Rozterka po samobójstwie najblizszej osoby..

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Rozterka po samobójstwie najblizszej osoby..

przez pewna 02 maja 2007, 23:05
Zupelnie przypadkwowo trafilam na te forum,ale pomyslalam,ze podziele sie wlasnym doswiadczeniem. Osobiscie nie cierpie na zaden r odzaj natrect. Znalam jednak osobe,u ktorej wystepowaly objawy nerwicy podobne do tych, ktore tu opisujecie. Pamietam jak bardzo mnie wkurzalo kiedy spoznial sie na spotkanie tylko z tego wzgledu,ze musial parokrotnie sprawdzic czy wszystko w domu zostalo takie,aby nie stwarzalo zagrozenia domownikom. Nie bylam w stanie pojac,ze jest to choroba,cos w rodzaju zniewolenia mysli (tak to sobie teraz wyobrazam),dlatego traktowalam to jako zwyczajne widzimisie,ktore wystarczy jedynie sobie wytlumaczyc...Okazuje sie,ze tak nie jest..
W przypadku mego znajomego zaczelo sie zupelnie niewinnie...rozterki wieku mlodzienczego zwiazane z przyszloscia,niemozliwosc znalezienie swojego miejsca w swiecie..w zasadzie sprawy ktore kazdemu z nas kolacza w glowie w wieku wkraczania w doroslosc..Z czasem pojawily sie mysli samobojcze,co sklonilo go do pojscia do fachowca (czyt.psychiatry,gdyz z psychologiem mial okresowo kontakt).Psychiatra jak psychiatra zalecil srodki farmakologiczne. Bral cos tam o smiesznej nazwie dosc rygorystycznie (odstawil nawet w zupelnosci alkohol)Generalnie potraktowal terapie powaznie..Po pol roku przyszla poprawa,czul sie swietnie...Osiagal sukcesy w szkole,matura zdana ze swietnym wynikiem.. Lekarz rozwazal zmiane lekow na slabsze.W wakacje przyszedl kryzys..Pojawily sie natrectwa.Nadal jednak utrzymywal kontakt z innymi,byl normalnym pogodnym facetem,czasem mowil,ze" dokuczaja"mu mysli. Po czasie jednak zaczal chyba dostrzegac,ze staje sie uciazliwy dla innych, znajomi nie sa w stanie go zrozumiec. Nie chcac przysparzac kolejnych problemow odcial sie od swojego srodowiska.Utrzymywaj jedynie kontakt z rodzina. doszly jednak proby samobojcze...Lekarze zareagowali zwiekszeniem dawki lekow..Stan depresji (juz chyba wtedy) utrzymywal sie jednak nadal z niewielkimi przerwami lepszego samopoczucia.Pewnego dnia rodzina stracila z nim zupelny kontakt,wiec skierowala go do szpitala psychiatrycznego...Dodam,ze lekarze w szpitalu nie byli w stanie go zdiagnozowac w zupelnosci (czyt. podac zloty srodek na wylecznie)zatem kuracja przebiegala troche na zasadzie prob i bledow..Podczas pobytu w szpitalu jednak jego zdrowie uleglo polepszeniu..Z obserwacji rodzicow zaczal normalnie funkcjonowac. Lekarze postanowili wyslac go na przepustke. Podczas krotkiego pobytu w domu popelnil samobojstwo...Mial 19 lat.
Nie umiem do tej pory pojac co do konca nim kierowalo..Z tego,co czytam tutaj natrectwa moga przybrac znacznie wieksze rozmiary,a ludzie potrafia znimi zyc cale zycie...Najgorsza jest ta bezradnosc..bo jak tu pomoc takiej osobie skoro lekarze sprowadzaja terapie do faszerowania lekami,nie potrafia przewidziec takiej tragedii...Jak maja si zachowywac bliscy...faktycznie odcinac sie od chorego jak on sobie tego zyczy...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
02 maja 2007, 22:10

Avatar użytkownika
przez GRACJA 02 maja 2007, 23:43
Witaj. To bardzo przykre co się stało z Twoim znajomym. Możliwe że miał problemy o których nie wiesz. Nie wszystko się mówi. Ta nerwica, o ile nie było to coś innego, miała jakieś podłoże. Myśli samobójcze nie pojawiają się bez przyczyny.Samobójstwo to ucieczka przed życiem, problemami. To fakt że lekarze faszerują lekami-taka ich rola ale farmalologia powinna być wspierana psychoterapią.
pewna napisał(a):Jak maja si zachowywac bliscy...faktycznie odcinac sie od chorego jak on sobie tego zyczy...
. Wg mnie nie powinno się zostawiać chorego samemu sobie. Wsparcie rodziny ma w takich przypadkach duże znaczenie. Człowiek musi czuć że jest kochany, potrzebny, że ktoś się nim interesuje. Ludzie chorzy na nerwicę wspierani przez rodzinę i przyjaciół w swojej chorobie szybciej dochodzą do zdrowia. Poznanie problemów drugiej osoby, zrozumienie, akceptacja są jak najbardziej wskazane. Współczuje Tobie i rodzinie Twojego znajomego. No cóż nie wszystko da się przewidzieć. Pozdrawiam.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez cinnamon_inspiration 03 maja 2007, 09:45
I dlatego powinnismy sie zastanowic, czy zabijajac sie nie stworzymy takiego samnego piekla jak mielismy innym ludziom. ZASTANOWCIE SIE! Wiem , ze jest Ci trudno, ale to byla jego decyzja, hujowa, ale coz poradzic. Sama wielokrotnie myslalam o zabiciu sie, ale wlasnie dlatego tego nei zrobie i wy tez tego nie robcie!
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do