Nie lubie życia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nie lubie życia

przez ladywind 12 paź 2016, 21:32
Ogólnie to mam wrażenie, że gonisz króliczka i nie chcesz go złapać. Szukasz poczucia sensu istnienia na zewnątrz, czyli tam, gdzie go na pewno nie znajdziesz. W ten sposób sam pogłębiasz i pielęgnujesz negatywne emocje i uczucia.


Dokładnie.Poczucie sensu możemy znaleźć wyłącznie w sobie. A kiedy juz je znajdziemy, możemy nadawać sens rzeczom na zewnątrz.

Czy wiesz, że nie jesteś sam ze swoimi wadami? Każdy posiada cechy, których mógłby się wstydzić. Pod tym względem niczym się nie wyróżniasz od innych.
Aby panowała równowaga, muszą istnieć przeciwieństwa. Nie da się wyprzeć zła i o nim zapomnieć, skoro istnieje dobro. Z tym faktem dla własnego zdrowia psychicznego powinieneś się pogodzić.


Tylko niektórzy posiadający wady, których mogliby sie wstydzić, ewidentnie mają to gdzieś, ponieważ maja wysokie poczucie własnej wartości.
Tak, poza tym to postawa dziecka, które potrzebuje kierownictwa dorosłych, bo samo czuje się za słabe, by zmierzyć się z problemem.
atic, myślę, że musisz skonfrontować się ze swoim dzieciństwem, bo tam tkwi przyczyna. Do tego by się przydał dobry psychoterapeuta.


Też tak uważam.


Abstrahując od tematu czy ktoś z Was podpisałby się pod tym tekstem ? Ja napewno....

Kiedy się śmiałam, mówiono do mnie, że zachowuję się dziecinnie
Tak skryłam dziecko we mnie
Kiedy kochałam, mówiono, że jestem zbyt romantyczna
Więc nauczyłam się podchodzić realistycznie do świata
Tak nauczyłam się skrywać moje uczucia
Gdy opowiadałam, mówiono mi, żebym przestała wreszcie gadać
Tak nauczyłam się milczeć
Pytania, które chciałam zadać pozostały bez odpowiedzi
Kiedy płakałam, nazywano mnie beksą
Więc nauczyłam się nie pokazywać moich łez
Potrafię się cieszyć, potrafię się śmiać
W oka mgnieniu szybuję wysoko w euforii
Lecz tak samo szybko opadam w dół
Każdego dnia ta sama walka
Uczucia wbrew rzeczywistości
Ale gdzie jest granica między snem a rzeczywistością?
Żyję w swoim własnym świecie, w którym mogę się schować
W świecie, którego nie rozumieją inni
Zmęczona, samotna, odizolowana?
Lęk przed samotnością
Lęk przed bliskością
Lęk przed porzuceniem
Przyjaciele przychodzą i odchodzą, szybciej niż można sobie wyobrazić
W głębi cierpię, choć nie okazuję tego tłumiąc ból w sobie
Na zewnątrz szczęśliwa, mimo, że w głębi płaczę
Manipulowanie innymi
Udawanie
Nagłe ataki gniewu
Samotność jest nie do wytrzymania, ale bliskość napaja strachem
Ranię, by nie być zraniona
Kocham i nienawidzę
Samotność pomaga, jeśli sami się na nią zdecydujemy
ale doprowadza do szału jeśli jesteśmy na nią skazani
Świat staje się szary i pusty
Człowiek myśli, że oszaleje
Tysiące pytań krążą w głowie
Nienawiść do samego siebie?
Niepewność?
Człowiek obwinia się za wszystko?
Chcę się znowu poczuć
Ból fizyczny zagłusza ból psychiczny?
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Nie lubie życia

przez atic 13 paź 2016, 11:10
Michaella:
atic, a te wszystkie filozofie itp., które zgłębiasz nie dają wytłumaczenia, na którym można by się oprzeć?


to musi być filozofia, że wszystko ostatecznie jest okej i będzie okej, ale jednocześnie to twierdzenie musi mieć swoje uzasadnienie na tyle mocne aby mnie przekonało.


Wydaje mi się, że to wynika z depresji. To taka inna wersja depresyjnego "Życie jest okropne. Nic nie sensu, nie ma po co dalej żyć."


to prawda, ostatnio miałem depresje, pomału z niej wychodzę, ale ostatnie dni były ciężkie.

na_leśnik napisał(a):atic, tak się zastanawiam, skąd u Ciebie ta potrzeba "wyższego celu", od której uzależniasz swoje szczęście? Tak jak Michellea pisała, większość ludzi najczęściej nie zadaje sobie tego typu pytań (co nie znaczy, że te pytania gdzieś w nich nie powstają). A Ty jednak tak. Może warto pomyśleć nad tym, bo być może to właśnie ci tak życie obrzydza.


ten świat postrzegany w taki banalny, materialistycznie nazwijmy to sposób, wydaje mi się niewarty aby się jakoś specjalnie starać aby żyć na nim w ogóle, nie daje mi taki świat motywacji do działania, dlatego staram się dociekać o co tu chodzi, może jest jakiś głębszy sens, albo sposób widzenia świata przy którym pojawiłyby się chęci do życia.

Rabinizm,
Jeżeli szukasz jakiejś ciekawej filozofii, która ma ręce i nogi i która również mogłaby Tobie pomóc, to zainteresuj się teoriami archetypów i nieświadomości zbiorowej Junga. Też już kiedyś o nich wspominałam.


już znalazłem coś fajnego wczoraj ale dzięki :)

Rabinizm napisał(a):
Michellea napisał(a):na_leśnik napisał(a):
atic, tak się zastanawiam, skąd u Ciebie ta potrzeba "wyższego celu", od której uzależniasz swoje szczęście?

Wydaje mi się, że to wynika z depresji. To taka inna wersja depresyjnego "Życie jest okropne. Nic nie sensu, nie ma po co dalej żyć."

Tak, poza tym to postawa dziecka, które potrzebuje kierownictwa dorosłych, bo samo czuje się za słabe, by zmierzyć się z problemem.
atic, myślę, że musisz skonfrontować się ze swoim dzieciństwem, bo tam tkwi przyczyna. Do tego by się przydał dobry psychoterapeuta.



owszem wiele tam pewnie nieprawidłowości u mnie w tym okresie zaistniało, ale kto tu teraz dojdzie co i jak po tylu latach ;)
atic
Offline

Nie lubie życia

Avatar użytkownika
przez Michellea 13 paź 2016, 11:19
atic napisał(a):to musi być filozofia, że wszystko ostatecznie jest okej i będzie okej, ale jednocześnie to twierdzenie musi mieć swoje uzasadnienie na tyle mocne aby mnie przekonało.

To wysokie wymagania ;)

atic napisał(a):ten świat postrzegany w taki banalny, materialistycznie nazwijmy to sposób

Możesz rozwinąć na czym to wg Ciebie polega?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2206
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie lubie życia

przez atic 13 paź 2016, 12:41
Michellea, wysokie wymagania?
tak jak w tej piosence trudno "w coś nie wierzyć".
a dlaczego? bo wielu ludziom potrzeba otuchy wobec zastanego świata :)

Możesz rozwinąć na czym to wg Ciebie polega?


no na niczym, rodzisz się i żyjesz bo tak, bo tak wyszło, na końcu śmierć i nicość.
a w środku życie, jak nadać jakiś głębszy sens samemu - uznaniowo jakby tego chciała ladywind, czemuś co zmierza do końca, a po drodze jeszcze jest takie coś: idą czasy, że przyjaźnie się rozpadają, bliscy odchodzą, człowiek stopniowo i bezsilnie wszystko po kolei traci, wzrok, słuch, bliskich, siły fizyczne, siły mentalne, możliwości i rano wstaje z wiedzą, że musi zapierniczać aby wogóle utrzymać na powierzchni taki rozpadający się żywot.


mówie, jeśli ktoś ma bardzo komfortowe życie to jest w takim przypadku w dużo lepszym położeniu, ale też na pewno sobie myśli, że czas mu tyka, że pomimo udogodnień będzie coraz trudniej. też pewnie odczuwa jakiegoś rodzaju pustkę.

w różny sposób ludzie tę pustkę próbują zapełnić, romansami, karierą, imprezami, ale również filozofią, ideologią, duchowością... oraz wszelakimi połączeniami wymienionych sposobów.
atic
Offline

Nie lubie życia

Avatar użytkownika
przez Michellea 13 paź 2016, 13:20
atic, wysokie wymagania wobec filozofii, bo musi mówić, że wszystko będzie ok i jeszcze dać mocne uzasadnienie. Chyba trudno będzie taką znaleźć, więc wysokie wymagania.


atic napisał(a):no na niczym, rodzisz się i żyjesz bo tak, bo tak wyszło, na końcu śmierć i nicość.

A na czym polegałby ten niebanalny, niematerialistyczny sposób postrzegania?

Rozumiem, że niektórzy potrzebują otuchy wobec zastanego świata, nie ma w tym nic złego. Natomiast wydaje mi się, że to obejmuje również akceptację faktu, że życie jest jakie jest. Sensu chyba trzeba szukać w sobie, nie w zewnętrznych zapewnieniach, że będzie dobrze, bo X, Y i Z. Tzn. one też są dobre i pomocne, ale chyba nie zapewniają wewnętrznej równowagi na dłużej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2206
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Nie lubie życia

Avatar użytkownika
przez Rabinizm 13 paź 2016, 14:43
atic, wg mnie nigdy nie odnajdziesz tego, czego szukasz, skoro postępujesz tak chaotycznie. Nie po to proponuję Ci zainteresowanie się daną tematyką, byś o niej poczytał z ciekawości i wkrótce zapomniał.
Żadna filozofia, zwłaszcza z nurtu New Age, nie wskaże Ci sensu życia. Ona może być jedynie potwierdzeniem tego, co już sam wykoncypowałeś.
Odnośnie do dzieciństwa tudzież wewnętrznego dziecka, to przepracowanie całego swojego życia, czyli rozpoznanie błędnych schematów, przetrawienie ich, próba zmian i samoakceptacja miałyby zbawienny skutek na Twoją psychikę. Nie lekceważ tego i nie wykręcaj kota ogonem, twierdząc, że tego jest zbyt wiele. Niestety porządna praca nad sobą okupiona jest cierpieniem i poświęceniem, jednak jej efekt staje się niewspółmiernie lepszy od dotychczasowego.

Konkludując, odczuwasz wielką pustkę, którą próbujesz sztucznie zapełnić od zewnątrz, jednak nie posiadasz punktu odniesienia w sobie, w efekcie czego nie wiesz, czego oczekujesz od siebie i od życia. Brakuje Tobie spokoju ducha i równowagi.
Zastanów się nad terapią w nurcie psychodynamicznym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
374
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 15:40

Nie lubie życia

Avatar użytkownika
przez Rabinizm 13 paź 2016, 14:48
ladywind napisał(a):Abstrahując od tematu czy ktoś z Was podpisałby się pod tym tekstem ? Ja napewno....

Kiedyś tak. Obecnie nie pozwalam sobie na to, ponieważ to ja jestem panią swojego ,,domu". ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
374
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 15:40

Nie lubie życia

przez AndreDA 13 paź 2016, 15:16
Ja też mam skłonność do wiecznych analiz, rozmyślania i filozofowania, ale nawet ja nie do tego stopnia co atic :P Jest różnica między sensem życia ogólnie i sensem życia naszego osobistego. Osobiście uważam, że sens życia ogólnie jest, tylko go nie znamy, czy też utraciliśmy/odebrano nam wiedzę o nim. Ale trzeba skupić się trochę na sobie. Sensem życia osobistego mogą być krótkie, ulotne momenty szczęścia z dobrymi ludźmi. Jeśli dobrych ludzi nie ma, to wtedy zostają zainteresowania, hobby, ambicje. Jeśli nie jesteś w stanie zrobić nic bez sensu wyższego to spakuj plecak i wyrusz w świat, nie wiem, pojedź autostopem do Tybetu, może cię przyjmą do klasztoru i będą uczyć, będziesz medytował, dostaniesz coś do jedzenia.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 gru 2012, 20:32
Lokalizacja
Koszalin

Nie lubie życia

przez ego 13 paź 2016, 15:18
Ej no proszę Was :( chłopak się zastanawia nad podstawami swojej egzystencji, a Wy mu na to, coś w ten deseń: " nie myśl nad tym wszystkim za dużo , najlepiej wcale, stań z innymi krówkami na pastwisku, jedz trawkę i uśmiechaj się do słoneczka, że jesteś najedzony"

atic, życie generalnie sprowadza do hedonizmu, żeby ten cały układ nagrody, czy jak to się tam zwie, pobudzić, zaspokoić, byś dostał zwrotny sygnał od mózgu, że "jest dobrze", potrzeba została zaspokojona i tak od narodzin do śmierci, po której Twoje zwłoki będą szamać robaczki, by sobie zrobić dobrze. Gdyby istniało filozoficzne uzasadnienie życia, już dawno ktoś by je odkrył i zmiótł z rynku wszystkie inne systemy filozoficzne, których guru, próbują mamić innych, żerując na odwiecznym egzystencjalnym poszukiwaniach ludzkości. Jak dla mnie, ta mnogość systemów to tylko potwierdzenie, że jednego nadrzędnego sensu nie ma, czyli nie ma go wcale.
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nie lubie życia

przez AndreDA 13 paź 2016, 15:27
Tyle, że tu właśnie chodzi o to, że zastanawianie się nad sensem do niczego nie doprowadzi. Byłem w tym samym miejscu, też o nim ciągle myślałem. Chodzi o to, żeby nie zamartwiać się przesadnie rzeczami, na które nie ma się wpływu i zamiast tego skupić uwagę, intelekt, siły na tym na co mamy wpływ. Stoicyzm.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 gru 2012, 20:32
Lokalizacja
Koszalin

Nie lubie życia

przez ego 13 paź 2016, 15:32
A do czego ostatecznie prowadzi zajmowanie się rzeczami na które ma się wpływ? czy nie do tego samego, co zajmowanie się tymi, na które się wpływu nie ma? Cynizm.
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nie lubie życia

przez AndreDA 13 paź 2016, 15:43
Zajmowanie się rzeczami, na które ma się wpływ prowadzi do poprawy aspektów własnego życia. Praca nad sobą wewnętrznie i praca nad własnym życiem pod względem praktycznym. Oczywiście łatwo powiedzieć, ale w teorii to słuszne. Brak ciągłego rozmyślania o wielkich sprawach nie musi od razu oznaczać bycia mrówką robotnicą.

Takie zamartwianie się rzeczami odległymi nie ma sensu. To tak jak ci idioci, którzy płaczą nad głodnymi dziećmi w Afryce albo uchodźcami mimo że w ich własnym mieście, pod ich nosem też są ludzie głodni, biedni, samotni, którym mogliby pomóc.
Tak samo zamiast próbować ciągle poznać sens istnienia, świata można skupić się przede wszystkim na poznaniu najpierw samego siebie. Choć połowę z tego czasu gdy myślimy o tym "dlaczego tu jesteśmy" przeznaczyć na pytania typu "kim jestem" albo "dlaczego to zrobiłem". Potem spojrzeć na innych i zadać te same pytania, empatia.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 gru 2012, 20:32
Lokalizacja
Koszalin

Nie lubie życia

przez ego 13 paź 2016, 15:53
AndreDA napisał(a):Zajmowanie się rzeczami, na które ma się wpływ prowadzi do poprawy aspektów własnego życia.
a czasem do pogorszenia, hedonistyczny program wgrany w mózg już oceni, który wariant zaszedł.
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nie lubie życia

Avatar użytkownika
przez Michellea 13 paź 2016, 16:07
ego napisał(a):Ej no proszę Was :( chłopak się zastanawia nad podstawami swojej egzystencji, a Wy mu na to, coś w ten deseń: " nie myśl nad tym wszystkim za dużo , najlepiej wcale, stań z innymi krówkami na pastwisku, jedz trawkę i uśmiechaj się do słoneczka, że jesteś najedzony"

Serio... Nikt mu nie każe się uśmiechać jak jest źle ani w ogóle o tym nie myśleć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2206
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do