Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez telimenka 12 lis 2006, 12:56
człowiek nerwica napisał(a):a ja odchodze szybko od nich bo sie boje już do nich zagadać

znam to :| jak najszybsza ewakuacja... no bo znow sie nie udalo :cry:

frontiero ciesze sie, ze ten problem w Twoim przypadku szybko minal. Rzeczywiscie, widze jego zwiazek z bardzo silnym stresem. U mnie pojawil sie raz pare lat temu, no i rok temu - i tak juz zostalo.
Nawet jesli probuje udawac ze jestem pewna siebie to moj glos mnie zdradza... wtedy spuszczam oczy... ludzie widza ze nie patrze im prosto w oczy i oceniaja mnie (nawet podswiadomie). Ze wszystkim moge walczyc ale z tym nie potrafie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez telimenka 12 lis 2006, 13:03
pamietam to uczucie lodowatego zimna na calym ciele... jakby zamarzaly mi rece i nogi -to byl jeden z pierwszych objawow nerwicy - zazwyczaj zdarzalo sie to w nocy...myslalam wtedy ze umieram, powaznie! Potem nie czulam tego juz nigdy wiecej. Pamietam tez ten stan wyczerpania o ktorym piszesz... zobaczysz jak bedzie cudownie gdy to wszystko w koncu da sie opanowac - a na pewno sie da. Trzymaj sie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

przez magdalena4 12 lis 2006, 14:21
Czesc!
Juz czuje sie lepiej. Bylam u psychologa no i jak pogadalam o tym to lepiej mi sie zrobilo. Po prostu mialam pewien problem w pracy o ktorym nie chcialam myslec, w ten sposob powstala nierozwiązana kwestia o ktorej nawet myslec nie chcialam, no i tlumilam swoje mysli, nie mowilam tego co czulam, udawalam przed ludzmi ze wszystko jest ok, choc chccialam im powiedziec co o tym wszystkim mysle, ale siedzialam cichutko i dawalam sie wykorzystywac i poniewierac, no i tak z dnia na dzien to odkladalam az doprowadzilam sie do tego stanu, odcielam sie od emocji, bo nie dawalam sobie do nich prawa, tylko skupialam sie na tym ze kreci mi sie w glowie itd. Gdy uswiadomilam to sobie poczułam jak sie budze i zaczynam czuc to co powinnam i zaczynam o tym mowic. Podjelam tez pewną decyzje (mam do kwietnia umowe potem odchodze i poszukam czegos lepszego), teraz czuje ze to bylo to, bo ten stan ustąpił. Z jednej strony tak sobie mysle, że juz nawet organizm mi nie pozwoli tlumic uczuc jak kiedys, bo od razu alarmuje, a ja wtedy jestem zmuszona wybadac co poszło nie tak. W ten sposob moze juz nic mi sie nie skumuluje i nie wypakuje w atakach... :smile: tak o tym mysle
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Anula_Nerwula 12 lis 2006, 15:33
hmmm. ja to mialam w momentach, kiedy dopadala mnie depresja. w skrajnych przypadkach przestawalam po prostu do kogokolwiek sie odzywac, nawet do rodzicow. to sie chyba bierze ze wstydu przed tym, jak nas odbiora inni, gdy sami siebie tez za dobrze nie postrzegamy. poza tym zmuszanie sie do rozmawiania z ludzmi juz jest jakas anomalia. prawda jest taka, ze powinno nam sie chciec komunikowac, powinno nam to sprawiac przyjemnosc. a zmuszanie sie jest tylko oszukiwaniem siebie. mysle, ze to juz jest problem, ktory powinnas rozpracowywac ze specjalista(moze jakis psycholog?). zwlaszcza, ze nie jest Ci z tym dobrze, stanowi to dla Ciebie bolesny problem. dobrze byloby, gdybys doszla do takiego momentu, kiedy stwierdzisz:"mam do powiedzenia rownie wiele wartosciowych rzeczy, co inni. a jesli cos chlapne, to trudno, kazdemu sie zdaza. to mnie nie przekresla". ludzie Cie nie ukamieniuja, nie spala na stosie. to wszystko jest TYLKO w Twojej glowie. Ty sama siebie nakrecasz.
no ale moze dobrze jest dojsc do sedna sprawy. przyjrzec sie temu, co Cie tlumi. zawsze warto znac mechanizm reakcji swojego organizmu.

pozdrawiam i zycze wiecej dystansu do siebie. mniej samokrytycyzmu:)

Anka:)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
09 lis 2006, 21:46

Avatar użytkownika
przez IceMan 12 lis 2006, 17:19
Nie przejmuj się, Telimenka. Też coś takiego mam... Czasami wstydzę się tego co mam powiedzieć, boję się że strzelę jakąś gafę, a czasem coś muszę powiedzieć mimo że nie chcę. Ale warto utrzymać kontakt z ludźmi, nawet trzymaj się jakiegoś towarzystwa i słuchaj co oni mówią i jak mówią, nie musisz się sama odzywać, a jak zwrócą na ciebie uwagę to powiedz że się źle czujesz. Nie ma innego sposobu na wyleczenie tego problemu jak po prostu przeforsowanie go siłą - ale to też zależy czy chcesz coś powiedzieć a się wstydzisz czy po prostu nie chcesz mówić. W pierwszym przypadku gadaj na siłę i zauważysz w pewnym momencie że to się zacznie poprawiać, a w drugim przypadku się nie wypowiem bo nie wiem co powiedzieć... Jakkolwiek życzę ci żeby to ci przeszło bo wiem jaki to duży problem w kontaktach z ludźmi, których i tak się nie uniknie.
Serdeczne pozdrowionka!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez IceMan 12 lis 2006, 17:28
Magda zastanów się jak długo śpisz i jaki jest twój sen. Najlepszym wyjściem jest spokojny 9-10 godzinny sen. Jeżeli położysz się o północy, zestresowana następnym dniem, masz w nocy koszmary i wstajesz na 6 do pracy to tylko współczuję bo czasem tak mam (też chodzę potem taki zaćmiony i nie wiem co się dookoła dzieje). A w weekend - zero stresu, pospałem 10 godzin i czułem się jak młody bóg :) . Pamiętaj, że sen ma duży wpływ na życie człowieka.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez darekk 12 lis 2006, 19:14
ja naprzykład, też czuję się jakby pijany z tym że inaczej to się objawia. Czuję że moja głowa jest ciężka, gdy na coś patrze rozmywa mi się to,gdy patrzę na kogoś-widzę jego dokładnie a to co się dzieje za nim-wiruje mi., gdy idę ulicą to wydaje mi się że unoszę się nad ziemią i kołysze jak statek na falach.Ogólnie to uczucie jakby niedotlenienia mózgu
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 09:42
Lokalizacja
Wrocław

przez darekk 12 lis 2006, 19:20
ja mam tak, że siedzę sobie np. przed kompem a tu nagle z nikąd uczucie zimna (głównie w kończynach). gdy wtedy czegoś dorknę np, wezme szklankę do ręki to czuję bardzo silne mrowienie i odrętwienie (jakby milion igieł w moje dłonie wchodziło) czasem przechodzi po minucie a czasem po kilku godzinach. do tego te ciągłe duszności.... :(
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 09:42
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez telimenka 12 lis 2006, 21:22
dziekuje za wszystko co napisaliscie, moze uda mi sie to jakos przelamac... chcialabym uwierzyc w siebie i w to ze nie jestem gorsza... jak narazie zaczelo mi przeszkadzac to jak jest... i moze to juz na poczatek jakis maly sukces.... az chce mi sie plakac gdy zdalam sobie sprawe ze przez tak dlugi czas zylam z tym i nie wiedzialam ze moglo by byc inaczej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

MAM TAK SAMO JAK TY ...

przez GracK 12 lis 2006, 21:57
Więc widzisz mam tak podobnie jak ty . Mam 15 lat i od ponad roku zaczęły się u mnie problemy z nauką , koncentracją, pamięcią . Mam 100 myśli na sekunde i nawet takie wrażenie że nie rozumiem ich ani tego co ludzie do mnie mówią i bez przerwy się o coś pytam ,pozatym trudno mi nawet siedzieć przed komputerem bo mam mroczki przed oczami dodam że przed zaistnieniem powyższych objawów byłem bardzo dobrym uczniem a nauka przychodziła mi z łatwości . pare dni temu zostałem wypisany z oddziału psychiatrycznego w Sosnowcu ( siedziałem tam ponad 1,5 miesiąca ) ale zadnej poprawy nie widzę . Możecie mi coś na to poradzić , gdzie mam się udać do psychoterapeuty, psychiatry czy może do neurologa dodam jeszcze ze nie mialem zadnej styczności z alkoholem :lol: PLEASE O POMOC
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 lis 2006, 21:35

POMOCY!!!

przez jar1985 12 lis 2006, 22:19
Witam...
Mam 21 lat Moj problem zaczal sie jakies 2 lata temu..Był spowodowany bardzo cięzkim przezyciem ( śmierć bliskiej osoby ). Na początku wszytsko wskazywało na depresję. Wtedy miałem objawy ciągłego zmęczenia, kręciło mi sie w głowie, miałem wrażenie że zaraz się przewróce, czułem dławienie w gardle, napady duszności. Aha..wmaiwałem sobie różne śmiertelne choroby..czytałem o nich w różnych książkach medycznych i znajdywałem u siebie objawy.. Zacząłem brać Seronil i w sumie jakos powoli zacząłem dochodzić do siebie..Czułem sie na tyle dobrze ze zdecydowałem sie na 3 miesięczny wyjazd do pracy za granice..Prace miałem dosyć ciężką ( nocny portier w hotelu - ciągłe przebywanie w odosobnieniu ).. Już tam zagranicą zaczynałem sie żle czuć, ale byłem przekonany że wróce do kraju i wszytsko mi przejdzie..Wróciłem juz prawie miesiąc temu i teraz czuje sie fatalnie..odchodze od zmysłow..nie wiem co sie ze mna dzieje..nic mnie nieinteresuje..wmowilem sobie chorobe psychiczna..ciagle tylko przesiaduje na forach stron o schizofremi, czytam jakie sa objawy choroby i wkrecam sobie ze to mam..mam np takze takie uczucie ze jade samochodem rano i sie zastanawiam czy czasem to mi sie niesni..niemoge sie na niczym skoncentrowac..zaczynam od jutra nowa prace i niewiem czy sobie poradze..bylem u lekarza psychiatry ale on zalecil mi psychoterapie..powiedzial ze niezapisze mi zadnych lekow..a ja juz sobie niemoge poradzic..ciagle glupie mysli chodza mi po glowie..najgorsze jest to wkrecanie sie ze mam schizofremia..czy mieliscie podobno objawy??czy jakos dojde do siebie??czy jestem jeszce normalny??.prosze o pomoc...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
12 lis 2006, 22:00

Avatar użytkownika
przez ewa125 12 lis 2006, 22:30
ah witaj w naszych skromnych progach!!wiec tak TO NERWICA. typowe jest wkrecanie sobie choroby psychicznej, chyba kazdy z nas albo przynajmniej wiekszosc sobie wkrecalo schizofrenie albo jakas inna psychoze. ale nie masz schizofrenii. masz nerwice. nerwica nie przeistacza sie w psychozy NIGDY.tak mi ostatnio powiedziala moja pani psycholog specjalista od nerwic. uczucie ze jestes we snie ze swiat nie jest realny tez jest typowe w nerwicach, bardzo dokuczliwe ale przechodzi.proponuje zglosic sie do psychoterapeuty specjalizujacego sie w nerwicach. nerwice sa spowodowane konfliktami wewnetrznymi. moga byc spowodowane smiercia bliskiej osoby ale zastanow sie czy nie ma jeszcze innych powodow ktore dusisz w sobie i ktorymi sie zamartwiasz. pozdrawiam
i jeszcze jedno NIE CZYTAJ W NECIE O SCHIZOFRENII bo jej nie masz ani nie bedziesz mial a ludzie czasami na forach wypisuja rozne bzdury ktorymi mozna sie zasugerowac.ja tak kiedys zrobilam i juz od tamtego czasu nie czytam tych glupot.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 43 gości

Przeskocz do