Seks, atrakcyjnoś fizyczna i cechy partnera

Hasiok.

przez tomakin 23 lut 2008, 00:18
Ja tylko tak offtopicznie

Przeprowadzono eksperyment, spytano grupę studentów jakie cechy ceni u człowieka, które z nich decydowałyby przy wyborze partnera seksualnego, osoby z którą idzie się do kina, współpracownika, narzeczonego / narzeczonej. Trzeba było uszeregować kilkanaście cech wg istotności.

Oczywiście każdy na pierwszym miejscu stawiał uczciwość, szczerość, inteligencję, atrakcyjność seksualna i uroda były zawsze na ostatnich pozycjach. Nikt nie oceniał ludzi po wyglądzie.

Fajnie, pięknie, ale to nie koniec eksperymentu.

W drugiej części tym samym osobom podstawiano partnerów - aktorzy próbowali umówić się na randkę, na rozmowę, wybierano współpracowników. Sprawdzano w ten sposób, które cechy naprawdę są istotne.

Okazało się, że ZAWSZE, w każdej sytuacji istotne okazywały się tylko atrakcyjność seksualna i uroda. Inteligencja, uczciwość i inne tego typu były daleko, daleko z tyłu, nawet jeśli szło tylko i wyłącznie o wybór osoby koło której będzie się siedzieć w biurze.

Dziękuję za uwagę :)

ps. faktycznie mnie też zawsze kobiety zostawiały, gdy dałem im poczuć że mi zależy.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Avatar użytkownika
przez Werty 23 lut 2008, 00:30
Cale gadanie feministek to brednie.
Kobiety zawsze robily z mezczyznami co chcialy, nawet jezeli w jakis tam epokach zmuszane byly do malzenstw to jakos i tak potrafily sie dobrze ustawic (oczywiscie zawsze istanialy, tak i teraz istnieja, wyjatki)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 23 lut 2008, 14:40
tomakin, jak dla mnie wyniki tych "badań", które przytoczyłeś są dowodem na to jaką ludzie mają naturę w kwestii postrzegania siebie, a jak jest w rzeczywistości.
Co do pierwszej częsci tego tzw. badania naukowego.
Gdy się zadaje tak skonstruowane pytania (a więc jaki ktoś chciałby być, jak chciałby być postrzegany), uzyskuje się odpowiedzi "życzeniowe", które mijają się z prawdą. A nie jest to tylko natura kobiet, czy meżczyzn, tylko obojga płci !
Tak samo gdy bada się atrakcyjność seksualną, czy urodę, a więc cechy zależne od gustów, preferencji ludzkich, czyli zupełnie nie możliwe do zmierzenia obiektywnie. Wtedy również jest to rodzaj pytania "życzeniowego" (jaki jest ideał Twojego partnera/partnerki). Co innego mieć pragnienia co do konkretnych cech, a co innego wychodzi w życiu (co bynajmniej nie oznacza, że to życie jest mniej pełne, czy "gorsze" !).
To trochę tak jak w powiedzonku: "mężczyźni wolą blondynki, ale i tak żenią się z brunetkami" :mrgreen:
[Proszę mnie nie zaszlachtować za faworyzowanie któregoś z kolorów damskich włosów - to była przenośnia :D ]
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Hetna 23 lut 2008, 17:11
Werty napisał(a):Cale gadanie feministek to brednie.
Kobiety zawsze robily z mezczyznami co chcialy, nawet jezeli w jakis tam epokach zmuszane byly do malzenstw to jakos i tak potrafily sie dobrze ustawic (oczywiscie zawsze istanialy, tak i teraz istnieja, wyjatki)


Ja myślę, że w wypowiedź na temat co BYŁO, powinieneś podać przykłady konkretne: socjologiczne czy historyczne. Wypowiedź pt." jakoś potrafiły się ustawić" Co właściwie ma oznaczać???? Czy znasz historię roli kobiety na przełomie wieków?????Bo jeśli nie to może warto by było się tym zainteresować. Może zaczniemy od chrześcijaństwa. Kobieta była zawsze traktowana jako istota niższa. Pozycję kobiety i mężczyzny w stanie małżeńskim jasno określa św. Paweł w piśmie do Koryntian: „Głową dla każdego mężczyzny jest Chrystus, głową dla niewiasty mężczyzna” , co umacniało powszechne przekonanie o niższości kobiety. Jej rola sprowadzała się do bycia podrzędna służebnicą w pełni oddaną mężczyźnie. Stało się ona niczym jego własnością co więcej małżeństwo było prawem własności. W średniowieczu powoli kreuje się nowy wzór miłości prowansalskiej.Rene Nelli autor pracy pt. „Miłość dworska” poprzez wzór miłości ukazuje pewne cechy społeczeństwa związane z nierównością. Uważa, że miłość prowansalska jest wynikiem dążeń emancypacyjnym kobiet, które poprzez ten wzór miłości chcą osiągnąć równość społeczną. Kobieta traktowana dotąd jako własność i przedmiot, którą należy ujarzmiać bez troski znalazła drogę do stopniowego osiągania wolności. Wstępnym narzędziem do tego celu kobiety posłużyły się przyjaźnią damsko – męską, która miała być zaspokojeniem ambicji i wynagrodzenia upokorzeń. W tej relacji kobieta miała się stać równą mężczyźnie. Przyjaźń łatwo przekształcała się w miłość , która kobietę wznosi na piedestał należy o nią walczyć zabiegać o względy, darzyć szacunkiem i jej ufa ć. Była to być może jedyna metoda by kobieta powoli mogła być równa mężczyźnie. Nigdy nie uważałam się za feministkę ale skoro wypowiadasz się na temat historii to chyba warto znać jej fakty, mówiące o bardzo brutalnym traktowaniu kobiet. Kobiety były niżej i nadal są i jeszcze długo będą. W moim być może wąskim myśleniu winę ponosi za to chrześcijaństwo, które tak naprawdę zakłamało interpretację Starego Testamentu chociażby tępiąc sam akt seksualny, traktując go jako upadek człowieka. Ale nie możesz mówić „jakoś sobie radził”, bo tak samo możesz powiedzieć „mężczyźni w bitwach krzyżowych jakoś sobie radzili”, choć ginęli. Problem nierówności ma znacznie głębsze korzenie niż sobie to wyobrażasz. Prawdą jest to, że kobiety wykorzystują swoje zalotne cechy i manipulują nimi mężczyznę. Ale to także ma swoje źródła w tym o czym już powiedziałam. Nie ma zbyt wielu płaszczyzn ( a właściwie ich nie ma w ogóle) gdzie kobieta może osiągnąć władzę nad mężczyzną albo choćby równość. Zawsze jest słabsza i zawsze jest niżej.
biegnę by uwolnić pajaca!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
04 lut 2008, 00:17

Avatar użytkownika
przez Werty 23 lut 2008, 19:20
Hetna.

Ja jako radykalny lewicowiec również podniecałem się Germaine Greer, Erichem Frommem, heteronormatywnością, muskulizmem, parytetem płciowym itp. Nie kwestionuję, iż kobiety były i w niektórych kręgach nadal, są uważane za istoty niższe, zdolne tylko do rodzenia dzieci. To co napisałaś również nie jest mi obce.
Sięgając jednak do samych źródeł, tzn neolitu a konkretniej do Anatolii i żyznego półksiężyca, zobaczysz że cywilizacja była kiedyś matriarchalna. Skoro nagle przesała być to musiało się coś wydarzyć, może mężczyźni byli uważani za istoty niższe? Może męska niewola stała się dla nich nie do zniesiania, dlatego też mężczyźni, którzy obalili władzę kobiet chcieli (jak każdy zwycięzca) wprowadzić swoje porządki?
A to, że kobiety umiały się zawsze dobrze ustawić to ty już wiesz o czym mówię, mimo tego, iż ich oficjalny status nie był zbyt wysoki.
Nie wnikajmy w to.
Dlaczego kobiety traktują zwykłych mężczyzn, którzy nie dają do zrozumienia, że chcą za przeproszeniem dymać, a chcą prawie, że mistycznego i romantycznego związku? I stają się ich jak to trafnie gdzieś określił Andanad "męskimi przyjaciółkami"? Dlaczego kobiety tak ranią mężczyzn? To, iż w końcu osiągnęły wolność (pozorną bo w kapitalizmie nic nie może się do końca wyzwolić) i nie są zmuszane do małżeństw (oczywiście nie wszędzie na świecie) to nie znaczy, że zamiast powiedzieć prosto "nie chcę cię" to chcą oglądać jak u jej stóp płaszczą się zakochani, poniżeni faceci.

PS. Dodam jeszcze, iż bardzo podoba mi się tutaj rola dwóch głównych mizoginów, zawsze jakaś równowaga jest.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:24 pm ]
Aha no i całe gadanie, iż winę za niewolę kobiet ponosi chrześcijaństwo to propagandowe bzdury antyklerykalnych półgłówków, którzy z lewicą nie mają nic wspólnego.
Chrześcijaństwo, a raczej jego rewolucyjny rdzeń, były bardzo postępowe. To chrześcijaństwo przecież nazywane było "religią kobiet i niewolników".
W niektórych zborach, zanim ukształtowała się religia instytucjonalna, do mszy służyły kobiety.
Co najwyżej za niewolę można winić katolicyzm.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Avatar użytkownika
przez groza 23 lut 2008, 21:52
Werty, dobrze, ale gdzie obiektywizm? Stwierdzasz, że to kobiety umieją się ustawić. A mężczyźni tego nie potrafią? Mówisz ofkors o pięknych kobietach (bo i o kim innym, heh), co to sie tak dobrze umieją ustawić.
Logiczne będzie więc to, co powiem: przystojny facet ustawi się nie gorzej niż piękna kobieta: też będzie sobie wybierał i przebierał, którą chce.
Tyle, że: w teorii.

Gdybyś mówił o ogóle, to byś miał na myśli również średnio piękne oraz niepiękne babki. A mówisz tylko o pięknych. Zawężasz sobie pole widzenia, więc wychodzi ci mylny wniosek.

Tak się składa, że nie wydaje mi się, by można było powiedzieć o większości kobiet że sie ustawiają, mają na podorędziu kilku 'przyjaciół' do wyboru, a każdemu mydlą oczy. Równie dobrze mogłabym powiedzieć (i zarzuć mi nielogiczność!) że facet też sobie wybiera, coby była ładniejsza dziewczyna. I też się 'ustawia': wybiera sobie taką, co mu najbardziej pasuje.

Zarzuty względem kobiet pociągają za sobą zarzuty względem mężczyzn. Ty kobiety posądzisz o ustawianie się, ja zaś przebąkiwać będę, że i facet sobie kogoś wybierze. A oboje będziemy mówić o wirtualiach: przypadkach teoretycznych, które będziemy na siłę rozciągać na ogół ludzi.

Kiedy mówisz "wodzenie faceta za nos jest nie w porządku" - to się z tobą zgadzam. Ale nie żyjemy w społeczeństwie tylko wyrafinowanych osób, które sobie tak kombinują, jak mówisz. Czy wszystkie dziewczyny, które znasz, są takie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
30 lis 2007, 21:07

Avatar użytkownika
przez Werty 23 lut 2008, 22:02
Grozna:

1.Nie generalizuję. Faktycznie mogłem gdzieś zaznaczyć, że nie chodzi o wszystkie.

2. Faceci też tacy są. Nie ma co ukrywać. Jeżeli chcesz możemy pojeździć po facetach. Rzuć temat.

3. Nie mówię tylko o ładnych (czy jak wolisz "pięknych") z doświadczenia wiem, że najbardziej wybredne są te średnio ładne.

4. Oczywiście faceci też tak robią. Ale opisuję własne doświadczenia. Do facetów niestety nie zarywałem, więc o tym możesz opowiedzieć ty więcej.

5. 100% dziewczyn, które znam, nawet te do których nic nie czułem (zaznaczam, że to nie ma związku z urodą, i tak mam specyficzny gust i podobają mi się dziewczyny uważane raczej za przeciętne)

6. Tak wiem jestem ch**em.

7. Powiem tak, każdy ma prawo wybierać co lubi, nie ma prawa ranić innych. To, że kobiety lubią otaczać się przyjaciółmi męskimi nie ma tu nic do rzeczy, przecież widzisz kiedy facet do Ciebie zarywa, a kiedy okazuje Ci czystą sympatię. Akurat w tym względzie widać po staraniach faceta, u kobiet jest to trochę bardziej skomplikowane stąd tyle złamanych nadziei.


No...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:06 pm ]
Dodam, że jeżeli muszę być szczery, nigdy nie podniecałem się "pięknościami", nie miałbym szans.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Avatar użytkownika
przez groza 23 lut 2008, 22:09
Chodzi mi o to, by nie wyróżniać jakoś kobiet szczególnie, że 'robią to co robią'

Załóżmy nawet że robią to co mówisz. Tyle, że wtedy: trzeba by obwinić o to całość, ogół ludzi - i kobiety i mężczyzn. Nieuchronnie: wpadłoby sie w temat "świat to ogólnie jest o kant potłuc". Jako, że tak potrafi każden jeden głupi stwierdzić, to chciałabym, cobyś takich wniosków prostych nie wysnuwał.

Chodzi mi o to, że wg mnie zbyt surowo kobiety określasz stwierdzając to.

Ogólnie chodzi o to: czy można potraktować jako zarzut to, że ktoś wybiera kogoś? Że jedne osoby się nam podobają, a inne nie? Że z jednymi chcemy być, a inni nie mają u nas szans? Bo w zasadzie chodzi dokładnie o takie kwestie.

PS ja do ciebie nic nie mam, czasami piszę coś i to brzmi agresywnie, a takim nie jest <śmieje się nerwowo> :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
30 lis 2007, 21:07

Avatar użytkownika
przez Werty 23 lut 2008, 22:21
Nie wiem, nigdy nie wybierałem, nigdy nikt o mnie nie zabiegał (zawsze ja zabiegałem o kogoś).

Poza tem wyjaśniam, bo jesteś zbyt zacietrzewiona aby pewne rzeczy odczytać. Robię zarzut kobietom, iż widząc kogoś kto się stara o ich dusze (zarywa) a one nie chcą danej osoby POWINNY BYĆ SZCZERE.

We wszystkich ankietach jakie w życiu widziałem, kobiety (od nastolatek po dojrzałe) deklarowały (niektóre cechy w różnych grupach wiekowych miały różne priorytety, ale te cechy wyodrębiane były przede wszystkim) a były to; szczerość, czułość, romantyczność, poczucie humoru, opiekuńczość. Co ciekawe uroda mężczyzny była gdzieś na szarym końcu w tej tabeli . I gdyby to była prawda to ja nie miałbym problemów ze znalezieniem partnerki. To jak to jest z wami kobiety?
Na szczęście mam inteligentnego kumpla, którym wyjaśnił mi tę zależność. (pozdro. Michał) Facet musi mieć w/w cechy, ale kiedy jest chłopakiem/mężem takiej kobiety. Bo nie mówmy. Mężczyźni patrzą na urodę, ale oni nie kryją się z tym w przeciwieństwie do kobiet.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Avatar użytkownika
przez groza 23 lut 2008, 23:16
Rozbija się to o to, że kobiety nie są tak bezpośrednie w okazywaniu tego co myślą, jak facet: kobiety bazują bardziej na szczegółach, bardziej chodzi o to, byś się czegoś domyślił. Ona nie powie ci "nie pasujesz mi, zmywaj się", tylko będzie ci dawać tego sygnały. Jako że facet z natury nie jest uczony odczytywania takich znaków, to dlatego być może twoje słowa.

Otóż chodzi o to: kobiecie z wielkim trudem przyszłoby powiedzenie ci wprost, że jej nie pasujesz. Niekoniecznie będzie to bazować na zakłamaniu, na ukrywaniu "by jeszcze z ciebie pokorzystać", tylko o to, że --> to po prostu jej łatwo przez gardło nie przejdzie. Jakbyś chciał jasności, to musiałbyś spytać się wprost - i.... odczytać sygnały nadal, bo ona będzie się dalej wić jak wąż po ścianach, by ci nie powiedzieć czegoś zbyt wprost.

Chodzi o to, że to nie jest kwestia zakłamania ---> tylko tego, by nie mówić rzeczy na przykład przykrych. Zależy, czy powinno się to traktować jako powód do zarzutów. Kobiety pod tym względem funkcjonują inaczej od mężczyzn. Niektóre kobiety powiedzą ci wprost, ale tak nie jest przyjęte, że tak powiem, by kobieta robiła. Kobieta będzie ci dawać sygnały, uciekać od odpowiedzi, odpowiadać wymijająco: a wszystko to ma na celu, by po prostu nie zranić kogoś swoimi słowami. Musiałbyś wniknąć w kobieca psychikę (ofkors kobiety typowej, ponieważ sa różne wyjątki), by zrozumieć, że ona robiąc tak nie robi tego, by sobie zrobić dobrze, sobie sytuację ust6awiać, by cos na tym zyskać ---> tylko raczej, by to KOMUŚ nie sprawić przykrości.

Oczywiście wyłączając przypadki takich dziewczyn, które nie mówią nic, coby jednak cię wykorzystać. Ale takich dziewczyn jest bardzo mało.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
30 lis 2007, 21:07

Avatar użytkownika
przez Werty 24 lut 2008, 01:10
Bez sensu... To kobiety może myślą sobie, że mężczyźni te znaki rozumieją?
No dobra, a taki unikaniem to może nie ranią?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Avatar użytkownika
przez groza 24 lut 2008, 11:53
hje, jak sama to przeczytałam, to rzeczywiście brzmi nie w porządku.

Nie wiem, jak ty, facet, byś się zachował w takiej sytuacji: że dziewczynie jakiejś się podobasz, a ty do niej nic nie czujesz. Na pewno bedziesz miał taką sytuację, bądź już ją miałeś. Co wtedy byś zrobił? Powiedział byś jej wprost, że nic z tego nie będzie? Czy też starałbyś sie to powiedzieć jakoś delikatnie, coby jej swoimi słowami dodatkowej przykrości nie sprawić?

Prawdopodobnie facetowi przyszłoby to łatwiej (ale pewności nie mam). Zaś u kobiet to łatwa sprawa nie jest. Kobieta zaraz ma wizję, że urazi twoją dumę/sprawi ci tym przykrość. Hje, to brzmi nie w porządku, ale ciężko mi wytłumaczyć akurat tobie, facetowi, że to nie jest perfidia.

Ty wolałbyś mieć pewność - i to jest zrozumiałe. Ale musiałbyś przyglądać się, jak zapada chwilowa cisza na takie pytanie, "czy nie chcesz być ze mną".

Cała trudność polega na tym, że łatwo potem doszukiwać się tej ciszy tam gdzie jej nie ma. Na jednej dziewczynie zauważysz, że jednak są sygnały, które ci ona daje, że nic z tego nie będzie. Ale potem możesz się na siłę doszukać tych sygnałów tam gdzie ich nie będzie przy innej dziewczynie.

Chodzi o to, by nie patrzyć na dziewczyny od razu podejrzliwie. Kobiety nie są wszystkie wyrafinowane, perfidne, chociaż tak się może zdawać z pobieżnej obserwacji ---> i facetowi, który jest podejrzliwy, łatwo się na tym wyłożyć potem.

Generalnie zrozumiesz to bardziej, kiedy wyobrazisz sobie sytuację tą, co na początku ci opisałam: podobasz się jakiejś dziewczynie, a ty jej nie chcesz. Taka sytuacja na pewno cię nie ominie, kiedyś musiałeś albo będziesz musiał się z taką zmierzyć. Jeśli byś brutalnie wyłożył karty na stół, to okazał byś sie prawdomównym... ale jednak dupkiem. Ona by zyskała pewność, że nic nie ma, ale za cenę tego, że potraktowałbyś ją bez żadnych odczuć jakichś głębszych.

Tak samo ma kobieta: nie wie, co ma ci powiedzieć. Takie rzeczy gadać łatwo nie jest i tyle. Ja nie wiem, co byś musiał zrobić - upić ją i liczyć na jej po-alkoholową prawdomówność? Chodzi o to, że jeśli będziesz siebie mierzył słowami dziewczyny, będziesz liczył swoją wartość tym, że ktoś cię nie chce, to z takiej sytuacji po prostu nie ma dobrego wyjścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
30 lis 2007, 21:07

Avatar użytkownika
przez Werty 24 lut 2008, 13:59
Nie miałem takiej sytuacji, nigdy. I wątpię, abym kiedyś miał mieć, zresztą gdybać nie lubię.
Zapewniam Cię, że nawet jeżeli znajdę się w takiej sytuacji to na pewno owijać w bawełnę nie będę, nie jestem jakimś zimnym draniem.
Skąd mam wiedzieć nie byłem w takiej sytuacji.

Zgadzam się z Tobą, ale zrozum, nie mówimy o sytuacji kiedy facet trudzi się na próżno (bo tak też bywa, ale przecież chyba gołym okiem widać kiedy kobieta nie jest zupełnie zainteresowana, a kiedy można pomyśleć, że jest). Tylko o sytuacji kiedy facetowi kobieta robi nadzieje, a potem ni z tego ni z owego nagle ma w dupie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 24 lut 2008, 15:20
To, o co spieracie się tu groza i Werty, wynika z różnego jezyka, którym posługują się obie płcie. Mowa kobiet ukierunkowana jest bardziej na emocje (innych i własne), mężczyzn na konkrety. Stąd te nieporozumienia.
Werty będąc mężczyzną oczekuje czegoś, czego kobiety unikają z racji tego, że jest im to raczej obce i wbrew ich naturze - mówienia wprost.
groza, słusznie pisze o tym jak kobieta często unika mówienia wprost, by nie urazić nikogo (np. faceta startującego do niej).

Poza tym "wojna płci" i tak opiera się m.in. na wzajemnym wykorzystywaniu. "Faceci myslą tylko o jednym, o seksie", a "kobietom chodzi o zabawę męskimi uczuciami" - takie krzywdzące stereotypy podkreślają egoizm jednej płci w wykorzystywaniu drugiej :?

Chyba istotne jest tutaj, by nie generalizować, tylko uznać, że istnieją ludzie mniej lub bardziej dobrzy/źli niezależnie od płci. ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do