Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa myśli...

przez Gosikmag 20 lip 2009, 19:44
Wiola, no ja tak sobie właśnie myślę, ze najlepiej to tę nerwicę w d...kopnąć :D
Czego dotyczą/dotyczyły Twoje myśli???

Sadi, no właśnie często tak mam, że jak objerzę jakiś film, program TV czy reportaż w wiadomościach o jakieś zbrodni, morderstwie itp. to myśli mnie nachodzą...i wtedy jest ciężko...ale trzeba robić tak jak piszesz, pozwolić im płynąć...zaakceptować je i myślę, ze z czasem przestaniemy na nie zwracać uwagę!!!
Pozdrówka!!!!
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
17 cze 2008, 18:41

Re: Natręctwa myśli...

przez wiola_jaw 20 lip 2009, 21:41
Gosikmag, na początku były myśli bluźniercze, potem doszły myśli żeby komuś coś zrobić,strach przed opętaniem a potem w tej rozpaczy żeby sobie coś zrobić...strach przed opętaniem mam nadal, często też te pozostałe myśli, ale nie reaguję już na nie paniką i lekiem, staram się jakoś sobie radzić z nimi i olewać je po prostu. A jak U Ciebie było/jest?
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
19 gru 2008, 22:23

Re: Natręctwa myśli...

przez Aneta22 21 lip 2009, 10:11
Gosikmag .. to jest moj 3 lekarz. lecze sie od 4 lat. do listopada 2008 chodziłam do jednej lekarki,która to dała rade z choróbskiem za pomoca seroxatu. niestety jak seroxat przestał działać własnie w listopadzie 08 był problem z dobraniem leku, zmieniała mi je co miesiac!!! wkurzyłam sie, nie słuchała mnie a ja czułam sie coraz gorzej .. może gdyby nie jej błedy juz dawno stanełabym na nogi, pozniej była kolejna lekarka do maja tego roku,przez 3,5 miesiaca cital bez efektu tzn wyciagnał mnie z depresji ale natrectwa były olbrzymie, coraz wieksze, nastepnie ona uparła sie na rispolept, 3 razy mi go przepisywała a ja 3 razy go nie wykupiłam, nie miałam zaufania do tego leku, od poczatku źle sie nastawiłam, bo to neuroleptyk a ja po fluanxolu miałam objawy pozapiramidowe( nie zycze tego nikomu!) wogoler mam po lekach tendencje do takich objawów, wczesneij po leku na refluks żołądka... postanowiłam kolejny raz zmienic lekarza, poniewaz od tego listopada nie było kompletnie żadnych zmian na lepsze, a ja czułam sie wciaz gorzej, traciłam nadzieje. od maja lecze sie u fajnego goscia, mam do niego przekonanie i zaufanie co najwazniejsze. wydaje mi sie byc kompetenty, a poza tym duzo mi mowi co mnie cieszy. niestety teraz jest na urlopie od 4 tyg , mam wizyte w przyszłym tyg..a ja od 8 tyg jestem na anafranilu 150 mg ,zaczynałam od 10 mg.niestety narazie z marnym skutkiem, dodam ze chodze na terapie od 5 miesiecy. ostatnie 3 dni liczac od kilku miesiecy miałam całkiem niezle, dziś juz jest tak sobie ... drecza mnie mysli ,tak jak pisałam o zrobieniu sobie badz komus krzywdy, przerózne, najgrsze jest to ,że chyba dlatego ,że tak długo wystepuja "przyzwyczajam sie" do nich i jakby mniej sie boje, nie czuje strachu, co z kolei też jest dla mnie niepokojące, narazie zyje z dnia na dzien w oczekiwaniu na mój ślub i wesele, chce tego dozyc ,przetrwać i mysleć dalej co ze mną.. kilka miesicy temu miałąm nadzieje ,że do tego czasu będe juz zdrowiutka, niestety nawroty leczy sie cieżej i dłuzej ...
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

przez neurotic__ 22 lip 2009, 02:18
Aneta22
To dobrze, ze te mysli przestaja Cie niepokoic. Problem w NN polega wlasnie na tym, ze sie przejmujesz takimi myslami. Moze brak strachu i niepokoju to jest krok w dobra strone
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
15 mar 2009, 14:06

Re: Natręctwa myśli...

przez Aneta22 22 lip 2009, 08:11
a dla mnie jest to problem , bo skoro przestaje sie ich bać to mam wrazenie ,że to zrobie bo nie bedzie mi zalezało na tym .. nie bede sie bała ...
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Re: Natręctwa myśli...

przez Ona_To_Ja 22 lip 2009, 09:28
Hmmm...a ja mam nieco inny problem. To znaczy, nie jest to konkretnie mój problem. Rzecz w tym, iż ktoś BARDZO mi bliski ma typowe objawy nerwicy natręctw-sam sobie z tego doskonale zdaje sprawę. Ma myśli, które są sprzeczne z nim samym. Analizuje, zadaje pytania samemu sobie "Czy jestem taki..." itp. Jego problemy dotyczą głównie erotyki, czy coś jest stosowne czy wchodzi już w ramy wyuzdania, boi się o bliskie sobie osoby, ciągle z tym walczy, wyjaśnia sam sobie, ale widzę jak go to męczy, jak wypluwa z niego całą energię, jak dużo czasu mu zajmuje. Terapii nie chce podjąć. Bądź co bądź jest szalenie silną osobą nawet w obliczu swojej przypadłości. Leków też nie zażywa, ale może to i lepiej? Problem tkwi w umyśle, w mózgu, w ciele, a nie jest uzależniony od prochów, które być może dają ukojenie,ale problemu przecież nie rozwiązują. A on cały czas się tli w podświadomości. Napisałam dlatego ponieważ z typową NN, nerwicą, depresją, natręctwem myśli nigdy nie miałam do czynienia. On boi się, odczuwa lęk, chciałby "spowiadać się" ze wszystkiego , ale wie,że to nie ma sensu, że wtedy koło jeszcze bardziej się zapętla. Jednocześnie wstydzi się tego co było, co mógł zrobić, i obecnych myśli. Wiem,że to mega intymna sprawa, ale powiedział mi o tym po półrocznej znajomości. Zaufał i się przełamał. Szacunek i pochwała dla niego. Kocham Go - jak mam mu w tym pomóc? Doradźcie proszę, bo chyba tylko same osoby, których to dotyczy wiedzą czego najbardziej potrzebują od drugiego człowieka, osób bliskich... Pozdrawiam Was i 3mam kciuki za wszystkich! :*
...:Bo byłam, bo jestem i będę:...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 lip 2009, 11:53

Re: Natręctwa myśli...

przez neurotic__ 23 lip 2009, 02:35
Aneta22

Moze po prostu podswiadomie zmeczylas sie tymi myslami na tyle, ze nie masz sily sie juz nimi przejmowac. Byc moze to poczatek konca najwiekszego nasilenia NN

Ona_To_Ja

Wybacz ale widac ze nie masz z tym problemem nic do czynienia. Nie zgodze sie z toba ze "prochy" otepiaja czy sztucznie maskuja problem. Poczytaj troche o mechanizmach NN a zrozumiesz, ze dobrze dobrane leki pomoga unormowac reakcje chemiczne w mozgu i polaczone z terapia moga przyniesc bardzo dobre skutki. Sama terapia tez jest niestety konieczna (a przynajmniej wizyta zeby ustalic czy problem istnieje). A to czy ktos uwaza ze jest silna osoba czy nie nie ma tu nic do rzeczy. Czy uwazasz ze wszyscy ktorzy chodza na terapie maja slaba osobowosc? Bez obaw - terapia to nie oddzial zamkniety ani nic takiego. Czasem trzeba dume schowac do kieszeni i pogadac ze specjalista ktory sie zna na problemie
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
15 mar 2009, 14:06

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez sadi31 23 lip 2009, 13:24
Przeinaczasz, co jest dość żałosną zagrywką. Nie bedę komentował, a jak masz wątpliwości to przeczytaj jeszcze raz co napisałem to może zajzysz, i jak mnie cytujesz to cytuj cały post a nie wyrwane z kontekstu zdanie. I nie chodziło mi o kompletnie zdrowych, jak np. studęci medycynu (nawet dziecko by zajażyło..) a o niewpałeni zdrowych, takich jak Ty, nieumiejących sobie radzić z wiedzą psychologiczną i myślących że sami siebie uleczą, i zauważ że ani jedno z tych nie pasuje do np, studęta medycyny, który jest w pełni zdrowy

:shock: :roll: ??????
nie wiem skad pod moim adresem z twojej strony złosliwosci i uszczypliwosci.
- nic nie przeinaczam to raz
- dwa moj post i zacytowanie twojego postu mialo zastosowanie poparcie tego co piszesz a nie opozycje do twoich słów
- przeczytaj moja wypowiedz raz jeszcze - na spokojnie , nie wiem moze wez jakies leki uspokajajace zanim znow na kogos wyskoczysz , a wtedy zobaczysz ze moja wypowiedz byla na poparcie twojej tezy, czy to jest takie trudne ???
nastepnym razem zanim kogos obrazisz wez dwa glebokie wdechy i sie uspokój, bo wszyscy czytajacy zrozumieli kontekst a ty jeden biedny nie ???

[Dodane po edycji:]

stachu_pl
dopisze jeszcze bo mialem awarie netu, zle mnie zrozumiales , zaraz pod twoim postem jest moj post i nie jest on przeciw tobie tylko niejako potwierdzajacy twoje slowa
od czytaniaksiazek nie dostaniesz realnej choroby, nawet psychicznej,
mozesz tylko sie nakrecic nerwicowo, czyli zaczac sobie wmawiac te schorzenia.
To sie chyba nazywa choroba studenta medycyny czy jakos tak.
Wiecie co ja zrobilem
triche to hardcore jest ale mi pomoglo
- nagralem sie na video, usiadlem przed kamera jak mialem zly dzien i zaczalem opowiadac co czuje co mysle i zachowywac sie w trakcie ataku nerwicowych mysli
kiedy mi przeszlo obejrzalem to.
Efekt - niczym terapia wstrzasowa - sam sobie ogladajac siebie uswiadomilem ze moje obawy mysli i slowa sa smieszne, absurdalne , sam sobie wylalem kubel wody.
Teraz ilekroc mam takie mysli widze siebie w tych smiesznych sytuacjach na video. Pomaga przynajmniej dla mnie.
Nie wiem czy to dobre rozwiazanie, chciualbym aby sie ktos wypowiedzial kto sie na tym zna, na mnie podzialalo, ale wiecie ktos moze sobie jeszcze bardziej wkrecic. Wazne zeby siebie obejrzec jak sioe ma dobry dzien i obejrzec to z dystansem i przymrozeniem oka, zobaczycie jacy jestesmy smieszni jak mamy atak.
Głowa do góry.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
363
Dołączył(a)
25 maja 2009, 19:29
Lokalizacja
Warszawa

Re: Natręctwa myśli...

przez Gosikmag 24 lip 2009, 20:36
Wiola,
u mnie sytuacja wygląda bardzo podobnie jak u Ciebie...też miewam bluźniercze myśli, choć teraz już rzadko...mam też co jakiś czas myśli żeby sobie krzywdę zrobić i swoim najblizszym i to jest najbardziej dla mnie bolesne. Staram się nie zatrzymywać nad tymi myślami, nie analizować...staram się również nie unikać sytuacji, w którrych te myśli się pojawiają, np. myśl, któa dotyczy zrobienia krzywdy samej sobie pojawia się najczęsciej wtedy, gdy trzymam w ręku nóż :roll: ale nie unikam sytuacji, w których tym nożem muszę się posługiwać i to też daje mi pewnego rodzaju pewność, że nie zrobię sobie krzywdy na pewno, bo gdyby tak miało być to stałoby się to już dawno. W momencie kiedy dana myśl się pojawia próbuję ją zepchnąć na boczny tor i myśleć o czymś innym, i zdaję sobie sprawę z tego że te myśli podobnie jak sprawdzanie tego, czy gaz został zakręcony jest absurdalne...
Wiola, leczysz się, chodzisz na terapię, bliscy wiedzą o NN???
Pozdrawiam!!!
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
17 cze 2008, 18:41

Re: Natręctwa myśli...

przez wiola_jaw 24 lip 2009, 21:32
Gosikmag, na terapię chodziłam do dwóch psychologów ale zrezygnowałam, bo po wizytach u pierwszego czułam się źle jak nigdy w życiu i zdałam sobie sprawę, że w tym stanie można by mi było wmówić nawet, że w dzieciństwie byłam molestowana i stad nerwica (a to czysty absurd), natomiast u drugiego psychola było ok ale po jakimś czasie poczułam, że nic nowego stamtąd nie wynoszę, więc skończyłam z tym. Chodzę do psychiatry, leczę się od prawie roku i jak narazie farmakoterapia skutkuje. Jeśli chodzi o bliskich to wiedzą o moim problemie, teraz mnie wspierają, są ze mną w tym, starają się mnie zrozumieć, ale na początku myśleli, że przesadzam, nie traktowali tego wszystkiego poważnie, dopiero jak zobaczyli, że po nocach zamiast spać to ja cały czas płaczę, trzęsę się i wogóle boję się wielu rzeczy to dopiero wtedy zrozumieli, że coś jest nie tak. A u Ciebie jak to wszystko wygląda?
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
19 gru 2008, 22:23

Re: Natręctwa myśli...

przez Gosikmag 24 lip 2009, 22:10
Wiola,
ja jeszcze się nie zdecydowałam na pójście do specjalistty, choć szukam już odpwiedniego...narazie psychotrerapeuty.
Zdiagnozowałam się właściwie sama, bo przy NN to wcale nie takie trudne :D
Dopiero jakieś 2 tygodnie temu powiedziałam mężowi, że coś mnie trapi i to właściwie przypadkiem, byłam na forum a On wszedł do pokoju i w sumie dobrze się stało...
Nie powiedziałam mu wszystkiego, jeszcze nie jestem gotowa...
narazie zbieram się żeby pójść do specjalisty...
Ciężko mi z tym wszystkim...Tobie pewnie też...ale mamy dla kogo żyć!!!Trzeba być silnym a nerwicę w d..kopnąć bo to jedyne wyjście...
Mogę zapytać ile masz lat???
Pozdrawiam...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
17 cze 2008, 18:41

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez pepik 25 lip 2009, 15:24
Hmmm, mnie chyba wciąż trzymają te natrętne myśli...Wciąż muszę się zastanawiać, czy to, co zrobiłem/pomyślałem było akurat słuszne i właściwe. Czy tak powinienem postąpić, czy nie. I nie chodzi o jakieś rozbudowane emocjonalnie sytuacje, a proste rzeczy, typu posprzątanie, ułożenie rzeczy w pokoju, co ubrać dziś wychodząc na dwór. Przy obiedzie: czy aby w tej sałatce na pewno dobrze dobrałem składniki?
Tak samo jest z głupimi myślami, mogę sobie wkręcić wszystko (albo tak mi się wydaje), nie do końca wiem, co jest z realne, a co nie. Wciąż tylko analizowanie i zmęczenie potem. Mieliście coś takiego? Jak sobie z tym radzić? Cholerstwo przeszkadza w powrocie do normalnego racjonalnego życia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
16 lip 2009, 19:58
Lokalizacja
3M

Re: Natręctwa myśli...

przez wiola_jaw 25 lip 2009, 18:31
Gosikmag, 21, a Ty?wiesz mnie na początku też było cholernie ciężko, nawet mamie o tym powiedzieć, ale kiedy już się otwarłam to naprawdę bardzo mi to pomogło. Pozdrawiam cieplutko :smile:
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
19 gru 2008, 22:23

Re: Natręctwa myśli...

przez Gosikmag 25 lip 2009, 20:53
Wiola,
ja trochę starsza jestem :D 28 latek mam!!!
Ja się bardzo cieszę z tego, że powiedziałam mężowi o moim problemie...męczyłam się z tym za długo sama...a teraz jakoś tak mi lepiej jest!!!Zbieram w sobie siłę i wierzę, że jakoś to sobie poukładam..,
Pozdrawiam!
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
17 cze 2008, 18:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do