Depresja objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nie wiem czy to depresja czy nerwica?

przez pietryk 12 gru 2006, 13:38
witajcie. mam wielki problem. Nie wiem cczy mam depresje czy nerwice, albo to i to?? czuje lęk przed zasnieciem, dzien mija szybko a mi sie nic nie chce, nie mam motywacji do nauki ani w ogole do niczego. W ostatnich latach przezylem wiele wydarzen, ktore mnie po prostu załamaly. choroba matki, smierc dziadka w koncu niedawno sam mialem problemy ze zdrowiem. Mam nieproporcjonalne serce w stosunku do wzrostu i czasem mam kołatania ale ogolnie jestem zdrowy. TYlko ze ok zdrowie fizyczne jest nawet dobre ale psychiczne juz nie. Nie rozmawiam prawie z nikim. Ciagle bije sie z myslami dlaczego mnie spotykaja takie nieszczescia, odczuwam lęk przed wyjsciem z domu, siedze sam w pokoju z ksiazkami i komputerem. Nie spotykam sie ze znajomymi. Najgorsze jest to ze zaczynam sobie wmiawiac rozne choroby czyli hipochondryk jestem (?). Nie wiem co mam robic. Pojsc do psychologa boje sie bo nie chce dopuscic do siebie mysli ze moge miec jakies zaburzenia psychiczne. jesli macie jakies sugestie to napiszcie. :?:

(dop*DA)Pietryk prosiłbym o zapoznanie sie z regulaminem tego subforum i w przyszłości nadawanie precyzyjnych nazw tematom...Pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
12 gru 2006, 13:23

przez basia makowska1978 12 gru 2006, 13:51
Ja mniej więcej od kilku miesięcy też zauważyl siebie umiarkowaną depresję ciągle jestem przygnębiona i smutna,i wszystko urasta do mega problemu a dodam że dobił mnie dodatkowo fakt że mam dziecko chore na raka mózgu i żle to znoszę ale na razie jestem bez leków. Dzisiaj wybieram się na rozmowę do mojego psychiatry,żeby dał mi coś na poprawienie nastroju bo mój mąz mi dokucza z tego powodu naśladując moje smutne miny co mnie dołuje jeszcze bardziej.Nie moja wina że jestem bardziej wrażliwa od niego i pewne sprawy widzę inaczej niż on.A do tego wszystkiego mówi że ostatnio jestem za bardzo nerwowa i te leki uspokajające co biorę na nerwiće chyba już nie skutkują. Ale to przez to że wszystko tłumię w sobie i o niczyczym mu nie mówię bo on już nie chce nic wiedzieć jak się czuję.I mówię mu że wszystko jest ok. On nic nie wie o depresji.
Basia Makowska Na nerwice choruję od 2003 roku
Posty
15
Dołączył(a)
15 lis 2006, 22:10
Lokalizacja
Jastrzębie Zdrój

Odpowiedź

przez Bełata 12 gru 2006, 13:58
Przeczytałam z uwagą Twój list. Wiem, że przeżyłeś dużo. Rozumiem Ciebie doskonale. Moje życie też nie należy do łatwych. Ten rok dał mi się wyjątkowo we znaki. Na moich rękach w lipcu zmarła babcia, tydzień temu przygotowywałam się do pogrzebu ojca. Jest mi trudno, chętnie pogadałabym z osobami, które podobnie jak ja mają duży bagaż doswiadczeń. Bełata
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Martusia 12 gru 2006, 14:22
Witajcie.
Chciałabym jedynie odnieść się do wizyty u psychologa.
To, ze potrzebujemy takiej pomocy, ie oznacza od razu, że jesteśmy wariatami, poprostu jest nam trudno i szukamy fachowej pomocy, by jak najszybciej poczuć się lepiej. By ktoś nauczył nas radzić sobie z ciężką sytuacją w jakiej się znaleźlismy.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez pietryk 12 gru 2006, 15:04
ogolnie to ta cala sytuacja mnie przeraza bo myslalem ze nic nie jest w stanie mnie złamac a jednak... przeiceż tak niedawno byłem 'duszą towarzystwa' non stop przebywalem z roznymi ludzmi. A teraz to tylko spacer z psem i kaptur na głowe. Nie mam motywacji zeby sie uczyc a niedlugo matura. Lekarz zasugerowal mi dzisiaj ze jesli nie poradze sobie sam ze soba to zebym sie zglosil do psychologa albo psychiatry. Ogolnie sam nie wiem... czekam na święta... wtedy sprobuje to wszystko poskladac.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
12 gru 2006, 13:23

Avatar użytkownika
przez 331ania 12 gru 2006, 15:15
hej.Posluchaj-nie czekaj do swiat-idz do psychologa-to normalny lekarz!noie boj sie ze to cos zlego,kazdy z nas tu obecnych na tym forum byl u takiego lekarza-to zwykly lekarz ktory wiec co sie z toba dzieje tak jak dentysta oglada twoje zeby tak psycholog dusze,a psychiatra umysl,naprawde nie masz sie czego bac!!!! oni ci tylko pomoga a z twego opisu wynika ze naprawde tej pomocy potrzebujesz,posluchaj mnie i idz do lekarza,sam zobaczysz ze sie lepiej poczujesz,to lekarz bedzie wiedzial czy potrzebujesz lekow czy tez terapii-jestes jak najbardziej normalny!!!pamietaj o tym tylko ze miales za duzo przezyc i twoja glowa poprostu teraz nie wytrzymuje tego wszystkiego i czas by sie tym zajac a im wczesniej tym lepiej,bo jesli zaczynasz sie izolowac to nie jest dobrze,musisz z kims pogadac!!!i wtedy uwierzysz ze masz nadal sile tak jak kiedys tylko ktos musi ci pomoc.Takie przezycia jakie miales zlamia nawet najtwardszych ludzi a po tobie widac ze jestes normalnym czllowiekiem bo masz uczucia-przezywasz to wiec nie boj sie i pomysl o lekarzu.3maj sie i pamietaj!!!jestes zdrowy tylko twoja dusza cierpi...pozdrawiam cie goraca!!!
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez hyte 12 gru 2006, 15:26
BASIU Nie wiem co ci napisac, chyba tylko to co czuje po przeczytaniu Twego postu.Jestes cholernie dzielna idac przez to wszystko prawie sama , ile w tobie musi byc woli walki jestem pelen podziwu dla Ciebie!wiesz niechce tlumaczyc twojego meza ,ale faceci tak nie potrafia , my szybko sie wypalamy, nie potrafimy walczyc psychicznie i borykac sie z problemami jak kobiety!!wiekszosc facetow zamyka sie przed czynnikami ktore moga powodowac stany depresyjne, i wylaczaja sie !Wieze ze on rowniez cierpi, ale widzisz on tego ci nieokarze , on to bedzie tlumil w sobie i bedzie rozdrazniony bo juz wiecej nie moze przyjac!Kobiety sa inne macie ta zalete ,ze potraficie rozmawiac o uczuciach, wykrztusic z siebie co was boli,dlatego dluzej zyjecie ! nie dusicie tego w sobie! ja bym mu o tym powiedzial choc moze ci nie doradzi ale przyjmie to dop wiadomosci i wiec ze bedzie z toba ale prawdo podobnie nie da ci tego odczuc!Tak przynajmniej ja to widze!pozdrawiam[b]
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

Avatar użytkownika
przez Róża 12 gru 2006, 15:49
Basiu-jestem z tobą myślami.Trzymaj się mocno i nie poddawaj.Bardzo ci współczuję.To co napisał Hyte,to święta prawda-faceci tacy już są.Spróbuj sie do tego przyzwyczaić,bo chyba innego wyjścia nie ma,ale wierz,ze on jest z tobą,tylko musi to wszystko "przetrawić".Przy takiej traumie-nic dziwnego,że leki nie spełniaja oczekiwań.Na pewno potrzebny bedzie ci lekarz i psycholog.Mam nadzieję,że twoje biedne dzieciunio wyzdrowieje.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez wariott 12 gru 2006, 18:44
witajcie. mam wielki problem. Nie wiem cczy mam depresje czy nerwice, albo to i to?? czuje lęk przed zasnieciem, dzien mija szybko a mi sie nic nie chce, nie mam motywacji do nauki ani w ogole do niczego. W ostatnich latach przezylem wiele wydarzen, ktore mnie po prostu załamaly. choroba matki, smierc dziadka w koncu niedawno sam mialem problemy ze zdrowiem. Mam nieproporcjonalne serce w stosunku do wzrostu i czasem mam kołatania ale ogolnie jestem zdrowy. TYlko ze ok zdrowie fizyczne jest nawet dobre ale psychiczne juz nie. Nie rozmawiam prawie z nikim. Ciagle bije sie z myslami dlaczego mnie spotykaja takie nieszczescia, odczuwam lęk przed wyjsciem z domu, siedze sam w pokoju z ksiazkami i komputerem. Nie spotykam sie ze znajomymi. Najgorsze jest to ze zaczynam sobie wmiawiac rozne choroby czyli hipochondryk jestem (?). Nie wiem co mam robic. Pojsc do psychologa boje sie bo nie chce dopuscic do siebie mysli ze moge miec jakies zaburzenia psychiczne. jesli macie jakies sugestie to napiszcie. Question


No to płyniemy na tej samej łodzi. Mam równie beznadziejne doświadczenia i właśnie skończyły się moje zapasy optymizmu. Najgorsze, że te wszystkie wydarzenia były jakby spełnieniami moich wieloletnich "lęków". Nie ma chyba nic gorszego niż czekanie na ich spełnienie i... doczekanie się. To chyba w jakiś sposób wzmaga egozim. Przez takie spełnienia mam uczucie, że cały świat zbudowany jest "pode mnie", a ja jestem jedyną świadomą nań istotą [no dobra- kiedyś tak miałem :mrgreen:]. Wmawianie sobie chorób [a wiem doskonale co tam sobie wyobrażasz] jest chyba nastepstwem tego pseudo-egoizmu.

Mniejsza, doszedłem do takiego stanu, że nie odczuję satysfakcji z absolutnie niczego. Oparcia nie mam co szukać nawet we własnej rodzinie, mają mnie za zasranego lenia i nawet nie chcą zrozumieć.

Ogolnie sam nie wiem... czekam na święta... wtedy sprobuje to wszystko poskladac.

Przykro mi, ale nie masz szans. Jeśli nawet odpuści to i tak wróci.

Ja za kilka dni mam pierwszą wizytę, mam nadzieję, że do tego czasu jakoś dożyję. Tobie radzę dokładnie to samo. Nie znajdziesz innej drogi, sam do tego nie dojdziesz. Pomyśl, że niepotrzebnie marnujesz tylko cenny czas.

Jak masz pytania to wal.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
23 paź 2006, 23:22

przez Aruns 15 gru 2006, 07:39
Rumianku, chyba wszystko zależy od osoby i jej stanu, dlatego nie ryzykowałbym porównań w stylu "która choroba jest gorsza". Ja choruję na depresję już ponad 15 lat. Każdy następny epizod jest coraz silniejszy, a ostatnio choroba znacznie przyspieszyła. Dlatego nie jestem optymistą, czy depresję tak łatwo wyleczyć. Poza tym jest uciążliwa. Wprawdzie w ciągu tych lat tylko 2 razy miałem myśli samobójcze, ale od pewnego czasu mam totalnie rozkojarzone biorytmy. Np. obecnie mój organizm nie wie, kiedy jest dzień, a kiedy noc i dlatego mój cykl dobowy wynosi teraz około 30 godzin. To nie jest fajne. Poza tym jestem alergikiem, łatwo uczulam się na plastikowe lekarstwa. A kiedy patrzę na swoich niektórych przyjaciół z tą chorobą i widzę, jak po którymś epizodzie z rzędu zaczynają przypominać roślinki, zastanawiam się, czy też tak skończę? A mam duże szanse (coraz częstsze i głębsze nawroty, początek choroby w młodym wieku, wyczerpujący tryb życia). Nie zauważyłem, żeby nerwica aż tak dezorganizowała ludzi. Ale też mogę się mylić, bo po prostu nie oglądałem ciężkich nerwic w odróżnieniu od umiarkowanych i głębokich depresji, na które się dość w swoim otoczeniu napatrzyłem.
Depresja nauczyła mnie wszakże również pozytywnych rzeczy. Przestałem się na przykład przepracowywać, bardzo dbam o naturalną dietę, stosuję różnorodną fitoterapię. Może ostatecznie trafię na sposób, który zmniejszy dolegliwości, lub je wyeliminuje.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
07 wrz 2006, 01:25
Lokalizacja
znad morza

przez pronto 16 gru 2006, 20:33
Witam,z tego co tu czytam,widzę, ze mam totalną depresje.Cztery miesiące temu zmarł mój brat i od tego czasu nie mogę się pozbierać.Zastanawiam się czy psychiatra jest w stanie mi pomóc,czy może są jakieś sposoby na wyjście z tego bez leków.Na nerwicę cierpię od wielu lat,ale to co przezywam teraz przechodzi ludzkie pojęcie.Napiszcie co sadzicie,może poczekac i przejdzie czy szukać pomocy.Jestem u kresu wytrzymałości. :cry:
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
12 sie 2006, 19:09
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez Róża 17 gru 2006, 12:55
Pronto-na pewno szukac pomocy i to jak najszybciej.Po tak traumatycznym przeżyciu nie dasz sobie rady bez pomocy.Trzymaj się cieplutko.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Rumianek 18 gru 2006, 20:28
Witam ponownie czujący to samo co ja. Znowu dopadła mnie ta cholera, było już lepiej, ale... teraz to już i leki nie pomagają. Muszę się wyżalić, może to przyniesie mi ulgę...dwa tygodnie temu w niewyjaśnionych okolicznościach zginął mój kuzyn, po trzech dniach kiedy nie było go w domu, znaleziono jego ciało w rowie. Nie mogę się z tym pogodzić. Nie mogę znieść myśli, że osoba z którą łączą mnie wspólne lata dzieciństwa, młodości i problemy początków dorosłości nagle zniknęła, tak po prostu, z dnia na dzień. Zupełnie bez sensu. W niedzielę gdy już prawdopodobnie nie żył wysłałam mu jeszcze smsa, tydzień temu wrócił tylko raport o niedostarczonej wiadomości. Oglądam nasze wspólne zdjęcia, gdy leżymy obok siebie jako niemowlęta, potem zdjęcia z komunii, z ognisk, z urodzin...nie mam już ochoty na nic, nawet na ślub o którym tyle marzyłam. Na pogrzebie nie byłam w stanie wejść do kaplicy, niewiele zresztą pamiętam bo ciągle płakałam. Dalej zresztą płaczę a kuzyn śni mi się po nocach. Obsesyjnie zaczynam się o niego modlić, nawet w myślach jadąc pociągiem nie umiem przestać. Gdyby nie modlitwa pewnie by mnie już tutaj nie było. nie chcę byście się nade mną użalali bo to jeszcze bardziej mnie pogrąża w rozpaczy. PO prostu czytając ten post też pomódlcie się, będę Wam za to wdzięczna. Może to zupełnie bez sensu co piszę, ale...wydaje mi się że jeśli ma ktoś na tyle odwagi by choć nieznanym wprost ludziom mówić o swoich problemach i przeżyciach, to ma serce i zrozumie ból innego serca. pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
26 lip 2006, 21:42

przez pronto 20 gru 2006, 02:50
Rozumiem Cię.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
12 sie 2006, 19:09
Lokalizacja
Bydgoszcz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do