Moje problemy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez kamileks 23 wrz 2006, 13:51
Hej. Dam Ci rade.
Nie powiem że za bardzo sie przejmujesz, bo nie sztuka sie nie przejmowac. Ostatnio znow dzieją sie ze mną przedziwne rzeczy i sam nie wiem co mi jest. Jestem po dwóch kuracjach psychotropowych. Najpierw był EfectinER, a przez ostatnie 2 lata do czerwca tego roku seronil. WIem napewno, że te tabletki bardzo wpływały na moją psychikę. Mianowicie pozwoliły mi być w wielu miejscach i nie czuć sie niechcianym, obrzucanym wścipskimi spojrzeniami, wręcz jak to czasami czułem szykanami. PARALIŻ CZŁOWIEK W POTRZASKU. Środki farmakologiczne uwolniły mnie od różnego rodzaju dolegliwości od strony somatycznej. Serce, żołądek, uściski w głowie oraz w podbrzuszu. To była dla mnie masakra. Była... i znowu jest. Minęły dwa miesiące, kres w którym nic wielkiego nie wydarzyło sie w moim życiu, może poza rozstaniem z dziewczyną po 3 latach. Ale powiedzmy że to nie byłudany związek dla nas obojga. Od około miesiąca pojawiają się niepokojące objawy i lęki przed otoczeniem. Zauważyłem że niemal każde wyjście poza dom to wzrost napięcia i pojawiające się (PONOWNIE), nasilające się uściski rozpierania (to nie bóle!) głowy. W pewnych momentach to uczucie doprowadza do jakiegos totalnego oszołomienia i jakby izolacji, co dodatkowo prowadzi do świadomości bycia źle odbieranym przez współrozmówcę. Masakryczne błędne koło!! Co więc można opowiedzieć o lekach psychotropowych?? Albo pijmy je przez całe życie, albo nawet nie zaczynajmy. Mentalności człowieka i podejścia do świata, samego siebie nie zmieni jakaś tam flueksytyna. Co może zmienić? Napewno nie izolowanie sie od wszystkich tylko dlatego że twój rzekomo przyjaciel Cie zawiedzie. Musisz po prostu przełknąć pigułkę, że ta osoba od samego początku nie byłą twoim przyjacielem. Co więc zrobić? Spojrzeć na siebie i odszukać tych najlepszych swoich stron (choćby to trwało bardzo długo) i nie próbować niczego na siłe. Żyć swoim naturalnym rytmem, kupić filomag b6 (polecam) i starać nie stesować sie. Na nerwice dzisiaj choruje każdy, ale można z nią żyć. Ja szukam dla siebie odpowiedniej drogi i wierzę, że kiedyś ją znajdę.
I jeszcze coś. Mimo tego wszyskiego co tu napisałem leje na to co mówią o mnie inni i Tobie też to radze.

Pozdro
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
23 wrz 2006, 12:41
Lokalizacja
Biała Podlaska

przez lublinianka 23 wrz 2006, 14:59
dziękuję wszystkim, którzy zabrali głos...wszyscy macie bardzo dużo racji.
dzięki Waszym radom postanowiłam:
1.nie martwić się na zapas - i tak już nie mam wpływu na to,co się po dzisiejszym dniu wydarzy,więc przejmowanie się na zapas nic nie zmieni, a tylko zepsuje mi humor
2.macie rację - jeśli przyjaciele uwierzą w te kłamstwa, to znaczy, że to nie prawdziwi przyjaciele, a po co mi tacy?
3.tak myślę - chyba powinnam bardziej współczuć mojej fałszywej "przyjaciółce" - żałosne, że ona żeby zdobyć czyjeś zaufanie musi oczernić kogoś innego, jest chora i powinna się leczyć. Ja może i stracę przyjaciół, ale przynajmniej wiem, co to jest prawdziwa przyjaźń, a ona ze swoim postepowaniem chyba nie ma przyjaciół.
4.nie zrażać się tym, nie skreślać nikogo na zapas - to że zawiodłam się na niej, nie znaczy, że wszyscy tacy są
5.zamiast rozpaczać z powodu jednej fałszywej "przyjaciółki" i sporego grona, które być może jej uwierzy i zwątpi we mnie, cieszyć się z kilku, ale za to wypróbowanych prawdsziwych przyjaciół
6.doceniać życzliwość w ludziach - choćby tu na forum. DZIĘKI, że to dzieki WAM mogłam wyciągnać takie wnioski. Mam nadzieję, że uda mi się ich trzymać.
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 09:12

przez sowa 23 wrz 2006, 17:41
Ja też się odizolowałąm od ludzi. Ciężko mi komukolwiek zaufać. Kiedyś miałąm przyjaciół i ufałam jak wariatka. Dostałam po dupie tyle razy, że przestałam wkońcu ufać.
I powiem, że sprawa zaufania nie zależy od siły woli. Nie wystarczy powidziać sobie " tak, teraz zaufam"
Jejku - ile ja razy próbowałam jeszcze raz zaufać. Nie udaje się. Czuję blokadę, wielki mór, przepaść między mną a ludźmi i nie umiem tego zmienić Choćbym chciała.
Tamte rany pozostawiły blizny nie do wygjenia.
Może czas pomoze.
Wciąż mam nadzieję...
:(
"Sitting in my room
I've got it bad
Crying for the moon
They think I'm mad
They say it isn't real
But I know what I feel... "
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
25 sie 2006, 15:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez iman 24 wrz 2006, 16:08
a ja mam na to proste lekarstwo- ufać ludziom, bo jesteśmy istotami społecznymi i bez innych ludzi życ nie potrafimy, ale niczego od nich nie oczekiwać. Wiem, ze łatwiej powiedziec niz zrobić, ale jeśli nie liczysz na nic z niczyjej strony to jest mniejsze prawdopodobieństwo, ze ciebie oszuka, bo w pewnym sensia nie bedzie miał powodu... A przyjdzie taki czas, ze pojawi sie osaba, której będzie zalezało na tym, żebys to Ty jej zaufała... Wyjątkiem są związki damsko-męskie, od partnera nalezy oczekiwać, bo na tym polega partnerstwo w związku, tyle, ze żeby dojść do takiego momentu niestety związek musi juz byc dobrze ugruntowany, a to nie taka prosta sprawa... takie są przynajmniej moje doświadczenia- nie oczekuje i sie nie zawodzę, a ludzie daja mi to na co maja ochotę... (nie twierdze, że to mi wystarcza)
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

Avatar użytkownika
przez peace-b 24 wrz 2006, 16:23
Zgadzam się z iman - człowiek jest istotą społeczną i potrzebuje innych ludzi a tródno jest przebywać wśród ludzi i im nie ufać. Moim zdaniem jednak nigdy nie należy ufać nikomu do końca - zawsze należy zostawić sobie jakąś rezerwę, zachowac dystans i przekonać się z czasem czy dana osoba na nasze zaufanie naprawdę zasługuje. Niestety ludzie popełniają błędy, czasem nas zawodzą i co najgorsze nawet jeśli tak się dzieje nie zawsze oznacza to że Ci ludzie chcieli dla nas źle i że nie są nic warci. Istotnie można ufać ale nie należy niczego oczekiwać, przynajmniej ja tak do tego podchodzę i jest mi z tym dużo lepiej niż w przeszłości kiedy to miałam dla każdego serce na dłoni i dawałam z siebie wszystko a inni mnie kopali i poniewierali...
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Wypalony 24 wrz 2006, 19:18
Coz, ja wychodze z zalozenia ze od drugiego czlowieka mozna dostac zazwyczaj tyle dobrego ile sami mu damy. Niestety ze zlem to juz nie dziala tak prosto. Ale lepiej raz na czas sie zawiesc na kims, niz raz przegapic kogos wartosciowego. Nie ma idealnego sposobu na zycie. Kazdy tak naprawde uczy sie zycia metoda prob i bledow. Dopoki z porazek wyciagamy wnioski na przyszlosc to ponoszenie porazek tez ma sens. A nie da sie czegos osiagnac nie ponoszac ryzyka. Dlatego ja ryzykuje, staram sie ufac ludziom, przynajmniej niektorym. I moim zdaniem wychodze na tym dobrze. Kilka razy zostalem zraniony, wykorzystany, jak chyba kazdy zreszta. Ale poznalem tez kilka wartosciowych osob dzieki ktorym moje zycie stalo sie lepsze, pelniejsze. I dlatego uwazam ze warto w rozsadnych granicach byc otwartym na ludzi.
"Moja pieśń życia jeszcze dla mnie nie zamilkła
Niejedna przestrzeń jeszcze mój usłyszy głos"
Jacek Kaczmarski "Obława III"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
23 sie 2006, 15:59
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez jevii 25 wrz 2006, 21:05
lublinianka ---> gratuluje tak wórczych wniosków....to co piszesz jest
obrazem tego, że nie jest tak źle, że możesz docenić to co masz i dasz radę!


Co do sytuacji w firmie - ja zadarłam z tym toksycznym facetem :) wiem do
czego jest zdolny, ale ratuje mnie pewien grunt. m. in. jest to pewność
w swoje racje, to że niedam się zastraszyc i to, że nie można się przejmowac
bo szkoda zdrowia juz i tak nadciągniętego.;)



Pozdrawiam i całego serca życzę wszystkiego dobrego!
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

Depresja kontra reszta świata....

Avatar użytkownika
przez Neśka 26 wrz 2006, 11:39
Nie wiem dlaczego tak jest, ale zawsze, prawie w każdej sytuacji spotykam się ze złym nastawieniem do siebie...
Załatwiam sprawy, dzwonię gdzieś, jestem grzeczna...a mimo to ktoś zawsze oburza się na mnie bez przyczyny, robi ze mnie po prostu idiotkę...
Kiedyś szukałam przyczyny w sobie, bo może ja cos robię źle, może źle cos powiedziałam....ale teraz doszło do tego, że boje się każdej sprawy, jaką mam załatwić. Siedzę w domu, odkładam na później, parzę w sufit i ... nic nie załatwiam. Najprostsze, codzienne czynności są wielkim problemem.
Nawet, jak się zmobilizuję to znowu mi się to przytrafia.

Nie wiem, czy przyciągam do siebie takich ludzi, czy może coś ze mną nie tak, czy tak na mnie reagują. Najgorsze jest to, że ja nigdy nie chcę niczego na nikim wymusić, zawsze staram się być miła, a traktują mnie nie jak człowieka, a śmiecia.
Czy spotkaliście się z czymś takim, czy macie podobne odczucia?
A może to ludzie dzisiaj w większości tacy są? Nie wiem, co mam p tym wszytskim myślec, jak już jestem w stanie pomyśleć.....
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez zea 26 wrz 2006, 13:04
wiesz co?Tak naprawde to tu rządzi prawo dżungli,dobrze że starasz sie byc miła, ale musisz tez byc stanowcza, musisz dac im do zrozumienia, że sama wierzysz w siebie, że wiesz, że to Ty masz racje,inaczej zjedzą Cię.... Tak to jest. Niestety większość chce jak najlepiej dla siebie i nie patrzy czy komuś zrobi tym krzywde.Bądź silna, usmiechaj się, ale badź tez stanowcza.Pozdrawiam
z każdym dniem coraz lepiej =)
Avatar użytkownika
zea
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 16:25
Lokalizacja
olsztyn

Avatar użytkownika
przez p0rk 26 wrz 2006, 14:21
No właśnie. Musisz walczyć. Niestety, ale tak jest jak się jest miłym. Wszyscy Cię gnoją i wykorzystują. Trzeba zawalczyć o swoje miejsce w tym świecie. I nic na to nie poradzimy. A wewnętrzne ciepło musisz zachować dla naprawdę bliskich osób póki Cię nie będzie stać na bezinteresowne rozdawanie dobroci...
Smutne, ale cóż. Taki jest świat. Nie lepszy, nie gorszy. Po prostu taki jest.
I nie da się go zmienić. Tylko siebie można kształtować i mieć nadzieję że poprzez własny przykład coś poruszysz w tym kolosie.
vanitas vanitatum, et omnia vanitas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
19 sie 2006, 20:49

Avatar użytkownika
przez Neśka 26 wrz 2006, 17:36
No właśnie najgorsze jest stać się jednym z nich... ale macie rację, że żeby przetrwać trzeba walczyć - to odwieczne prawo dżungli.
Zastanawiam się nieraz, jak tak można...bo ja nie potrafię!!! I dlatego każdego dnia czuję, że ginę...
Czy ktoś z Was może to rzezwyciężył?
Bo widzicie - ja mam tak, że jest mi strasznie źle, gdy postąpie "niemile" i wtedy wszyscy mi wypominają, że to ja jestem tą niedobrą, wredną zołzą.
Czasami zastanawiam się też, czy nie jest tak, że ludzie mają już taki sposób bycia, że zawsze ludzi naiwnych wykorzystują, jak coś złego się stanie to ich obwiniają. Ja odnoszę wrażenie, że traktuje mnie tak nawet własna rodzina...
Czy to więc zależy od tego z jakim cżłwoiekiem mamy do czynienia? Czasem boję się, że myśląc, iż ludzie tak potrafią wykorzystywać upraszczam sprawę...
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Moje problemy

Avatar użytkownika
przez kamileks 30 paź 2006, 11:50
Mam od kilku moze dwoch miesiecy potworne problemy ze soba. Znowu zaczynam watpic, znowu widze tylko negatywne strony swojego zycia znow czuje ze wszystko we mnie sie kotłuje gdy mam kogos o cos poprosic albo powiedziec cos publicznie. Do tego objawy takie jak bóle uciski głowy, lęki, kołatania serca, częste arytmie, oszołomienie graniczące niekiedy z otępieniem brak zainteresowania sferą intymną (przy wytrysku brak satysfakcji zero pozytywnych emocji), ucieczki przed problemami życia codziennego, brak wizji na życie... Gdy próbuje sobie przedtawic wizje siebie zmieniającego prace, zakładającego rodzine to dostaje stanu lękowego i nie potrafie sobie tego inaczej poukładac. Bezsilnosc.
Poszedłem do lekarza piewszego kontaktu i opowiedziałem wszystko, co mnie przerasta i co wydażyło sie od odstawienia seronilu (czerwiec 2006r.) Generalnie jesli chodzi o strone fizyczną nawróciły objawy niemal takie same. Specyficzny ucisk w głowie o charakterze napadowym z tendencjami do nasilania się. W sierpniu lekarz rodzinny zdiagnozował ten ucisk jako ból zatok związany ze stanem zapalnym, dostałem antybiotyk. Zero rezultatu. Do dzisiaj bez zmian. Otóż mój lekarz bez chwili namysłu wypisał receptę na seronil zapytałem czy tak mozna i czy bez konsultacji z [url=http://ranking.abczdrowie.pl/c/27,psychiatra]psychiatra[/url], który prowadzi moje leczenie to jest w ogóle bezpiecznie. Powiedział, że nie ma na co czekac z uwagi na trudnosci z dostaniem sie do psychiatry i koniecznosc długiego oczekiwania. Dzis wypiłem pierwsze 2 tabletki, pierwszy raz od 4 miesięcy. Jestem świadomy tego, że takie leczenie ma na celu złagodzenie jedynie objajow i zlikwidowanie tych paraliżących lęków któe nie pozwalają mi odnaleźc sie w życiu, które każą mi uciekać. Wiem, że musze rozmawiac duzo z psychologiem i tak naprawde wszystko zalezy ode mnie, a nie od flueksytyny, ktorej całe zycie przeciez nie bede pił.

Pozdrawiam, piszcie o swoich problemach
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
23 wrz 2006, 12:41
Lokalizacja
Biała Podlaska

przez marmarc 31 paź 2006, 10:52
Trzymaj się.

"Bo w nas jest raj i piekło,
i do obu szlaki"

J. Kaczmarski
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 31 paź 2006, 13:51
Witaj.Masz racje że lekarstwa nie są w stanie ci pomóc przezwyciężyć lęki.Gdyby tak było każdy kto ma problemy psychiczne zażywałby tabletkę i byłoby po sprawie!Trochę za piękne żeby było prawdziwe.Niestety twój lekarz rodzinny nie jest specjalistą w tej dziedzinie!Oczywiście leki również są istotne z tym że powinny iść w parze z psychoterapią.Dobrze by było gdybyś wybrał się na jakąś terapie grupową która z czasem pozwoliłaby ci się otworzyć,wyzbyć strachu przed ludzmi i wypowiadaniem się na forum.Porozmawiaj z jakimś psychologiem,psychiatrą o miejscach gdzie stosuje się tego typu terapie.Trzymam kciuki, powodzenia
Zawalcz o siebie-zobaczysz jak pięknie jest się cieszyć z małych rzeczy:)
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do