Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez artek28 23 kwi 2006, 21:48
aha i ostatnio mam jeszcze cos takiego
ogromne uczucie goraca na twarzy i wtedy mam cala twarz czerwona i mnie piecze
od razu mysle ze bede mial wylew
to tez nerwica ??? powiedzcie prosze
dlaczego tak sie dzieje
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 22:10
Lokalizacja
Warszawa

üpl

Avatar użytkownika
przez dzasti13 23 kwi 2006, 21:50
WIesz Edka!
Bardzo sie ciesze ze zaczelas myslec pozytywnie i chcesz wyjsc z tego paskudnego chorubska , bo napewno terapia ci pomoze i dasj z siebie wszystko ztaraj sie z lekarzem pracowac i rozmawiac jak z osoba do ktorej w pelni mozesz miec zaufanie dlatego tez badz twarda i zaczniaj walke z nerwica , bo inaczej nerwica zacznie walke z nami1
Podzarwiam cie goraca i trzymam kciuki! :lol: :lol:
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

przez marmarc 24 kwi 2006, 09:24
Tylko jak wyrobić sobie takie poczucie? zupełnie nie wiem od czego ono u mni zależy, raz jest - raz go nie ma. Zaczynam wierzyć, że to sprawa genów, czy inna choroba.
m.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez rogue 24 kwi 2006, 09:43
a co jesli problemem sa sytuacje stresowe - czyli praca np? jak mam sie z nia skonfrontowac i wygrac rownoczesnie w nia nie wchodzic. przeciez nie moge przecwiczyc nerwicy "na sucho" tj. bez zadnych konfrontacji z sytuacjami ktore ja powoduja? Mam wrazenie, ze to byl moj sposob do tej pory czyli bardziej utwierdzanie sie w niej niz proba rozwiazania problemu.
silny nadzieja.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 21:15
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Virginia 24 kwi 2006, 11:43
Nie chodzi o to, zeby wylaczyc sie z zycia, bo musisz leczyc nerwice. To chodzi raczej o stosunek do pracy.
Stosunek, ktory jest przyczyna stresu. Boisz sie, ze sobie nie poradzisz albo, ze stracisz prace i co wtedy, albo tysiace innych problemow w tym strach przed przyszloscia.
Takie mysli nie pomagaja przezwyciezyc problemow. Musisz wykonywac swoja prace najlepiej jak jestes w stanie, ale nie uzalezniac psychicznie od niej swojego szczescia czy przyszlosci.
Potraktuj prace jaka masz jako pole doswiadczalne do wyzwolenia sie z nerwicy.
I psychoterapia. Ta behawioralno-poznawcza jest naprawde dobra. Musisz poznac swoja psychike i sposob w jaki myslisz. Gdzie popelniasz blad, yleczyc sie z depresji albo depresyjnych mysli, podniesc swoje poczucie wartosci. I przestac sie osadzac i porownywac.
Mam wrazenie, ze nakladasz na siebie ciezary i wymagania, ktorym nawet zdrowa osoba nie moglaby sprostac od razu.
Choroba jest droga. Musisz ja zaakceptowac i wlozyc wiele pracy w siebie.
Tylko Ty mozesz sobie pomoc, dlatego jedyne wyjscie to poszukiwanie w sobie, wspolpraca z psychologiem.
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Kilka słów o mnie...trochę długie

przez marluca 24 kwi 2006, 11:50
Witam wszystkich nerwusków.
Mam na imię...mało istotne,dobiegam trzydziestki,pracuję w banku, od prawie dziesięciu lat leczę się na dolegliwości ze strony układu pokarmowego, które co jakiś czas nawracają. Tak było i tym razem, kolejna wizyta u lekarza, zwolnienie, zestaw leków, który zawsze biorę, ale tym razem znalazł się tam jeden specyfik, który dostałam po raz pierwszy. Nie pamiętam już nazwy, nie jest ona istotna, w każdym razie zaczęłam go brać w sobotę. A w niedzielę wieczorem miał miejsce ogromny pożar w sąsiedztwie. Płomienie buchające z okien, ewakuacja, strażacy szukający ofiar w zgliszczach...wszystko to widziałam. Zestresowałam się okrutnie, dostałam drgawek, łzy płynęły mi z oczu, nie spałam całą noc-no ale to normalne po takm przeżyciu. W poniedziałek dowiedziałam się, że w tym pożarze zginęła jedna osoba-prawdopodobnie spłonęła żywcem. Dzień jakoś przeżyłam, w stresie, ale przeżyłam. Gdy nadszedł wieczór, powrócił stres dnia poprzedniego, tym razem spotęgowany informacją o ofierze pożaru.
Następnego dnia koleżanki wyciągnęły mnie na piwo. Przypomniawszy sobie o nowym specyfiku, postanowiłam sprawdzić, czy można w trakcie terapii pić alkohol. Zaczęłam czytać ulotkę i ogarniało mnie coraz większe przerażenie-skutki uboczne zażywania tego leku to m.in.:kołatanie serca, lęki, wahania ciśnienia-i masa innych. Tego dnia nie piłam alkoholu, za to rzuciłam ten specyfik, z mocnym postanowieniem pójścia do lekarza na następny dzień. Wracając po zapadnięciu zmroku z "piwka" do domu ulicą pełną ludzi miałam wrażenie, że zza rogu za chwilę ktoś wyskoczy na mnie i coś mi zrobi. Sprawdziwszy w domu ciśnienie okazało się, że mam straszliwe skoki, serce waliło mi okrutnie i tradycyjnie bałam się zasnąć.
Niestety do lekarza nie udało mi się zarejestrować następnego dnia, dopiero po prawie tygodniu (musiałam wrócić do pracy a lekarka tylko raz w tygodniu przyjmuje po południu i trzeba się dwa dni wcześniej rejestrować). Gdy weszłam do gabinetu, lekarka tylko spojrzała na mnie, nie musiałam wiele mówić, niemal krzyknęła, że nie powinnam była przyjść do niej tylko od razu do psychiatry. Zestresowała mnie tym jeszcze bardziej. Zapłakana wyjąkałam, że w ulotce leku na żołądek było napisane, by zgłosić się do lekarza w przypadku wystąpienia opisanych (i nieopisanych) skutków ubocznych, a ja byłam święcie przekonana, że to przez ten lek. Lekarka trochę spuściła z tonu, wyjaśniła mi spokojnie, że to nerwica lękowa-coś musiało we mnie siedzieć już od dawna, a ogromne przeżycie spowodowane pożarem spowodowało tylko wybuch przyczajonej nerwicy. Zapisała mi pramolan i hydroxyzinum, kazała brać wieczorami (aby zasnąć) i w razie potrzeby rano. Niestety w tym czasie zaczęły się ogromne stresy w pracy i to "w razie potrzeby" miało miejsce niemal codziennie. Dwa opakowania pramolanu szybko się skończyły, teraz już nie mam wieczorami takich straszliwych lęków, ale nadal mam problemy ze snem. Miałam zamiar wybrać się do psychiatry, ale czytając wypowiedzi na tym forum, że wizyta u psychiatry wygląda tak:" Dzień dobry, co dolega?-Nerwica-A to tableteczki przepisuję, do widzenia" stwierdziłam, że nie ma większego sensu faszerować się lekami, które już wystarczająco wpłynęły mi na psychikę. Będę stawiać raczej na psychoterapię jeśli uda mi się znaleźć psychologa, do którego można iśc bez skierowania, oraz postanowiłam pić ziółka (ojca Gabriela o ile dobrze pamiętam), na które przepis znalazłam na tym właśnie forum. Nie jest ze mną jeszcze tak źle, żebym nie mogła normalnie funkcjonować (w dzień jest całkiem normalnie, horror zaczyna się po zmroku), tak więc mam nadzieję, że ziółka pomogą. Jeśli nie, pójdę po receptę na pramolan.
Staram się wychodzić z domu po zapadnięciu zmroku, choćby do sklepu czy do znajomych, żeby pokonać swój lęk. Wychodzę, idę, wracam, jestem zadowolona, że mi się udało-ale to nie jest to, co powinno być. Żeby po prostu nie bać się zmroku.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
23 kwi 2006, 22:48

przez elzjaro 24 kwi 2006, 12:20
Nic sie nie martw.Ja takze mialem takie same objawy jak Ty.Jest to koszmar,bo nie wiesz co sie z Toba dzieje i najblizsi takze nie potrafia Ciebie zrozumiec.Mnie ataki leku atakowaly przez kilka lat,zylem w ciaglym strachu i niepokoju,ze umre,ze przegram zycie.Zaczalem psychoterapie,chodzilem na grupe wsparcia,do psychiatry-pomoglo.Artku-powinienes podjac psychoterapie u dobrego psychoterapeuty,kup sobie tez jakies ksiazki psychologiczne o leku-to na pewno troche pomoze.Psychoterapia bedzie prawdopodobnie kilko letnia-ja chodzilem przez 4 lata i nadal to robie.Uwazaj z psychotropami,bo one nie lecza przyczyny tylko skutki.Moj kolega powiedzial mi kiedys,ze jak sie trzesiesz,to bardzo dobrze,bo wtedy sam walczysz z emocjami.Staraj sie sam uspokajac,tlumaczyc sobie,ze nic Ci nie grozi,sluchaj muzyki,przebywaj duzo na sloncu-swiatlo pomaga.Ktos kiedys mi powiedzial,ze nerwicy lekowej nie da sie tak do konca wyleczyc,bo ona powraca,ale nalezy ja zaakceptowac,oraz zaakceptowac siebie.Lek bierze sie z podswiadomosci,z frustracji z niezaspokojonych jakich pragnien.Wiec rob to co chcesz robic o tym o czym marzysz,daz do swojego celu i zaakceptuj siebie.Wszystko bedzie dobrze.Pomysl,ze inni tez musza zmagac sie z lekiem.Pozdrowienia i powodzenia.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
18 kwi 2006, 16:40
Lokalizacja
Polska

przez somebody 24 kwi 2006, 13:10
marmarc wg mnie by wyrobic sobie dobre mniemanie o sobie należy znalezc sobie jakies zajecie, które bedzie dawało nam satysfakcję. W moim przypadku jest to praca. Wiem ze pracujac staję się niezależny w jakiejś częsci od rodziców co jest swoistym powodem do ugruntowania w sobie poczucia własnej wartości;P Musisz znalezc w sobie tez taki czynnik który obudził by w Tobie chęc do działania i pomógł w wychodzeniu z nerwicy. Zycze powodzenia
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
22 kwi 2006, 17:44

przez elzjaro 24 kwi 2006, 13:32
Hej.Jezeli nie bedziesz dawac sobie rady sama,to powinnas pojsc do psychoterapeuty,ale tylko takiego,ktory potrafi prowadzic terapie.Wieczorami sprobuj sie odprezyc,posluchaj muzyke,poczytaj ksiazke,nie dopuszczaj do siebie negatywnych mysli.Wierze,ze wszystko z Toba bedzie dobrze.Lek,to klamca,chce,abysmy uwierzyli w cos co nie istnieje,Nie dajmy sie mu.Powodzenia i pozdrowienia.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
18 kwi 2006, 16:40
Lokalizacja
Polska

przez Smutna... 24 kwi 2006, 13:46
Nie martw się, nie jesteś samotny w swoich obawach lękach szkolnych, odrzuceniu....Ja mam 17 lat i choruję na nerwicę już od roku...
łączę się z tobą w twojej chorobie :(
pozdrawiam
będzie dobrze: Nie poddawaj się nerwica nie może zniszczyć Ci życia!
Dasz radę !
Nie jesteś sam!
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

przez weronika 24 kwi 2006, 13:48
słuchaj, żadne mówienie że dasz radę ci nie pomoże, gdyby można było dać samemu radę to wszyscy nerwicowcy by to zrobili i nie było by problemu, nie oczekuj że ktoś cię zrozumie , ja straciłam masę znajomych, którzy uważają mnie za histeryczkę i mówią, czego ona się boi, skoro nie ma się czego bać, a ja się boję nieustannie i nie mam sił utrzymywać kontaktów, jedyne co możesz zrobić sensownego to zgłosić się do lekarza psychiatry ,zdziwisz się ale twoje objawy wcale nie są takie trudne do wyleczenia, jest masa leków przeciwlękowych, polecam effectin, a deprimem nikt prawdziwej nerwicy nie wyleczył, a jak poczujesz sie lepiej to i chęć wyjścia do ludzi wróci, idż natychmiast do lekarza, nerwica to choroba i trzeba ją leczyć
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

czy to normalne?

przez pokonana 24 kwi 2006, 14:15
ma taki problem wiem ze nerwica to okropna choroba ale nei wiem czy to normalne ze objawy pojawiaja sie tak bez konkretnej przyczyny przeciez akurat wtedy nie musz sie zdenerwowac ale cos sie jednak dzieje wtedy boje sie jeszcze bardziej i utwierdzam w przekonaniu ze to jakas nieuleczalana choroba czy to jest normalne?

[ Dodano: Pon Kwi 24, 2006 2:18 pm ]
jak sobie radzic z ludzmi ktorzy nie rozumieja tej choroby?
oni z gory zakaladaja ze jestem nienormalma i histeryzuje...
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 19:54
Lokalizacja
zielona Gora

przez marmarc 24 kwi 2006, 15:13
tylko, że (jak już gdzieś o tym pisałem) mamy tu do czynienia z takim błednym kołem - mając nerwicę trudno mieć satysfakcję z tego co się robi, nie mówiąc już, że warunki na rynku pracy są takie, że trzeba brać co jest i jeszcze dziękować i się cieszyć, że ma się za to parę złotych. No a poza tym i tak w końcu, nawet po świetnie przeżytych paru miesiącach, waracją lęki, zmienne nastroje.
A z drugiej strony, takie poczucie wartości trzeba mieć niezaleznie od tego co się akurat robi, czy jaką się ma funkcję w społeczeństwie. Tak myślę. Inaczej takie poczucie wartości jest niewiele warte. Ono musi być głęboko zakorzenione, a nie wynikać z tego, że jestem akurat dobrym listonoszem czy księgowym, albo mniszką klauzurową czy prezenterką TV. Tak myślę.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez weronika 24 kwi 2006, 17:28
ja miałam psychoterapie indywidualną i grupową i g...... mi dała, nie pierwszy raz spotykam się z opinia że anafranil nie pomaga, jeśli po 5 latach się nie wyleczyłaś to chyba czas zmienić leki, polecam ci effectin , świetny przeciwlękowo
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do