Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez agapla 25 wrz 2006, 12:18
Sylwusia ja miałam podobnie najgorzej to jesień i zima (kiedy robi sie chłodno ) ale walcze z tym i odnosze sukces jezeli przetrwam teraz zime i bedzie ok to będę mogła powiedzieć że jestem w pełni zdrowa pozdro
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez milka 25 wrz 2006, 12:28
kamka, nie wiem dlaczego, też się czasem zastanawiam, może ktoś właśnie nas wybrał, może czemuś to służy...
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

przez LINA 25 wrz 2006, 12:47
Witaj Sylwusia.
Ja leczę się ponad 2 lata.
Te najgorsze lęki mam już za sobą ( dla mnie najgorsze było lato), a objawy miałam takie jak Ty i wiele innych - można powiedzieć, że dużo gorszych. Tez jakiś czas brałam cloranxen, ale tylko dlatego, że przepisał mi go lekarz rodzinny zanim poszłam do psychiatry. Masz rację , że ten lek nie zawsze pomaga, ale też uzależnia!!!
( czasem zdarza się jeszcze, że czuję lekki niepokój,wrażenie, że zaraz zemdleję, ale to jest nic w porównaniu z tym co było na początku).
Z regóły my nerwicowcy jesteśmy bardzo wrażliwymi ludźmi i dlatego wszystko co dzieje się wokół przeżywamy znacznie bardziej niż przeciętni, zdrowi ludzie.

Sylwusia może to kwestia leków? Może powinnać je zmienić? Pogadaj ze swoim lekarzem i nie poddawaj się.
Pozdrawiam serdecznie.
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
14 paź 2005, 09:55
Lokalizacja
okolice Wrocławia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Maćko 25 wrz 2006, 14:32
Witajcie ponownie.
Kolejny atak jak ten opisany w 1 poście na razie się nie powtórzył. Za to jest masa mniejszych z którymi jakoś sobie radzę.
Przykładowo w kościele staram się usadowić niedaleko wyjścia. :?

Podczas tegorocznych Świąt Wielkanocnych stanąłem parę metrów od drzwi. Zwykle siedzę ale wtedy liczyłem się z tym że będzie dużo ludzi i wolałem być jak najbliżej wyjścia. Po pewnym czasie był taki ścisk że ludzie dosłownie mnie popychali. Msza się rozpoczeła a ja poczułem się "nieswojo". Zapewne znacie to uczucie. Ręce zaczeły mi się pocić, robi się sucho w gardle i czuję że ona nadchodzi... Zaczynam o niej myśleć, mam wrazęnie że zaraz się przewrócę. Boję się żebym nie zemdlał. Nie wytrzymuję! Wychodzę. Po wyjściu wszystko mija - znowu wygrała. ech.

Tak było kiedyś ale teraz już jej tak łatwo nie przychodzi mną zawładnąć.
Wiem że ona istnieje tylko w moim umyśle. Zrobiłem takie badania jak: EKG, EKG-holter całodobowy, EKG wysiłkowe, echo serca, badania krwi, dna oka, USG jamy brzysznej, prześwietlenie klatki. Wszystkie wyszły pozytywnie. Leczę się u kardiologa na nadciśnienie, miałem czasami 160/100 ale teraz zażywam małe ilosci leków, mam mniej stresów, dobrze się odżywiam i aktualnie mam 120/80 - 130/90. Biorę także Metohexal - połówkę najmniejszej dawki. Kardiolog przepisał mi to na spowolnienie akcji serca podczas stesu itp. Od tej pory moje serduszko podczas ataków nie pszyspiesza już tak jak kiedyś.

JAK WALCZĘ Z NIĄ?
Staram się nie używać leków choć w niekórych przypadkach muszę je zastosować. Za kilka dni mam mały zabieg dentystyczny tzw.ghirurgiczne obniżenie dziąseł brrrr. No nie wiem jak to wytrzymam ale wspomogę się jedną tabletką Hydroksyzyny. Z reguły jej nie używam bo jestem po niej baaaardzo senny.

Jak czuję że nadchodzi to staram się przestać myślec o niej, robię wszystko żeby nie myśleć. Ona co chwilę wraca a ja co chwile staram się myśleć o czymś innym. Wiem że jest lepsza metoda polegająca na przyglądnieciu się co się będzie dalej działo działo. Niestety próbowałem ją zastosować i wymiękam na pewnym etapie - ale będę nadal próbował.

Najbardziej boję się że stracę przytomność, zemdleję i nikt nie będzie w stanie mi pomóc, niekiedy boję się że serce stanie i takie tam podobne rzeczy.

Był okres że nie mogłem wyść z domu i jak tylko serce zaczynało szybciej bić (np.podczas spaceru pod górkę)to wpadałem w panikę. Wogóle zauważyłem że wszelkie dolegliwości potrafią być starterem dla niej.

Nie wiem jak Wy ale ja źlę się czuję na wszelkiego typu masowych imprezach, wśród ludzi których nie znam i zawsze muszę mieć możliwość łatwego wydostania się na zewnątrz.

MÓJ PIERWSZY ATAK.
To było w pracy około 11 dwa lata temu. Wtedy nie miałem pojęcia co to nerwica.
Poczułem się źle dostałem mdłości, byłem rostrzęsiony. Serce zaczeło mi mocno i szybko bić. Miałem dziwne wrażenie ze zaraz zemdleję. Pomyślałem że to stres (wtedy pracowałem jako handlowiec). Wyszedłem z biura poszedłem się przejść. Niestety nie przeszło objawy tylko się nasiliły, wsiadłem do samochodu i połozylem sie na fotelu. Nic z tego serce waliło jak oszalałe. Zacząłem się denerwować że coś mi się dzieje (zawał?). Może jechać na pogotowie? Poszedłem do biura położyłem głowę na biurku i po pewnym czasie wszystko ustąpiło.
Po tym incydencie jeszcze kilka razy mocno panikowałem podczas ataków, łącznie z wizytą na pogotowiu (oczywiście EKG było OK).

Jak teraz siedzę i to wszystko piszę to myślę że ta nerwica to mnie już nudzi, ciągle jedno i to samo. Poznaliśmy się już dość dobrze i ona wie że łatwo jej ze mną nie pójdzie (Nie ze mną Bruner te numery 8) ) Często próbuje mną zawładnąć ale z reguły dostaje mocnego kopa. Raz na 1-2 miesiące przegrywam z nią. Im więcej z nią wygrywam tym jest ona słabsza i rzadziej atakuje.

Pozdrawiam wszystkich do których przypętała się ta paskuda!
Walczcie z nią i pamiętajcie że guzik wam może zrobić!
Ona tylko potrafi symulować i udawać.

Maćko

P.S.
Moja żona niestety nie rozumie tego mojego schorzenia, oby się nim nie zaraziła ode mnie :?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 22:48

tu historia mojej nerwicy:)

przez tanya 25 wrz 2006, 15:06
bylo lat temu 10 swietna zabawa na imprezie techno kumpelka mowi :bedzie fajnie wez lsd iwzielam to bylo straszne powyginani ludzie uczucie niepewnosci,agrofobia,kiedy mi puscilo to po chyba 10 godzinach bylam najszczesliwsza na swiecie ale po 5 miesiacach zaczelam odczuwac niepokoj tak silny ze przestalam wychodzic z domu bylam przerazona milam silne zawroty glowy lekarze mowili zatrucie pokarmowe,i tego typu bzdury wkoncu trafilam do bioenergoterapeuty ktory powiedzial:to nerwica.trafilam na psychoterapie bez lekow dalam rade bylo lepiej znalam mechanizmy tego co ze mna sie dzieje potem wrocilo wiec znowu terapia i znowu lepiej potem prywatne wizyty u psychoterapeuty i bylo ok.teraz kiedy juz zycie mam ulozone wspanialy zwiazek ,dobra prace i brak wiekszych problemow znowu przyatakowalo ale dam rade bioenergoterapeuta powiedzial mi ze nerwica to waz ktory mieszka w nas i zywi sie nasza krwia to prawda ale mi czasami udaje sie tego weza uspic czego i wam zycze bo tak juz jest raz gora raz dol pozdrawiam
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 12:44
Lokalizacja
anglia

przez kretka 25 wrz 2006, 15:55
Maćko:-) Fantastycznie potrafisz ubrać w słowa to, co się dzieje z Tobą, ze mną, z wieloma osobami tutaj. Napad paniki, te objawy fizyczne, są potworne, jednak ja też je poznałam już niemal od podszewki, już staje się to nudne... Mimo, że dobrze wiem, co mi jest, nie mogę się uwolnić od paraliżującego niepokoju, zwłaszcza gdy jestem sama. O wychodzeniu samemu z domu na długi czas w ogóle zapomniałam, powoli (wspomagając się lekami) wychodzę z zacisznej kryjówki mieszkania, bo za tydzień trzeba wrócić na studia, a do tego przeprowadzam się. Może taki skok w głębinę pomoże mi?...
Przez lata przekonałam się, że nerwica, napad paniki, nie są w stanie nic mi zrobić. Choć setki razy obawiałam się omdlenia, nigdy mi sie nie przytrafiło. A jednak wciąż się tego boję...
Musimy walczyć, wciąż i wciąż od nowa, bo ona jest uparta i chce nam pokazać, że ona tu rządzi. Ale to nieprawda. Wspierając siebie nawzajem i mając dużo optymizmu i samozaparcia, możemy wrócić do normalnego życia. Bez niej:-)
Powodzenia Tobie i wszystkim nam tutaj, zmagającym się codziennie z lękiem.
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez kretka 25 wrz 2006, 16:03
Mogę napisać jedynie, że mój
ginekolog pozytywnie wypowiedził się na ten temat. Mam 23 lata i bardzo marzę o dziecku, niestety musieliśmy to z mężem na razie odłożyć, ponieważ z powodu pogorszenia samopoczucia, wróciłam do leków. Jednak rozmawiałam już o tym z ginekolożką. Powiedziała, że nie powinno być żadnych problemów po odstawieniu lekow, jedynie należy z zajściem w ciążę poczekać ok. 3 miesiące od odstawienia, żeby organizm wrócił do własnej równowagi. Podobno są też leki, które można przyjmować w ciąży, ale ja nie zdecydowałabym się na takie ryzyko. Gdyby z dzieckiem było coś nie tak (nawet z innego powodu), nigdy bym sobie nie darowała. najpierw zakończę leczenie, zrobię psychoterapię, odstawię leki, a później dopiero dzidziuś. W końcu najważniejsze żeby był zdrowy:-)
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez tanya 25 wrz 2006, 16:05
hi ja tez samolotem nie moge latac a latam kurde jakos .tez sie martwilam co zrobie jak mnie to zlapie?oszaleje bede kazala pilotowi ladowac?????????gdybym miala swiadomosc ze jak powiem :panie pilocie chce wysiasc zle sie czuje a on na to juz ladujemy byloby ok ale jak nie masz wyjscia z jakiejs sytuacji to musisz wytrzymac kurde nie ma rady ja lece za 4 tygodnie juz chyba 12 raz i fatalnie to znosze ale nie jest tak zle bo kolejny raz sie zdecydowalam.pamietaj ze takich strachowiczow jak ty prawie caly samolot:)a w grupie zawsze razniej i powiem ci jak wysiadlam z samolotu po raz pierwszy powiedzialam do siebie teraz to juz moge wszystko pozdrawiam
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 12:44
Lokalizacja
anglia

przez sylwusia-78 25 wrz 2006, 16:29
Właśnie wruciłam ze spaceru z moją córcią i już pod klatką czułą to coś dziwnego na tważy to zimno i prąd przechodzący po całym kręgosłupie i znów musiałam zażyć cloranxen dziś już drugą tabletkę.Masakra nawet boję się obiad zrobić bo myślę że przy tym umrę.Dziękuję za odpowiedzi staram się jak mogę być silna,prubuję autosugestię ale nie zawsze to daje efekty nawet dzwonek komórki doprowadza mnie do stanu trzęsawki.Boję się o przyszłość co będzie dalej teraz jest przy mnie mąż wie o mojej chorobire już wszystko wspiera mnie jak może a co potem.Kiedyś będę musiała iść do pracy.
Nerwica to wróg Którego trzeba pokonać.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 11:49
Lokalizacja
Kraków

Co zrobic aby nie uciec

przez Adaś2222 25 wrz 2006, 17:15
Wiec tak jutro ide do szpitala, na operacje przegrody nosowej i tu problem bo ostatnio jak w szpitalu bylem nie moglem wytrzymac w szpitalu z powodu lęków itd. i juz szykowalem plan ucieczki, ale mnie wypuscili wiec tego nie zrobilem. Co mi radzicie jak takie mysli znow sie pojawia?
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

Avatar użytkownika
przez peace-b 25 wrz 2006, 17:34
Gratuluję! :o Więc nie było tak źle się przełamać. Sukcesy innych zawsze napawają mnie optymizmem :)
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez peace-b 25 wrz 2006, 17:41
kretka daj spokój :) Ludzie lubią sobie filozofować nie mając nawet jednego dowodu na poparcie własnej teorii. Ja też wejdę sobie na jakieś forum i zacznę się spierać że trawa nie jest zielona tylko niebieska i zacznę wmawiać ludzią że mają uszkodzenie wzroku jeśli widzą trawe jako zieloną.

Za nerwicę odpowiedzialne jest uszkodzenie mózgu (podobno) więc.. teoretycznie wszyscy jesteśmy chorzy psychicznie ;) A co do dolegliwości to stwierdzenie to jest śmieszne gdyż nasze dolegliwosci występują tylko w określonych sytuacjach (stresowych, lękowych). Mieliśmy robione wszelkie badania które wykluczały inne schorzenia, skoro ta osoba tak twierdzi to niech poda dokładnie na jaką inną chorobę cierpimy? Jakąś niesitniejącą która wykracza poza współczesną wiedzę medyczną? BZDURA.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez peace-b 25 wrz 2006, 17:44
Ja zaczęłam wmawiać sobie nowotwory 3 lata temu. Miesiącami byłam wtedy w depresji że umieram aż wreszcie któregoś dnia doszłam do wniosku że gdybym faktycznie go miała to już dawno mój stan by się pogorszył. Minęły 3 lata a ja czuję się idealnie i jeszcze nie umarłam :)
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez Nonenow 25 wrz 2006, 18:15
Sa tacy co twierdza z pelnym przekonaniem ze nie ma chorob fizycznych, sa tylko manifestacje cielesne dolegliwosci duchowych. To takie same brednie i wypowiadanie ich autorytatywnie nie czyni ich prawdziwymi.

peace-b - z nerwicami roznie bywa. Tzn wszystko i tak sprowadza sie do mozgu, ale zeby 'uszkodzenie'? Pewnie sa i nerwice i o takim podlozu, ale recze Ci ze to nie jest tak ze istnieje 'zdrowa' psychika ktorej zadne wydarzenia i napiecia nie wpedza w nerwice.
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do