Czy wierzysz w wyleczenie?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez gusia 08 sty 2007, 02:58
electroon napisał(a):?Może przez życie trzeba iść inaczej?Bez zbednych przemyśleń?Ot jak gąska.Zjeść napić sie zrobic kupke i spać.:-)

Ci co tak potrafią mają wszystko w d...e,ale ja zazdroszczę...
Witaj..
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Hehehe

przez marimagxxx 08 sty 2007, 10:39
Smiać mi się chce jak czytam te wszystkie posty :)))
Właściwie pękam ze śmiechu jak wyobraże sobie siebie samą umierającą regularnie kilka razy w tygodniu . Kiedy umieram to oczywiście nie jest mi już tak wesoło ;) Latam po domu jak ogłupiała , luftuję się bo duszności mam niesamowite , serce wali jak oszalałe no i wciąż szukam cisnieniomierza który ostatnio cieszy się u mnie dużym wzięciem .
Mam 30 lat i chyba jestem zdrowa, owszem...podejrzewałam nowotwór krtani , wadę serca , i guza na mózgu . Mam zawroty głowy i w sumie to wszystko co Wy macie . Więc próbuje się pocieszyć że to nic takiego ale tak na wszelki wypadek ;) idę dziś do lekarza . Podejrzewam ze to nerwica ale kto wie :D
Ostatnio coraz częściej dopadają mnie jakieś dziwne ataki więc zapożyczyłam od mamy leki ( neurol) od przedwczoraj zjadłam już 3 połówki :))) i jakby mi troche lepiej ale znowu czuje sie jakoś dziwnie .
GŁOWA DO GÓRY CHŁOPCZE !!!! Bedzie dobrze :)))
Juz kilka razy zastanawiałam się czy by nie wezwać pogotowia ale zawsze było mi wstyd przed mężem ze tak panikuje. Wiem że to strasznie przykre uczucie bo sama mam to od ładnych paru lat , ale próbuje sobie to wytłumaczyc tak : SKORO JUŻ TYLE RAZY ATAKI MNĄ PONIEWIERAŁY I ZAWSZE JAKOŚ PRZEŻYWAŁAM TO TO ŻADNA POWAŻNA CHOROBA !!!
To tłumaczenie działa oczywiście tylko kiedy czuje się świetnie ale kiedy poczuje ze coś się zbliża to znowu latam po domciu i mierze ciśnienie :))
Pozdrówfka dla nerwicowców

Beata
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 sty 2007, 10:23

Avatar użytkownika
przez Crystalia 08 sty 2007, 11:35
BusterKeaton witaj rówieśniku:)

Przełomem stał się wyjazd na studia, zresztą nie wybrane przeze mnie tylko przez starego.


Ciekawa jestem, czy jakbyś wybrał swoją AWF to nerwica by się ujawniła? Zawsze robiłeś to co chciał twój ojciec czy tylko tym razem?



Poszedłem jeszcze do psychologa, tam po głupiej, z której nic nie wynikało, gadce, przepisała mi jakieś półróżowe tabletki ogłupiające i przeciwdepresyjne - Prozac


Psycholog przepisał Ci tabletki?Z tego co wiem to psycholog nie ma takich uprawnień.

Poza tym to wg. mnie Ty zbyt mocno walczysz ze swoimi lękami. Jeśli masz troszkę forsy i lubisz czytać to polecam ci książki jakie mi pomagają w walce z moimi lękami, są to m.in : Anna Klasen " Mój lęk mój koszmar" kazimiera Sokołowska "Jak pokonałam depresję i nerwicę" przeczytaj też wątek z tego forum http://www.forum.nerwica.com/jak-opanow ... .html?sid= oraz

http://budda.medytacja.net/t/buddyzm/po ... _leku.html
mam nadzieję że to coś pomoże

Pozdrawiam cieplutko
Odwaga jest podążaniem w nieznane wbrew swoim obawom. Nie oznacza ona braku lęku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
12 maja 2006, 14:09
Lokalizacja
dobre pytanie!

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez snaefridur 11 sty 2007, 14:45
Wierzę.Chyba.Patrząc na to co było ze mną przed wakacjami,zrobiłam milowy krok naprzód.

Samookaleczanie,bulimia,przemożne zmęczenie (przesypiałam ponad 12 godzin na dobę),natrętne myśli o przykrych wydarzeniach z przeszłości,myśli samobójcze,które towarzyszyły mi w zasadzie bez przerwy...

Wszystkich tych pięciu rzeczy się pozbyłam,mam nadzieję,że na dobre.
Nadal nie jest ok.Mam poczucie własnej wartości wielkości pantofelka,nerwobóle,stany lękowe,ale wydaje mi się,że większość już pozamiatana.Teraz pozostaje tylko doprowadzić rzecz do końca i wiem,że mogę to zrobić i że to tylko kwestia czasu.Czasami coś tam nagle powraca,ale znika równie szybko.Moja psyche ma już zupełnie inną topografię,niegdysiejsze myśli już do niej nie pasują.
snaefridur
Offline

przez Monika T. 11 sty 2007, 16:56
Hej! Jestem tu pierwszy raz! Na lęki cierpię już prawie pięć lat. Powiem tylko, że to jest do zwalczenia i wiem co mówię!!! Też przechodziłam kompletne załamanie byłam nawet w psychiatryku na psychoterapii na pododdziale nerwic aby rzucić tabletki i jakoś się wzmocnić. Obecnie znowu mam nawroty i na dodatek muszę opiekować się 3 - miesięcznym synkiem ale wierzę, że znów nadejdą lepsze dni i to mnie trzyma.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
11 sty 2007, 16:37
Lokalizacja
Poznań

przez Aga1 11 sty 2007, 21:18
Gdybym nie wierzyla , nie leczylabym sie. Jestem na ostatnim odcinku walki.Odstawiam leki.Po dlugich rozmowach z moja lekarka i psychoterapeutka wiem ze to tylko ode mnie zalezy czy ataki wroca. Leczenie i terapia poszly mi bardzo dobrze.Szybko stanelam na nogi .Teraz nie mysle wcale o tym ze kiedys mialam nerwice.To wszystko jest przeszlosc ktora zostawilam za soba. Pozdrawiam
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez Moniczka 11 sty 2007, 21:57
Wiecie,ja tez sie lecze, ale czy to swiadczy o tym ze wierze ze sie wylecze?W ogole.Nie wierze,bo nie bylo zadnego powodu by dopadla mnie nerwica,a na pewno nie byl on wielki.Nie ma tez powodu dlaczego to trwa juz ponad rok bez przerwy i dlaczego juz ktorys z kolei lek nie pomaga?Dlaczego wiec mialabym wierzyc w wyleczenie i w to ze w ogole nadejdzie?
Moniczka
Offline

przez BusterKeaton 12 sty 2007, 06:03
Crystalia napisał(a):BusterKeaton witaj rówieśniku:)

Przełomem stał się wyjazd na studia, zresztą nie wybrane przeze mnie tylko przez starego.


Ciekawa jestem, czy jakbyś wybrał swoją AWF to nerwica by się ujawniła? Zawsze robiłeś to co chciał twój ojciec czy tylko tym razem?



Poszedłem jeszcze do psychologa, tam po głupiej, z której nic nie wynikało, gadce, przepisała mi jakieś półróżowe tabletki ogłupiające i przeciwdepresyjne - Prozac


Psycholog przepisał Ci tabletki?Z tego co wiem to psycholog nie ma takich uprawnień.

Poza tym to wg. mnie Ty zbyt mocno walczysz ze swoimi lękami. Jeśli masz troszkę forsy i lubisz czytać to polecam ci książki jakie mi pomagają w walce z moimi lękami, są to m.in : Anna Klasen " Mój lęk mój koszmar" kazimiera Sokołowska "Jak pokonałam depresję i nerwicę" przeczytaj też wątek z tego forum http://www.forum.nerwica.com/jak-opanow ... .html?sid= oraz

http://budda.medytacja.net/t/buddyzm/po ... _leku.html
mam nadzieję że to coś pomoże

Pozdrawiam cieplutko


[ Dodano: Pią Sty 12, 2007 5:03 am ]
Myślę, że gdybym poszedł na AWF miał zajęcie, żył tak jak żyłem do tamtej pory na 100%, wychodząc z domu rano, przychodząc o 22.00 zmęczony jak pies, nigdy by się to ze mną nie stało.
Tak, wtedy robiłem to co mi ojciec kazał, chociażby dlatego że było moim autorytetem i człowiekiem na poziomie.
Kasy nie mam, więc nią się nie wyleczę.
Co do odróżniania psychiatry od psychologa, myślisz, że jestem na tyle głupi? Umknęła mi myśl i nie napisałem o psychiatrze, wiem, że psycholog nie ma takich uprawnień. Nie musisz mnie tutaj pouczać!!. Poprostu to było tak, że najpierw wlazła pani psycholog, zapytała się ile piję i palę i jakieś sratatatam a potem polazłem do psychiatryczki, która odrazu przepisała mi jakieś dziadostwa. Bez rozmowy, patrząc na mnie jak na zbója bo byłem poborowym!!! Proste!!!?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 sty 2007, 03:26

Avatar użytkownika
przez Crystalia 12 sty 2007, 10:43
Proste, porste :shock:

Zapytałam o tego psychologa tak bez przemyślenia, nie uważam Ciebie za głupka, jeśli cie w jakikolwiek sposób uraziłam to przepraszam. Chciałam tylko pomóc.

Ale może zastanów się , czy nie jesteś trochę zbytnio przewrażliwiony na swoim punkcie jeśli czyjeś pytanie traktujesz jak frontalny atak na twoją osobę
Odwaga jest podążaniem w nieznane wbrew swoim obawom. Nie oznacza ona braku lęku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
12 maja 2006, 14:09
Lokalizacja
dobre pytanie!

przez Aga1 12 sty 2007, 11:53
Moniczko ja od 14 lat prawie wogole sama nie wychodzilam z domu, a nerwicwe mam prawie 20. Myslalam ze tak bedzie zawsze , gdy pojawila sie nadzieja, zaczelam sie leczyc postanowilam ze zrobie ze swej strony wszystko aby byc zdrowa i samodzielna.I oto jestem udalo sie.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez pomocy 23 sty 2007, 16:23
mam wrażenie ze u mnie to sie zaczyna..... mam okropne bóle brzuch niemoge nic jesc:( czasami mam wrażenie jakby moje serce chciało wyskoczyc mi z piersi... uderzenia ciepła i zimna Wierze ze to nie jest nerwica, ze to przejdzie!!!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
04 sty 2007, 11:01

przez BusterKeaton 25 sty 2007, 04:34
Crystalia napisał(a):Proste, porste :shock:

Zapytałam o tego psychologa tak bez przemyślenia, nie uważam Ciebie za głupka, jeśli cie w jakikolwiek sposób uraziłam to przepraszam. Chciałam tylko pomóc.

Ale może zastanów się , czy nie jesteś trochę zbytnio przewrażliwiony na swoim punkcie jeśli czyjeś pytanie traktujesz jak frontalny atak na twoją osobę


[ Dodano: Czw Sty 25, 2007 3:34 am ]
Crystalia, wiem, że nie chcialaś źle. Przepraszam, miałem wtedy bardzo kiepski dzień. Pozdrawiam, sorki :)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 sty 2007, 03:26

Avatar użytkownika
przez LuC 25 sty 2007, 13:01
Moniczka napisał(a):Nie wierze,bo nie bylo zadnego powodu by dopadla mnie nerwica,a na pewno nie byl on wielki.Nie ma tez powodu dlaczego to trwa juz ponad rok bez przerwy i dlaczego juz ktorys z kolei lek nie pomaga?

u mnie też nie było wielkiego powodu na zachorowanie, ale ja wierzę, że mi kiedyś przejdą moje lęki
"Należy doceniać to, co się posiada, nie niszczyć tego, a i korzystać z życia piersią pełną, bo nie znamy dnia ani godziny "

pozdr...
LuC
Avatar użytkownika
LuC
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
22 sty 2007, 17:22
Lokalizacja
z doskoku

Czy wieżę, hmm..

przez zxcvbnm 17 sty 2008, 22:54
To już trwa dwa lata. Pierwsze 3 miesiące, po pierwszym ataku lękowym były straszne. Jedyne co potrafiłem robić, to wyjść na papierosa, po którym sprawdzałem puls, czy aby nie jest zbytnio szybki. Pierwsza wizyta u psychiatry była straszna. Jak wróciłem do domu, pomyślałem, że to już koniec. Ale to nie był koniec. Zaaplikowali mi pożądną terapię, 1 w tygodniu wizyta u psychiatry, 1 w tygodniu u psychologa, 1 w tygodniu psychoterapia grupowa, 2 razy w tygodniu relaksacja, no po prostu zacząłem już prawie mieszkać w tej przychodni. Z tygodnia na tydzień miałem coraz mniej siły, antydepresant nie pomagał, a uspokajacz nie uspokajał. W końcu trafiłem do szpitala, diagnoza - wycieńczenie organizmu. Nie miałem już więcej siły. Wróciłem do rodziców, zmiana miasta, powrót na stare śmieci. Mój nowy [url=http://ranking.abczdrowie.pl/c/27,psychiatra]psychiatra[/url], sam się chyba leczyć powinien, ale dodał mi wiary. Psycholożkę mam świetną, ogólnie w większości śmieje się ze mnie. I powiem wam, że odstawiłem leki, nie brałem ich 1,5 roku, skończyłem psychoterapię, nie byłem około roku. Pomyślałem, w końcu jestem zdrowy. Dwa miesiące temu zaczęło się na nowo. Dzisiaj już wiem, z tego nie da się wyleczyć. To nie jest grypa, a przecież nawet grypa powraca. Myślę, że trzeba się z tym pogodzić. Mam zespół lękowy, czy jak się to tam nazywa i tyle. I można albo z tym walczyć albo nie. Jeśli się podda, to życie będzie koszmarem, jeśli będziemy walczyć, to dojdzie się do stanu, gdzie się normalnie funkcjonuje, aż do momentu, kiedy znowu będzie nawrót. Ale powiem jedno, ten okres w którym przestałem chodzić na psychoterapię i zażywać leki był warty tej walki, no cóż znowu jestem na psychoterapii i łykam leki, ale może już jutro znowu będzie "normalnie"

[size=9:][ [i:][b:]Dodano[/b:]: Dzisiaj o godz. 9:54 pm[/i:] ][/size:]
To już trwa dwa lata. Pierwsze 3 miesiące, po pierwszym ataku lękowym były straszne. Jedyne co potrafiłem robić, to wyjść na papierosa, po którym sprawdzałem puls, czy aby nie jest zbytnio szybki. Pierwsza wizyta u psychiatry była straszna. Jak wróciłem do domu, pomyślałem, że to już koniec. Ale to nie był koniec. Zaaplikowali mi pożądną terapię, 1 w tygodniu wizyta u psychiatry, 1 w tygodniu u psychologa, 1 w tygodniu psychoterapia grupowa, 2 razy w tygodniu relaksacja, no po prostu zacząłem już prawie mieszkać w tej przychodni. Z tygodnia na tydzień miałem coraz mniej siły, antydepresant nie pomagał, a uspokajacz nie uspokajał. W końcu trafiłem do szpitala, diagnoza - wycieńczenie organizmu. Nie miałem już więcej siły. Wróciłem do rodziców, zmiana miasta, powrót na stare śmieci. Mój nowy psychiatra, sam się chyba leczyć powinien, ale dodał mi wiary. Psycholożkę mam świetną, ogólnie w większości śmieje się ze mnie. I powiem wam, że odstawiłem leki, nie brałem ich 1,5 roku, skończyłem psychoterapię, nie byłem około roku. Pomyślałem, w końcu jestem zdrowy. Dwa miesiące temu zaczęło się na nowo. Dzisiaj już wiem, z tego nie da się wyleczyć. To nie jest grypa, a przecież nawet grypa powraca. Myślę, że trzeba się z tym pogodzić. Mam zespół lękowy, czy jak się to tam nazywa i tyle. I można albo z tym walczyć albo nie. Jeśli się podda, to życie będzie koszmarem, jeśli będziemy walczyć, to dojdzie się do stanu, gdzie się normalnie funkcjonuje, aż do momentu, kiedy znowu będzie nawrót. Ale powiem jedno, ten okres w którym przestałem chodzić na psychoterapię i zażywać leki był warty tej walki, no cóż znowu jestem na psychoterapii i łykam leki, ale może już jutro znowu będzie "normalnie"
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
17 sty 2008, 22:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do