Depresja a problemy z tarczycą.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja a problemy z tarczycą.

przez rastarasta89 08 maja 2011, 18:17
Iva - choć mija rok z kawałkiem, powiem Ci, że tak, że nerwica (czy lękowa czy jaka inna) może być związana z chorobą tarczycy. Nie ważne, czy to nadczynność czy niedoczynność. Z tego co wiem, wiele osób z niedoczynnością cierpi na nerwicę, bądź nerwicę lękową (też się do tego grona zaliczam, niestety). Myślę, że z powodu choroby tarczycy miałaś wywołaną nerwicę. A skoro mówisz, że od dziecka masz takie stany - prawdopodobnie masz wrodzoną chorobę tarczycy. Co prawda lekarzem nie jestem, ale tak podejrzewam:)
Ostatnio (a dokładnie od 4 miesięcy) jestem w tym temacie non stop.
Od 7 lat nie miałem leczonej niedoczynnośći (z winy lekarzy, bo bujałem się od jednego do drugiego i żaden konkretnie mnie nie zdiagnozował, jeden twierdził, że nawet mogę z tego wyrosnąć) i obecnie cierpię na nerwicę, depresję i okreopne stany lękowe. Nadal poszukuję dobrego endokrynooga. Wybieram się teraz 10 maja. Zobaczymy czy w końcu zaczną dobrze mnie leczyć.

Pozdrawiam.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 maja 2011, 18:11

Depresja a problemy z tarczycą.

przez Agasaya 08 maja 2011, 18:44
Jeśli komuś pomoże ta informacja to: Ja kiedyś leczyłam kilka lat temu niedoczynność tarczycy i miewam często stany depresyjne. Leczenie jednak w moim przypadku nie zmieniło niczego poza wynikami TSH, nastrój się pogarszał więc zaprzestałam leczenia (poddałam się).
Agasaya
Offline

Depresja a problemy z tarczycą.

przez rastarasta89 09 maja 2011, 11:27
Może byłaś źle leczona?
Jak mi np. wdrożono Euthyrox N25 to po nie całych 2 miesiącach musieli mi odstawić, bo czułem się jeszcze gorzej. A po odstawieniu to uczucie jakby ktoś mi zdjął kowadło z głowy. I byłem bardziej hm. "przytomny".
Może musisz poszukać jeszcze endokrynologa. Bo mi na tym leku niby też TSH zaczęło wracać (chociaż nie całkiem) do normy. A samopoczucie nadal fatalne. Wiem od lekarza, że dopóki samopoczucie nie zacznie się polepszać, trzeba próbować leków i dawek - metodą prób i błędów. Także radził bym Ci może zmienić endokrynologa? Nie wiem.
Nie można się poddawać. Każdy ma prawo do szczęścia.
Ja też, mimo tych lęków, które są totalnie od czapy (i zdaję sobie z tego sprawę) staram się mimo wszystko myślec pozytywnie (choć łatwe to nie jest i w większości przypadków mi to nie wychodzi) i mieć tą nadzieję, że jak zacznę terapię tej tarczycy to wszystko zacznie wracać do normy. Znowu zacznę się czymś interesować, znowu sam wyjdę z domu - dalej od swojego bloku.
Nie można się poddawać :)
Na nic nigdy nie jest za późno. I trzeba o siebie walczyć.
Także, życzę powodzenia i jeszcze raz powiem: poszukaj może innego endokrynologa? Niech zmienią Ci leki. Na lekarzach trzeba wymuszać pewne rzeczy - bo to TY źle się czujesz, a skoro nadal takie samopoczucie występuje, lekarz ewidentnie źle Cię leczy.


Pozdrawiam.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 maja 2011, 18:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja a problemy z tarczycą.

przez Agasaya 09 maja 2011, 12:02
Może byłam źle leczona. Brałam właśnie ten Euthyrox. A może po prostu moje samopoczucie nie ma związku z tarczycą. Póki co nie chcę już łykać hormonów. Teraz spróbuję dać sobie pomóc lekarzom od głowy a jeśli to nie pomoże.. cóż... wszystko ma swój początek i koniec
Agasaya
Offline

Depresja a problemy z tarczycą.

przez rastarasta89 09 maja 2011, 12:17
Samopoczucie ma duży związek z tarczycą. A praktycznie za nie odpowiada.
Hormony sterują u człowieka wszystkim - dosłownie.
Dużo na ten temat czytałem i jeśli tarczyca nie jest odpowiednio leczona to proszki od psychiatry nic nie pomogą, bo nie jest to wina psychiki. Antydepresanty nic nie pomogą, przy niedoczynności tarczycy. Bo to wina hormonów. Także na prawdę szczerze Ci polecam poszukać lekarza ENDOKRYNOLOGA i spróbować leczyć tarczycę.
Uwierz mi, że nie można bagatelizować choroby tarczycy. Ja na sobie przekonałem się, że ten Euthyrox to jakieś gó.no. I wiem, że zaniedbana tarczyca może doprowadzić do takiego dna na jakim obecnie ja się znajduję. Nie leczyłem tego 6-7 lat (z winy lekarzy i może trochę mojej) i teraz co mam? 22 lata - chłop, nie mogę sam wyjść z domu bo mam stany lękowe, nerwica lękowa. (od 4 miesięcy taki stan mam). Ale wiem, że jeśli zacznę odpowiednio leczyć tą przypadłość to wyjdę z tego i będę żył normalnie.

Aa! Jeśli chodzi o choroby tarczycy najlepiej udać się do Endokrynologa TYREOLOGA - gdyż to właśnie on skupia się głównie na tym właśnie gruczole :)


Pozdrawiam.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 maja 2011, 18:11

Depresja a problemy z tarczycą.

przez Agasaya 09 maja 2011, 12:52
Wezmę pod uwagę Twoje słowa i jeśli leczenie głowy nie pomoże, przemyślę sprawę powrotu do łask endokrynologii
Agasaya
Offline

Depresja a problemy z tarczycą.

przez rastarasta89 09 maja 2011, 13:32
Powinnaś nadmienić u psychologa / psychiatry, że masz niedoczynność tarczycy, a oni powinni Ci coś pod tym kątem coś poradzić.
Widzisz, wiele osób idzie do tych specjalistów w przekonaniu, że dzieje się im coś pod kątem psychicznym, a zdarza się, że oni każą iść zbadać poziom TSH :) bo spory procent nerwic, depresji i innych jest właśnie z przyczyn chorób tarczycy.


Trzymam za Ciebie kciuki i nie poddawaj się:)
Dla każdego z nas życie może być jeszcze piękne :)


Pozdrawiam.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 maja 2011, 18:11

Depresja a problemy z tarczycą.

przez Agasaya 09 maja 2011, 14:11
Ja MIAŁAM niedoczynność, leczyłam ją i zakończyłam leczenie kiedy poziom hormonów był ustabilizowany. Potem jeszcze robiłam sobie badania czy nie wróciło i było minimalnie gorzej ale takie wahania są możliwe nawet podczas leczenia.
Bądź co bądź zamierzam powiedzieć lekarzowi psychiatrze iż leczyłam się na niedoczynność tarczycy i inne zaburzenia hormonalne oraz że 2 miesiące temu rzuciłam palenie i najpierw odczułam wielką euforię i dostałam powera a potem zaliczyłam taki zjazd z wysokości że przez prawie 2 tygodnie żyłam z nadzieją że umrę. Od tygodnia żyję już kompletnie bez nadziei żadnej, na nic.
Jeszcze się nie poddałam tak do końca bo jak widać- walczę. Ostatkami sił trzymam się swojego znienawidzonego życia.
Również pozdrawiam i dziękuję za cenne uwagi
Agasaya
Offline

Depresja a problemy z tarczycą.

przez rastarasta89 09 maja 2011, 14:22
Przerwałaś leczenie po ustabilizowaniu hormonów? Pierwszy raz słyszę, że przy niedoczynności tarczycy przerywa się leczenie gdy tsh w normie. Nie jeden lekarz mi mówił (na przestrzeni lat), że jak zaczyna się leczyć czy nadczynność, czy niedoczynność to już na całe życie. I trzeba mieć cały czas pod kontrolą poziom tsh. Nie spotkałem się jeszcze z tym iż kończy się taką terapię po unormowaniu. Przyznam szczerze, że dziwne:)
A badałaś ostatnio sobie hormony?

No nic. Trzymaj się dzielnie:)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 maja 2011, 18:11

Depresja a problemy z tarczycą.

przez Agasaya 09 maja 2011, 14:39
Ja przerwałam leczenie na własną rękę bo wtedy mój stan zdrowia ogólnie nie był najlepszy i zaprzestałam wszelkiego leczenia. Uznałam że to nie ma sensu. Nauczyłam się istnieć (bo nie można tego nazwać życiem) ze swoimi chorobami. To było kilka lat temu. Dawno już nie badałam tsh. Nie widziała powodu
Agasaya
Offline

Depresja a problemy z tarczycą.

przez rastarasta89 09 maja 2011, 18:14
to tym bardziej bym Ci polecił wizytę u endokrynologa:)
Jeśli będziesz dobrze leczona - powychodzisz z tego. Stany depresyjne miną. Jestem przekonany, że to wina hormonów. Zbyt duża zbieżność - depresja i niedoczynność :)
Od 4 miesięcy przechodzę katorgę - pod kątem psychicznym i fizycznym. Na skutek tak długiego nieleczenia mój układ nerwowy ucierpiał. 1 stycznia zaczął mi się atakiem paniki, który skończył się podwózką karetki i wizytą w szpitalu. Od tamtej pory zaczęły się stany lękowe i gorsze stany depresyjne. Momentami nie widzę sensu swojego bytu. (czy ja wiem, czy momentami? - praktycznie cały czas). Nic mnie obecnie nie interesuje, przestałem czytać książki, słuchać muzyki, a i moje wielkie plany udania się do szkoły filmowej straciły na wartości i przestały być motywacją na cokolwiek. Także, rozumiem jak to jest ciężko obcować z samym sobą.
Depresję mam od czasów gimnazjum. Wtedy właśnie padło pierwsze podejrzenie niedoczynności tarczycy. Lekarz rodzinna kazała pilnie się tym zająć - jednak w Warszawie w Centrum Zdrowia Dziecka powiedziano mi, że nie mam czym się martwić - wyrosnę z tego, że to tylko burza hormonów, jaka w tym wieku u nastolatków występuje. Potem w przeciągu kilku lat przewinęło mi si ę kilku endokrynologów - niestety, okazali się do dupy. I tak oto w wieku 22 lat wpadłem w totalne bagno. Ale rozmawiałem z endokrynologiem, powiedział mi, że te wszystkie stany lękowe, depresyjene i ciągłe złe samopoczucie fizyczne wywodzi się właśnie z tej tarczycy.
W przeciągu tych 4 miesięcy naczytałem się od groma tej tematyki, by jakoś trochę chociaż podnieść się na duchu, bo jednak obawiam się, że leki mogą mi nie pomóc (ale czytałem wypowiedź jednego psychologa, który powiedział "lęk podsuwa nam najgorsze scenariusze" - także staram się z tym jakoś walczyć). Ale to była by zbyt duża zbieżność - depresja, stany lękowe (nerwica lękowa) + cała reszta i tu niedoczynność tarczycy. Dużo ludzi ma takie objawy - choć jak poczytasz w wikipedii o niedoczynności tarczycy to masz głównie łamliwość włosów, zmianę barwy głosu, bla. bla.
Dlatego myślę, że Twój stan zdrowia też może być spowodowany niedoczynnością. Po sobie wiem, że lek Euthyrox mi nic nie dawał, może w Twoim przypadku też tak było?
Wiem, że tak cały czas kładę nacisk na te hormony i mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe. Ale jak czytałem jakie skutku może mieć niedoczynność tarczycy na człowieka... to na prawdę warto podjąć się tego leczenia, bo wtedy życie może nabrać sensu i będzie żyło się o wiele lepiej.

Pozdrawiam.

-- 09 maja 2011, 18:30 --

Teraz szperając sobie ogólnie po forum znalazłem Twój temat - Depresja, czy użalanie się nad sobą?
Jak czytam Twoje wpisy tym bardziej utwierdziłem się w tym, że to wina tej pieprzonej tarczycy.
Czytając Twoje wypowiedzi, odniosłem wrażenie, jakbym czytał sam o sobie pod koniec gimnazjum.
Także tym bardziej zalecam Ci wizytę u endokrynologa :D

Uwierz mi, że na prawdę warto. Euthyrox Ci szkodził, ewidentnie. Dlatego lekarz powinien spróbować z innymi lekami.

Polecam Ci między innymi stronkę ---> http://www.xxxxxxxxxxxxxxxxxxx/niedoczynnosc_tarczycy.html
Chociaż w internecie jak powpisujesz w googlach neidoczynność tarczycy + np. depresja, bądź inne stany jakie masz i to tym bardziej powinno Cię utwierdzić w tym, że wina leży w tarczycy :)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 maja 2011, 18:11

Depresja a problemy z tarczycą.

przez Agasaya 10 maja 2011, 00:21
Hm byłam dzisiaj u lekarza i obudził we mnie sporo traumatycznych wspomnień z przeszłości. Wg niego mam Dystymię i zaburzenia osobowości spowodowane tym że za dużo kiedyś na mnie nałożono, a ja sobie z tym nie poradziłam zwyczajnie i teraz siebie winię za to i nie mogę sobie wybaczyć. Eh nie bardzo to kumam wszystko, muszę przetrawić i przespać się z jego słowami.
Tarczycę prosił zbadać też ale uważa że ona jeśli już może pogłębiać tylko mój stan ale główny problem tkwi w przeszłości niestety...
Agasaya
Offline

Depresja a problemy z tarczycą.

przez Dust 12 maja 2011, 18:43
Pozwole sobie dodac dwa slowa w tym temacie.Niedoczynnosc tarczycy jest nieuleczalna i w przypadku tej choroby hormony trzeba przyjmowac do konca zycia!Zaprzestanie leczenia po tym gdy wyniki hormonalne sa juz w normie spowoduje powrot do poprzednich czyli zlych wynikow (w tym przypadku podwyzszonego TSH).
Tarczyca ma wplyw na prawidlowe funkcjonowanie komorek,przemiane materii oraz rownowage innych hormonow.Lecze sie od 10 lat i przez ten okres mialem kilka podbramkowych sytuacji z powodu niewiedzy i lekcewazenia choroby.
Podejrzewam (co potwierdzili lekarze) ze nie leczona tarczyca byla u mnie powodem uszkodzenia watroby,arytmi serca oraz wreszcie zaburzen nastroju.
W pore dostalem "zimny prysznic" od lekarzy.Nieleczona niedoczynnosc moze zakonczyc sie śpiączką a nastepnie zgonem!

Dopoki ktos nie ma uregulowanych spraw z tarczyca zadne inne proby leczenia nie dadza praktycznie zadnego efektu.
Po wyrownaniu hormonow zniknela mi arytmia ale reszta chorob pozostala i nic nie wskazuje na to,zeby cos sie zmienilo w tej sprawie.

Aha....gdy mialem TSH 8 (norma od 2.5-45) lekarze mowili ze moglo sie to zakonczyc tragicznie jezeli nie podjalbym leczenia.

Tak wiec sprawa tarczycy to nr1 a reszte mozna leczyc jak z hormonami bedzie juz ok.
Dust
Offline

Depresja a problemy z tarczycą.

Avatar użytkownika
przez sebastian86 19 maja 2011, 18:09
jak odroznic czy zespol objawow ktore mam to sprawa nadczynnosci tarczycy czy czysta nerwica?
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2249
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do