy nie robiłam tak, żebym udawała chorobę itd. Pomoże mi ktoś jeszcze z tym? :)
Nix
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 sty 2015, 23:18

Co mi jest?

Avatar użytkownika
przez Clouds 10 sty 2015, 18:28
L.E., tak nie na temat
dlaczego żałujesz, że nie zrobiłaś nic z tym wcześniej?
Pytam bo sama mam 16 lat i jakies dziwne objawy nerwicy natręctw (dziwne myśli o krzywdzeniu innych, sama boje się czasem siebie) i boje się powiedzie o tym mamie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
09 sty 2015, 19:41

Co mi jest?

przez Nix 12 sty 2015, 20:23
Clouds wydaje mi się, że dlatego, że na początku chorobę jest łatwiej wyleczyć niż tą w zaawansowanym stopniu.


Kurde, dopiero co wróciłam do domu od babci a już spotkałam się z pretensjami od strony mamy. "Jak miło wiedzieć, że nie cieszą się z mojego przyjazdu..." od razu przychodzi mi do głowy :( Też macie tak, że czujecie się winni za wszystko? Jak mama ze mną się "przywitała" od razu łzy stanęły mi w oczach...

-- 12 sty 2015, 20:48 --

Ehh, źle się czuję... mam po prostu ochotę siebie uderzyć... (wiem, że nie powinnam). Zawsze wszystko musi być moją winą, to ja muszę być ta zła nieudacznica która nawet o niczym nie pomyśli... Po prostu dziś już nie mam siły, było tak dobrze dopóki nie wróciłam do domu...

Mam chęć po prostu rzucić to wszystko, ale takiej drogi nie ma... Nie chce mi się brać w ogóle do nauki. Do niczego. Tylko w ciszy płakać, żeby ktoś pomógł. Wsparł.
Wmawiam sobie dużo jestem tego świadoma, ale nie umiem temu zaradzić... Chcę aby wszyscy byli zadowoleni, żebym im nie zrobiła przykrości. Ale nigdy nie wychodzi. Zawsze to ta przykrość jest z mojej winy. Boże...
Nix
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 sty 2015, 23:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do