Skocz do zawartości
Nerwica.com

IwciaZeschizowana

Użytkownik
  • Postów

    75
  • Dołączył

Osiągnięcia IwciaZeschizowana

  1. ja w zeszłym roku znalazłam sobie psychoterapie z nfz, nie czekałam długo, aż tu nagle wyszło szydło z wora. Najpierw wizyty były co tydzień, potem co dwa a teraz raz w miesiącu, dodam że wydłużanie czasu między wizytami nie jest spowodowane polepszeniem stanu mego tylko wszyscy pacjenci sa tak traktowani, najpierw duzo potem raz na ruski rok. terapeutka ma tyle pacjentów że nawet nie pamieta ich problemów tak pobieżnie. Myśle nad rezygnacja....
  2. Matko dziecko, pierniczysz jak potłuczona, poza faktem że się nad soba użalasz to nie widze u Ciebie mega dolegliwości. Ja też mam arytmie przez którą nie raz miałam doła ale trzeba się wziąść w garść bo innego wyjścia nie ma. Piszesz że masz stan przedcukrzycowy, no dobra wiem ze to przykre ale co z tego? wiele ludzi ma cukrzyce i żyje. Piszesz takie banialuki o tym że inni żyją cudownie, mają wspaniałe życie tylko Ty masz przerąbane. Mylisz się, każdy ma problemy większe czy mniejsze, w psychiatrykach jest przepełnienie tylko Tobie się wydaje że Ty masz najgorzej. Co drugi na ulicy człowiek ma mega problemy tylko nie ma tego na czole wypisanego. Piszesz że matura poszła Ci źle, widocznie się nie uczyłaś i nie obwiniaj tutaj Boga czy innych tylko siebie. Piszesz o śmierci babci o pierwszym pogrzebie że strasznie to przeżyłaś, wiem że to jest mega przykre bo sama pochowałam swojego tate 4 lata temu i babcie kilka miesięcy później ale przestan robić z siebie ofiare, każdemu ktoś umiera, ludzie nie są nieśmiertelni a z Twoim postów wynika jak byś Ty jedyna odczuwała ból. przepraszam że to napisze ale zachowujesz się troche jak rozpuszczone dziecko, a teksty typu "boże po co stworzyłeś taką pier** idiotkę jak ja" albo "mam nadzieje że niebawem umre" wskazują tylko na to że bardzo chcesz na siebie zwrócić uwage. Bluźnisz na Boga, powinnaś się do niego modlić i dziękować że nie jesteś kaleką, nie jesteś sparaliżowana albo nie masz nowotworu. teraz tak gadasz że bys chciała umrzeć a jak by przyszło co do czego to byś płakałabo umierasz. Mój post nie ma na celu obrażenia Cię, tylko chceToba wstrząsnąć. Weź życie w swoje ręce, ja mam 23 i też nie wiem co chce w życiu robić ale to nic, wybiore jakieś studia, cos i tak trzeba robić. Z czasem wszystko samo się wyklaruje. Poszukaj przyjaciół w internecie albo na kółkach zainteresowań, nie masz pasji? co z tego, ja też, zapisz się na coś nowego, a nóż Cię wciągnie. Nie jesz słodyczy i mięsa? przykro Ci bo koleżanki jedzą co chcą? to pomyśl sobie że w wieku 40+ nie będziesz miała miażdżycy, choroby wieńcowej a one tak. Musisz szukać pozytywów życia a nie skupiać się na negatywach bo to Cię tylko pogrąży i do niczego dobrego nie doprowadzi. masz pryszcze, jesteś chora? donbrze trudno, ide dalej bo leżeniem w łóżku nic nie osiągniesz. jeśli myślisz że od leżenia Cię się poprawi to się mylisz a jak wiesz że się nie poprawi to bierz tyłek z wyra i na psychoterapie grupową idź, tam poznasz wielu wspaniałych ludzi z różnymi problemami. Mi bardzo pomogła.
  3. moja lekarka zwalała stan podgorączkowy na nerwice aż w końcu wysłała mnie do szpitala, tam zrobiono diagnostykę - we wnioskach pisze ze za przyczynę stanu podgorączkowego uznajemy przewlekłe zapalenie zatoki szczękowej. Moja dentystka twierdzi że absolutnie nie ma możliwości aby mój ząb (lekko zepsuty - tzn widoczne malutkie zacienienie na rtg) był przyczyną stanów podgorączkowych więc generalnie do dziś nie wiem co mi tak na prawdę dolega ale będąc na oddziale zapytałam ordynatorkę czy możliwe jest abym miała stany podgorączkowe z nerwicy to powiedziała, że w 100% NIE! Powiedziała ze człowiek w sytuacjach stresowych może czuć że mu gorące, lub może odczuwać dreszcze lub uderzenia gorąca ale jeśli towarzyszy temu temperatury to na pewno nie z psychiki. I ja również się tego trzymam bo nawet w remisjach nerwicy mam stan podgorączkowe. Ja bym stawiała tak jak pisze na wikipedii że przewlekłe stany podgorączkowe (po wykluczeniu innych chorób) są wynikiem przewlekłych nawet bezobjawowych infekcji dróg oddechowych czy płuc i kierowałabym się na wymazy z gardła i nosa.
  4. bez urazy ale jak na moje oko to jesteś zdrowo porąbana. Ja generalnie uwielbiam horrory, nie wiem czemu, innych to dziwi. Ale Twoje wynurzenia są albo kompletnie zmyślone albo na prawdę potrzebna Ci pomoc. o ile interesowanie się czymś dziwnym to nic a o tyle zbieranie padliny czy "wypluwek" jest chyba chore. Konsultowałaś sie z psychiatrą?
  5. żartujesz? gdzie Ty mieszkasz? Na Marsie chyba albo na jakiejś wsi gdzie jest 20 mieszkańców, chociaż to też mało prawdopodobne bo zaraz się zlecą ludzie z sąsiednich okolic. Albo jesteś żoną prezydenta swego miasta itp
  6. ostatnio przeczytałam w necie że istnieje coś takiego jak terapia indywidualna z nfztu. Na jednego pacjenta przypadają 52 sesje rocznie, ponoć nie jest to zbyt często praktykowane, trudno dostać się do takiego terapeuty, można czekać nawet 2 lata ale zamierzam o to walczyć! skoro o i tak nie chodze na żadną terapię bo nie mam kasy to mogę chociaż czekać w kolejce, tylko jeszcze nie wiem jak zacząć poszukiwania, jak będzie jakiś progres w poszukiwaniach to Wam napiszę :)
  7. jejku też mam podobne odczucia, na terapii moja psychiatra zauważyła, że nie jestem pierwszą osobą w mojej rodzinie która ma zaburzoną osobowość. Gdy poruszyłam ten temat z moją rodziną (podobnie jak wiele innych) to zaraz sie zaczyna gadka w stylu "co oni Ci tam za głupoty gadają". W momencie gdy pokazuje mojej rodzinie ich nienormalne zachowania to zaraz zaczyna się atak na mnie jako ich linia obrony. Najbardziej mi przykro z tego powodu, że oni nie czują sie ani trochę winni z powodu mojej choroby. w ogóle to czuje się przez nich bardzo nierozumiana, czuje sie jak jakiś odludek. Jestem do tego wszystkiego DDA i mój brat teraz pije jak mój ojciec, ale matka ciągle go tłumaczy tak jak tłumaczyła ojca. Mam dosyć tego, czuje, że gotuje się cały czas w tym samym sosie i nie mam siły powiedzieć "stop, nie godze się na takie zachowania" bo każda moja próba sprzeciwu kończy sie tym, że patrzą na mnie ze zdziwieniem i mówią, ze robią mi sieke z mózgu w ośrodku. Ich zdaniem człowiek ma prawo napić się po pracy i w sobotę. to jest takie normalne wg nich. też mi często przychodzi do głowy, żeby po prostu nie mieć dzieci bo boje się że wszystko przekażę im w genach
  8. wtedy paliłam więc było mi to na rękę ale teraz uważam, że palenie w ośrodku dla dzieci powinno być stanowczo zabronione i pilnowane!!! pamiętam, że wiele dzieci nauczyło się wtedy palić - a nie powinno tak być. A już na pewno nie powinno być tak, że jest na to przyzwolenie ze strony personelu Monika - przykre jest tylko to, że są osoby które nie stać na psychoterapię- bo nie jest to tania sprawa. Masz rację słowo MUSZĘ zamienię na CHCĘ. Zawsze zauważałam tylko czarne strony wszystkiego, pozytywów nie zauważam bo uważam, że one powinny być, że mi się należą, więc są taką normą. Chore - wiem
  9. u nas było to samo. Ośrodek terapii nerwic dla dzieci i młodzieży a działy się tam takie rzeczy, ze ho ho, podam kilka przykładów: palenie fajek było tam na porządku dziennym, cały personel o tym wiedział, jak młodzi trochę przeginali z paleniem to personel robił nalot na kibel i był spokój na 2 dni ; jak ktoś miał dobre układy z personelem (ja takowe miałam więc wiem co pisze) to można było poprosić o kupienie fajek albo poczęstowanie fajka jak susza była ; silniejsze osoby stosowały przemoc wobec słabszych i młodszych - nikt sie nie skarżył bo w nocy trzeba będzie spać jakoś, najczęściej wymuszanie było jedzenia z racji tego, że porcje były tam niezbyt duże a było tam sporo osób z marginesu do których rodzice nie przyjeżdżali, więc od młodszych dzieci wymuszali jedzenie, słodycze, pieniadze, i co się tylko dało ; zdarzały się ucieczki z terenu ośrodka (co skutkowało wyrzuceniem), bywały też nocne ucieczki, czasem odwoziła policja ; przemoc fizyczna ; jak ktoś miał dobre układy z personelem to można było liczyć na częstsze zabieranie z zajęć na różne zabiegi ; trzeba było pilnować swojego jedzenia bo niewiadomo kto mógł do nich napluć czy coś ; ja miałam dobre relacje z taką jedną babką z personelu i ona mi mówiła kto z pacjentów ma jakie problemy, mówiła mi np. "znowu idzie ta rąbnięta, bedzie chciała se pogadać, już mam dosyć jej". Generalnie personel wchodził tam w niezdrowe relacje z młodzieżą, zdarzało sie, że kryli ucieczki, młodsi i słabsi pacjenci mieli tam przerąbane ze starszymi. Jak tak ma wyglądać leczenie to lepiej jakby takich osródków wcale nie było bo to tylko szkoda kasy.
  10. strasznoe mi się podoba Twój szczurek w stopce, ja też chce taki, jak go zrobić?? pozdrawiam
  11. wiesz, ze też to zauważyłam?? jak sie na to patrzy z boku to tak jak bym z góry zakładała, że się nie powiedzie. Muszę zacząć myśleć pozytywnie. Chciałabym działać w myśl zasady "Twoja myśl kształtuję Twoją rzeczywistość". Za to Ty (co bardzo mi sie podoba) piszesz bardzo pozytywne posty. Zawsze uważałam, ze nie jestem pesymistką tylko wydaje mi sie, ze jak człowiek przygotuje się na najgorszy scenariusz to nic go nie zaskoczy. Widać wychodzi mi to na złe. Ja mam takie wrażenie, że jak nastawie się na najgorsze to się nie rozczaruje, a mogę się jedynie pozytywnie zaskoczyć.
  12. Ja w wieku 15lat trafiłam do Ośrodka Terapii Nerwic dla dzieci i młodzieży w Orzeszu. No cóż trafiłam tam bo koleżanka się tam dostała, miałyśmy tego samego lekarza więc namówiłam go, że i ja chcę tam pojechać. Wrażenia?? zmarnowane pół roku. Byłam tam 6 miesięcy - przez ten okres miałam 2 indywidualne sesje terapeutyczne które trwały po 25minut. Wiecie jak to wyglądało?? Pani zadawała mi pytania a ja odpowiadałam, wtedy nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to psychoterapia. W ogóle dzieci kierujace do tego osrodka nie są do konca swiadome po co tam jadą. 3/4 dzieci traktuje to jako sanatorium, gdzie jedzie się w zasadzie na wypoczynek. Terapie grupową która odbywała się tam codziennie traktowało się jako zabawę bo przebiegała ona zwykle na jakiś zabawach. Gdy byłam w zeszłym roku na terapii grupowej (teraz mam 22 lata) na wypisie widnieje wpis "mimo odbytego leczenia w ośrodku terapi nerwic....w wieku 15lat, dolegliwości uległy utrwaleniu" - z perspektywy czasu mogę powiedzieć "jakiego leczenia?" bo pobyt tam nie był leczeniem. Czy możesz coś więcej powiedzieć o tym epizodzie anorektycznym?? ile trwał?, chciałeś schudnąć?? a co do leczenia w 7F to mam mieszane uczucia. Kiedyś na terapii grupowej lekarka opowiadała nam o tym oddziale, mówiła, że leczenie trwa 6 miesięcy i jest do dopiero zalążek i początek leczenia zaburzeń osobowości, mówiła, że po wyjściu psychoterapia musi być nadal kontynuowana. Powiedziała, że jak ktoś jedzie tam i liczy, że po pół roku wyjdzie zdrów to jest w błędzie. Myślałam o tym, żeby tam isć ale poczytałam opinie w necie i nie są zbyt pochlebne. podobno jest tam dużo stażystów i wiele pacjentów dostaje do terapii takiego stażystę który się dopiero uczy, nie ma możliwosci zmiany przydzielonego terapeuty. szczerze mówiąc nie widzi mi się wizja, że ja tam jadę z poważnym problemem i jadę tam w zasadzie walczyć o życie a ktoś miałby się na mnie uczyć. Poza tym pół roczna rozłąka z moim chłopakiem nie wchodzi w grę - w końcu mam osobowość zależną ))
  13. pytam oczywiście z czystej ciekawości. Szczerze mówiąc ja bym sie wkurzyła jakby mi nie chciano postawić diagnozy, no bo wybacz ale chyba fajnie jest wiedzieć z czym sie ma problem i na co się człowiek leczy. gdyby ktoś nie chciał mi powiedzieć co mi dolega to uznałabym, że nic a on sobie po prostu trzepie kase na pogawędkach ze mną. Poza tym, nie wiem jakie konkretnie masz problemy ale jeśli chodzi o mnie to ja naprawdę walczę o życie bo ja mam lęk przed pracą, przed ludźmi, jestem zależna od bliskich mi osób - ja nie idę na terapię, żeby sobie poradzić z "trudnościami", tylko chce iść po to żeby móc w ogóle normalnie funkcjonować, bo póki co moje życie nie przypomina normalnej egzystencji tylko wegetacje w prawie dosłownym tego słowa znaczeniu. wiecie czego sie boje?? że ja wydam kupę kasy na terapię a potem okaże się, że ona mi nie pomogła. Na końcu zostanie takie poczucie niesparwiedliwości, że on kasy zarobił w brud a ja zostaje z niczym. Nie chcę żeby to brzmiało jak czarnowidztwo i zakładanie z góry, że się nie uda, chodzi o to, że mam kilka terapii za sobą i pewne leczenie i przykro mi ale nie mogę powiedzieć, żeby mi się poprawiło.
  14. Monika1974 możesz powiedzieć na co sie leczysz, ile to trwa i jak efekty?? Do sorensen, mam podobne odczucia, zawsze jak idę na terapię, poprawia mi się, tryskam humorem ale potem i tak wszystko szlag trafia. Mam wrażenie, że terapia co najwyżej działa gdzieś na powierzchni moich problemów. Poza tym ja mam takie coś, że ja myślę co innego i czuję co innego, podam przykład: ktoś nagada o mnie komuś jakiś bzdur, plotek - ja wiem, że nie ma się tym co przejmować, ja po prostu rozumiem, że to jest kłamstwo, że być może ta osoba ma nudne życie i potrzebuje takich "rozrywek", na takim poziomie mentalnym ta plotka jest mi obojętna bo normalni ludzie się plotkami nie przejmują, a jednak siedzi mi to w głowie, potrafię się popłakać, bardzo to przeżywam. Podałam tu tylko przykład ale takich sytuacji w życiu codziennym gdzie czuje coś innego i myślę coś innego jest pełno. Tak jakby mój rozum sobie z tym radzi a geny dają o sobie znać. Co do terapii poznawczej to faktycznie wydaje mi się ona najlepsza. Kiedyś trafiłam do Pana który prowadził terapię gestalt - normalnie katastrofa, ja gadałam do niego, on się nic nie odzywał. Nie wiem jak ktoś ma naprawić moją psychę jak prawie się nie odzywa. Doszłam do wniosku, że twórca tego nurtu chyba był nastawiony na zarobek no bo fajnie tak godzinę przemilczeć a 80zł skasować, nie?? Jak będę chciała się komuś wyżalić to od tego mam przyjaciół a ja szukam pomocy.
  15. ... Pomyśl sobie - ja ostatnio wylądowałam przez przypadek w psychiatryku. Diagnoza brzmiała następująco - ma pani urojenia ksobne, prepsychotyczne, czyli - leki trzymają panią w kupie, ale jak je pani przestanie brać i nie weźmie się za siebie, to z czasem może się to skończyć schizofrenią paranoidalną, bo mam zaburzoną triadę psychotyczną. Bla bla bla :-) jak można trafić przez przypadek do psychiatryka?? przez przypadek to można założyć koszulkę na lewą stronę. Powiesz coś więcej o tych urojeniach ksobnych? tzn, wiem co to są ale czemu Ci to przypisano?? I jaka diagnoza na do widzenia?? Co do Anafranilu - to też go od dawna zażywam i chyba najlepiej na mnie działa. Pozdrówka
×