Nerwica natręctw na tle religijnym.

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Nerwica natręctw na tle religijnym.

przez Martuska_83 24 lip 2013, 14:34
Witam,wiem że ten wątek pojawiał się już na tutejszym forum,jednak postanowiłam założyć swój post.
Obecnie zmagam się z natrętnymi myślami bluźnierczymi na tle religijnym,jestem osobą wierzącą i te myśli mnie wykańczają..
Najgorzej jest w kościele,czy podczas podniesienia,zawsze i wszędzie mi towarzyszą..
Dotyczą one też osób bliskich i znajomych..Czy to jest spowodowane moją chorobą(choruję na schizofrenię),czy może te myśli pochodzą od złego?
Wspomnę tylko,że chodzę do spowiedzi,ale za bardzo nie czuję ulgi,bo zaraz po spowiedzi atakują mnie ponownie te bluźnierstwa..Jeśli ktoś tak ma proszę o kontakt na PW.
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
27 cze 2010, 14:38

Nerwica natręctw na tle religijnym.

przez Elyse 24 lip 2013, 16:28
najgorzej jest jak natręctwa próbujesz uciszyć modlitwą czy jakąś inną praktyką religijną. To wtedy jest walka z samym sobą która wykańcza, męczy. Nauczyłaś się w pewien sposób reagować na natręctwa i teraz nie jest tak łatwo to zmienić. Dla mnie najlepiej jest nie przesadzać ze spowiedzią czy ciągłymi modlitwami. Wtedy sie nakręcasz. W walce możesz czuc się sama. Jak zamkniesz sie przed światem możesz nie udzwignąć tego co Cię męczy. Być otwartym na Boga i być wśród innych.
Trzeba też nauczyć się milczeć, wsłuchać w siebie. Siostry zakonne co 2 tyg się spowiadają a my nie jesteśmy w zakonie.
Elyse
Offline

Nerwica natręctw na tle religijnym.

Avatar użytkownika
przez khaleesi 24 lip 2013, 16:44
Martuska_83, sama piszesz zmagasz się z natrętnymi myślami to towarzyszy nerwicy natręctw a nie schizofrenii ;)
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica natręctw na tle religijnym.

przez Elyse 24 lip 2013, 17:37
można mieć NN i schizofrenię.
Elyse
Offline

Nerwica natręctw na tle religijnym.

przez Martuska_83 24 lip 2013, 18:57
Wiecie ale ja natręctwa też mam,sama psychiatra mi powiedziała.
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
27 cze 2010, 14:38

Nerwica natręctw na tle religijnym.

przez vifi 24 lip 2013, 23:39
Martuska_83, Może dobrze by było gdybyś znalazła jakiegoś duchownego który poświęciłby ci więcej czasu czy byłby bardziej obeznany w temacie. Może przynajmniej by cię uspokoił że natrętne myśli nie są grzechami, możesz po prostu nie zwracać na nie uwagi. Nie znam się na schizofrenii, ale to opisujesz raczej wygląda na natręctwa, psychiatra ci chyba powiedziała to samo.
Obecnie leczysz się tylko u psychiatry i bierzesz leki na schizofrenię?
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Nerwica natręctw na tle religijnym.

Avatar użytkownika
przez monk.2000 24 lip 2013, 23:50
Martuska_83, jak słyszę słowo grzech to mi się nóż w kieszeni otwiera. Nikt cię nie będzie karał płomieniami, no chyba że w to wierzysz. Najlepsze co teraz możesz zrobić to utożsamić się ze św. Faustyną i wmawiać sobie że jesteś kuszona przez złego, żeby zejść z prawej ścieżki. Twoja sprawa, jeśli ty chcesz być tu gdzie błogosławieni, a z góry pierwszej ławki w kościele patrzeć na grzeszników, którzy przeklinają, uprawiają pozamałżeński seks, czy kierują się laicką filozofią korzystania z chwili, zapatrując się w racjonalny rozum. Możesz walczyć. Z krzyżem w ręku.

Nie chodzę do kościoła od 4 lat, pomimo długiej kariery ministranta, nie wierzę w Katechizm Kościoła Katolickiego, a mimo to mam natrętne myśli religijne. Ciekawe, co? Jedyne co można zrobić to przestać się utożsamiać z umysłem, to nie ty myślisz, to twój mózg generuje myśli. Tak samo jak serce samo pompuje krew. Jak ktoś chory na parkinsona zrzuci szklankę, to też jego wina? Zaakceptuj te myśli, nie walcz z nimi.

Namaste, że tak powiem xD
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Nerwica natręctw na tle religijnym.

Avatar użytkownika
przez Nameless 24 lip 2013, 23:52
Sam bóg Cię takim uczynił i dlaczego miałby być obrażony za takie bluźnierstwa? Jesteś jego "produktem" a on doskonale wiedział co robi, taki był jego odwieczny plan i nie możesz się tym przejmować.
Trust me, I'm an engineer.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
578
Dołączył(a)
17 sty 2013, 23:54
Lokalizacja
Małopolska

Nerwica natręctw na tle religijnym.

Avatar użytkownika
przez monk.2000 25 lip 2013, 00:09
Nameless, tu nie Bóg jest problemem. Raczej religia, a ona jest produktem człowieka. Nie na odwrót.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Nerwica natręctw na tle religijnym.

Avatar użytkownika
przez refren 25 lip 2013, 02:31
Myśli bluźniercze to typowe natręctwa czyli myśli przeciwstawne do Twoich prawdziwych intencji. Im bardziej będziesz się ich bała, tym bardziej ten lęk będzie potęgował ich występowanie. W miarę możliwości ignoruj je, albo możesz też spróbować tak: po ich wystąpieniu zastanów się chwilę czy się z nimi identyfikujesz, jeśli nie (co obstawiam) to powiedz coś w stylu: nie chcę mieć z tą myślą nic wspólnego, odrzucam ją/nie chcę jej/nie akceptuję jej, to moja ostateczna decyzja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Nerwica natręctw na tle religijnym.

Avatar użytkownika
przez rikuhod 25 lip 2013, 14:56
Martuska_83, u mnie też zaczęło się od natręctw na tle religijnym, wiem jakie to męczące :(

Co najważniejesz to musisz ignorować te myśli. Jak sama będziesz zwracać uwagę na te myśli, tym będziesz je nasilać :( Dlatego musisz je ignorować, traktować jak powietrze. Jak jakieś się pojawiają (gdziekolwiek to jest) ignoruj je i daj im przejść. Nie odpędzaj ich, tylko je ignoruj i daj im przejść. W ten sposób stopniowo będą słabnąć i męczyć mniej aż odejdą.

Nie przejmuj się też, bo nie grzeszysz mając takie myśli. Grzech jest grzechem jeśli jest świadomy, a te myśli pojawiają się wbrew twojej woli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

Nerwica natręctw na tle religijnym.

Avatar użytkownika
przez khaleesi 25 lip 2013, 15:06
rikuhod, a jeśli sobie wkręci, że grzeszy świadomie? ;)
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Nerwica natręctw na tle religijnym.

Avatar użytkownika
przez refren 25 lip 2013, 18:42
Nameless napisał(a):Sam bóg Cię takim uczynił i dlaczego miałby być obrażony za takie bluźnierstwa? Jesteś jego "produktem" a on doskonale wiedział co robi, taki był jego odwieczny plan i nie możesz się tym przejmować.


Bóg uczynił człowieka istotą zdolną do rozwoju, więc nie można go obwiniać za różne swoje błędy czy stan, w jakim człowiek się znalazł, kiedy zaniedbuje ten rozwój. Jednak takie myśli bluźniercze, o jakich mowa, nie są zawinione, ponieważ nie są efektem działania ze świadomą intencją bluźnienia. Mają one charakter nerwicowy, a poza tym w ogóle nie wszystkie myśli znajdują się pod naszą kontrolą - i nawet nie mogłoby tak być, ponieważ psychika to złożony system, który po części działa "automatycznie", wiele myśli to jakaś automatyczna reakcja na coś, skojarzenie, efekt jakiegoś bodźca zewnętrznego czy wewnętrznego, ale niezależnego od naszej woli (kiedy rozśmieszy Cię coś, to nie masz na to wpływu, podobnie na takie myśli) - a za pomocą rozumu wyciągamy z nich ostateczne wnioski i podejmujemy decyzje oraz zajmujemy jakieś postawy wobec życia.

-- 25 lip 2013, 18:48 --

Elyse napisał(a):najgorzej jest jak natręctwa próbujesz uciszyć modlitwą czy jakąś inną praktyką religijną. To wtedy jest walka z samym sobą która wykańcza, męczy. Nauczyłaś się w pewien sposób reagować na natręctwa i teraz nie jest tak łatwo to zmienić. Dla mnie najlepiej jest nie przesadzać ze spowiedzią czy ciągłymi modlitwami. Wtedy sie nakręcasz. W walce możesz czuc się sama. Jak zamkniesz sie przed światem możesz nie udzwignąć tego co Cię męczy. Być otwartym na Boga i być wśród innych.
Trzeba też nauczyć się milczeć, wsłuchać w siebie. Siostry zakonne co 2 tyg się spowiadają a my nie jesteśmy w zakonie.


Mam odwrotne doświadczenie, moim zdaniem modlitwa może pomóc, zwłaszcza jeśli jest szczera i angażujesz się w nią sercem. Nerwica to pewien kryzys "poczucia siebie" - nie wiesz co jest "twoje", a co nie jest prawdziwym tobą, dlatego każde działanie, w którym jest się autentycznym i zaangażowanym pomaga - bo wtedy na nowo przeżywasz siebie i odzyskujesz wiarę w to, kim jesteś naprawdę. Dla osoby wierzącej, przeciwstawianie autentycznej wiary mechanicznym myślom pseudoreligijnym wynikającym z nerwicy jest moim zdaniem oczywistą reakcją obronną.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Nerwica natręctw na tle religijnym.

przez Elyse 26 lip 2013, 13:00
refren, być może. Moje doświadczenie na ten temat jest trochę inne. Zbyt dużo modlitwy w momęcie NN jest tylko siłowaniem się z samym sobą. Mamy wtedy uczucie ''oderwania''. Chcemy wznieść się do Boga a natręctwo nam przeszkadza. To jest to co blokuje.
Chcemy mieć poczucie kontroli nad sobą a tu wymyka się spod niej. Tak jakbyśmy wsiąż uciszali szczekającego psa czy małe dziecko które wciąż płacze.
Z jakąś częścią nas nie mamy porozumienia, nie zgadzamy się i tu jest pies pogrzebany. Najlepiej ukryć, pogrzebać. A gdzieś w podświadomości jest konflikt wewnętrzny, coś nierozwiązanego co przenosi się na wiarę.
Można często się modlić i nie odnosić żadnych korzyści. Czy źle się modlę? nie. Potrzeba ciszy która też może byc modlitwą.
Jak tak bardzo się modlisz/walczysz wystawiasz się na ''ataki''. Jeśli walczysz sama to szybka klęska. Wpadasz w takie myslenie ''świat jest zły a każdy kogo spotkasz chce Ci zrobić krzywdę''. Zamykasz sie w sobie i odczuwasz pustkę i to co jest w Tobie czyli chaos.
Znam osoby który przyznają sie do Jezusa do tego że chodza do kościoła. Na pozór fajni, ale jak przyjrzysz się bliżej to zamknięci ludzie. Bo liczy sie tylko ''Bóg i ja i tylko ja'', ''Boże patrz tylko na mnie, ja testem ważny'' reszta sie nie liczy. Taka osoba jest miła dla innych, chce być taktowna nikomu nie robi krzywdy. Nie ma tu głębszej relacji z człowiekiem.
Elyse
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do