Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez ewa125 29 paź 2006, 19:20
mysle z ataki placzu nie sa objawem nerwicy. pewnie po prostu czasami masz juz dosc tej choroby pytasz sie w myslach- dlaczego ja, masz chwile zwatpienia w wyleczenie i dlatego placzesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez dalilah 29 paź 2006, 20:26
mnie zdarzaja sie czesto, zwykle z bezsilnosci ale rowniez z powodu przygnebienia, lzy same mi sie cisna do oczu i nie moge ich ukryc, sciska mnei w gardle i pozniej nie moge sie pozbierac. A najgorzej jest to wyjasnic innym osobom, bo w sumie jak tu wyjasnic nagly atak placzu
Secret Garden "Nocturne" - opowiesc o mnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
164
Dołączył(a)
27 lut 2006, 14:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie

przez krecik57 29 paź 2006, 23:28
Droga Kwasanri , jezeli masz mozliwosc to uciekaj tam gdzie twoje miejsce .Pisze z doswiadczenia i tez kiedys mialam 23 lata no teraz Bog dal juz troche wiecej . Mieszkam rowniez poza granicami ojczyzny (Polski) i z calego serca i tak goraco jak moge doradzam :przemeczyc sie wsrod swoich .Wiem , ze w kraju skromniej ,moze biedniej ,moze nie taki wystrzal (tak sie mysli ),ale najwazniejsze jest szczescie i zdrowie ,a pieniadze naprawde nie daja szczescia .Uwierz mi ,podobne problemy mialam ,bylam u kardiologow ,lezalam pod EKG ,a lekarz wypytywal ,wiec walilam to co mnie palilo w duszy ,wiesz jaka byla odpowiedz :organicznie zdrowa ,jezeli chce pani zyc w spokoju i zdrowiu , i nie pekac z tesknoty , to prosze tam wracac gdzie jest DOM !!!!! I w Polsce mozesz miec nerwice ,co widzimy na tym forum ,ale jestes wsrod SWOICH , Polacy to wspanialy i madry narod . Mnie bardzo moi znajomi podnosza na duchu , kocha mnie rodzina i ja ja kocham ,i wracam do kraju (to kwestia miesiecy i moge jesc kartofle z olejem ,i bede tam szczesliwa )Nie znam Twojej sytuacji ,ale jak tylko mozesz ,to wracaj ,te klopoty ze zdrowiem ,to tesknota ,pewnego rodzaju zagubienie i rozterka !!!!! Szanuj zdrowie ,uszy do gory i poukladaj sytuacje !!!Trzymaj sie ---pa, pa
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
19 paź 2006, 13:07
Lokalizacja
Europa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kika 29 paź 2006, 23:45
Ja mam tylko w nocy...jak zasypiam..... juz nie mam sily do tego wszystkiego.... nie wiem mam ,czy nie mam depresje lekowa..... Narazie to sie nawalilam... napisalam dluga wiadomosc, ale skasowala mi sie wczoraj... i juz nie mam weny...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 paź 2006, 00:40
Lokalizacja
gdansk

Avatar użytkownika
przez wariott 30 paź 2006, 01:14
z powodu wysokiego jak na mloda dziewczyne cisnienia.


A to z powodu nerwicy ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
23 paź 2006, 23:22

I co ja mam zrobic? Pomóżcie mi, pokierujcie mnie...

przez kika 30 paź 2006, 01:42
Chyba jeszcze na to wszystko za duzo pije... , zawsze w sobote.... jak tu weszlam jeszcze nie czytajac wszystkiego, to myslalam , ze jest ok... mam tylko dwie denerwujace sprawy... loty samolotem i lek, przed kazdym "katarem", tzn, przy kazdej nawet banalnej chorobie przed diagnoza boje sie, ze to pewnie rak..., albo cos napewno strasznego. Po wizycie jest ok....... pozniej nowy "katar" i od nowa..., ale reszta mojego zycia wydaje mi sie ok.... kocham sporty wodne, kocham zycie ludzi, pyszne jedzenie. imprezy do rana.... I w mojej glowie jest teraz :nie wiem, nie wiem, nie wiem..... Moim w sumie najnowszym lękiem jest to,ze jak zajde w ciaze to nie dam rady..... tzn...jak mozna przez 9 miesiecy nic nie robic.... z mojego dotychczasowego zycia.... wkrecilam sobie , ze moze jestem alkoholikczka bo :pije w sobote...;natomast nigdy sama , nigdy kiedy mam dola, albo np. z nerwow... poprostu , w sobote. I co jak bedzie dzidzia w brzuszku ,co z ta sobota, dam rade? Pewnie nie. No jasne po co optymizm? Psychitra mi zalecil mase lekow, a wiecej napisalam Wam niz powiedzialam jemu... Mialam jeden skok cisnienia pare miesiecy temu i to wszystko, ale to moglo wynikac z tego, ze byly ciezkie dni... zaprzyjazniony lekarz nastraszyl mnie ,ze pewnie "padne", wiec nie musze Wam mowic co dzialo sie ze mna po telefonie do niego... Taki przyjacielski "lekarz"... Badania ,ktore zrobilam byly w sumie "konskie".... w sumie dletego ,ze moje serce podczas badan walilo jak po maratonie, ale teraz od paru miesiecy jest super, spotkalam super pania doktor-kardiolog.....i mysle,ze 90% sukcesu jest poprzez rozmowe z nia.... i mysle , ze moze mam normalne przypadlosci.....tzn..kazdy sie czegos boi... i tylko dlatego, ze boje sie"rejsow" samolotem , mam brac przez pol roku lekarstawa...., a to , ze komus skoczylo jednorazowo cisnienie pare miesiecy temu... to nie swiadczy o odrazu o chorobie.. Bardziej potrzebuje rozmowy niz wypisania leku po 20 min. rozmowie....
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 paź 2006, 00:40
Lokalizacja
gdansk

Przesrane

przez Grzybek 30 paź 2006, 10:10
Cześć.Nerwica meczy mnie ponad 2 miesiace.Ale ostatnio dzieja sie rzeczy bardzo mnie niepokojace.W zwiazku z tym mam pytanie.Czy miesliscie cos takiego,ze kiedy rozmawailiscie z ludzmi albo nad czyms mysleliscie,zastanawialiscie sie nad tym,czy nie powiedzieliscie czegos nie tak,albo czy w ogole dobrze nazwaliscie rzeczy?Ja kiedys zastanawialem sie przez dobra minute czy SKARPETA napewno nazywa sie SKARPETĄ.Smieszne to jest,ale nie dla mnie,nie dla nerwicowca.Boje sie,że oszaleje,potrzebuje slow wsparcia,czegos co w jakis sposob odciagnęlo by mnie od tych mysli.To jest koszmar :(
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
18 paź 2006, 12:32

przez marmarc 30 paź 2006, 12:40
zapewniam że nie tylko Ty tak masz.
Korzyść z tego może być taka, że takie myśli mogą prowadzić do bardzo ciekawych wniosków. Cała filozofia bierzę się w końcu ze zdziwienia nad najbardziej oczywistymi sprawami: że jesteśmy, że coś nas otacza, i to co nas otacza, też pewnie jest. I że skarpeta to skarpeta. Tak, to po prostu bardzo ciekawe. Radzę przeczytać jakąś sztukę Sheakespeare'a np. Hamleta - tam to są dopiero jazdy.

ps. a tak całkiem na poważnie - nerwica "wypłukuje" trochę mózg, niestety.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez Grzybek 30 paź 2006, 13:22
Ta.Dobry jesteś.Czy Ty tez chorujesz na nerwice?Gdybys wiedzial jak to jest,to nie napisalbys,ze nerwica wyplukuje Mozg.Teraz pojde do szkoly i caly czas bede myslal o tym co powiedziales.Jestem pewny,ze to bedzie kolejny z moich wkretow na nastepny tydzien.Chcialem slowa wsparcia a co dostalem?'Korzyść z tego może być taka, że takie myśli mogą prowadzić do bardzo ciekawych wniosków. Cała filozofia bierzę się w końcu ze zdziwienia nad najbardziej oczywistymi sprawami: że jesteśmy, że coś nas otacza, i to co nas otacza, też pewnie jest. I że skarpeta to skarpeta'.Moze czerpal bym z tego korzysc majac jasny Umysl.Jednak w tym stanie,jedyne co bym poczul to lęk.Faktem jest to,ze czuje go caly czas.Przesrane,tyle.

There's gott'a be more to Life
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
18 paź 2006, 12:32

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 30 paź 2006, 13:33
...a tak całkiem na poważnie - nerwica "wypłukuje" trochę mózg, niestety...


.....Niektórym wypłukała go całkowicie, ale nie martw sie bez mózgu mozna zyć....są tego żywe przykłady...... ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez marmarc 30 paź 2006, 13:48
Przykro mi, jeśli zostałem źle zrozumiany. Ale Hamleta i tak warto przeczytać.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez I.K. 30 paź 2006, 17:44
marmarc napisał(a):a tak całkiem na poważnie - nerwica "wypłukuje" trochę mózg, niestety

No cóż, zgadzam się...
Grzybku, wszyscy tu mamy nerwicę i prawie każdy doświadcza uczucia "pustki" w głowie, przypuszczam, że o to chodziło, nie sądzę, aby marmarc chciał cię urazic. Nie oznacza to, że "gubimy" gdzieś szare komórki, tylko że bywają takie dziwne momenty, ja u siebie nazywam to "pauzą w genach" :lol: , może nieadekwatnie, może nie powinnam o tych stanach pisac "na wesoło", ale tak wolę.
Zdaję sobie sprawę, że to co jednym pomaga może innym zaszkodzic, powodowac nakręcanie się, ale myślę, że wielu doskonale wie o czym piszesz.
Ja jak już upewnię się, czy "skarpetka" to rzeczywiście skarpetka, później jeszcze analizuję etymologię tego słowa i zastanawiam się, dlaczego akurat "skarpetka" ?? :shock: Przecież "nastopka" jest lepszą nazwą...
I owszem, często zdarza mi się coś palnąc przy ludziach, głupoty gadam, i szybciutko wybucham gromkim śmiechem, aby ukryc zażenowanie. Paradoksalnie, ponieważ ciągle śmieję się sama z siebie, uchodzę za osobę pogodną i z poczuciem humoru ;) Posłuchaj czasami ludzi, tych nieznerwicowanych zwłaszcza, im też zdarza się palnąc gafę. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, nie przejmuj się tym tak bardzo, lepiej skupic się na leczeniu, zachowac siły na walkę z nerwicą.
Nie jesteśmy wariatami, ty też nie jesteś :!: To minie, będę trzymac kciuki.
Pozdrawiam i głowa do góry
Ostatnio edytowano 30 paź 2006, 18:09 przez I.K., łącznie edytowano 1 raz
Szukac - to za mało.
Trzeba szukac tam, gdzie można znalezc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 21:08
Lokalizacja
Bydgoszcz

przez nikla 30 paź 2006, 18:04
Nie marw sie ja tez tak mam nawet czasami zastanawialam sie nad swoim imieniem czy ja mam tak na imie bo tak mi jakos dziwnie brzmi.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
15 paź 2006, 16:51
Lokalizacja
z daleka

Avatar użytkownika
przez I.K. 30 paź 2006, 18:07
Nie masz szeregu objawów (bynajmniej nie wymieniłaś), spróbuj u innego psychiatry, jeśli on też stwierdzi nerwicę, to chyba nie będzie już wątpliwości. Poprzednio napisałam, żebyś spróbowała u psychloga, jak sama napisałaś, rozmowa ci pomaga. Możliwe, że terapia pomogłaby ci rozwiac obawy odnośnie ciąży, alkoholizmu i ogólnie przyszłości. Wszystko zależy od nas, naszego nastawienia i postrzegania rzeczywistości. Jednak umysł nie jest do końca autonomiczny, przy odrobinie wysiłku, wiary i wsparcia ludzi kompetentnych można go "przeprogramowac", zmienic myślenie na bardziej optymistyczne itp. Oczywiście nie z dnia na dzień, ale pomyśl o rozmowie z psychologiem, co ci szkodzi? Z drugiej strony, jeśli masz nerwicę, terapia jest jak najbardziej wskazana. Niewiele masz do stracenia, a dużo możesz zyskac. I pamiętaj, nerwica nie jest śmiertelna, wiem - dolegliwości bywają okropne, lęki też w życiu nie pomagają, ale od tego się nie umiera!
Pozdrawiam ciepło
Szukac - to za mało.
Trzeba szukac tam, gdzie można znalezc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 21:08
Lokalizacja
Bydgoszcz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do