Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez MaRiAnEk 07 cze 2007, 15:14
...
Ostatnio edytowano 20 sie 2007, 22:55 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

Avatar użytkownika
przez Tygryska 07 cze 2007, 15:45
MaRiAnEk mam dokładnie taką samą obsesję...Tłumaczenie że tak się nie stanie, że to tylko lęk itd trochę pomaga. Ostatnio miałam jakiś lepszy okres i prawie mi przeszło ale ostatnio znowu wraca :( na szczęście nie tak silne i nie tak często jak poprzednio ale jednak. Do tego czuję ten mój "szczękościsk" :? Uruchamia mi się w trudnych, nerwowych sytuacjach.

To co mogę polecic to racjonalne tłumaczenie sobie że:
- nie udławisz się
- całe życie jakoś jadłeś i nic ci nie było
- inni tez jedzą i zyją ;)
itd.

Ściskam serdecznie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Nerwica lękowa u kilkuletniego dziecka. Pomocy!!!

przez zbyszek12 07 cze 2007, 19:06
Witam wszystkich forumowiczów.
Proszę was o pomoc i radę jako ojciec 7-letniej córki Weroniki,która w tej chwili jest w szpitalu. Przeglądając neta znalazłem wasze forum i postanowiłem napisać. A oto jaki mam problem.
wszystko zaczęlo się jakieś dwa miesiące temu gdy dziecko będąc w przedszkolu zakrztusiło się kapustą. Po tym zdarzeniu dziecko stopniowo przestawało jeść pokarmy stałe wymagające gryzienia aż w końcu jedynym pokarmem jaki chciała spożywać był serek homogenizowany(do tego czasu jadła dużo i wszystko). Dziecko przy podaniu posiłku płakało i mówiło, że się boi połykać bo się udusi. Wszelkie namowy do jedzenia zarówno prośby ani groźby nie skutkowały a dziecko stawało się coraz bardziej płaczliwe, całkowicie przestało jeść w przedszkolu,bylo smutne,zamyślone, trzymało ślinę w buzi,jedząc łyżeczką najpierw oglądała ją uważnie czy jest czysta czy przypadkiem nie ma na niej jakiś paproszków. Wizyty u psychologa nie dawały żadnych efektów.Zrobiliśmy badania krwii nie były złe. Laryngolog nie stwierdziła żadnych zmian w obrębie jamy ustnej i skierowała dziecko na dalsze badania do szpitala.Trafiła na oddział wewnętrzny na obserwację. W szpitalu pani psycholog postanowiła odstawić dotychczasowe jedzenie Weroniki (serki) a podano jej kroplówkę i do picia multidrink.Przez cały czas pobytu w szpitalu dziecko nic nie zjadło (śniadanie, obiad,kolacja).Dwie próby zrobienia badania przełyku spełzły na niczym bo dziecko nie chciało połknąć kontrastu. Ponadto psycholog zakazał odwiedzania Weronisi przez dwa dni twierdząc że jesteśmy nadopiekuńczy a dziecko manipuluje nami. Jutro odwiedzamy Weronikę jak mamy się zachować proszę o pomoc bo już nie wiemy co robić. lekarz prowadzący powiedział że w poniedziałek zrobi gastroskopię czy się zgodzić czy nie. Myślałem czy nie lepiej skonsultować się najpierw z psychiatrą dziecięcym i po zasięgnięciu jego opinii dopiero przeprowadzić zabieg.
proszę was o poradę z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi. pozdrawiam zbyszek
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 cze 2007, 17:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez atrucha 07 cze 2007, 19:39
Gdybym była na Twoim miejscu najpierw postarałabym się o przebadanie dziecka. Powinno się jej oglądnąć cały przełyk by ewentualnie wykluczyć wady układu pokarmowego. Jeżeli okaże się,że wszystko jest w porządku wtedy psychoterapia i psychiatra.
I wiesz co..? Nie zgodziłabym się na odizolowanie mnie od mojego dziecka. Wydaje mi się to nieludzkie. Nawet jeżeli faktycznie jesteście nadopiekuńczy to powinniście postarać się o zmiane własnego nastawienia ale nie kosztem dziecka. Mała jest odizolowana od rodziców i z całą pewnością bardzo to przeżywa. Kiedy byłam w jej wieku trafiłam do szpitala zakaźnego i jedynym kontaktem z rodzicami był widok mamy przez szybkę. Bardzo to przeżyłam. Mam 31 lat i do tej pory wszystko pamiętam z najmniejszymi szczegółami.
Moje dziecię też przebywało bardzo często w szpitalu kiedy miał około 4-5 lat. Ponieważ nie było możliwości nocowania tam, wychodziłam do domu,kiedy już zasnął i wracałam wczesnym rankiem. O 7 już nie spał. Kiedy mnie widział wchodzącą na sale zaczynał płakać. Do dziś nie wiem dlaczego. Przypuszczam,że z żalu ,że go zostawiałam kiedy spał..
W wieku 10 lat po chorobie układu pokarmowego (zwykły wirus) pojawiły się u niego problemy lękowe. Bał się chodzić do szkoły, do kościoła, jeździć samochodem, autobusem.. Oczywiście wszelkie tłumaczenia mu można było włożyć sobie w buty. Najgorsze kilka dni polegało na tym,że leżał na łóżku w swoim pokoju i nie miał siły wstać (wg. jego teorii). Zaczęły się problemy ze szkołą. W tygodniu potrafiono nawet kilka razy dzwonić by odebrać go ponieważ boli go brzuch i jest mu słabo.
Trafiliśmy do psychologa i psychiatry. Pani psycholog stwierdziła,ze na tym etapie niewiele może pomóc i warto pomyśleć o lekach. Psychiatra zleciła lek o nazwie Asentra. Już po trzech dniach od brania leku widać było poprawę. Stał się normalnym uśmiechniętym dzieckiem. Mimo tego,ze miałam wcześniej masę wątpliwości co do słuszności podania mu jakiegokolwiek leku - nie żałowałam swojej decyzji. Mógł już normalnie funkcjonować, brać udział w lekcjach etc. Systematycznie chodziliśmy na zajęcia z panią psycholog. Po trzech miesiącach odstawiłam mu leki. To był odpowiedni czas bo już uwierzył,że w siebie i utwierdził się w przekonaniu,że jest zdrowy i nic mu się nie dzieje kiedy jest miedzy ludźmi. Wojtek do dziś nie pójdzie sam do kościoła i każdego ranka skarży się na ból brzucha. Nie wpadam wtedy w panikę i nie biegnę z nim do lekarza. Psycholog powiedziała,że "taki jego urok" i należy to zaakceptować nie rozczulając sie nad nim. Staram się tego nie robić..

Moje skromne zdanie jako matki - zróbcie swojemu dziecku wszystkie możliwe badania by wykluczyć choroby układu pokarmowego i dopiero potem skupcie się na psychologicznej stronie sprawy. Idźcie z małą do psychiatry dziecięcego. Jest dzieckiem i na pewno szybko wyjdzie z tego. Jak to mówią: w większości przypadków dzieci szybko wyrastają ze swoich lęków. Nie dajcie się spławić lekarzom, ale z drugiej strony nie popadajcie w obsesję i nie rozczulajcie się zbytnio nad córcią. Nadopiekuńczość przynosi więcej szkody niż pożytku.

Ależ się rozpisałam ;) Sorki..
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez Samanta 07 cze 2007, 21:25
Codziennie, nieziemsko boli mnie głowa + oczy. Nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Avatar użytkownika
przez Destrukcja 07 cze 2007, 22:23
chociaz moje instynkty macierzynskie sa nikle musze swoje dorzucic;p

.....przykro mi z powodu potomki, ale musicie wiedziec ze psychika dziecka jest specyficzna niewiadomo nigdy co moze budzic jego lek (czesto utajony) a rozne somatyczne objawy maja zupełnie inne zrodło problemu

tak jak powyzej nalezaloby poddac małą dokładnym badaniomi ustalic najdrobniejsze szczegoły zaistniałe od czasu pologu do teraz a po wykluczeniu somatycznych podlezen, obserwowac i rownoczesnie pracowac z psychologiem

Sam fakt zaksztuszenie nie moze przeswiadczac ze to akurat był głowny aspekt pojawiających się kłopotow z jedzeniem, dzieci reaguja roznie na najdrobniejsze zmiany okolicznosci, sytuacje , niekoniecznie takie emocje sa wywołane traumani moze to byc zwyczajny objaw typy osobowosci malej , ktora nie radzi sobie z emocjami

w klinice nerwic mielismy 6letnia dziewczynke ktora takze z dnia na dzien dostała dziwnych napadow paniki bała sie isc za reke ulica tlumu ludzi nawet koloru pluszaka, zostala skierowana do psychologa tam po kilku sesjach rozładowujacych napiecie ( nie doszukano sie konkretnych symptomow choroby) wrociła do rownowagi, podawano jest doraznie validol ...i radze pamietac ze "po klopocie" nie konczy sie troska o stan emocjonalny dziecka trzeba je słuchac i obserwowac jednak z umiarem by nie przedawkowac w 2 strone
PSYCHOLOG A PSYCHOLOG to tez kwesta sporna.... mam nadzieje ze znajdziecie jakiegos klinicznego specjaluzujacego sie w terapiach rodzinnych a nie zwykłego pediatre po kursie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
30 sty 2007, 22:52

przez wojtek_112 09 cze 2007, 01:32
Nie jestem specjalistą i może to dobrze , bo troche mnie ten pomysł z lekami u tak małych dzieci zdziwił(delikatnie mówiąc).Czy nie jest tak ,że w pewnym wieku każde dziecko ma irracjonalne lęki,a od tego jak sobie z nimi poradzi zależą jego postawy i podejście do niektórych spraw i kłopotów w pszyszłości?Ja pamiętam ,że jak miałem pare lat i spędzałem wakacje u dziadków bałem sie Witka(sąsiad), nie było siły rzebym mógł koło niego stanąc, lub nawet na niego popatrzeć :smile: .Z tym ,że to minęło samo.Przecież te lęki muszą być czymś innym niż u nas, nie można między nimi stawiać znaku równości.Są rodzice , bezpieczna sytuacja materialna, dziadkowie, przedszkole, nie może być tak tragicznie.Może rzeczywiście te lęki odbiegają od normy, ale i tak nie jest to tylko stan.W tym momencie, to nauka postaw i jakieś kształtowanie osobowości.A jeśli psycholog zdecydował sie na tak drastyczną rade jak brak odwiedzin to musiał mieć jakieś podstawy.

"Nadopiekuńczość ze strony rodziców może być również traktowana jako jedna z form przemocy psychicznej wobec dziecka, bo w intencji bezgranicznej miłości i poświęcania się dla dziecka, zabija się w nim lub nie pozwala rozwinąć własnemu "Ja". Pozbawia się je możliwości uczenia się na doświadczeniach, dokonywania wyborów i nabywania wiary w siebie, podejmowania samodzielnych decyzji, a więc skazuje się na uzależnienie od siebie, a w późniejszym czasie od innych"

Jeszcze jedno.Jaka nerwica została zdiagnozowana u twojej córeczki?Bo z tego co napisałeś to chyba "nerwica manipulacyjna",naprawde dobrze pomyśl zanim podejmiesz decyzje.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

Skurcze?? (moje objawy)

przez psyche 10 cze 2007, 10:06
Kochani
Piszecie wiele o swoich objawach. Moje sa podobne, a w zasadzie były, bo mineły. Meczyły mnie bóle róznych części ciała, mrowienie, dreszcze i poty na zmianę, ścisk w klatce piersiowej, sztywne mięśnie karku i szyi. Najgorsze jednak były bóle głowy. Raz bolała mnie lewa częśc głowy, raz prawa, albo tył. obecnie, jak juz wspomniałam te objawy mineły z wyjatkiem tego nieznosnego bólu podstawy czaszki, któe promieniuja na cała głowe i szyje. głowa boli mnie codziennie, a nawet w nocy, czy przy nerwicy to mozliwe? czy mozliwe sa takie chroniczne bóle? mało tego najgorze sa skurcze gardła. gardło chwilami zaciska się tak, ze boje się, ze sie udusze. powiedzcie mi czy, przy nerwicy taki objaw jest mozliwy?
pozdrawiam
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
03 cze 2007, 16:02
Lokalizacja
Łódź

przez zbyszek12 10 cze 2007, 15:02
Do wojtek_112 sorki że tak długo nie odpisywałem.
jak do tej pory nie zdiagnozowano żadnej nerwicy czekamy na poniedziałkową gastroskopię przełyku. po badaniu lekarz prowadzący podejmie decyzję czy: skierować dziecko do szpitala psychiatrycznego czy konsultować się na miejscu z psychiatrą dziecięcym. Zgadzam się z tobą , że dziecko powinno samo sobie radzić z sytuacjami stresowymi. Jeśli ten lęk wynikałby np. ze strachu przed kimś to myślę że dziecko samo by sobie poradziło. Jednakże w przypadku weroniki ten lęk zagraża jej życiu bo jak długo można nic nie jeść. W ciągu tych dwóch miesięcy dziecko zmieniło się w wyglądzie nie do poznania. Byliśmy u ortopedy bo lekarz rodzinny stwierdzil skrzywienie kręgosłupa to ortopeda powiedział, że na dziecku można by się uczyć anatomii człowieka na szczęście skrzywienia się nie dopatrzył.
Natomiast co do nadopiekuńczości: psycholog szpitalny stwierdził to na podstawie tego, że zobaczył dziecko na kolanach matki w szpitalu przy odwiedzinach, że przynosiliśmy jej do szpitala to co mogła jeść do tej pory czyli serki homogenizowane i ,że w domu dziecko sypia w łóżeczku dla niemowląt (choć jest spore i dziecko czuje się w nim dobrze).Może jestem uprzedzony co do tego psychologa ale jego podejście do dziecka jest chyba nie takie jak powinno być.Ponieważ jest to szpital dziecięcy ogólny to myślę że i psycholog nie jest zbytnim specjalistą w tej dziedzinie choć może się mylę. Dodam jeszcze na marginesie, że brak odwiedzin dziecka i nie przynoszenie jedzenia (serków) nie zmieniły niczego.
Jutro gastroskopia boję się jak moje dziecko to przeżyje. Wiem że dla dorosłego jest to nieprzyjemne badanie a cóż mówić dla dziecka. Jeśli ma cie jakieś opinie na ten temat to proszę piszcie.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 cze 2007, 17:27

Avatar użytkownika
przez Dorot 10 cze 2007, 20:06
jest to mozliwe tak jak kogos codziennie np żołądek boli i ma napiety brzuch mimo , że sobie nie zdaje z tego sprawy to i tak daje popalic

pozdrawiam
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez AronFtv 10 cze 2007, 20:13
jasne że tak masz typowy objaw nerwicy takie uczucie jak byś miała obrożę na szyjce. Normalka nie martw sie wszystko jest ok

ja miałem to samo przez 2 tygodnie
Podpis usunięty przez administratora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
17 maja 2007, 21:14
Lokalizacja
Planeta Zwana Ziemią :)

Avatar użytkownika
przez Samanta 10 cze 2007, 20:16
Objawy nerwicy, obecnie również są moją zmarą.
Nie martw się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Avatar użytkownika
przez NnNn 10 cze 2007, 21:02
Psyche :D baniak mi nawalal tak bardzo ze mi zrobiono tomografie 8) 24 na dobe mialem wrazenie ze mam w glowie galaretke :D i wlasnie bolalo raz lewa raz prawa tyl przod ehh..... pozniej mialem kask brrr... okropnosc wrazenie ze glowa wazy 1000 kg przeszlo jednak i tak sie bede upieral ze plytki oddech jest najgorszy :cry: to mi dokucza najbardziej jest moja zmora :cry: walcze z tym gownem jak moge dzien w dzien powtarzam sobie ze mnie nie udusisz i jakos tak ide do przodu zreszta :idea: Psyche wszystko przed toba :D cuda jeszcze beda ci sie dzialy nerwica sama sobie juz cos znajdzie mnie juz chyba wszystko bolalo powaznie a to co dzieje mi sie w serce to na discovery takich rzeczy nie zobaczysz :D powaznie mowie :!: od roku serce i wdech tetno jak u nieboszczyka cisnienie jak u umarlego :lol: daj luz im bardziej myslisz o tym tym bardziej bania boli znam to :P ale zeby byc pewnym ze to nerwica idz do neurologa jak cos tegez megez bedzie podejrzewal to cie promieniami x przeleca :D 3maj sie ;)
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

Czasem juz nie chce mi sie zyc :(

Avatar użytkownika
przez cywil 10 cze 2007, 21:51
Wszytko zaczelo sie chyba jakies 2 tyg przed wyjazdem do wojska. Bylem w kosciele wszytko fajnie i nagla poczulem sie slabo czulem ze bladne i powiedzialem o tym mojemu wujkowi ze zaraz jak nie wyjde to padne ! Wyszlismy na dwor i powiedzialem ze zle sie czuje jest mi duszno (caly czas myslem o moim odychaniu) jak wracalismy do domu to bylo mi az tak duzo ze zwymiotowalem. Po chwili zrobilo mi sie odrazu lepiej jakos doszedlem do domu i zapomnialem o tym! Za pare dni poszedlem do baru i wziolem moze z dwa lyki piwa i odrazu zaczelem panikowac znow nie oglem odychac odrazu do kibelka... !! Potem jakos chacac nie chcac trafilem do lekarza i przelezalem tam weekend. Wykryto mi blok prawej odnogi peczka hisa (nie grozna wada serca) Wszytko inne co mi sie dzialo powiedzili ze to ze stresu. Wyszedlem ze szpitala wszytko fajnie pojechalem do wojska przez pare pierwszych dni wszytko super a potem znow!! Tak trwalo to 4 miesiace zanim mnie wypuscili ! Wszyscy mowia ze to z powodu tego wojska ze tak sie nim przejole ale jestem 2 tyg w domu i dalej mam objawy jak:
- serce bije bardzo dziwnie czuje jak caly pulsuje w jego rytmie
-czase mi duszno
- boje sie wyjsc z domu ze zaraz bede sie zle czul
-caly sie czese
- mam zesztywnialy kark
- wpadam w stany paniki lekkowej :(
- robi mi sie slucho w ustach
-czasem mam wrazenie ze grzeje sie od srodka ze jak mam noge na noge to w miejscu gdzie sie ztykaja nogi zaraz robi mi sie bardzo goraco !
Przed wojskiem chodzilem do kumpli na lawke poprostu zylem teraz siedze w domu i sie martwie! Najgorsze w tym wszytkim to jest to ze panicznie boje sie tej calej sepsy caly czas wydaje mi sie ze jestem na to chory ! Kumple sie obrazaja ze nie chce z nimi nigdzie chodzic a ja sie boje ze cos mi bedzie ! Najgorzej jest w tedy gdy stoje np w kolejkach ! JEstem jeszcze takim typem ze jak mam ataki to najlepiej jak jestem sam ! Niechce zeby ktos widzial ze sie zle czuje! Dzis bylem w biedronce i az pod kasa ugiely mi sie nogi tak mi dziwnie serce bilo uczucie paniki strachu... juz mialem wyjsc zostawiajac zakupy ale jakos sie pozbieralem! Szybko wrocilem do domu i caly dzien taki dziwny jestem! Prosze powiedzi mi co mam robic ja chce znow normalnie zyc ! Chce isc do pracy ale sie boje ze bedzie mi zle ! Mama zaprosila mnie na 2 tyg do itali oczywiscie nie pojade bo sie boje ze jak tam bede to cos mi sie stanie! I ta sepsa
musze byc kozak !!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 cze 2007, 17:42
Lokalizacja
Jastrzebie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do