"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez smutna48 02 gru 2007, 23:20
yeti w moim przypadku wszystko jest możliwe ... i drogi do nikąd tzw slepe uliczki mi i w drewniamym kościele cegła na lep spadnie czuje się źle wiecie że sama ze sobą nie moge wyrobić bo Nie mam nic.....
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 03 gru 2007, 00:00
Ku...coza prze....... sytuacja!!!!!!jedna osobana gg napisała że się zabije dziś i nic nie jestem w stanie zrobić teraz boje się tego czy to zrobi :cry:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez smutna48 03 gru 2007, 00:27
Nie wiem kto to Ale nie rozumiem czemu zadręcza Ciebie
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 03 gru 2007, 00:47
to osoba z którą często pisałem na gg...Teraz jak coś sobie zrobi to będe czuł się wiinny....ta osoba była dla mnie prawie jak rodzina.....
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez smutna48 03 gru 2007, 01:03
nie była tylko jest wiem że czujesz bezradność eghhh cięzkie są takie sytuacje mam nadzieje ze nic się nie stanie
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez reborn 03 gru 2007, 05:31
Witam,
Na początku chcialem zaznaczyc, że jestem kolejnym nowym użytkownikiem tego forum.

Przeczytałem, troche postów na tym forum, na prawde nie wiedziałem, że ludzie mają takie problemy. Moje problemy są dość nietypowe. Mianowicie mógłbym o nich pisać w dziale Szkoła/studia, bo właśnie tam sie zaczeły. Ogólnie nie mam problemów typu, że mam jakies napady, drgawki, czy omdlenia, ale gdy jestem w szkole mam jakąś dziwną obsesje. Po prostu nie moge wysiedzieć na zajęciach do końca. W przyszłym roku będe kończył 21 lat. Jestem na 1 roku studiów, bo rok temu właśnie zawaliłem nauke na polibudzie. Pierwszy dni czyli października chodziłem, ale nagle w listopadzie zaczełem opuszczać zajęcia. Rodziców oszukiwałem jak tylko mogłem, nabierali się. Aż do momentu gdy odebrali list z uczelni z informacją że zostałem skreślony. Jakoś przeprosiłem ich, dali mi jeszcze jedną szanse, pod warunkiem że w tym roku znowu podejme gdzieś nauke. Pierwszy rok byłem na polibudzie tjw. na kier. elektronika. Zdecydowałem się tam pójść .. (?) właśnie.. nie wiem sam na prawde dlaczego tam sie zdecydowałem. Ogólnie od młodości tata wybierał mi droge. On skończył podobny kierunek, zawsze mówił mi że jestem dobry z matematyki i mnie nawet wysłał do liceum o profilu elektrycznym. Okazało się że ja nie znosze matematyki, po prostu nie mam sił sie jej uczyć, jakaś wewnetrzną niechęć mam do niej, a mimo to poszedłem właśnie na polibude. To jeszcze nic. Powiedziałem to rodzicom, ale tata w zeszłe wakacje mnie jakoś namówił na informatyke zaocznie. I tutaj kolejny problem. Jestem na tych wykładach i sie zastanawiam czy tak na prawde chce tego. Owszem dużo spędzam czasu przed komputerem. Ale nie mam takiego impulsu pozytywnego. Mówił mi że tyle matematyki na uniwersytecie nie jest co na politechnice, ale to mnie nawet nie pociesza. Najgorsze jest to że On nie może mnie wysłuchać. Mówiłem mu że nie lubie matematyki, a On mimo to, mnie wciągnał w ta informatyke. Myśle że to też mój błąd że nie jestem asertywny. Miałem sytuacje z dzieciństwa że właśnie byłem w liceum. W pierwszej klasie.. to wtedy te obawy/obsesja nie wiem jak to nazwać że zaczelem opuszczać. Pierwszy semestr w ogóle mnie w szkole nie było. Rodzice o tym sie dopiero dowiedzieli po nowym roku. Może wtedy pewien bunt przechodziłem bo chciałem sie przepisac do zwykłej szkoły, ogolnej szkoły, z dziewczynami bo u mnie sami chłopacy chodzili, a tata nie chcial, powtarzajac że jak wybrales ta szkole to musisz do niej chodzic. Nie mozesz zmieniac zdania. A przeciez tysiace uczniow zmienia szkole. Właśnie wtedy pierwszy taki symptom byl. Ucieczka ze szkoly.

Jakoś bliżej chcialbym to opisać. Jak już opisywałem wcześniej nie mam żadnych typowych napadów czy coś. Tylko mam dziwne myśli, cały czas mi sie wyduża czas w szkole. Z rana przed szkola myśle zawsze pozytywnie bede do konca siedział. Ale zawsze w połowie przychodzi kryzys i caly czas odliczam sobie do konca lekcji czas, i z tym samym skracam sobie wyklady do minimum. Czasem na myśl że mam jechać w weekend do szkoły troche mnie w brzuchu tak dziwnie gorąco sie robi, ale to trwa moment, chwila, bo staram sie wtedy nie myśleć o tym. To jedyny chyba taki motyw. NIe moge tego powstrzymać. Z ekipa też sie za bardzo nie moge zbliżyć ale myśle że to nie ten problem. Bo na codzienn jestem towarzyski. Mam duzo kolegow, kolezanek, przyjaciół i przyjaciółek. Więc chyba nie jest ze mna tak bardzo źle. Nie czuje się żebym się od nich w jakiś sposób oddalał. NIe wiem w czym problem, tata nie dawno się dowiedział że znowu opuszczam zajęcia. Wkurzył się, mama powiedziała że moge mieć depresje bo nie śpie w nocy. To prawda, mam w pewien sposób problem ze snem, ale myśle że sobie przestawiłem troche czas. Siedze do późna przy komputerze, ale za to później normalnie 7 godzin śpie i wstaje. Ale dało mi to do myślenia, czy mam depresje?. Nastepna przyczyna mojego stanu to może być to że średnio od roku paliłem marihuane. Ale od miesiaca przestałem. Powiedziałem sobie stop. I teraz praktycznie nie siegam, jestem bardzo zadowolony, całkowicie sie inaczej czuje niż wcześniej. Moje myśli są trzeźwe. I mam nadzieję że już wkrótce w ogóle nie będe po to sięgał. Wracając do rodziców, to tata mi powiedział że mnie zaprowadzi do pani psychiatry. Owszem obawiam się tej rozmowy, ale nie wiem może tutaj jakieś pomysły mi podsuniecie. Zagłebiłem się w sobie, szukam jakis przyczyn tego mojego dziwnego zachowania w szkole.

Może te opuszczanie zajęć to jest przyczyną tego że nie jest to mój wymarzony kierunek ?. Ale jaki mógłby być mój wymarzony kierunek kiedy tata za Ciebie decydował całe życie. Brakuje mi właśnie tego impulsu. Może poczułbym się inaczej jakbym coś studiował co tak na prawde lubie, a lubie uprawiać sporty: piłke nożna, koszykówke, siatkówke. Może to by był mój wymarzony kierunek(?), lubiłem też w przeszłości malować. Ale architektura to też matematyka.. Cieżko mi teraz by było zmienić kierunek bo kolejny rok w plecy, a boje się że do tego dąże. Ale chciałbym robić w życiu co mi sie podoba, trudno że mało płacą nauczycielom, ale cóż zrobić .Zawsze chciałem być sportowcem, w żadnej dziedzinie mi się to nie udało, chociaż może w tym mi się uda?.

Troche się rozpisałem. Dziękuje wytrwałym osobom co doczytały do tego momentu. Licze na Waszą pomoc. Bo przyjaciół mam, a mimo to nie mam odwagi im tego powiedziec, a mimo to.. Pozdrawiam.
I hope
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 gru 2007, 03:58
Lokalizacja
Wroclaw

Avatar użytkownika
przez Mooni 03 gru 2007, 11:23
buuuuuuuuu!!!
mam dziś jakiś taki "miekki" dzień. Smutno mi :(
Zaplątałam się totalnie w swoim zyciu. Krecę się w kółko i nie wiem, co robić dalej
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

Avatar użytkownika
przez luthien 03 gru 2007, 11:46
Mooni napisał(a):mam dziś jakiś taki "miekki" dzień. Smutno mi :(


Ja miałam wczoraj, ni z tego ni z owego zrobiło mi się smutno, ale szybko minęło dzięki Bogu.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

przez smutna48 03 gru 2007, 13:12
Mooni napisał(a):buuuuuuuuu!!!
mam dziś jakiś taki "miekki" dzień. Smutno mi
Zaplątałam się totalnie w swoim zyciu. Krecę się w kółko i nie wiem, co robić dalej
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!

a ja nawet nie umiem nazwać tego za specjalnie moze bezuczuciowość moze tak ??? sama nie wiem bo chwilami trafia mnie szlak ....... i tez nie wiem czemu tak wszystko mnie dołuje wku... męczy dusi zabija ...... w nocy nie mogłam zasnąć serce drętwieje cała juz nie tylko lewa strona poprostu mam mdlości na to co czuje i na to jak się czuje
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez Kaja007 03 gru 2007, 13:26
Kolejny smutny i beznadziejny dzień :( Jak się pozbierać i radzić sobie z kłopotami i przeciwnościami losu??? A dodatkowo pogoda jest tragiczna ;/ Chyba prześpię ten dzień.... :!: :-|
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

przez smutna48 03 gru 2007, 20:00
Chyba wpadłam nie tylko w dołek ale w row jakiś w przepaść w kanion Colorado. Czemu mam wrażenie ze to nigdy sie nie skończy??? ze zawsze bede się tak czuła??? chciala bym umrzeć :cry: bo boje się ze bedę się tylko męczyć... juz nic mnie nie cieszy nie wiem co mnie napadło ale czuje bol w srodku palący bol i bezsilność wobec wszystkiego. Coś jak bym nie panowała nad wlsnym zyciem, czasami mam wrażenie że cos się dzieje jak jazda samochodem z zaciągnietym hamulcem ręcznym potem gwałtownie przystaje .... obrzydło mi juz nawet uzalanie się nad sobą wszsystkiego mam dosyć. Raz nie czuje nic jak wyprana z uczuć a potem złość bezradność rozpacz eghhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh

Mooni ja tez mam dość tej karuzeli
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez ashley 03 gru 2007, 20:52
hej, pewnie nikt mnie tu juz nie pamieta ;) pisze bo wiem ze tu sa osoby ktore zrozumieja mnie najlepeij a ja sie chce zwyczajnie wygadac. Mam juz nowe życie, na ktore ciezko pracowalam. Wszystko się pozmienialo na lepsze. Mialam dużo sily caly czas szlam do przodu. Ale mimo to nie jest wporzadku. Tzn moze ktos gdyby zobaczyl moje zycie stwierdzilby ze nie mam na co narzekac. Ale ja czuję, że jeszcze pare rzczy jest nie tak. Czuję taką wewnętrzną sprzeczność w paru rzeczach. Normlanie to jest w pewnym sensie dobry znak bo można dzieki temu zmienic co nam nie pasuje na lepsze. I ja tak zmienialam odkad pamietam... tylko dzisiaj mam ochotę plakać nad tym. Mam fajne życie, a znów przez to, że muszę wlaczyć z pewnymi sprawami i je rozwiązywać nie mogę go dobrze przezywać, tylko marnuję je. I jak pomyślę o tym, cczuję taki żal... Bo chcialabym się nim cieszyć a nie mogę tak jak bym chciala. Ile jeszcze czasu uplynie, zanim będzie tak jak powinno być? Ile jeszcze czasu stracę... :( Dzisiaj znow zadaję sobie pytanie, dlaczego tak wyszlo. Czy nie moglo być poprostu normlanie... Dlaczego los wykroil mi z życiorysu tyle pięknych chwil(tysiące) i zamienil je na tulaczkę i męczarnię. Jak spojrzę wstecz to odkąd pamiętam ja zamiast w pelni brać życie ciągle obcowalam z moimi przyjaciólmi- problemami które są jak kajdany, cholernie ciężkie i wykańczające. Przeraża mnie to jak życie przeplywalo i przeplywa mi przez palce, chociaż teraz już rzadziej. Brzmi poważnie i już bym prawie miala wyrzuty smuienia, ale niestety taka jest prawda. Kiedyś zabrakie mi sily, żeby dalej wlaczyć z tym. Ile ja rzeczy przez to psuje... Jak myślę o tym jak piękne rzeczy rujnuję zamieram...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez yeti 04 gru 2007, 00:35
hej reborn, witaj na forum:)

z tego co piszesz to masz rzeczywiście problem, bo napewno nie jest fajnie studiować coś czego się nie lubi ani nie chce robić, a fakt faktem, że siedzenie przed kompem a informatyka to mogą być dwie różne rzeczy, które łączy komputer;) Ale to wcale nie musi być depresja, dlatego powinnieneś udać się do lekarza, najlepiej psychiatry, opowiedziec o swoim stanie i on postawi diagnoze i powie co dalej. Pozatym jesteś związany z rodzicami, a masz już 20 lat - nie oszukujmy się jesteś dorosłym facetem, powinnienes sam decydować o swoim życiu, bo to Ty masz je przeżyć i Ty masz być w nim szczęśliwy. Ja akurat lubie matme, w przeciwienstwie do przedmiotow humanistycznych i poprostu nie wyobrazam sobie studiować czegoś gdzie wiodącym przedmiotem jest historia :lol: bo w koncu po co się męczyć? nie wiem co moge Ci jeszcze napisać, najpierw lekarz jeśli podejrzewasz coś zwiążanego z depresją, lepiej wcześniej dmuchać na zimne, niż potem gdy już będzie gorzej, najwyżej lekarz powie Ci, że jesteś zdrowy i Twoje wątpliwości się wyjaśnią:) Powodzenia i pozdrawiam ;-)
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 21:57

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 04 gru 2007, 01:07
a ja zaczynam się bać czy ta osoba która napisała o tym że się zabije.....boje się że coś sobie jednak zrobiła chociaż przekonywałem jądo tego aby nic sobie nie robiła....boje się że coś się stało i zaczynam mieć poczucie winy....na gg jej nie ma esów nie odbiera.....jeżeli ona to zrobiła to...to poczucie winy mnie zniszczy bo będe czuł się mimo wszystko winnny chociaż pisałem jej żeby tego nie robila,godzinami jej to pisalem..przekonywałem ją żeby tego nie robiła....robilem wszystko co mogłem a ona dalej swoje.<w ogóle nie wiem po co ona mi to pisała,przecież wiedziała że będe się o nią martwił i czuł się winny>....powiedzcie tak szczerze czy Waszym zdaniem jeżeli ona coś sobie zrobi to ja będe temu winny??<już jej 4 esów wysłałem a ona nic>
Ostatnio edytowano 04 gru 2007, 01:53 przez depresyjny86, łącznie edytowano 1 raz
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do