Forum pesymizmu - Nerwica jest uleczalna!!!

Hasiok.

przez Niewinny 26 paź 2006, 16:53
Powiedzcie!! Lęk da sie naprawde przezwyciezyć?? Mam nerwice 2 lata. Ne bylem u specjalisty, czy te leki działaja?? warto isć do psychiatry?? Proszę o odpowiedź.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
23 paź 2006, 13:35
Lokalizacja
Kraków

przez Poziomka 26 paź 2006, 20:16
Mówię do Ciebie drukowanymi literami: DA SIĘ!! Różni ludzie różnymi drogami idą. Ja brałam leki krótko żeby dać organizmowi trochę odpocząć a potem zdecydowałam się na psychoterapię. Pracuję, mam różne hobby,robię różne ciekawe rzeczy w tej chwili. Jest coraz lepiej a "jazdy" są coraz krótsze i coraz słabsze ;) ale wciąż nie ustaję w pracy nad sobą bo widzę, że warto :)
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
14 paź 2006, 15:16

przez Niewinny 27 paź 2006, 04:26
Poziomka. tez mialem powiedzmy "jazdy" krótsze.ale k***a powrucilo. nie wiem czy bedzie to koniec. Pójdę do psyciatry, zapisze coś ale. Piszesz DA Się. ale puźniej piszesz, troche odpocząć, pracuje. chcial bym mieć pewność ze nie powróci. Przepraszam, ze az tak pesymistycznie ale naprawde jestem zdezorjętowany i nie wien co robić.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
23 paź 2006, 13:35
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez bedlambloke 27 paź 2006, 05:06
Zainteresowanych tematem całkowitego wyleczenia odsyłam do moich poprzednich postów.
Taki się urodziłem i tak samo jak mój shell staram się zaakceptować swój stan, chociaż mam świadomość tego na co choruje jednak nie warunkuje to tego jak się zachowuje i nawet cała wiedza świata tego nie zmieni.
Po rozważeniu tego tematu oddaje sprawę administratorowi tego forum oraz moderatorce, jako że uogulnienia koniecznie trzeba indiwidualizować.
W moim przypadku sukces zależy od tego w jakim stopniu będe w pełni odpowiedzialny za przyszłość szczerze biorąc pod uwagę przeszłość.
Tak, mogę wygrać i uznam to za element z których zbuduję swój charakter.
Zombii w krainie deszczowców, tak mogę się podsumować.
Rozważam się w kategoriach metafizycznych.
Tak samo jak ze strachem dominuje jeden wątek ale elementów jest całe naręcze.
Pragne miłości i akceptacji stosując taktykę jeża, analiza konieczna, obiekt wymaga dalszej terapii.
Małe sukcesy sprawiają mi czasami radość, jednak nadal się gubię.
Słońce kochane, proszę Cię o życie niech świat będzie taki jak jest bo gdyby wszyscy byli tacy sami to strasznie było by nudno.
Co z tego że nigdy nie będe w pełni projekcją własnego ja skoro tego nikt nie jest wstanie osiągnąć.
Z powodu swojego stanu ludzie gotowi byli powierzać mi swoje sekrety i nawet wzorce mają mroczne tajemnice.
Żałować narodzić?
Powstałem z emocji a nie z nienawiści, szkoda marnować tak pięknego daru.
Emocje chwiejne, wiem o tym, ważne że są.
Pamiętam o tym że bez strachu dawno już cała nasza rasa znikła by z powiechrzni matki Ziemi.
Kiedy wszyscy biegną walczyć i zdarzy się tragetia ten co uciekał zapewni przetrwanie i jest tak samo potrzebny jak ten na pierwszej lini fronu.
Kilka słow otuchy w postaci mechanicznego postu dostarczył wam Adrian Tomaszewski.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
15 paź 2006, 00:39
Lokalizacja
eva

przez Poziomka 27 paź 2006, 08:41
Niewinny-ja też pracuję, mam bardzo odpowiedzialną pracę ale zdecydowałam że JA będę dla siebie ważniejsza od pracy i że przez tydzień albo dwa mojego chorobowego świat się nie zawali. Nie wiem czy nie wróci- nikt Ci tego nie obieca. Mogę Ci tylko powiedzieć że u mnie jest coraz żadsze i coraz słabsze i u wielu ludzi którzy konsekwentnie się leczą też.
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
14 paź 2006, 15:16

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 03 lis 2006, 13:37
niewinny napisał(a):chcial bym mieć pewność ze nie powróci


Jasne, Każdy chciałby miec taka pewność....ale co to by było za życie. Gdyby wszystko było wiadome.....Nie warto siedziec i rozmyślac o nawrocie nerwicy...to slepy zaułek. Trzeba cieszyć się życiem i zyc chwilą. Ja nie mam pewności że nerwica nie powróci, i takowej nikt mi nie da....nawet najlepszy psycholog/psychiatra. Ale jestem pewny, jezeli powróci, to co sie stanie? Pokonałem ja raz, to uda mi sie i drugi, trzeci...
Jeden ma grypę, drugi reumatyzm......a ja mam nerwicę. I musze powiedzieć że jakos inaczej z tego powodu sie nie czuję..... ;)
Pozdrawiam!!!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez ewita 09 lis 2006, 21:47
Bardzo fajnie napisane :lol:
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 lis 2006, 12:09
Lokalizacja
szwecja

przez toya75 10 lis 2006, 06:35
Niewinny dwa lata z lękiem :shock: Jak ty to wytrzymujesz i czy zdajesz sobie sprawe z tego jakie spustoszenie nie leczony lęk powoduje.To tak jak z cukrzycą.Podstępnie niszczy twoje organy i nawet tego nie czujesz dopóki pewnego dnia np. przestajesz widziec.Ktoś może mi zarzucić że straszę.Człowieku zrób coś z tym, bo napewną mnieszą szkodą będzie zażywanie leków niż życie w ciągłym lęku.łykam tablety półtora roku i jest lepiej, choć nie powiem ,czasami mam gorsze dni(ale i zdrowi mają).Błędem jest oczekiwanie natychmiastowj poprawy ponieważ już wielokrotnie było mówione że niszczy się nerwy latami a potem oczekuje się cudownego ozdrowienia w jedan dzień.Pozdrawiam i służę pomocą

Monika
toya75
Offline

:)

przez iwona155 07 gru 2006, 00:13
Witam wszystkich,
na początek chciałam powiedzieć, że dobrze się stało iż to forum powastało bo daję nam wszytkim siłe na pokonanie choroby :-) buźka dla modelatora :-* tak więc, będę troszkę po stronie tych wygranych i walczących, gdyż jeszcze do końca się nie uporałam ze swoim "wrogiem". To dzięki temu forum podjęłam walkę...!! Szukałam wszędzie pomocy, brałam leki, chodziłąm do psychoterapełty... A co mnie zaskoczyło na jednej z sesji to słowa: "możesz sama się wyleczyć. Myślę, że wychodząc z jednego możesz wyjść z drugiego smam. Zastanów się czy terapia jest Ci potrzeba" I te słowa przeświadczyły o wszystkim. Uświadomiłąm sobie, że faktycznie kiedyś udało mi się wyjść z podobnej sytuacji, a na początku nie kojarzyłam tego z tamtym wytdarzeniem. Faktycznie sama z tego wyszłam, dzięki uporowi, zawziętości, było cięzko ale wyszłam z tego. Pomyślałm: dam radę sama. Muszę dać sobie radę!!! Powoli, ale będzie dobrze. Wyklinam siebie w myślach, że mogłam dopuścić do tego , że całe moje życie runęło z powodu czegoś co zakodowałm sobie w głowie... :-/ To głupie, bo przecież wcześniej miałm to samo i nic się nie zmieniło tylko moja psychika coś tam sobie wyolbrzymiła...! Więc muszę coś z tym zrobić!!!! To moje życie i to ja zdecyduję co ma się w nim dziać. Tak więc zaczęłam wychodzić na piwko z przyjaciółkami, na dyskoteki, na zakupy, co pare miesięcy temu było dla mnie nie do wykonania! Powoli, ale się przełamuję i nie daje się ponieść emocjom, bo to przecież ja nimi kieruję i ja je wywułuję. Wierzę, że za jakis czas uda mi się o tym zapomnieć. Będzie ciężko, ale wierzę w siebie i swoje możliwości. Moja mam powiedział: "chcesz być chora to będziesz chora! Zajmij się prawdziwym życiem to ci wszytko przejdzie" Chyba też zaprzestanę odiwedzania forum, żeby już kompletnie o tym nie myśleć i nie przywoływać tego.
UDA NAM SIę POKONAć WROGA I NIE WAżNE ILE W NAS JUż TKWI! SIłA WOLI ZDZIAłAMY CUDA!!!
POZDRAWIM I CAłUJę GORąCO WSZYTKICH!!! :-*
do zobaczenia za jakiś czas......[/url][list=]
    [/list]
    Offline
    Posty
    10
    Dołączył(a)
    20 lis 2006, 14:14

    przez Kasia 18 gru 2006, 17:23
    mam nerwice


    jestem pewna

    [ Dodano: Pon Gru 18, 2006 4:25 pm ]
    :szukam: :cry: mam nerwice
    Kasia
    Offline
    Posty
    10
    Dołączył(a)
    07 wrz 2005, 08:41
    Lokalizacja
    Płock

    przez ewa100 25 gru 2006, 19:06
    popieram te optymistyczne posty.Lęk jeszcze nie zrobił nikomu krzywdy.Jest bardzo przykry,ale trzeba trochę podpierać się lekami,i dużo siły,aby to przezwyciężyć. wiara,że to kiedyś minie,też pomaga.Zyczę powodzenia
    Offline
    Posty
    14
    Dołączył(a)
    25 gru 2006, 12:32

    przez grzela083 03 sty 2007, 01:15
    no temat niby sobie cel szczytny ma... ale prawdy nie oszukasz...
    jak ktos sie zle czuje to pala mu nie nalozysz....
    ja tez zlapalem dola jak zaczolem czytac... ale teraz wiem co mi jest i wiem do kogo sie zwrocic... w koncu przychodza tu ludzie majacy problem a nie klauny.... rozrywki sie tu nie szuka tylko odpowidzi jak miec spokuj i cieszyc sie zyciem i umiec z niego korzystac... jesli uda mi sie wyjsc z opalow w jakich jestem bede pomagal ludziom bo jestem jednym was i wiem jak sie kazdy czlowiek trafiajacy tu czuje i wlasnie to mnie motywuje...
    pozdrawiam wszystkich...
    niech cieple slowa lecza i pomagaja - jestem z wami@!
    Offline
    Posty
    10
    Dołączył(a)
    26 gru 2006, 12:19

    przez Doris10 05 sty 2007, 17:57
    grzela083Super, że tak uważasz! Ja borykam się z nią już 6 lat, biorę leki, chodzę na psychoterapie i nic. Może podrzucisz jakieś wskazówki w jaki sposób się jej pozbyć???
    Doris
    Offline
    Posty
    2
    Dołączył(a)
    05 sty 2007, 17:32

    przez grzela083 05 sty 2007, 23:04
    no pisze co uwazam...... czasem moge sie myslic ale raczej nie tym razem co napisalem tamta wypowiedz.... nie owijam w bawelne...
    wskazowek nie mam zadnych ...... wiesz jak ciezko jest....
    jak mi przejdzie to wtedy napisze jak to wyleczyc ale bez watpienia potrzebna jest do tego pomoc lakarza...
    luzie tu pisza ze jak ci jeden lekarz nie pomaga zmien na innego i moze powinnas tak zrobic....
    a osobiscie uspokajam sie w rozne sposoby......
    wiesz kilka wdechow na poczatek(tzn zalezy od ataku na jakim poziomie jest)
    potem tlumacze sobie ze to tylko nerwy i glupia fantazja tak na mnie wplywaja i zeby sie nie przejmowac...
    poprostu probuje olac to i przetlumaczyc sobie ze nie ma sie czego bac...
    potem probuje szukac sobie zajecia , jakiegos zainteresowania czyms, probuje ukladac jakies mile plany (wiesz o co chodzi :P)
    popatrz nasze zycie opiera sie na planach a nie na przeszlosci i wspomnieniach , zamiast gdybac to chce cos planowac......(cos milego)
    no i tyle co od siebie narazie moge dac....
    powiem tez tak... jezeli czujemy sie chorzy w jakim kolwiek sensie to trzeba mam pojsc do lekarza bo samemu sobie pomoc to ciezko
    a co do lekarza ludzie tu pisza ze jesli jakis lekarz komus nie pomaga trzeba szukac tego co nam pomoze... i nie bac sie isc do innego
    trzeba byc otwartym
    powiem o sobie ze pomio ze mam 23lata to sporo przezylem i powinienm byc silnym psychicznie ale choroba nie wybiera... ale my mozemy skopac jej dupe :D tylko musimy zaczac dzialac.... isc do lekarza...trzeba cos robic i sie ratowac... mi jak do tej pory to ratowanie nie szlo bo nie probowalem ale wlanie zaczynam
    Offline
    Posty
    10
    Dołączył(a)
    26 gru 2006, 12:19

    Sortuj wg

    Kto przegląda forum

    Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

    Przeskocz do