Gdzie właściwie jestem?

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

przez misiek102 02 lip 2007, 00:48
sądze ze nikt ci nie odpowie na te pytanie. ja sam naprzykład niewiem co dalej , niemam swego celu i drogi , a musze ja jak naj szybciej odnalesc bo inaczej dupa.moim zdaniem karzdy wkacy po jakims czasie musi znalesc swoja sciezke i odpowiedz , po co ja tu jestem?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
27 cze 2007, 00:01
Lokalizacja
BRUKSELA

Avatar użytkownika
przez inez3 02 lip 2007, 08:34
hmm, mi sie wydaje, ze powoli wychodze z tego mroku i ze wreszcie bede w pelni szczesliwa... czasem sie zastanawiam czemu akurat n mnie spadly ataki lękowe, ale nie mam odpowiedzi. kiedys, w gorszych okresach myslalam sobie "co ja takiego zrobilam? dlaczego mnie to spotkalo?", ale zadawanie sobie takich pytan to blad, bo w ten sposob dołowałam sie jeszcze bardziej...
co do przyszlosci to nie wiem, nie wiem co bym chciala... jedyne co wiem to to, ze chce poprostu cieszyc sie tym ze slonce swieci, ze jest cieplo, ze pada snieg, deszcza itd., cieszyc sie zwyklymi rzeczami, a nie zastanawiac sie co mnie akurat boli i co moze mi sie stac poza domem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez belinda 02 lip 2007, 08:52
Wydaje mi sie, ze jestem w punkcie, w ktorym musze zdecydowac co dalej. Czuje, ze to jest ten moment. Jestem w takiej sytuacji, kiedy chce zmian, wprost wyczekuje ich ze zniecierpliwieniem, ale jeszcze nie czuje sie stosunkowo silna, zeby postawic wszystko na jedna karte. Patrze juz w przyszlosc optymistyczniej, choc wydaje sie ona mi bardzo odlegla i mglista. Mam takie wrazenie, ze jesli uda mi zrobic ten jeden "maly" krok, ten krok, w ktorym powiem sobie, ze juz dosc, ze juz nie bede obracac sie za siebie, wtedy zmiany przyjda same, kazda bedzie pociagac za siebie nastepna, a ta nastepna kolejna, a kiedy przyjda chwile zalamania bede umiala przejsc obok nie dotykajac ich glebiej i czuc ze zyje, przyjmujac zycie w calosci, nie odrzucajac niczego i niczego nie oczekujac, a przynajmniej starajac sie nie oczekiwac za wiele. A moze wlasnie o to w zyciu chodzi, zeby nie oczekiwac za wiele?
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 17:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez IceMan 06 lip 2007, 01:10
No nie wiem jak to wylądowało w off-topicu ale ja to przenoszę do Kroków do Wolności ...

ja myślę że teraz na tej drodze swojej sporo przeszedłem i trafiłem do jakiegoś motelu z którego nie mogę się wydostać - i iść dalej. Czyli krótko mówiąc stoję w miejscu :?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez vampirek82 06 lip 2007, 09:03
hehhhh ciezki temat, w sumie jeszcze nie doknca zrozumialam o co chodzi w tej mojej nerwicy(i chyba dlatego nie zdecydowalam sie odstawic lekow), ale mimo ciezkich chwil stram sie myslec o przyszlosci w pozytywnych barwach, chce miec szczesliwa rodzine, satysfakcjonujaco, dajaca mi spelnienie prace...a nerwica, wydaje mi sie ze jak bede naprawde szczesliwa sama zrozumie ze juz nie ma sensu mnie nekac :lol:
"Bo umrzeć to zbyt mały powód, żeby przestać Kochać"
a gdyby tak zaczarować cały świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
309
Dołączył(a)
12 cze 2007, 15:18
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez blackwitch 06 lip 2007, 09:46
Tez nie raz zadawałam sobie to pytanie. W mojej drodze przechodziłam przez różne etapy- czasami było to złudne bo z perspektywy czasu oceniam to jako stanie w miejscu. Albo krok do przodu i krok w tył. Jeszcze gorsze były te na boki:) Ale ostatnio wiem ze zrobiłam krok w przód i to ogromny. Tak jakbym pokonała ze sto mil:) Pozdrawiam:)
“You can't always sit in your corner of the Forest and wait for people to come to you... you have to go to them sometimes.” Winnie the Pooh
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

przez Goplaneczka 03 sie 2007, 20:13
Ja chyba jestem na początku drogi.
Oj, szmat jej jeszcze przede mną.
:mrgreen:
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Twilight 04 sie 2007, 15:07
Przez ostatni miesiąc poprawa większa, niż przez ostatni rok. (i to dużo większa) Przez ostatni rok większy, niż przez poprzednie 10 lat. Szybkość leczenia rośnie z kwadratem i ostatnio naprawdę czuję, że zdrowieje. Czasami specyficznie, NN rozbija mi się inne, jakby w przyspieszonym tempie, (była już miniatura głębokiej depresji, wyciągnęło mnie z niej niemal natychmiast forum i świadomość, czym spowodowana, są objawy nerwicy lękowej, pierwszy raz w życiu problemy ze snem, ale...) ale pozwalam sobie na normalne odczuwanie, (mając w pamięci wspaniałe słowa naszej kochanej Bethi "Odwaga to nie znaczy nie bać się, odwaga to wiedzieć, że są rzeczy ważniejsze niż strach) nie przekuwam wszystkich obaw w natręctwa.

Oczywiście, zdarzają sie doły, ale zdrowieje i nie tylko wierzę, ale jestem pewien (bo to całkiem normalne) że wyzdrowieję całkiem. Nie wiem jak szybko, może jeszcze trochę, a może szybciej, niż się spodziewam -docieram do źródeł i zmierzyłem się ostatnio ze starymi, bardzo starymi strachami, teraz czas na obecne :smile:

Trzymam za Was kciuki!

Pozsdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez myselw 05 sie 2007, 01:40
najwaznjesze w zyciu to wyznaczyc sobie cele...
pamietac o marzeniach..jezeli czegos bardzo bedziemy chcieli i dazyli do tego to to osiagniemy..
trzeba zdawac sobie sprawe i pogodzic sie ze byc moze to sa nasze ograniczenia...ale sie nie podawac i walczyc..:)
czasem gdy nie dajemy rady wystarczy zwykla przyjacielska rada...
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
04 sie 2007, 01:17

przez Pstryk 05 sie 2007, 11:36
misiek102 napisał(a):ja sam naprzykład niewiem co dalej , niemam swego celu i drogi , a musze ja jak naj szybciej odnalesc bo inaczej dupa.moim zdaniem karzdy wkacy po jakims czasie musi znalesc swoja sciezke i odpowiedz , po co ja tu jestem?

Zatem odpowiedz sobie na pytanie, które zadała dżejem
dżejem napisał(a):Gdzie jesteście? I jak Wam się wydaje- dlaczego tak jest?


Dobry pomysł na temat. Jak bowiem odnaleźć swoją drogę, lub choćby zrobić parę kroczków w przód, jeśli się nie wie, co się dzieje obecnie?
Hyh, osobiście w ciągu ostatnich dwóch lat zrobiłam chyba około 1000 km, obecnie cofłam się o jakieś 30%. Jeju, nie jest źle! :mrgreen:

Dziękuję dżejem za temat. Gdyby nie on, nie przystanęłabym, aby się zastanowić, dokąd doszłam :mrgreen:
Pstryk
Offline

Re: Gdzie właściwie jestem?

Avatar użytkownika
przez Tygryska 05 sie 2007, 11:39
dżejem napisał(a): w ostatnim czasie wydawało się, że największa "jazda" już za mną. Że pozdałam wszystkie przyczyny mojej choroby i teraz będzie już łatwiej wychodzić z tunelu. Ostatnie dni jednak mi pokazały, że to nie do końca prawda. Że nawet nie wielu, ale BARDZO wielu rzeczy nie wiem. Że na drodze do wolności zaniedbałam lub odrobiłam niestarannie kilka "lekcji". Że to co wydawało się już być tak blisko, teraz nagle się oddaliło.


Też tak miałam.Wydawało mi się że już jest tak super, ale okazało się że potrzebna jest mi jeszcze lekcja pokory.

Ciagle zadaję sobie pytania o to gdzie i dlaczego jestem.Trudno na nie odpowiedzieć ale myślę ze warto się zastanawiać, pytać samego siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez Jovita 05 sie 2007, 13:34
ja sie czuje jak na hustawce.. raz jestem na przodzie a raz sie cofam do tyłu i tak kilka razy dzienie juz wierze ze wyjde z tego ale za chwile okropne czarne mysli!!! ze nie wyjde z tego stanu.. dzis sie zatrzymalam hustawka sie nie rusza..
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez IceMan 05 sie 2007, 13:46
Ogólnie jestem cały czas w drodze, ale czasem mam wrażenie jakbym był Syzyfem a droga prowadziła na górę. Wczoraj wystarczył jeden idiota w sklepie (tam gdzie pracuję - klient przyszedł pijany i zaczął wyrabiać głupoty a ja jestem na ochronie, gość był moim kumplem z podstawówki i nie wiedziałem co z nim robić bo jak mnie zobaczył to zero respektu, bo przecież kumpel pozwoli, a ja nie mogłem nic z nim zrobić bo nie mam licencji '1' która dopiero pozwala na interwencję 'siłą'), pewnie reszta pracowników zapomniała o tym a ja się dalej męczę z tym.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:47 pm ]
W obecnej chwili czuję jakbym był w jakimś dołku u podnóża wcześniej wymienionej góry.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Twilight 05 sie 2007, 14:37
Hej, Piotrek, nie przejmuj się - słusznie mówisz, że reszta już zapomniała, każdy pewnie pomyślał tylko, że nie chciałby być w Twojej sytuacji, bo nie miałeś opcji.

BTW, co to za bezsens organizacyjny, w jaki sposób możesz w takim razie wypełniać obowiązki ochrony, jeśli awanturującego się klienta nie możesz tknąć palcem? Oddziaływać autorytetem?

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do