Problem psychologiczno-fizjologiczny

Inne zaburzenia.

Problem psychologiczno-fizjologiczny

przez kelevra 22 sie 2009, 21:31
Witam serdecznie forumowiczów.
Zanim opiszę sam problem, może zacznę od opisu sytuacji, kiedy ten problem (jak mi się wydaje) się narodził.
Był to wyjazd na kolonie jeszcze kilka lat temu, jechaliśmy autokarem nad Balaton. Pojawiła się u mnie potrzeba zwykłego wypróżnienia. Przez jakiś czas wytrzymywałem, nie miałem nigdy z tym problemów i pamiętam, że nie byłem jakoś specjalnie zakłopotany tą sytuacją. Po jakimś czasie potrzeba zniknęła, aczkolwiek po 20-30 minutach wróciła i wtedy już nie za bardzo byłem w stanie sobie z tym radzić, więc zgłosiłem swoją potrzebę opiekunowi, ten chwilę porozmawiał z kierowcą, po czym oznajmił mi, iż kierowca nie zgadza się absolutnie na postój i muszę wytrzymać, albo ostatecznie skorzystać z toalety w autokarze. Doszło do tego, że niestety faktycznie musiałem z niej skorzystać, jednak bardzo delikatnie mówiąc nie była zbytnio luksusowa (bardzo ciasna nawet dla dziecka, wydawało się jakby od kilku lat nie była sprzątana, a na dodatek nie można było zamknąć dokładnie drzwi, trzeba było je cały czas trzymać).
Sam fakt otworzenia drzwi od tej toalety napełnił cały autokar bardzo nieprzyjemnym zapachem, i gdy już z niej wyszedłem widziałem jak kilkadziesiąt rówieśników dziwnie na mnie patrzy, wszyscy mieli nosy zasłonięte czy to firankami, koszulkami, rękawami itd.
To wydarzenie było dla mnie niesamowicie krępujące i od tamtej pory mam następujący problem, który nie wiem czy nie przerodził się w jakąś fobię albo coś podobnego. Mimo, iż świadomość moja mówi mi co innego, zawsze mam lęk przed wyjściem z domu, lub w sytuacji gdy wiem, że przez pewien (nawet bardzo krótki) okres czasu, że nie mam możliwości skorzystania z toalety na wypadek potrzeby. Bardzo często zamienia się to w faktyczną potrzebę skorzystania z niej.
Dochodzi do tego, że przeważnie jak mam się wybrać w jakieś nowe miejsce to albo robię mały research o toaletach publicznych na trasie do tego miejsca, bądź celowo dostosowuję trasę.
Niemniej, jakie wyjście z domu by to nie było (nawet do sklepu na drugą stronę ulicy) to lęk ten praktycznie zawsze jest. Nie raz muszę się zawracać. W czasie studiów nawet kilka razy musiałem zostać w domu przez te lęki, podczas gdy powinienem być na uczelni pisać egzamin. Inny przykład - będąc w zeszłym roku na wakacjach ze swoją dziewczyną, transfer na lotnisko w drodze powrotnej mieliśmy późnym wieczorem. Na aż 3 dni wcześniej ze strachu przestałem się odżywiać. Na dzień przed wyjazdem miałem "ostatnie" wypróżnienie, w dniu wyjazdu nie było żadnych problemów, ale na dosłownie kilka minut przed przyjechaniem autokaru, który miał nas zabrać na lotnisko (a raptem było ok. 15 minut drogi) miałem atak nietypowej biegunki, składającej się praktycznie z samej wody, a żadnych wynalazków nie brałem, do tego odczuwałem pojawiające się czasami dość intensywne skurcze jelit. Sukcesem dla mnie jest, jeśli akurat wiem o jakimś wyjściu wcześniej i organizm akurat tak zareaguje, że tuż przed wyjściem załatwiam swoją potrzebę i wtedy przeważnie lęk znacznie łagodnieje, co pozwala wyjść bez większych zmartwień, niestety to się zdarza dość rzadko.
Wizyta u psychologa nic mi nie pomogła, lekarz zalecał mi przestawić się na załatwianie swoich potrzeb rano i metodę relaksacyjną na "pozytywne myślenie", "bycie panem własnego ciała", "pozbycie się stresu" etc.
Dodam tylko, iż w sytuacjach "bezpiecznych", gdy nie dostrzegam "zagrożenia" praktycznie nigdy nie mam problemów fizjologicznych i wypróżnianie przebiega jak najbardziej normalnie, raz na 1-2 dni rano tuż po przebudzeniu lub co najwyżej 1h od przebudzenia.
Jeżeli ktoś miał podobne problemy, lub wie jak można sobie z czymś takim poradzić, byłbym bardzo wdzięczny za pomoc.
Pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 sie 2009, 20:38

Re: Problem psychologiczno-fizjologiczny

przez mjp 30 sie 2009, 21:31
Są mi znajome nieco zbliżone problemy z robieniem siku. Trudno mi powiedzieć coś więcej o możliwych przyczynach fizjologicznych Twojego czy mojego kłopotu. Mogę natomiast to zrobić odnośnie psychiki choć i tutaj nie jestem autorytetem. Wydaje mi się mianowicie, że nasze myślenie jest zasadniczą przyczyną. Boisz się reakcji swojego ciała jednocześnie skupiając się na niej. Napinasz wszystkie mięśnie, koncentrujesz myśli wokół tego żeby uniknąć niepożądanych zjawisk. Jednocześnie w jakiś nie do końca dla mnie zrozumiały sposób, podświadomie być może organizm jest pobudzany i zachowuje się dokładnie odwrotnie niż by się chciało. Mimo, że ze wszystkich sił nie chcesz określonej reakcji organizmu ona właśnie następuje.

Nie wiem do końca jakie może być rozwiązanie. Wydaje mi się, że należałoby zmienić jakoś sposób myślenia. Uwierzyć, że można panować nad organizmem, zapomnieć o uciążliwym problemie. Jak to zrobić? Może potrzebna będzie pomoc psychologiczna. Może uda Ci się zmienić swoje myślenie samemu a może z pomocą bliskich. Trudno mi powiedzieć, bo sam dopiero nad tym pracuję. Mam nadzieję, że wszystko się u Ciebie ułoży. Wiedz, że nie Ty jeden masz takie problemy.

Pozdrawiam.
Ogólnie, to bym chciał żeby było dobrze.
mjp
Offline
Posty
276
Dołączył(a)
08 cze 2008, 13:49

Re: Problem psychologiczno-fizjologiczny

przez meadow8 31 sie 2009, 13:04
Witaj,
Mam ten sam problem, może nawet silniejszy... analizując zjawisko fobii równiez znalazlam u siebie w dziecinstwie sytuacje, ktora prawdopodobnie doprowadził mnie do takie stanu, w ktory trwam juz kilka lat... Niestety sama nie wiem gdzie sie zwrocic o pomoc, co robic. nie pomaga swiadomosc tego, ze problem jest dosc wstydliwy. jedyny wniosek do jakiego doszlam, to taki, ze trzeba wbrew pozorom nie szukac sobie komfortowych rozwiazan, tylko isc na zywioł, prowokowac sytuacje stresujące, i delektowac sie tym, ze nie kazda okazja musi skonczyc sie najczarniejszym scenariuszem, a jesli taki sie zdarzy - przezyc go swiadomie, i wbic sobie do glowy, ze da sie to przejsc... Poza tym, nie jest to pocieszenie, ale naprawde miliony ludzi zyją z podobnym problemem, wystarczy wpisac w wyszukiwarke jelito drazliwe i wyskocza nam podobne posty do twojego. Nie mowie, ze masz te przypadlosc - chodzi mi o to, ze ludzie przez takie cos rowniez boja sie wychodzic z domu. Zadne to pocieszenie wiem... nie jestem psychologiem, ale prawdopodobnie zeby przezwyciezyc te specyficzna fobie, trzeba przezyc sytuacje, ktorej tak sie boimy... ja nie mam w sobie tyle sily i odwagi, ale wierze, ze ty sobie poradzisz. Nie lekcewaz problemu, szukaj porad, bo przez takie cos niektorzy przestaja wychodzic z domu... :( Chetnie poczytam o Twoich probach walki z problemem, przemysleniach itp...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
31 sie 2009, 11:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Problem psychologiczno-fizjologiczny

przez krolowamarysienka.i 18 wrz 2009, 17:33
kurcze, już myślalam, że tylko ja mam dziwne problemy z sikaniem. ze 3 lata temu bylam na imprezie, poszlam sie wysikac... sikam sobie i slysze skrobanie w drzwi i oblesny glosik kolesia, który ciągle za mną łaźił: słyszę jak "siiiiikasz" uch! przez niego teraz nie sikam w toaletach publicznych, albo dlugo czekam, az bede tam sama. czasami zanim zaczne sikac, nasluchuje, czy przypadkiem nikt nie bedzie przechodził kolo drzwi. staram się sikać cicho, ale nie umiem! ciagle boję sie, że ktos uslyszy jak sikam. jak gdzies wyjezdzam, tostaram sie wysikac tuz przed wyjazdem, zeby miec spokoj. ale tak mam od dziecka, nie wiem czemu. zwykle wtedy nie moge sie wysikać. Twoje doswiadczenie w autokarze musialo być straszne. mysle, że każdy mial jakies nieprzyjemne zdarzenie odnośnie wyprozniania. wiekszosc sie nie przyzna, ja mialam jeszcze kilka, bardzo smiesznych i obrzydliwych. jestem czlowiekiem- tak sobie tlumacze jak przychodzi co do czego
Posty
20
Dołączył(a)
05 lis 2008, 17:50

Re: Problem psychologiczno-fizjologiczny

Avatar użytkownika
przez ewap99 25 wrz 2009, 23:25
Ja też mam problemy zwłaszcza jak mam gdzies wyjsc cos załatwic do lekarza na wywiadówke czy do urzedu to mam problem z wc wyjsc...z miejsca robi mi sie duszno wszystko sie we mnie trzesie potem biegunka w koncu zaczynam wymiotowac :twisted: jesli udaje mi sie mimmo wszystko opuscic dom to po drodze b rzedko cos sie dzieje ...ale te wyjscia z domu sa katorgą :oops:
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

Re: Problem psychologiczno-fizjologiczny

przez gizela 25 wrz 2009, 23:57
Problem ten związany jest z funkcjonowaniem autonomicznego uładu nerwowego (autonomiczny-więc niezalezny od naszj woli). W przeciwieństwie do somatycznego układu nerwowego, działanie układu autonomicznego powoduje reakcje niezależne od naszej woli, czyli np. wydzielanie soku żołądkowego, ruchy perystaltyczne jelit itd. Układ autonomiczny dzieli się na układ współczulny, inaczej sympatyczny (pobudzający) i przywspółczulny, inaczej parasympatyczny (hamujący). Wszystkie narządy wewnętrzne są unerwione jednocześnie przez oba te układy - ich działanie jest względem siebie antagonistyczne. W sytuacjach stresowych działanie układu współczulnego przeważa nad działaniem ukł. przywspółczulnego. Stąd problemy które opisujecie. Kluczem do sukcesu jest opanowanie sytuacji stresowej.
Powiecie, że łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Z praktyki wynika, że jeśli skoncentrujemy uwagę na innym problemie w danej sytuacji, to układ autonomiczny można powiedzieć "wraca do normy". Sam fakt wzięcia np. tabletki rozkurczowej może powodować, zahamowanie reakcji na zasadzie. Już połknięta-sytuacja opanowana. Więc problem jest rzeczywiście bardziej psychologiczny, a fizjologiczne są jedynie skutki.
ewap99 napisałeś , że jeśli udaje się opuścić dom to potem jest ok, właśnie dlatego że twoja uwaga koncentruje się na innych rzeczach i układ autonomiczny schodzi na drugi plan.
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
09 wrz 2009, 20:47

Re: Problem psychologiczno-fizjologiczny

Avatar użytkownika
przez ewap99 26 wrz 2009, 01:20
dziekuję za rzeczową odpowiedż przynajmniej juz wiem co to jest aczkolwiek dalej nie lubie :cry:
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

Re: Problem psychologiczno-fizjologiczny

przez starbird 16 lis 2009, 23:21
Witam. Ja mam podobny problem i szału już dostaje !!!! Zaczeło się od można powiedzieć "głupiego" przeziębionego pęcherza i braku kontroli nad nim -wtedy latałam do ubikacji co 15 min. Dolegliwości przeszły dosyć szybko po tabletkach, które mozna kupić w aptece bez recepty, ale w psychice został lęk przed dosłownie popuszczeniem moczu !!!! Już nerwowo nie wytrzymuje, nie chodzę do kina bo połowę filmu spędziłabym w wc. Samo stanie w kolejce, załatwianie spraw gdzie nie ma toalety doprowadza mnie do białej gorączki !! Dochodzi nawet do sytuacji kiedy świadomie zakładam podpaski żeby zminimalizować strach albo jakoś zadziałać na te moje złudzenia!!! Dziwne to jest strasznie bo siedząc w domu moge wypić litry wody i nie iść do ubikacji przez cały dzień i wszytsko jest ok. Gdy gdzieś wychodze masakra się zaczyna - ciężko się z tym żyje. Jak to się lecy co robicie żeby to jakoś zminimalizować???? Widze że inni ludzie też mają takie prblemy tylko jak wpłynąc na psychikę żeby normlanie funkcjonować???
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 lis 2009, 23:08

Re: Problem psychologiczno-fizjologiczny

Avatar użytkownika
przez scrat 26 lis 2009, 05:48
To pewnie nie rozwiąże problemu ale może nie picie pomoże? Jak jesteś odwodniona to też czujesz takie parcie?

Jak już jesteś w toalecie to załatwiasz się czy okazuje się że to było tylko głupie parcie i nic nie ma?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Problem psychologiczno-fizjologiczny

przez starbird 03 gru 2009, 22:17
Właśnie o to chodzi, że latam do ubikacji ale moczu nie oddaje - tylko wydaje mi się że mi się chce siku ;/ normalnie chyba jakąś melise na uspokojenie będę pić :P już probuje zabrać sobie to jakoś na śmiech bo inaczej bym się wykończyła psychicznie. Strasznie uciążliwe to jest jak siedzisz na jakiejś imprezie u znajomych w domu i jedyne o czym myślisz to wc ;/ Jestem w 100% pewna że chodzi bardziej o wmawianie sobie tego strachu przed popuszczeniem - to nie są sprawy związane bezpośrednio z układem moczowym ale z psychiką . Tylko co robić by to mineło ??? Nawet świadomośc tego że np. nic nie piłam przez cały dzień nie daje mi żadnej ulgi. Objawy są takie same cały czas.... jak już zaczynam się denerwować, ręce się pocą i przekładam nogę na nogę to lepiej żeby ubikacja była wolna bo jestem w stanie drzwi rozwalić ;/ Po tym jak wyjdę z ubikacji jest jakiś spokój na 15 min...... może do kolejnego momentu kiedy sobie nie przypomne o siusianiu.... i tak ciągle....... TRAGEDIA nie życze nikomu takiego czegoś!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 lis 2009, 23:08

Problem psychologiczno-fizjologiczny

przez pati00 19 lip 2012, 18:45
Jezeli jeszcze ktos bedzie tu czytal posty to pisze ze mam taki sam problem :( nie moge sobie poradzic , jak mam gdzies wyjsc z domu to cala sie trzese a jak gdzies jechac ... to tragedia, wydaje mi sie ze moi bliscy wogole mnie nie rozumia . Jest to strasznie uciazliwe . POMOCY !

-- 19 lip 2012, 18:46 --

Piszcie jezeli macie taki sam problem , moze razem jakos dojdziemy do chociaz malej poprawy . Pozdrawiam .
Pati00
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 lip 2012, 16:36

Problem psychologiczno-fizjologiczny

przez klarunia 24 lip 2012, 17:57
Bardzo jest ciekawe to, co piszecie. Ja co prawda na to akurat nie cierpiałam, ale za to na coś podobnego, moim zdaniem równie wstydliwego.

Przeczytałam wszystkie posty i odnoszę silne wrażenie, że tu chyba tak naprawdę nie chodzi o siku, tylko o coś innego. Wydaje mi się, że gdyby o nic innego nie chodziło, to nikt nie przejąłby się tym, że ktoś inny słyszy, jak sika, albo tym, że skorzystał z obskurnej toalety w autokarze i zatruł niechcący całe powietrze. Dla mnie jako dla osoby obiektywnie patrzącej z zewnątrz te sytuacje są zupełnie normalne, nawet nie wstydliwe. A dla was nie dość, że były bardzo wstydliwe, to jeszcze nie traktujecie ich jak pojedynczego wydarzenia, tylko rozciągacie je na całe swoje życie. Dlatego wydaje mi się, że już wcześniej musiał być w was jakiś problem, który to spowodował. Ale to taka moja teoria, może komuś pomoże.
Offline
Posty
353
Dołączył(a)
15 cze 2012, 17:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do