Czy leki z grupy SSRI poprawiły Wam niski nastrój??

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Czy leki z grupy SSRI poprawiły Wam niski nastrój??

przez zoloft 29 lip 2015, 00:02
renegat napisał(a):Cześć,
Nie zgodzę się w żadnym wypadku z tezą że "lek wyciągnął wszystkie brudy" czy "jesteś bardziej świadoma siebie samej". Czytając coś takiego mam wrażenie że autor stracił świadomość siebie samego, bez obrazy! tak to czuję.

5 lat minęło w październiku skacząc z jednego na drugi lek z grupy SSRI (innych nie dostawałem) no i klamka zapadła. Koniec. Zdecydowała o tym długa obserwacja siebie samego i zmianę na gorsze. Ostatnią substancją byłą sertralina - która pozbawiła mnie moich złudnych nadziei iż to pomaga. Mechanizm działania wiadomo jaki jest, uogólniając ma ona do roboty wzrost stężenia tego co nam potrzebne w układzie nerwowym do stabilnego egzystowania. Rezultat jest taki (według mojej obserwacji) iż organizm nie nauczył się ani trochę od tego "sterownika" a zwyczajnie poddał się jego działaniu i położył tzw lachę na samoregulację neuroprzekaźników. Wspaniale to widać gdy po odstawieniu jest jeszcze większa tragedia. Cóż można powiedzieć mniejsze zło tia...
Rzecz ważniejsza jednak która skłoniła mnie do pozbawienia się tego pomocnika to zaburzenie moich naturalnych emocji, czyli tzw "uspokojenie". I nie mylnie tego w żadnym razie z szybkim działaniem benzodiapezyn - xanaxów itp bo nie o tym tu mowa. Uspokojenie to ujął bym jako trzymanie emocji w ryzach i "odczłowieczenie mnie samego" kropka.
Brak możliwości cieszenia się na maxa, brak możliwości wzruszeń i polania łez. Można powiedzieć dobrze poskładany robot do codziennych obowiązków :/ bez iskry życia

Now. Jak jest 2 miesiące po odstawieniu? Przyszedł mega orkan i pozamiał w życiu co trza było ;) Mega napływ emocji skrajnych. Wyrwałem się z marazmu egzystencji tak zwanej..
Zwyzywałem kogo miałem, rozpłakałem się łkając nad boleściami losu, wzruszałem się, ale najczęściej się poprostu wkurwiałem na maxa. Nadal wkurwiam się jak coś mi nie pasuje. I co? Czuję się z tym dobrze. Zwisa mi otoczenie, aczkolwiek liczę się z najbliższymi i dlatego wale im prawde prosto z mostu co mnie irytuje, czego nienawidzę, co mnie krzywdzi, czego chcę, co kocham, czego mi brakuje, jaki mam cel, czego nie będę robił bo nie..
Nie stoi mi już nic na przeszkodzie. Czemu? Coś we mnie się zmieniło i postawiłem wszystko na jedną kartę. Postanowiłem po prostu Żyć, jak mi to życie dane, tak je przeżyć choćbym miał się borykać z nie wiadomo jakimi problemami to przeżywać je emocjami jakie mam w sobie.
Dodam, nadal ledwo daję radę wytrzymać całą tę plejadę efektów ubocznych, bo zaznaczam iż mam to nieszczęście przeżywać je wszystkie - jak wypunktowane w ulotce. I to trwa, nie łudźcie się trwa... Walenie jak prądem elektrycznym 24 na dobe, skurcze wszelkie w nocy i brak snu to tylko część. W każdym razie próbowałem już kilka razy ostawić leki w ciągu kilku lat i jestem już odporny psychicznie na te symptomy na tyle że nie idę się zapić czy gorzej, tylko wierze że miną!!
Obrałem kurs na to co mnie pociąga, sport to moje życie i trzymam się tego, powoduje że zapominam o problemach psychicznych.
Daje siłę walki. Jest tez Muzyka, kocham ją i wyzwala we mnie mnostwo emocji które przekładają się lepsze samopoczucie! Chcę żyć dla przeżywania tych wszystkich radosnych chwil, a także trudnych chwil w których muszę zaciskać zęby i mówić no dalej przeszkody dokopcie mi, spróbujcie bynajmniej i tak WYGRAM!

Walczcie!
Pozdrawiam
Jesteś zdrowy, tylko może bardziej impulsywny a leki zaburzały Twoje normalne reakcje. Powodzenia w zdrowym normalnym życiu. mnie też kiedyś zainspirowała piosenka The Cure "FaitH": i do tej pory dzięki niej jakoś się trzymam. walka jest dobrem, a przywoływanie jakichś ciemnych mocy to degrengolada. Szkoda że bez pschychotropów już nie umiem odganiać tych ciemnych mocy
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
13 sty 2012, 01:01

Czy leki z grupy SSRI poprawiły Wam niski nastrój??

przez Rocky2 06 sie 2015, 22:23
[quote="zoloft"][quote="renegat"]Cześć,
Nie zgodzę się w żadnym wypadku z tezą że "lek wyciągnął wszystkie brudy" czy "jesteś bardziej świadoma siebie samej". Czytając coś takiego mam wrażenie że autor stracił świadomość siebie samego, bez obrazy! tak to czuję.

5 lat minęło w październiku skacząc z jednego na drugi lek z grupy SSRI (innych nie dostawałem) no i klamka zapadła. Koniec. Zdecydowała o tym długa obserwacja siebie samego i zmianę na gorsze. Ostatnią substancją byłą sertralina - która pozbawiła mnie moich złudnych nadziei iż to pomaga. Mechanizm działania wiadomo jaki jest, uogólniając ma ona do roboty wzrost stężenia tego co nam potrzebne w układzie nerwowym do stabilnego egzystowania. Rezultat jest taki (według mojej obserwacji) iż organizm nie nauczył się ani trochę od tego "sterownika" a zwyczajnie poddał się jego działaniu i położył tzw lachę na samoregulację neuroprzekaźników. Wspaniale to widać gdy po odstawieniu jest jeszcze większa tragedia. Cóż można powiedzieć mniejsze zło tia...
Rzecz ważniejsza jednak która skłoniła mnie do pozbawienia się tego pomocnika to zaburzenie moich naturalnych emocji, czyli tzw "uspokojenie". I nie mylnie tego w żadnym razie z szybkim działaniem benzodiapezyn - xanaxów itp bo nie o tym tu mowa. Uspokojenie to ujął bym jako trzymanie emocji w ryzach i "odczłowieczenie mnie samego" kropka.
Brak możliwości cieszenia się na maxa, brak możliwości wzruszeń i polania łez. Można powiedzieć dobrze poskładany robot do codziennych obowiązków :/ bez iskry życia

Now. Jak jest 2 miesiące po odstawieniu? Przyszedł mega orkan i pozamiał w życiu co trza było ;) Mega napływ emocji skrajnych. Wyrwałem się z marazmu egzystencji tak zwanej..
Zwyzywałem kogo miałem, rozpłakałem się łkając nad boleściami losu, wzruszałem się, ale najczęściej się poprostu wkurwiałem na maxa. Nadal wkurwiam się jak coś mi nie pasuje. I co? Czuję się z tym dobrze. Zwisa mi otoczenie, aczkolwiek liczę się z najbliższymi i dlatego wale im prawde prosto z mostu co mnie irytuje, czego nienawidzę, co mnie krzywdzi, czego chcę, co kocham, czego mi brakuje, jaki mam cel, czego nie będę robił bo nie..
Nie stoi mi już nic na przeszkodzie. Czemu? Coś we mnie się zmieniło i postawiłem wszystko na jedną kartę. Postanowiłem po prostu Żyć, jak mi to życie dane, tak je przeżyć choćbym miał się borykać z nie wiadomo jakimi problemami to przeżywać je emocjami jakie mam w sobie.
Dodam, nadal ledwo daję radę wytrzymać całą tę plejadę efektów ubocznych, bo zaznaczam iż mam to nieszczęście przeżywać je wszystkie - jak wypunktowane w ulotce. I to trwa, nie łudźcie się trwa... Walenie jak prądem elektrycznym 24 na dobe, skurcze wszelkie w nocy i brak snu to tylko część. W każdym razie próbowałem już kilka razy ostawić leki w ciągu kilku lat i jestem już odporny psychicznie na te symptomy na tyle że nie idę się zapić czy gorzej, tylko wierze że miną!!
Obrałem kurs na to co mnie pociąga, sport to moje życie i trzymam się tego, powoduje że zapominam o problemach psychicznych.
Daje siłę walki. Jest tez Muzyka, kocham ją i wyzwala we mnie mnostwo emocji które przekładają się lepsze samopoczucie! Chcę żyć dla przeżywania tych wszystkich radosnych chwil, a także trudnych chwil w których muszę zaciskać zęby i mówić no dalej przeszkody dokopcie mi, spróbujcie bynajmniej i tak WYGRAM!

Świetne podejście. :great: :brawo:
1.Znajdz cel.
2.Opracuj plan.
3.I rusz dupsko. Obrazek
Offline
Posty
226
Dołączył(a)
02 sie 2015, 11:39

Czy leki z grupy SSRI poprawiły Wam niski nastrój??

przez basup74 02 sie 2016, 20:39
Ja zażywam paroksetynę ponad cztery lata. I powiem tak, że nie jestem już zadowolony z terapii prowadzonej tym lekiem. Na początku zażywałem paxtin w dawce nie przekraczającej 25 mg na dobę wieczorem i czułem się rewelacyjnie. Spałem po leku bardzo dobrze zarówno w dzień jak i w nocy. Nadmieniam, że leku nie biorę ciągle, tylko z przerwami na ok 1 m-c, może półtorej. Wracam następnie do preparatu, gdyż na ogół pojawiają się od nowa objawy lękowo-depresyjne, czasem nawet natręctwa. Podczas wznawiania leku przez ok 2 tygodnie czuje się dobrze i nastrój jest wyraźnie podniesiony "dostaję skrzydeł", potem sytuacja się jednak zmienia i nie jest już tak różowo. Obecnie nie stosuję dawki większej jak 15 mg, a spania po leku praktycznie nie ma! - bezsenność totalna - dziwne, bo na początku było odwrotnie ;-(. Wy też tak macie? Dziwi mnie to, jak zmienia się organizm - niestety zwykle na gorsze;-(. Początkowo sądziłem, że bezsenności winna jest postać leku, gdyż w pewnym okresie leczenia wykupywałem tańszy zamiennik t.j. paroksinor czy reksetin, ale okazało się, że powrót do paxtinu nie przyniósł satysfakcji i sen wcale po tym się nie poprawił. Nadal to zażywam. Dawek większych od wspomnianych 25 mg raczej nie stosowałem, bo wydają się za silne, jednak boję się przechodzić na inne depresanty, gdyż prowadzę na tyle aktywne życie zawodowe i inne, że nie wiem czy byłbym w stanie wtedy funkcjonować. Gdy natomiast lek odstawiacie, radzę Wam czynić to stopniowo, bardzo powoli nawet 5mg pod koniec, bo w przeciwnym razie jest nieciekawie. Pozdrawiam!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 sie 2016, 18:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy leki z grupy SSRI poprawiły Wam niski nastrój??

Avatar użytkownika
przez Majkel86 03 sie 2016, 14:36
Dawno mnie tutaj nie było ale widziałem na poczcie, że ktoś odkopał temat więc jak zajrzałem to dodam kilka słów bo po dobrych 10 latach z nerwicą człowiek już się trochę na obserwował siebie i dużo nauczył ;)

Przez te lata próbowałem różnych leków ale głównie to paroksetyna i setralnina z różnymi przerwami w których chciałem sobie udowodnić, że tym razem dam radę bez ;) Wkręcałem sobie różne rzeczy, że to przez leki czuję się tak i tak, że wolę ich nie brać i jakoś sobie poradzić. Doszedłem do wniosku, że leki wcale nie wywołują żadnych skutków ubocznych, może na początku brania przez pierwsze tygodnie się czuje człowiek jakiś otumaniony, odrealniony, leniwy itd ale później wszystko mija lek zaczyna działać jest lepiej objawy ustępują chce się bardziej żyć.
Tylko, że po jakimś czasie organizm chyba się przyzwyczaja i przestaje reagować na te substancje przynajmniej u mnie, już nie działa tak dobrze jak na początku. Być może by trzeba zwiększać dawki ale ile tego można brać? Brałem najwięcej 200mg asertinu i po pewnym czasie i tak lęk robił swoje więc stwierdziłem, że nie ma sensu jak już coś biorę to max 1 tabl czyli na tą chwilę 100mg i nie czuję się jakoś świetnie ale na tyle, że funkcjonuje, pracuje itd.
Zauważyłem też, że sam antydepresant to nie jest idealne rozwiązanie, dobrze coś mieć jeszcze dodatkowego na uspokojenie, nie mówię o xanaxie itp bo to jest lek awaryjny u mnie np. max pół tabl na tydzień jak już na prawdę czuję się wykończony psychicznie, po tym od razu czuję mega rozluźnienie i zdaje sobie sprawę jeszcze bardziej, że wszystko co cały czas czuję to po prostu stres i nerwy bo niby dlaczego po jakieś tabletce albo 2 piwach wszystko nagle mija zero stresu napięcia???
Ale dobrze też działa hydroxyzyna, jak ktoś ma problemy ze spaniem to polecam na wieczór i nie ma opcji, że się nie uśnie, w ciągu dnia można też brać fajnie rozluźni ale może usypiać więc nie za dużo.

Doszedłem więc do wniosku, że leki nie są takie złe, bez nich bym się już chyba dawno wykończył, pomagają przetrwać więc w niewielkich ilościach póki co biorę i nie mam zamiaru odstawiać bo nie jestem na to gotowy, co z tego, że wytrzymam jakoś np. rok jak później w końcu się złamie bo będę miał dość i do nich wrócę. Trzeba popracować nad swoją psychiką, uczyć się relaksować, zwalniać tempo życiowe, nauczyć pozytywniej myśleć.
Całą tą nerwicę traktuje jako chorobę przewlekłą którą kiedyś rozgryzę, dojdę do wniosku co powoduje u mnie problem, pokonam to i poczuję ulgę, nie wiem kiedy może za rok może za 10lat ale to nastąpi kiedyś bo nie chce do końca życia żyć z ograniczeniami i czuć się jak na jakieś niewidzialnej smyczy, skoro to nerwy i stres to teoretycznie mamy nad tym kontrolę tylko nie wiemy jak tym kontrolować, trzeba się nauczyć ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
384
Dołączył(a)
23 lis 2011, 13:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do