Bardzo proszę o pomoc...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Bardzo proszę o pomoc...

przez Airie 15 mar 2012, 20:25
Witam wszystkich.Znalazłam się tu bo tli się we mnie jeszcze jakaś mała iskierka nadziei że ktoś może mi pomóc.Jest to dla mnie wstydliwe nnigdy nie mówiłam nikomu tego co tutaj napisze..Jakże żałosna się w tej chwili czuję,ale nie mam nic do stracenia..Nie wiem o czego zacząć wszystko jest trudne do opisania a z każdym dniem jest coraz gorzej...nie daję sobie już rady-chciałabym to wszystko zmienić ale sama nie potrafię..
Tak naprawdę nic nie potrafię-nie potrafię żyć.Towarzyszy mi ciągły lęk,boję się zbliżać do kogokolwiek w strachu przed odrzuceniem i nie zaakceptowaniem zawsze taka byłam odkąd pamiętam...powoli dorastając zaczęło się w moim życiu piekło.Ciągły dojmujący ból istnienia,myśli kołaczące się w mojej głowie kręcące się w kółko nie dające mi spokoju a których nie potrafię bliżej określić,ciągły smutek i żal,wieczna rozpacz.Każda najdrobniejsza rzecz mogąca przyprawić mnie o płacz.Z drugiej strony czuję obojętność na wszystko czuję ciągłe zmęczenie wlasną egzystncją-nie widze w ogóle sensu tego że żyję.Chciałabym umrzeć,ale brak mi odwagi by to zakończyć i kurczowo trzymam sie w takich momentach czegoś dobrego by przetrwać.Bywają też krótkie momenty kiedy wydaje mi sie że jestem szczęśliwa ale to tylko chwilowe po czym wracam do poprzedniego stanu.Ehh tak ciężko mi wyrazić to wszystko co chciałabym napisać,nie nadążam za własnymi myślami...to trwa jakieś 5lat może mniej może więcej.Bardzo często płaczę,mam huśtawke nastrojów,popadam w skrajności.Przez te lata nieustannie towarzyszą mi myśli samobójcze,mam też za sobą jedną próbę jak widać nieudaną o której na szczęście nikt się nie dowiedział.Mam za sobą cięcie się-trwało to 3lata póki się nie opamiętałam a raczej póki ktoś mnie nie przypilnował...każda blizna przypomina mi że mogłoby mnie tu nie być,przypominają mi te wszystkie chwile w których musiałam się ukarać kiedy musiałam zagłuszyć ból psychiczny...potem zaczęłam się wyładowywać na innych krzyczałam waliłam głową czy pięścią w ściane w stół,rzucałam krzesłem-czymkolwiek co mi wpadło w ręce.Teraz znów szukam czegoś co mi pozwoli zapomnieć,co uśmierzy mój ból.Próbowałam zapomnieć pijąc czy biorąc jakieś leki ale zapomnienie jest tylko chwilowe a każdy powrót do rzeczywistości jest coraz gorszy...Czasami kiedy się ocknę na te krótką chwile kiedy jestem świadoma problemu i tego co mnie otacza to zwyczajnie się boję.Boję się że wariuję albo już zwariowałam.Często uciekam w swoje myśli do własnego świata wtedy nie slyszę ani nie widzę co się dzieje wokół mnie-może się walić i palić a ja nie zwrócę na to uwagi,świat wydaje mi się nierzeczywisty jakby za mgłą chociaż znam przecież to otoczenie.Czuję kompletny chaos uff...nie mogę tego wszystkiego nawet dobrze poskładać w całość..
nie czuję w ogóle zainteresowani czymkolwiek,najchętniej zamknęłabym się gdzieś sama i nie ruszała a z drugiej strony tak bardzo bym chciałą żeby ktoś zwrócił uwagę że coś jest nie tak żeby ktoś zrozumiał i mi pomógł,anie nic takiego się nie dzieje...nie mogę się na niczym skupić coś mnie ciągle rozprasza,wiecznie zmęczona i smutna...zaczęłam zapychać smutek jedzeniem,zaczynam zjadać 2 czy nawet 3 razy więcej niż jadałam normalnie,coraz bardziej tyję i coraz bardziej czuję się winna -bo przecież to moja wina że jestem taka jaka jestem.Nie mam chwili wytchnienia,nawet sen nie daje mi ukojenia.Wiecznie walczę sama ze sobą jakby żyły we mnie dwie zupełnie różne osoby nie wiem już jak mam sie zachowywać..Próbuję się zachowywać normalnie zakładam maskę codzienności i udaję że wszystko jest w najlepszym porządku,ale nie jest.Nie wytrzymam już dłużej,gubię się,potrzebuje rady pomocy czegokolwiek.Czuję że zbliżam się do kresu mojej wytrzymałości boję się że pewnego dnia się nie zawaham i odejdę.Chciałabym chcieć to wszystko zmienić-naprawdę ale jestem naprawdę zmęczona.Jak nisko może upaść człowiek?jak nisko upadnę zanim ktoś poda mi dłoń,zanim nie będzie za późno?Błagam niech ktoś mi powie że wszystko będzie dobrze..niech ktoś mi pomoże..
Ostatnio edytowano 15 mar 2012, 20:28 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z uwagi na tematykę
"Śmieję się patrząc swej naiwności w oczy
płaczę obejmując ją rozumem"
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
15 mar 2012, 18:55
Lokalizacja
woj.zachodniopomorskie

Bardzo proszę o pomoc...

Avatar użytkownika
przez Artemizja 15 mar 2012, 22:59
Airie, witaj na forum.Bardzo poruszył mnie Twój wpis.Jest w nim bardzo dużo rozpaczy i cierpienia.Wszystko dusiłaś w sobie przez bardzo długi czas i to powoli,systematycznie niszczyło Cię od środka.Wszelkie tłumione emocje dawały o sobie znać za każdym razem,kiedy sięgałaś po coś ostrego,za każdym razem,kiedy z napływu uczuć już nie wytrzymywałaś i miałaś wrażenie,że się rozpadasz,że to wszystko rozrywa Cię od środka.Wiem,że masz ochotę zamknąć oczy,zasnąć i już nigdy się nie obudzić.Ze swoimi problemami byłaś zupełnie sama...

Ale wiesz co?Z Twojego postu wyczytałam również coś innego.Ty chcesz żyć tylko nie tak jak w tej chwili.Napisałaś,że toczysz nieustanną wewnętrzną walkę.Zupełnie tak jakby były w Tobie dwie osoby-jedna,która jest depresyjna,zamknięta w sobie,chce po prostu już przestać cokolwiek czuć,przestać istnieć i druga,która jest silna,chce walczyć i kurczowo trzyma się życia,ma jeszcze nadzieję na zmiany.I myślę,że to właśnie ta druga"osoba"popchnęła Cię do napisania tego postu i poproszenia o pomoc.Bo ona chce żyć.I Ty też!

Jedyne rozwiązanie,jakie w tym momencie widzę,to pójście na terapię.Napisałaś,że sama nie potrafisz sobie poradzić.Zatem trzeba poprosić o pomoc z zewnątrz.Nie będzie to łatwe i przyjemne.Ale warto.Masz jedno jedyne życie i wygląda na to,że mimo wszystko jeszcze w jakiś sposób Ci na nim zależy.Terapia jest ciężką pracą nad sobą i docieraniem do głęboko zakopanych rzeczy,które powodują ten stan.Kiedy uda się do nich dotrzeć,zrozumieć,przeżyć i nauczyć się nad nimi panować,wtedy Twój stan może ulec poprawie.Z pomocą psychologa nauczysz się w sposób konstruktywny rozładowywać emocje.Pomoże Ci to również zrozumieć samą siebie,zmienić nastawienie i pozbyć się poczucia winy.To długa i mozolna praca,ale myślę,że w takiej sytuacji warto spróbować.Dobrze jest wykorzystać wszystkie szanse,zanim zrobi się coś nieodwracalnego...

Również mam za sobą kaleczenie się i wiem jak bardzo musisz cierpieć,że się do tego posunęłaś.Czy ten ból kiedyś minie?Sam na pewno nie.Jeśli czegoś z tym nie zrobisz,to będzie coraz gorzej.Zapadniesz się całkowicie w siebie,we własny zamknięty świat,zamkniesz się w pułapce własnej psychiki,otoczona murem niszczących emocji i cierpienia.Ale jest możliwość uniknięcia takiego stanu.Możesz podjąć walkę.Spróbuj zatroszczyć się o siebie.Tak dla odmiany.Jesteś człowiekiem,który zasługuje na miłość,szacunek i szczęście.Pamiętaj o tym.Nie jesteś zła,beznadziejna i nie masz za co się obwiniać.To są objawy choroby-depresji.A depresja jest jak nowotwór psychiki-nieleczona zabija!Dlatego trzeba zacząć się leczyć,walczyć z chorobą.Pierwszy krok już zrobiłaś-napisałaś tutaj,wyrzuciłaś z siebie to,co Cię boli.Teraz pora na następny.Zapisz się na terapię i walcz z tym.Spróbuj też skorzystać z pomocy psychiatry-to również może pomóc.Naprawdę warto.

I jeszcze jedno.Zawsze,kiedy będzie Ci źle i będziesz czuła,że już nie dajesz rady,to możesz napisać o tym tutaj.Wysłuchamy Cię i postaramy się w jakiś sposób wesprzeć.Pamiętaj,że masz swoje życie w swoich rękach i tylko od Ciebie zależy,co teraz zrobisz.Nie jesteś już sama.My tutaj jesteśmy.Nawet wirtualne wsparcie potrafi dużo dać.

Trzymam za Ciebie mocno kciuki i pozdrawiam ciepło.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Bardzo proszę o pomoc...

przez Airie 15 mar 2012, 23:40
Dziękuję Bellatrix za twoją odpowiedź.Wiele rzeczy które zauważyłaś wiem zdaje sobie z nich sprawę tylko co na to poradzić?-łatwiej powiedzieć niż zrobić..Ale czuję się minimalnie lepiej przez to że tu napisałam.
Trudno jest prosić o pomoc,zawsze radziłam sobie jakoś sama i teraz nie bardzo sama wiem gdzie tej pomocy szukać u kogo?jak?
Rozumiem że powinnam iść do lekarza tylko że boję się.Czuję paniczny strach na myśl że miałabym iść do psychologa czy psychiatry.Wiem że gdybym tam poszła to albo bym stamtąd wybiegła z płaczem albo zaczęła się śmiać jak opętana-ostatnio często mi sie zdarza,kiedy nie mam siły płakać to po prostu się śmieję albo jedno i drugie jednocześnie.Już wcześniej chciałam iść do psychologa czy psychiatry,to było 2 lata temu i jedyne na co sie zdobyłam to ukradkowe spisanie numeru do gabinetu...-nigdy nie zadzwoniłam.Ktoś by mnie musiał chyba tam siłą zaciągnąć.Naprawdę chciałabym walczyć,coś zmienić tylko nie wiem jak a zachowanie mojej rodziny też mi nie pomaga,przez co czuje sie winna i tak zataczam błędne koło..
I wiesz co jest najgorsze?Nie wiem dlaczego stałam sie taka jaka się stałam,patrząc z zewnątrz miałam przecież dobre życie-dlaczego więc?
Napisanie tu było chyba ostatnią rzeczą którą miałam zrobić w drugą stronę,żebym nie musiała sobie wyrzucać że nie zrobiłam ani jednego kroku w drugą stronę że do końca się poddałam..-pierwszy krok i najłatwiejszy z tego wszystkiego.
Dziękuję za wsparcie.Spróbuję o tym pamiętać..
Pozdrawiam
"Śmieję się patrząc swej naiwności w oczy
płaczę obejmując ją rozumem"
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
15 mar 2012, 18:55
Lokalizacja
woj.zachodniopomorskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Bardzo proszę o pomoc...

Avatar użytkownika
przez tahela 16 mar 2012, 00:21
Masz depresję juz mniejsza czym spowodowaną, depresja to taki fajny kanał, który nam się otwiera w mózgu czasami pod wpływem silnego przeżycia jednorazowego lub jak u Ciebie problemami istniejącymi od wielu lat. Spowodowane to jest zmianą biochemiczna w mózgu ,która jest reakcją np. na silny wstrząs a jak już się taka reakcja zapoczątkuje to idzie się do psychiatry po leki zeby te prawidłową biochemię przywrócić , oczywiście nie jest to proste i raz zaburzona równowaga nawet po doprowadzeniu jej do porządku może być już zawsze podatna na takie zachwiania i łatwo ją zaburzyć. Można tez równolegle próbować przywrócić te równowagę terapią żyli zaczynamy inaczej oglądać świat i pod wpływem naszej oceny mózg sam przywraca swoją biochemie prawidłową,ale tez jest juz bardzo podatny na zaburzenie równowagi , dlatego moim zdaniem można już sobie chodzić na terapię albo jeść leki do końca życia i będą zawsze okresy lepsze i później nawroty.
Ja depresje dorwałam po raz pierwszy w maju :why: :why: :why: , why?

-- 15 mar 2012, 23:23 --

Wiem dlaczego mnie dorwała :cry: .Czym jest spowodowana.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Bardzo proszę o pomoc...

Avatar użytkownika
przez Artemizja 16 mar 2012, 14:36
Rozumiem że powinnam iść do lekarza tylko że boję się.Czuję paniczny strach na myśl że miałabym iść do psychologa czy psychiatry.
To akurat jest normalne.Każdy odczuwa taki strach.Nie ma osoby,która przed pierwszą wizytą u psychiatry,czy psychologa się nie bała i nie stresowała...
Wiem że gdybym tam poszła to albo bym stamtąd wybiegła z płaczem albo zaczęła się śmiać jak opętana-ostatnio często mi sie zdarza,kiedy nie mam siły płakać to po prostu się śmieję albo jedno i drugie jednocześnie.
Rozumiem takie skrajne reakcje.Czasami jest tak,że ból jest tak ogromny,że dosłownie brakuje łez,nie można się rozpłakać.Nie zakładaj z góry jak będzie wyglądać taka wizyta.To nie ma sensu.To takie jasnowidztwo.Pisząc czarne scenariusze,do niczego się nie dojdzie.Tak naprawdę nie jesteś w stanie przewidzieć,co się stanie.Czasami Nam się wydaje,że wiemy jak będzie,piszemy czarne scenariusze,a życie Nas zaskakuje...
Ktoś by mnie musiał chyba tam siłą zaciągnąć.
Wszystko zależy od Ciebie.Dobrze by było,gdybyś w realu miała zaufaną osobę,która by z Tobą poszła.Wtedy byłoby Ci łatwiej.Zdaję sobie jednak sprawę z tego,że nikt nie wie o Twoich problemach.I niestety,jeśli sama nie będziesz chciała i próbowała,to nikt tego za Ciebie nie zrobi...
zachowanie mojej rodziny też mi nie pomaga,przez co czuje sie winna
Nie masz za co czuć się winna.Tak jak napisałam wcześniej,poczucie winy jest jednym z objawów choroby-fałszywym i niszczącym.Choroba podsuwa Ci czarne myśli i przeświadczenie,że wszystko jest Twoją winą...ale to nieprawda...
Trudno jest prosić o pomoc,zawsze radziłam sobie jakoś sama
Wszystkiego niestety nie jesteśmy w stanie udźwignąć sami.Jesteśmy tylko ludźmi i potrzebujemy wsparcia innych.O pomoc faktycznie trudno jest prosić.To jednak żaden wstyd.Wstydem jest o nią nie prosić,kiedy jest ona potrzebna.Dlaczego?Bo wtedy marnuje się coś,co ma się najcenniejszego-własne życie...
nie bardzo sama wiem gdzie tej pomocy szukać u kogo?jak?
możesz poszukać w Internecie lekarzy psychiatrów,którzy w Twoim mieście przyjmują na NFZ.Pójść do psychiatry i poprosić o skierowanie na terapię.Możesz też porozmawiać ze swoim lekarzem rodzinnym i również poprosić o skierowanie na terapię.Kiedy już będziesz miała skierowanie,to rozejrzeć się za psychologami/terapeutami.Wszystko zależy od Ciebie...wiem,że się boisz.Pamiętaj jednak,że jeżeli nic nie zrobisz,to odbierzesz sobie szansę na pomoc,zmiany...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Bardzo proszę o pomoc...

przez Airie 16 mar 2012, 17:11
Jedyną osobę która wiedziała o moich problemach straciłam...Jest jeszcze druga bliska osoba ale nic nie wie..ale jak powiedzieć komuś coś takiego?nie chce nawet myśleć jaka może być jej reakcja...
Do psychiatry z NFZu trzeba iść ze skierowaniem od lekarza rodzinnego?mieszkam w małej wiosce i jeżeli pójde tu do lekarza to wszyscy będą wiedzieć-takie rzeczy szybko sie roznoszą,zostanę wariatką..
Spróbuję zebrać się na odwagę..porozmawiam z przyjaciółką.oby tylko zrozumiała,jeśli nie ona to ja już nie mam dla kogo tutaj dłużej być..
Dziękuję wam za zrozumienie i rady
"Śmieję się patrząc swej naiwności w oczy
płaczę obejmując ją rozumem"
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
15 mar 2012, 18:55
Lokalizacja
woj.zachodniopomorskie

Bardzo proszę o pomoc...

Avatar użytkownika
przez Artemizja 16 mar 2012, 17:17
Airie, nie,do psychiatry nie trzeba skierowania.Ale na terapię owszem.Skierowanie na terapię może Ci wystawić psychiatra albo lekarz rodzinny...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Bardzo proszę o pomoc...

przez Airie 16 mar 2012, 17:30
na czym polega taka terapia?
"Śmieję się patrząc swej naiwności w oczy
płaczę obejmując ją rozumem"
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
15 mar 2012, 18:55
Lokalizacja
woj.zachodniopomorskie

Bardzo proszę o pomoc...

Avatar użytkownika
przez Artemizja 16 mar 2012, 17:33
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Bardzo proszę o pomoc...

przez Airie 16 mar 2012, 17:37
ok,dzięki
"Śmieję się patrząc swej naiwności w oczy
płaczę obejmując ją rozumem"
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
15 mar 2012, 18:55
Lokalizacja
woj.zachodniopomorskie

Bardzo proszę o pomoc...

Avatar użytkownika
przez Artemizja 16 mar 2012, 17:53
Airie, nie ma za co ;)
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Bardzo proszę o pomoc...

przez Łazarz 16 mar 2012, 21:21
No ja też podtrzymuję zdanie poprzedniczek. To depresja. Masz niedobory niektórych neuroprzekaźników i przez to twoje komórki nerwowe nie mogą się ze sobą komunikować tak jakby chciały, i to właśnie wywołuje u nas złe samopoczucie i czarne myśli. To jest schorzenie medyczne i wymaga leczenia. I gadanie by wziąć się w garść nie ma tu najmniejszej podstawy gdy ktoś ma depresję. Spróbuj to np. powiedzieć osobie ze złamaną nogą albo w wysokiej gorączce. Musisz to zrozumieć i zaakceptować, chodzę teraz do psychiatry bez najmniejszych oporów, tak jak do internisty. Pamiętam, kilka pierwszych razów było najcięższych, a potem gdy się okazuje, że to nic strasznego to chodzę tam nawet z przyjemnością bo bardzo lubię moją psychiatrę, dzięki niej zawdzięczam to, że jeszcze żyję i znowu jestem zdrowy. Gdyby nie jej fachowa pomoc to już by pewnie teraz moje ciało toczyłyby jakieś robale.
Powtarzam, weź prozac, anafranil czy wenlafaksynę i to w słusznej dawce, odczekaj jakieś 2-3 tygodnie i będzie po krzyku, zapomnisz o chorobie i na nowo będziesz cieszyć się życiem. Posłuchaj doświadczonych depresjowiczów i zrób tak jak Ci powiedziałem, zaufaj mi, to nic strasznego, nie zwlekaj bo jeszcze zrobisz jakieś głupstwo.
Pozdrawiam i życzę zdrowia
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

Bardzo proszę o pomoc...

przez Airie 21 mar 2012, 00:15
Dzisiaj napisałam list do mamy prosząc w nim by poszła razem ze mną do psychiatry bo potrzebuje pomocy...nie mogłam sie zdobyć na to by z nią porozmawiać na ten temat...cały dzień się tym gryzłam...boję sie jej reakcji.jest coraz gorzej staczam się..jeżeli mnie wyśmieje albo nie zrozumie to koniec nie mam po co próbować czegokolwiek...błagam powiedzcie że będzie dobrze..że zrozumie...że to wszystko minie...
"Śmieję się patrząc swej naiwności w oczy
płaczę obejmując ją rozumem"
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
15 mar 2012, 18:55
Lokalizacja
woj.zachodniopomorskie

Bardzo proszę o pomoc...

Avatar użytkownika
przez Artemizja 21 mar 2012, 08:34
Airie, mam nadzieję,że będzie dobrze i mama Cię zrozumie.Dobrze by było jeślibyś miała w niej wsparcie.Ale jeśli nie,to i tak nie rezygnuj.Walczysz przecież dla siebie,nie dla niej.To Twoje życie.Ty będziesz nim żyła.I od Ciebie zależy,czy zostawisz je w takim stanie,w jakim jest teraz,czy spróbujesz coś zrobic.Tak czy inaczej życzę powodzenia i trzymam mocno kciuki ;)
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do