Moje życie stoczyło się na samo dno...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez black swan 14 sty 2013, 22:41
Właśnie zastanawiam się jak mam jutro wytrzymać te 8 godzin w pracy kiedy najchętniej uciekłabym gdzie pieprz rośnie..

Jeszcze w zeszłym roku o tej porze miałam tak samo. No i uciekłam stamtąd daleko, na wiochę, do rodzinki. Nie żałuję, przynajmniej nie męczę się w pracy, której nie lubiłam przez nudę i stres na zmianę. Ale dobre miesiące szybko minęły i przemieniły się w marazm. Staram się coś z tym robić, bo ile można... Nie mogę się tu zasiedzieć, bo zdziczeję zupełnie. :? Najwięcej czasu spędzam z psem, a moim ulubionym zajęciem ostatnio jest tropienie z nim saren po lesie. :? Ten nowoczesny świat i ta cała cywilizacja mnie przytłacza ale w końcu i tak będę musiała do tego wszystkiego wyjść, bo długo nie przeżyję jak teraz. Tropikalny kraj to nie jest ani bezludna wyspa obfitująca w owoce i słodką wodę... Kasa się kiedyś skończy, przyzwalanie rodziców na moje niechcenie niczego i siedzenie w domu też się skończy i co wtedy...
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez ralph 14 sty 2013, 22:56
wydaje mi się że trochę przesadzasz z tymi rodzicami
dają ci do zrozumienia w jakiś sposób że Ci nie będą przyzwalać? czy jest to tylko Twoje ODCZUCIE?

Rodzice patrzą na mnie jak na wraka. Dobrze, że jeszcze mam kasę, bo inaczej chyba by mnie z domu wygonili jakbym im nic nie dawała.

Naprawdę? czy tylko tak ci się wydaje?

ok rozumiem że mogą nie wiedzieć jakie masz problemy i chcą cie jakoś zmotywować do działania aby było Ci LEPIEJ
ale to chyba nie to samo co WYWALENIE Z DOMU bo nie masz pieniędzy?

Skąd wiesz że mają Cię za wraka? Powiedzieli Ci to kiedyś? Czy znowu to twoje ODCZUCIE?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
07 sty 2013, 10:39

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez black swan 14 sty 2013, 23:16
To jest moje odczucie, bo wprost mi tego nie powiedzą. Lecz przecież jak bym przestała im dawać kasę na jedzenie, rachunki itp i jednocześnie siedziała w domu i się dalej "marnowała" jak oni to mówią, to ich dobroć i przyzwalanie by się szybko skończyło, bo sami za wiele nie mają. Gdyby byli bogaci, to co innego, różnicy bym im nie sprawiła, lecz nie są. Dlatego ich przyzwalanie jest ograniczone. Mój komp żre dużo prądu, siedzę do późna, potrafię kąpać się pod prysznicem godzinę, strasznie dużo wody zużywam... Jedzenia generalnie mało, lecz nic nie jest tanie w tych czasach. Na pewno by mnie nie utrzymywali za free.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez ralph 14 sty 2013, 23:17
piszesz
Czuję się jakbym przegrała moje życie


uważasz że życie to gra (którą oczywiście trzeba wygrać)?
i pewnie jeszcze wszyscy co jej nie wygrali są bezwartościowi lub gorsi od innych?
mam nadzieje że nie postrzegasz w ten sposób życia i nie traktujesz ludzi(ani siebie) którzy nie wygrali tej "życiowej gry" jako gorszych czy bezwartościowych bo to raczej nie zbyt trafne

Tak się stoczyłam


z czego się stoczyłaś? z pagórka? z górki?

niech zgadnę: czujesz się gorsza od innych? bezwartościowa? czujesz że masz zbyt niskie poczucie własnej wartości?

co najbardziej ci przeszkadza w sytuacji w której jesteś?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
07 sty 2013, 10:39

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez black swan 14 sty 2013, 23:20
To że mają mnie za wraka to rzeczywiście moje odczucie. Powiedzieli mi, że nie mogą patrzeć na mnie jak się "marnuję", jak siedzę w domu, nie wychodzę do ludzi, nic nie robię, snuję się... Powiedzieli mi, że cofam się w rozwoju przez to. Dla mnie to jest równoznaczne z widzeniem w kimś wraka. :?

Ich sposoby motywacji, jeśli tym właśnie są nie nadają się do motywowania kogokolwiek do czegokolwiek... Tylko wprowadzają mnie w jeszcze większą depresję... Dlatego myślę, że muszę się od nich wynieść, lecz znowu jak mam się wynieść jak nie mam stałego dochodu, a jak mam znaleźć stały dochód jak mam tą depresję. Takie zamknięte koło. Staram się je jakoś przerwać przez szukanie pracy. Marnie mi idzie, ale jak już mówiłam NIC MI SIĘ NIE CHCE, NIE MAM MOTYWACJI. :?
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez ralph 14 sty 2013, 23:25
To jest moje odczucie, bo wprost mi tego nie powiedzą. Lecz przecież jak bym przestała im dawać kasę na jedzenie, rachunki itp i jednocześnie siedziała w domu i się dalej "marnowała" jak oni to mówią, to ich dobroć i przyzwalanie by się szybko skończyło, bo sami za wiele nie mają. Gdyby byli bogaci, to co innego, różnicy bym im nie sprawiła, lecz nie są. Dlatego ich przyzwalanie jest ograniczone. Mój komp żre dużo prądu, siedzę do późna, potrafię kąpać się pod prysznicem godzinę, strasznie dużo wody zużywam... Jedzenia generalnie mało, lecz nic nie jest tanie w tych czasach. Na pewno by mnie nie utrzymywali za free.


ok rozumiem kwestia życia i śmierci ale na pewno wyrzucili by cię z domu?
widziałem skrajną biedę gdzie rodziny żyły razem mimo że nikt nie miał pracy

ok logiczne jest że wygonią cię do pracy, raz że ze względów ekonomicznych a dwa pewnie dlatego że im na tobie zależy więc chcieli by cię pewnie "wypchnąć z gniazda" abyś "znowu zaczęła latać" ale pewnie jeżeli wiedzieli by dokładnie jakie masz problemy i rozumieli je może inaczej by się wypowiadali i inaczej traktowali
czy gdybyś była niepełnosprawna też wyrzucili by cię z domu bo nie zarabiasz pieniędzy?
jeżeli tak to ok zwracam honor - faktycznie masz paskudnych rodziców

nie chcę pisać że jesteś niepełnosprawna ale depresja jest pewnym rodzajem choroby która uniemożliwia normalne funkcjonowanie a na pewno w nim przeszkadza więc pewna analogia jest
z tym że z depresji można wyjść

-- 14 sty 2013, 22:28 --

może nie mają najlepszego sposobu na motywowanie (każdy robi jak potrafi) i nie radzę ci się od nich wynosić bo tylko jeszcze twój stan się pogorszy - jeszcze większa samotność i jeszcze większy dół

dzisiaj jest już późno ale jutro napisze ci coś o tym jak sobie radzić z apatią

pozdrówki 3maj się ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
07 sty 2013, 10:39

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez black swan 14 sty 2013, 23:33
uważasz że życie to gra (którą oczywiście trzeba wygrać)?
i pewnie jeszcze wszyscy co jej nie wygrali są bezwartościowi lub gorsi od innych?

Chyba trafiłeś w sedno, życie jawi mi się jako wyścig szczurów, który można wygrać albo przegrać, ewentualnie być gdzieś po środku. To przez obserwację ludzi, tego co się dzieje wokół, w telewizji, necie, wiadomościach, w pracy w jakiej byłam poprzednio. Jedna wielka gonitwa do dóbr materialnych. Gra o stołki i względy bogatych. Czuję się jakbym była w tym wyścigu na końcu (przegrywała), choć tak właściwie to nie chcę brać w nim udziału. Ale nie widzę innej opcji, nie widzę innego sposobu na życie. Cywilizacja i ludzie są już wszędzie, wszędzie jest to samo, gra o pieniądze. Nie masz pieniędzy, nie żyjesz. Dlaczego dla Ciebie takie widzenie świata nie jest adekwatne do rzeczywistości? To niby jak Ty to widzisz?

z czego się stoczyłaś? z pagórka? z górki?

Stoczyłam się z mojego poprzedniego miejsca w tym wyścigu. Najpierw dobre oceny, zdolności, dobra matura, potem niby dobre studia, bardzo dobra praca dyplomowa, potem pierwsza dobra, dobrze płatna praca, wszystko szło jak najlepiej, potem moje własne plany na biznes, częściowa realizacja, wiara we własne możliwości i nagle ni stąd ni zowąd stoczenie się. Jakaś DEPRESJA czy cokolwiek to jest. Straciłam wiarę, samoocena poszła drastycznie w dół, pojawiły się huśtawki nastrojów, sama nie wiedziałam czego chcę, zagubienie, przyszłość przestałam widzieć jasno, przestało mi się chcieć cokolwiek, marazm, siedzenie w domu, leżenie w łóżku, brak poczucia sensu, wszystko rozbiło się o kant d.

niech zgadnę: czujesz się gorsza od innych? bezwartościowa? czujesz że masz zbyt niskie poczucie własnej wartości?

Tak, dokładnie. Czuję się gorsza chyba głównie przez to, że moje życie stoczyło się z ciekawego i rozwojowego do beznadziejnego. Do niemalże braku życia. Z tego powodu, że ja stoczyłam się psychicznie. Wierzyłam w siebie i swoje plany, realizowałam wszystko jak szalona aż nagle czar prysł. Nie wiem co mi się stało. Teraz przy okazji przeanalizowałam swoje dzieciństwo i stwierdziłam, że mogę się określić mianem DDD. I w tym doszukuję się swojego upadku.

co najbardziej ci przeszkadza w sytuacji w której jesteś?

Brak bliskiej osoby przy mnie, której mogłabym się ze wszystkiego zwierzyć, skonsultować, wypłakać, która by mnie wysłuchała, pocieszyła i poradziła coś na bieżąco. Dlatego jestem na tym forum. Bo brakuje mi KOGOŚ. Nie faceta. Przyjaciela mi brakuje. Ale forum to nie to samo. Forum jest jak publiczny pamiętnik.

-- 14 sty 2013, 22:50 --

ok rozumiem kwestia życia i śmierci ale na pewno wyrzucili by cię z domu?

Ech... Nie wiem, pewnie by mnie tak zahukali zmuszaniem do szukania pracy, że bym pewnie znalazła jakąkolwiek pracę. Byle jaką byle gdzie.

czy gdybyś była niepełnosprawna też wyrzucili by cię z domu bo nie zarabiasz pieniędzy?

Nie są tacy skrajni. Tylko te ich sposoby motywacji mnie działają w odwrotną stronę. Jak mówią mi "serce mi się kraja jak na ciebie patrzę jak się marnujesz" to mi się rzygać chce i robić jeszcze mniej. Albo jak mówią "skończyłaś techniczne studia, teraz takich szukają, jedź do jakiejś międzynarodowej zayebistej firmy, złóż cv a na pewno cię przyjmą, dlaczego ty jeszcze tego nie zrobiłaś" to pukam się w głowę. Oni nie mają pojęcia jakie są realia, rok doświadczenia to jest NIC, a w prestiżowych firmach zatrudniają samych specjalistów, poza tym już im mówiłam że nie chcę robić rzeczy z moich studiów bo mnie nie interesuje siedzenie po 8h dziennie za biurkiem. Oni tego nie rozumieją. Zainwestowali w moje studia, sama wtedy nie wiedziałam czego chcę, i teraz wydaje im się że się zmarnują jak nie będę wykonywać zawodu. Poza tym ja nie mam zawodu, bo moje studia to był mix kilku technicznych kierunków, nic konkretnego, żadnej konkretnej specjalizacji. Powinnam iść za głosem serca a nie rozumu i składać papiery na jakieś sztuki piękne a nie politechniki, japier.... Jak o tym pomyśle to szlag mnie strzela, sama wielokrotnie myślę, że zmarnowałam studia, ale potem przypomina mi się mój facet, który zawsze mówi "przecież mnie byś nie poznała gdyby nie te studia". Tak...

nie radzę ci się od nich wynosić bo tylko jeszcze twój stan się pogorszy - jeszcze większa samotność i jeszcze większy dół

Właśnie myślę inaczej. Jakbym się wyniosła z wiochy do dużego miasta, znalazła tam pracę, na początek jakąś tam nawet w biurze po 8h, znalazłabym jakieś zajęcia poza pracą, jakieś kluby, kółka, sporty, poznałabym jakichś ludzi z pracy, z tych zajęć to nie byłabym taka samotna jak tutaj. Tutaj jestem mega samotna. Wiocha, nicość, rodzice czepialscy o czapkę nie w tym miejscu gdzie powinna. Latem było fajnie, można było jeździć całymi dniami rowerem, jechać samochodem gdzieś nad jezioro, do lasu, gdziekolwiek, łazić gdzieś cały dzień. Teraz jest zimno i mróz i nie ma słońca. Poza tym straciłam przyjaciółkę latem. Tutaj. Dlatego już nikogo tu nie mam.

-- 14 sty 2013, 22:52 --

Tzn nie umarła, tylko wbiła mi nóż w plecy.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez asai 15 sty 2013, 20:39
Poza tym straciłam przyjaciółkę latem. Tutaj. Dlatego już nikogo tu nie mam.

-- 14 sty 2013, 22:52 --

Tzn nie umarła, tylko wbiła mi nóż w plecy.[/quote]


Moi przyjaciele się rozeszli jak nie miałam siły z nimi rozmawiać i większość czasu spędzałam w fotelu.... Teraz bardziej od strasznych 8h w pracy przeraża mnie brak niezależności, pewnie dlatego jeszcze nie uciekłam ale diabelnie trudno. Od pół roku chodzę na terapię, czasem widzę światełko w tunelu ale jeszcze daleka droga przede mną. Depresja lękowa zaatakowała mnie z nienacka mimo że przyczyna leży gdzieś tam wcześniej.
Polecam terapię i dobrego psychiatrę bo od czegoś trzeba zacząć, mi zajęło sporo czasu niestety zrobienie pierwszego kroku...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 sty 2013, 20:12
Lokalizacja
Śląsk

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez black swan 15 sty 2013, 20:51
asai, skoro masz pracę, to czemu nie jesteś niezależna?
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 15 sty 2013, 21:08
Skoro masz prace to czemu nie uwazasz ze jestes niezalezna?

Czy tak mialo brzmiec pytanie?:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez black swan 15 sty 2013, 21:25
Może brzmiałoby sensowniej, w każdym razie chyba wiadomo o co mi chodziło. ;)
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 15 sty 2013, 21:32
Nie zauwazylem w Twojej wypowiedzi "nie" dlatego odpisalem. A tak to w sumie te 2 zdania maja takie same znaczenie..;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez black swan 15 sty 2013, 21:41
Najpierw zjadłam "nie", potem zauważyłam to i zedytowałam. ;)
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 15 sty 2013, 21:45
A jednak jestem bystrzacha... :mrgreen:

:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 15 gości

Przeskocz do