znowu lęk przed zwariowaniem i przed zabiciem kogoś

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

znowu lęk przed zwariowaniem i przed zabiciem kogoś

przez chocovanilla 26 sty 2012, 00:00
a ja boję się że zrobię krzywdę sobie... myślę że w nocy stracę kontrole i wyskoczę przez okno albo w pobliżu torów ze rzucę się pod pociąg;/ masakra albo ze wyskoczę z samochodu;/ ciągle się boję także że komuś coś zrobię;/ kiedyś bałam się chorób a teraz ciągle tylko te myśli;/ w dodatku pisze na wątku nerwica lękowa a tam nikt tak nie ma;/ no i ten bezsens życia... i co wy na to?? czy to zaburzenia lekowe jak mam stwierdzone??? a może już coś innego;/
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

znowu lęk przed zwariowaniem i przed zabiciem kogoś

przez None0 26 sty 2012, 17:44
Hmm ja miałem tak też, że bałem się coś zrobić sobie. Ale jakoś nie jest dla mnie aż tak ważne moje życie. Jeżeli o to chodzi mogę dodać np. taki przykład, że pracowałem na dachach i jakoś ani sam nie zeskoczyłem, ani nikogo nie zepchnąłem ;), a było wiele ku temu okazji i miałem już wcześniej te lęki, także nawet i na dachu. Ważne jest by dojść do tego dlaczego tak się myśli, że możesz to zrobić i spróbować, co jest tego powodem, czy ten powód ma jakieś realne uzasadnienie? Boimy się, że zrobimy coś wbrew swej woli prawda? Ale jakoś nigdy tak się nie dzieję, pozostaje strach, różne nawet drgania ciała, paraliże nawet z nim związane, można jednak to opanować, a i tak w żadnym razie nie dochodzi na zewnątrz nas nigdy do tego wszystkiego, do tego czego sobie nie życzymy. Testowałem może i 100000 razy, przez tyle lat... Czas się w końcu wyluzować i stwierdzić, że to tylko nieracjonalna obawa, nie mająca podstaw w rzeczywistości. Te myśli jakiś czas zostają w głowie, nawet jeżeli sobie uśiwadomisz, że są to błedne wymysły, przez jakiś czas będą sie wykojarzać z różnych sytuacji w których powstawały i jeszcze na innych zasadach skojarzeń. To normalne, to o czym myślimy nam się zwykle przypomina, zwłaszcza gdy jest dla nas ważne, a przecież dla każego jest ważna możliwość zrobienia zła, bo go nie chcemy. Ale te myśli będą już jakby hmm zaleczane zrozumieniem, że są nie istotne, mówią nieprawdę. powoli umyśł powinien od nich odchodzić, bo po co mu takie iluzje, już przecież nie tak straszne, bo nie mogące sie jakoś wydarzyć. Dlaczego niby tak wracamy do tych myśli? Bo myślimy, że mogą one się urzeczywistnić, dlatego obsesyjnie je wydobywamy, oglądamy, przejmujemy się, ale w końcu przychodzi zrozumienie, że jednak w ogóle nie będą one miały bytu w realu, więc po co do nich wracać, dla nie wiem rozrywki? Nie wiem z tego co poznałem opnie z wielu forów o tym, ci co mają te lęki nigdy ich nie urzeczywistniają. Przydał by się może jakiś psycholog, który zajął by się tylko tym problemem i umieścił w sieci jakąś kompetentną pracę na ten temat. Pomógłby wielu ludziom, dodał by otuchy, bo mieć takie myśli i isć przez życie to naprawdę piekło.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 sty 2012, 22:32

znowu lęk przed zwariowaniem i przed zabiciem kogoś

przez chocovanilla 26 sty 2012, 19:19
piekło straszne;/ właśnie odstawiam leki bo one mi nie pomagaja w niczym wiec po co sie truć? te leki i tak mysli nie odganiaja wiec nie ma sensu...
teraz jeszcze jest w miare u mnie z tymi myslami ale aż boję sie pomyśleć co będzie jak się zacznie sezon z wyjazdami w mojej firmie... przez całą podróż tylko się modle żeby nie wyskoczyć z samochodu albo jeszcze żeby inne czarne scenariusze które sie kłębią w mojej głowie się nie spełniły;/ ahhhhhh będzie ciężko;/
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

znowu lęk przed zwariowaniem i przed zabiciem kogoś

przez None0 26 sty 2012, 20:38
Hmm raczej nie będzie tak źle, jak już do czego dojdzie może być tak, że wcale nie bedzie to takie straszne, te wyjazdy. Spróbuj potraktować te mysli jak bzdury, dawno niepotrzebne bajki. Nie wiem jak długo w tym siedzisz, ja nie brałem nigdy żadnych leków. Myślami można sterować, nie są całkiem od nas niezależne, trzeba się po prostu skoncentrować na czymś innym, nie myśleć o tamtym. Musisz być silna, nie poddawać się, stworzyć sama swój brak lęku, po prostu uspokoić sie jakby na siłę, zobaczysz, że się da. Poza tym pamiętać, że te myśli do niczego nie prowadzą, są zbędne i męczą, i tak nie zrobisz nic złego. Nie da się po prostu na tej zasadzie. To są dwie podstawy tego żeby pokonać lęk - raz, uspokoić się i wyluzować, dwa, pamietać o doświadczeniu, że boisz się czegoś co nie może nastąpić. Mi się udaje już od jakiegoś czasu, chyba od roku, czasem są wątpliwości, ale za każdym razem coraz mniej. Wiem dobrze, że chodzi o to, że słyszy się w wiadomościach, że ten zrobił to i tamto itd. Zgadza się ale naprawdę mam podstawy mysleć, że oni robią to w zamroczeniu przyjętymi fałszywymi wartościami, po prostu tak naprawdę w danej chwili chcą to zrobić, bo im się wydaje to sensowne, przez urojenia lub inne, czasem po prostu przez afekt ego. Ale Ty przecież wiesz, że tego nie chcesz, inaczej byś się tak tego nie bała i w ogóle nie widzisz w tym sensu zresztą. Nie martw się przerabiałem te mysli, teorie co może do tego doprowadzić, itd. przez blisko 10 lat na własnym wnętrzu i jakoś nic się nie stało.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 sty 2012, 22:32

znowu lęk przed zwariowaniem i przed zabiciem kogoś

przez chocovanilla 27 sty 2012, 22:25
a miałeś moze tak że bales się takiego jakiegoś bezsensu życia? ja czasem czuję taką pustkę i odrazu lęk że po co zyć jak sie umrze? czy każdy też o tym mysli a może kiedyś już nie będę wstanie się nie bać? i czy po smierci coś jest? nie wiem dziwne lęki mam:( nawet nie umiem ich wytłumaczyć ajjj ale zamotałam nie wiem czy zrozumiesz mniej więcej o co mi chodzi ale jak miałeś cos podobnego to może sie podzielisz ze mną:)
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

znowu lęk przed zwariowaniem i przed zabiciem kogoś

przez anonimowy9 27 sty 2012, 22:37
ja miałem coś takiego, pomogła mi rozmowa z przyjacielem o Bogu, jest ministrantem ponad 10 lat, jeśli chcesz napisz mi na priv porozmawiamy o tym, powyjaśniam troche spraw może pomoge, nie boje sie tego tematu :)
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
27 sty 2012, 12:03

znowu lęk przed zwariowaniem i przed zabiciem kogoś

przez None0 27 sty 2012, 23:31
Hmm, sens życia... ogólnie każdemu z nas chodzi o to byśmy byli szczęśliwi, nie ma co za bardzo tego rozgrzebywać. Wyobraź sobie, ze próbujesz kogoś kochać, ale ciągle wątpisz, czy będziesz móc. Czy w tej sytuacji uda Ci się go pokochać? Wątpliwośći są ok, ale do pewnego stopnia, ciągłe zrobią tylko krzywdę, naprawde nasz umysł jest za mały żeby zrozumieć wszystko. Powinno nam wystarczyć że raczej wiemy. Bóg jest w stanie pomóc, tak sądze. Nie wiem z tym po prostu się trzeba nauczyć żyć, jako tako wiemy co dla nas ok i idziemy w tą stronę, wątpliwości mogą przyprawić o męczarnie niepotrzebne, trzeba wyluzować i tyle to jedyny sposób. Być może nerwica się opiera na tym, że tak bardzo nam zależy na czymś. Może za bardzo. Ciągle chcemy się upewniać, czy to będzie, czy się uda. I przez te wątpliwości tracimy spokój i naturalne podejście. Daj się porwać światu do pewnego stopnia, nie kwestionuj wtedy, gdy to przynosi tylko cierpienie, a nie o to Ci chodzi przecież. Życie po śmierci raczej istnieje, nie wiem może i wiem, że istnieje coś takiego jak dusza, ale nie o tym tu chciałem pisać, to są zawiłe rzeczy i nie pomagają nikomu w szczęściu.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 sty 2012, 22:32

znowu lęk przed zwariowaniem i przed zabiciem kogoś

przez anonimowy9 27 sty 2012, 23:57
No nie wiem jesli ktokolwiek chce o tym rozmawiac na priv to prosze o priv to cos poradze, pogadamy o tym bo przechodzilem przez takie stany lekowe ale tak po krotce: po co za zycia myslec o smierci ? Bog dal nam zycie po to aby z niego korzystac i moc sie rozwijac, nie tylko duchownie ale probowac sprostac wyzwaniom, czy np. praca cie spelnia ? pewnie pomyslisz na dobra sprawe ze nie, fakt jest to meczace ale praca uszlachetnia :) ty nie robisz tego tylko dla siebie, czy nie sprawi ci radosci zarabiac ciezko pracujac a potem kupic dziecku prezent ? pojsc z nim do kina czy wesolego miasteczka ? spytasz znow, po co to wszystko ? otoz osobiscie uwazam ze kazde wyzwanie w zyciu prowadzi do uszlachetniania duszy, a hobby wlasnemu rozwojowi, pasji. Czy dusza istnieje, teraz pewnie ktos zada pytanie :) Nie bede odwolywal sie do Biblii, bo to juz inny temat, nie kazdy moze temu wierzyc bo przez te setki lat byla zmieniana przez czlowieka, ale wystarczy prosty przyklad przywolywan duchow (pod zadnym pozorem sie w to nie bawic bo to niebezpieczne), poczytajcie poprostu o tym w internecie. Skoro dusza jest to i zycie po smierci istnieje, pytanie jakie :) Nie badzmy pesymistami bo moze byc lepiej niz tutaj :) korzystajmy z tego co dala nam Bozia bo wstyd to zmarnowac. Ja osobiscie obawiam sie momentu w ktorym sie umiera bo jednak mu towarzyszy bol, cierpienie no ale kazdy tego doswiadczy. Ja zawsze sobie mysle, ze (moze to paradoks no ale) jezeli wy odchodzicie, to po co mam tu zostac sam ? ide z Wami :D Jesli ktos bedzie zainteresowany to mam na komputerze chyba jeszcze wyklad o Bogu i tym co jest, a czego nie ma, bardzo pouczajacy
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
27 sty 2012, 12:03

znowu lęk przed zwariowaniem i przed zabiciem kogoś

przez Moniaa 05 lut 2012, 14:20
też się staram sprowadzać te myśli do podłogi, ale czasem jest cieżko. Wiem, że to tylko moja wyobraźnia, ale mimo wszystko jest nie pokój co się stanie jak.... i tu milion fantazji:) Dobrze, że zdaję sobie sprawę że to nerwica i nic pozatym:) Chociaż czasem jest ciężko:) Trzymać się!!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
02 lut 2012, 20:15

znowu lęk przed zwariowaniem i przed zabiciem kogoś

Avatar użytkownika
przez Figlid 14 maja 2012, 20:01
Napiszę w tym temacie bo nie wiem gdzie indziej, jak źle to proszę przenieść :)

W szóstej klasie miałam całkiem ostrą fazę na rysowanie śmierci, zwłok, morderstw, tortur, często z moim udziałem. Sprawiało mi to radość, jednak rozróżniałam, i dalej to robię, dobro od zła. Po prostu było to fascynujące. I NIE wynikało z gier, gry z tego, ale większość uważa, że jest na odwrót, co jest teoretycznie niemożliwe ale zaraz wyjaśnię. Potem doszło czytanie o torturach, zdjęcia zwłok. Miałam i dalej mam swoje ulubione, tj. operacje, samobójcy przez skok z wysokości, lekko podmielone osoby i rozjechane głowy. Praktycznie wcale mnie to teraz nie rusza. Śmierć na filmach przedstawiona w teoretycznie smutny sposób nie wywołuje we mnie współczucia, raczej chęć dociekania, jak to zrobić lepiej lub szybciej. W 3 klasie narysowałam, w Paincie, jednego z nauczycieli z rurką w głowię, w zakrwawionym pomieszczeniu i nożami dookoła, doczekało się to 12 kontynuacji, mam rysunek z 4 klasy przedstawiający samobójstwo przez strzał w głowę... A wtedy grałam głównie w Piotrusia Pana i Pekka Kana 2, więc to nie z gier.

Teraz, tj. 1. gimnazjum, doszło zafascynowanie na przykład kawałami o gwałceniu płodów, aborcją i nekrofilią [jednak większość zdjęć z prosektorium przedstawia nagie zwłoki więc typowo nekrofilskich zdjęć nie ma w necie, tylko opowiadania]. Żaden z rodziców nie ma z tym styczności zawodowo. Niektórzy twierdzą, że robię to, by się polansować, jednak nie widzę w tym nic do lansu. Jednak śmiali się ze mnie [m.in. bo grałam w Postal, i tak głównie kradłam ciastka i skakałam po dachach, ale jak widać niektórzy sprowadzają to do jednego.]. [I m.in. przez to durne śmianie się i wyzywanie od psychopatów mam teraz urojenia prześladowcze. A jestem pewna, że psychopatą nie jestem]. Aborcja mnie wcale nie rusza, filmiki nie zniechęcają [w razie gwałtu], nieważne, czy to profesjonalnie, czy płód jest wysysany i się ciągnie, czy to kwasem [nie pamiętam jakim]. Zdjęcia obdartego ze skóry korpusu dziewczynki [?] z mięsem i kończynami dookoła też wcale mnie nie rusza. Nie boję się przez takie rzeczy, wręcz przeciwnie, uspokaja mnie. Ożywiam się zawsze jak w telewizji jest mowa o gwałcie lub śmierci dziecka, ale nie przez chęć naśladowania, tylko dlatego, że to mnie interesuje. Miałam kiedyś pasję która została 'zniszczona' i wiem czemu chyba, ale to jest osobny temat i nie będę tu o tym pisać. Aktualnie zbieram padlinę do słoików, kości, czaszki, wypluwki itp. [wypluwka to to czego ptak nie strawił więc zwymiotował w 'kluseczce' - sierść, kości, pancerzyki owadów itp.].

Toleruję zawsze czarny humor, nawet o chorobach, które dotknęły członków mojej rodziny, śmianie się z małej Madzi nie wydaje mi się durne, bo z tego się serial jakiś zrobił i przejmują się tym bardziej niż własnymi dziećmi, ale nie o tym piszę. Zazwyczaj nie współczuję ludziom, i nienawidzę dzieci, zazwyczaj zwierzętom, gdyż uważam, że zwierzęta mają przerąbane, bo łatwiej je skrzywdzić niż dziecko, które zaraz zacznie się drzeć i wszyscy się dowiedzą, a martwy kot czy jeż na ulicy nikogo nie dziwi, bo ciągle są.

Pomimo tych faktów nie mam zamiaru krzywdzić ludzi ani zwierząt choć byłabym w stanie. Aczkolwiek to nie psuje mi znacząco życia. I w związku z tym mam pytanie. Czy to się jakoś nazywa? Bo szukałam o nekromanii i nie ma w ogóle objawów, tylko sama definicja :/
F84.5
A "wyjdź do ludzi" to strasznie tępa i bezużyteczna rada. Dla kogoś kto nigdy nie był osobą towarzyską jest to stwierdzenie równie jasne i proste co budowa czołgu T-34.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
03 maja 2012, 16:45

znowu lęk przed zwariowaniem i przed zabiciem kogoś

Avatar użytkownika
przez IwciaZeschizowana 28 maja 2012, 06:20
bez urazy ale jak na moje oko to jesteś zdrowo porąbana. Ja generalnie uwielbiam horrory, nie wiem czemu, innych to dziwi. Ale Twoje wynurzenia są albo kompletnie zmyślone albo na prawdę potrzebna Ci pomoc. o ile interesowanie się czymś dziwnym to nic a o tyle zbieranie padliny czy "wypluwek" jest chyba chore. Konsultowałaś sie z psychiatrą?
Twoja myśl kształtuje Twoją rzeczywistość. Uczę się optymizmu :D
Diagnoza: osobowość zależna, nn, dda.

Obrazek
Posty
75
Dołączył(a)
16 maja 2009, 09:18
Lokalizacja
Śląsk

znowu lęk przed zwariowaniem i przed zabiciem kogoś

Avatar użytkownika
przez poem 02 cze 2013, 14:07
Jak miałam jakieś naście lat (naprawdę nie pamiętam, ale późna podstawówka prawdopodobnie) to bałam się mojej mamy, gdy trzymała nóż i kroiła chleb. Po jakimś czasie mi te myśli odpuściły. Potem w liceum zaczęłam się bać, że to ja zrobię coś niekontrolowanego. Idąc do szkoły przechodziłam nad (niezabezpieczonym) brzegiem stawu. Bałam się, że tam skoczę. Na lekcjach bałam się, że nagle coś mi się wyrwie, krzyknę, powiem coś strasznie niecenzuralnego. I te myśli były już tak na krawędzi wydobycia się z moich ust.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

znowu lęk przed zwariowaniem i przed zabiciem kogoś

Avatar użytkownika
przez rikuhod 03 cze 2013, 22:03
wiecie szelkie obawy przed tym, że możecie zrobić komuś krzywdę biorą się z tego, że natrętne myśli doprowadziły was do tego że wierzycie w nie :(

Wiara to bardzo potężna rzecz. Tak na prawdę to raczej nie ma tak, że niektórzy rodzą się mnie lub bardziej zdolni do nauki czy sportu. Są tylko ludzie pewni siebie wierzący, że sport czy nauka przychodzi im łatwo wierzą w to i dlatego przychodzi im to łatwo. Za to słabi uczniowie ciągle żyją w przekonaniu że są słabi i nie potrafią osiągnąć lepszych wyników choćby nie wiem ile pracowali.

Żeby zwalczyć takie natrętne myśli powinniście:
1. Ignorować wszelkie natrętne myśli, dać im przejść, nie zastanawiać się nad nimi. Stopniowo będą męczyć mniej aż w końcu odejdą. (im więcej myślimy o tym, zastanawiamy się nad tym, albo odrzucamy na siłe tym nasilamy natręctwa :( )
2. Kiedy macie umysł czysty zacznijcie wierzyć w to co wy naprawde chcecie i czego wy chcecie. Np zacznijcie wierzyć w swoje możliwości, że jesteście ludźmi dobrymi możecie osiągnąć swoje marzenia.

Natrętne myśli jakie mamy są przeciwieństwem naszego charakteru, wogóle nie są związane z naszym charakterem (dlatego nas tak przerażają, sami często myślicie jak ja mogłem tak pomyśleć to nie jestem ja! bo sami tak nie myślimy). Pojawiają się pod wpływem zbyt dużego stresu i frustracji. Dotykają ludzi nieśmaiłych bo oni nie mają pewności siebie, nie wierzą że mogą cokolwiek osiągnąć a to powoduje frustracje. Może się też pojawić jeśli człowiek ciągle pracuje, stresuje się i nie czerpie radości z życia. Człowiek musi jeść musi pić, ale musi też się bawić, zajmować się swoim hobby i czerpać radość z życia.

Treść natrętnych myśli zwykle bierze się z naszej przeszłości (ale nie tak jak większość z nas myśli XD) zobaczyliśmy jakiś film, zniesmaczyło to nas albo przeraziło. Pod wpływem stresu się pojawiło i zaczęło nas znowu straszyć. Przez to że jej odpędzaliśmy, zastanawialiśmy się jak się tego pozbyć nasilaliśmy to.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

znowu lęk przed zwariowaniem i przed zabiciem kogoś

Avatar użytkownika
przez poem 04 cze 2013, 11:02
Mam jeszcze jedną straszną obawę, ale jest tak okropna, że wstyd mi przed samą sobą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do