Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 16 paź 2013, 14:08
platek rozy, no to moze taki incydent bardziej? Chwilowe zalamanie? Zawsze tak jest, ze jak nawet zaczyna byc coraz lepiej to od czasu do czasu spada jakas bomba. Ja sama ostate dni na luzie jezdzilam do pracy, bez zadnego problemu, a nagle w sobote atak paniki po drodze. Ale pomyslalam - ze dobra, jest dobrze, tylko takie tam cos sie trafilo pojedyncze i tyle, i w sumie kolejne dni tez byly ok potem, jak sie tak tym nie przejela.

-- 16 paź 2013, 13:13 --

michalb, rozumiem Cie :( ja juz tez tkaie rozne mysli miewalam. I juz na sama mysl o wieczorze czuje takie poddenerwowanie i zastanawiam sie - jak to bedzie, czy bede dzis spala, a co jak nie?
Chociaz ostatnie dni (dwa) mialam ok, to dzisiaj znowu zasnelam po 3, a po 7 obudzil mnie młot pneumatyczny za oknem :-/ Ale potem jeszcze przysnelam i jako tako jest. Ale w sobote mialam chyba tez taki stan krytyczny jak Ty. Co prawda poszlam do pracy bo musialam, ale tak zle sie dawno nie czulam, nie bylam w stanie robic kompletnie NIC!

Ale sluchaj, na pewno nie mozesz popadac w takie myslenie - bo to bledne kolo bedzie. Pamietaj, ze tak czy siak, spedzasz ta noc w łóżku i nawet jak nie spisz to jednak organizm sie relaksuje. To nie jest tak jakbys cala noc byl w trasie i prowadzil ciezarowke :) Wiadomo, gorszy wypoczynek, ale jednak jakis zawsze mimo wszystko jest (nawet jak taki pół-sen jest) - wiec w obłęd nie popadniesz zaden :) ani zawału tez nie dostaniesz!
Mowie Ci, sprobuj sobie wieczorem, napisalac na kartce wszystko o czym musisz pamietac, czym sie martwisz i rozne takie sprawy. I powiedz sobie, ze to jest zapisane i czeka do jutrzejszego dnia, i w ogole nie musisz kompletnie o niczym myslec do rana. Moze cos pomoze.
Mi to tez pomaga jak w srodku nocu, juz taka zlosc i bezsilnosc odczuwam - to kilka razy bylo tak, ze zaczelam walic piesciami w materac z tej zlosci :)))) i kurde, tak sie tym zmeczylam, ze potem zasypialam ;)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 16 paź 2013, 14:31
nerwa, dokładnie jest jak piszesz, i aż taka złość mnie dopada jak nie mogę zasnąć i leżę...

-- 16 paź 2013, 14:20 --

a jakbym wziął benzo (xanax) może bym wyluzował i spał?
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 16 paź 2013, 20:05
Michalb doskonale Cie rozumiem. Ja jak zaczęłam swoją przygodę z nerwicą i pierwszymi atakami paniki nie spałam tydzień. Równiutki tydzień, byłam pewna,że to koniec i się przekręcę. Wylądowałam w szpitalu, dostałam leki i zaczęłam spać. Teraz jest tak, że każdy kryzys tak mnie nakręca, że mam nockę z głowy. I jak muszę isc do pracy biorę połówkę Stilnoxu, niestety. Za bardzo boje się być nieprzytomna w robocie.

Zauważylam cos takiego, że jak nie śpie nakręcają się mi lęki,a to znowu powoduje brak snu i takie koło zamknięte. Potem następuje przełamanie i jest mi już wszystko jedno, czy zasnę czy nie, poddaje się psychicznie poprostu i to powoduje od razu przypływ snu.

Dobrze jest chyba porostu dac sobie przyzwolenie na pewne rzeczy. Jesli nerwica jest chorobą, to naturalne jest, że przynosi cierpienie jak kazda choroba. To cierpienie jest dla nas wspolne. Lęki, bezsennosc, bole somatyczne, kolatania serca itp. Trzeba to przyjac i zaakceptowac i leczyc oczywiscie też. Lekami, psychoterapia, zmianą sposobu odbierania rzeczywistosci.

Aha i jeszcze jedna mysl mi pomaga, ze na bezsennosc sie umiera, my nie cierpimy na bezsennosc tylko zaburzenia snu, a na to sie ani nie umiera, ani nie dostaje zawału. Jest to poprostu mega upierdliwe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 16 paź 2013, 20:09
Ale mam ostatnio historie. W poniedziałek pojechałem na terapie na Tarchomin. Pojechalem tak nakreceony, ze cos niesamowitego. Dwie rzeczy pod rzad mnie
wkurzyły a wiadomo, ze to potęguje objawy. Jak przyechalem samochodem to mialem 10 minut, wiec sie położyłem na tylnime siedzeniu i uspokajałem.
Na terapii poruszyłem te waktki o ktorchy pisze na forum. W sumie stal sie coś w rodzaju cudu. Wyszedłem z sesji i kompletnie nie mysalem o nerwicy.
Bylem taki skoncentrowany na mysleniu o życiowych sprawach, tak jak pare miesiecy temu, zanim ta nerwica sie pojawila. Żadna tam euforia, po prostu zwyczajne myslenie i życiowych sprawach. Trwało to caly wieczór, chociaż wiele spraw jeszcze załatwialem i wrocilem do spania poźną nocą.

A wczoraj byl o ogole megaintensywny dzien, chociaż dobrze wcale sie nie zapowiadal. Siedze sobie za kompem a tutaj chca zeby zagrac w pilkarzki, no to poszedlem. Jak grałem straszsnie sie rozemocnonowalem bo to haslas, huk tej kulki, ekcytacja. Wrocielen nakrecony i sie na siebie wkurzykem, bo w sumie
bylem calkiem uspokojony. O 17:00 umowiem sie w Bolku z kolega, polazliśmy po Polu mokotowskim. Pozniej przyszedl kolega, ktory mocno przynudzał, zjedlimy pzzei poszliśmy na herbatę do Lolka, tam z początku napiecia - tyle ludzi mysalem ze nie wysiedze na miejscu. Ale zaczęlismy zartowac, zly nastorj prysł całkiem. Pelen rekals, wypiliśmy herbate pożartowaliśmy na termat naszych pilkarzy pozniej powrót do al, niepodleglosci i sie rozstalismy. To bylo pierwsze takie
przebywanie na polu mokotowskim od dawna. Zaważylem ze nastroj faluje, momentami jest pelen relaks a momentami mocne spięcie. Ale pod koniec bylo
fajnie.

Pozniej pojchalem do kolegi w hotelu na Woli, bo on czasamy tylko bywa w Wawie. Bylem naprawde w dobrym nastroju, przywitalismy sie
i caly czas bylo wesoło, dobry nastrój, żartowalismy śmailismy sie. No po prostu super. Wyjechalem od niego okolo 22:00. Wrocilem
na Mokotow poszedłem po piwo i pojechalem na parking. Tam jestem zaprzyjazniony z pewnym gosicem, ktory tam pracuje. Pogadalismy pośmialsmy sie
pogodlatai telewizje i wyszedlem od niego o pierwszej w nocy. Caly dzien byl jak dla mnie bardzo intensywny, naprawdę sporo sie dzialo. Jak w kalejdoskopie.
Nie bylo cały czas fajnie bo odczuwalem wahania nastroju od mocnych napiec po wyluzowanie i radość. Ale wczoraj wieczorem po tak intensywnie
spędzonym dniu czułem sie doskonale. Nie zarzylem nawet leku uspojajajacego na noc i bez tego zasnalem.

Natomist dzis niedobrze, najpierw ktos mnie opierdzieli, pozniej mialem witye u psychiatry (a wczorej wieczorm po raz piewszy od dawnien
dana myslem, że nie chce mi sie isc do zadnego psychiatry). Na tym spoktaniu zaczalem gadać o tych wszystkich problemach i objawach,
czym sie zdolowałem. Lekarz mi mówiel, że mam odstawic paroxetnye i zdziwil sie, ze ja jeszcze biore, a ja sie boje bo
juz biore ja jakis czas. Generalnie wyszedelm o niego w tam sobie nastroju - jeszcze nie najgorszym. Powiedział, że ze mna trochę lepiej.
Zawsze jak od niego wychodze to jakbym na skzydlach leciał. Tak dodaje otuchy.

Poźniej stalem w korku, jak zajachełem na parking okazalo sie, ze nie ma miejsc, trzeba jechac na druga storne a ulicy, jak juz bylem tym wkurzony i manewrowalem zeby wyjechac to rozdzwoniły sie telefony. Zanim wyjechałem i przejachalem na druga stronę niepodległości bylem juz zdenerwowany na maksa.
Pozniej jak szedlem do biura to sie zdolowalem tymi wsztkimi objawami i sumie caly dzien przesiedziałem majac cos w rodzaju depresji.
Takiego mega zdolowania. I trzyma mnie do tej pory. Takie doly to nie jest mój objaw. Przeważnie jest to spięcie i napięcie.
Obawiam sie, że moge wpaść w depresje.
Dlaczego to jest tak, że dwa dni moga być takie fajne. A inny łapię się takiego mega doła.

-- 16 paź 2013, 20:11 --

nerwa, Młot pneumatyczyny, o kurcze znam to... U mnie tez nie bywa spokojnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 16 paź 2013, 21:13
Victta, ale ja nie zaczynam przygody z nerwicą a ze snem mam ostatnio problem... skąd wiesz że u nas to nie bezsenność tylko zaburzenia snu?
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 16 paź 2013, 22:12
Jeśli nie masz nerwicy, no jakim tle masz zaburzenia snu?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ramanujan 16 paź 2013, 22:21
platek rozy napisał(a):Wrociłam załamana z psychoterapii jak sie okazalo juz ostatniej bo pani psycholog stwierdziła że moje problemy są za duże jak na jej możliwosci i ona nie nauczy mnie radzić sobie z lękiem.Ani nie da mi wsparcia potrzebnego w chorobie... Zostałam na lodzie Zdenerowałam się tak że ledwo dojechałam do domu bo w tramwaju dopadł mnie lęk i prawie zemdlałam.. Co robic? Bo mnie już ręce opadły... Człowiek który potrzebuje pomocy zostaje sam...
Po ilu sesjach tak powiedziała? Mnie jedna odesłała z kwitkiem, ale po 2 spotkaniach dotyczących testu. Ciężko mi to ocenić, bo ja mam dalej pretensje do poprzednich terapeutek, że nie powiedziały, iż nie dają sobie ze mną rady. Podobnie poczułem się po moim konflikcie z lekarzem ostatnio, że ma mnie gdzieś... Z tym że ja też ponosiłem za to winę, ale byłem w silnej manii... Najlepiej by było jak najszybciej terapię nową rozpocząć, ale pisałaś, że dopiero w styczniu... Sporo czasu...
Ramanujan
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 16 paź 2013, 22:46
michalb napisał(a):a jakbym wziął benzo (xanax) może bym wyluzował i spał?

Pewnie tak, ja tak robie, czasem jak wiem, ze kolejnego dnia musze jakos funkcjonowac, to biore gdzies o 3 i zasypiam wtedy. W sumie nigdy tak nie bralam, ze od razu np. o 12 (bo zawsze mam nadzieje, ze jednak zasne...), ale pewnie wtedy nie ma takiego problemu ze spaniem.
Tylko ja sie wtedy zastanawiam - co to bedzie, jak dojdzie do tego, ze jestem w stanie zasypiac tylko i wylacznie z benzo... :( (na ktore i tak wczwsniej czy pozniej zwiekszy sie tolerancja). Wiec zostawiam tylko na wyjatkowe okolicznosci.

Ja to tylko sie ciesze, że nie musze rano być w pracy i zazwyczaj nad ranem udaje mi sie troche odespac...
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 16 paź 2013, 22:50
Od razu tolerancja się nie pojawi , ludzie biorą ponad 10 lat...

-- 16 paź 2013, 22:52 --

znam osobę , która brała po 5 tabletek codziennie , zeszła do 1 i normalnie funkcjonuje..

-- 16 paź 2013, 22:58 --

nerwa, jutro lecisz?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 16 paź 2013, 23:04
no ale wlasnie, to zobacz jak tolerancja musiala sie zwiekszyc, skoro ta osoba musiala brac 5 tabletek dziennie, zeby pomagalo... najpierw 1 spokojnie Ci wystarcza (albo pol) a po paru tygodniach, zeby byl ten sam efekt musisz brac np. 2 -3

Dobrze, ze udalo jej sie zejsc do nizszej dawki i funkcjnuje. Ja czytalam o osobach ktore probowaly zmneijszyc (lub przestac) i to byla jakas masakra... czuly sie duuzo gorzej niż przed zaczeciem brania - mega stany lękowe itp. Wiec potem może skonczyc sie tak, ze np. musisz brac te 2 tabletki, zeby sie nie czuc się gorzej niz bylo wczesniej, przed braniem nawet... bo na lepszy stan to juz np. nie dziala. Ja to sie tego najbardziej bym bala.

-- 16 paź 2013, 22:06 --

hania33, tak :) ale poki co spoko - dzisiaj dobry dzien, po sklepach chodzilam, lęku nie bylo. Teraz bylam na spacerze 4 km - wiec moze jakos to bedzie. Juz nawet nie boje sie tej podrozy na lotnisko i calego tego zamieszania - bo to wiem, ze spoko. Ale obawiam sie jednak samego lotu. Poki co licze, ze moze przynajmniej nie bedzie tyle ludzi i bede sama siedziala.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 16 paź 2013, 23:09
nerwa, tak tylko tej osobie lekarz kazał tyle brać...błąd lekarza , ona sama zmniejszyła...napisz z kraju...

-- 16 paź 2013, 23:11 --

Fajnie , ze Tobie lepiej..a sen ok?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 16 paź 2013, 23:17
a no to juz naprawde glupota lekarza :-/ ehh, to i tak miala szczescie. Moja lekarka bardzo ostroznie przepisuje bezno. I mowi, ze one dzialaja super, ale trzeba byc baaardzo rozsadnym biorac je. Bo wiaodmo, leki są dla ludzi i jak pomagają to fajnie. Ale jak ktos nie mysli, i bierze ciagle, to potem tylko ze szkoda dla niego to jest... :(

niestety benzo to jedne z najbardziej uzalezniajacych leków - szkoda, bo naprawde super dzialaja :)

-- 16 paź 2013, 22:18 --

hania33, nie no, wlasnie ze snem kiepsko. Chociaz poprzednie 2 noce juz bylo lepiej, ale dzisiaj znowu dopiero po 3 zasnelam. Zawsze musi być COS :) lęki mniejsze to spać za to nie można...
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mika211 16 paź 2013, 23:18
Hej. U mnie dzisiaj lepiej, ale ogólnie mocno na mnie wpłynęła śmierć mojego futrzaka, pieska :( No nie powiem, serce mi zaczęło bardziej dokuczać, ciężko mi nawet chodzić, pewnie to na tle nerwowym. Także, niefajnie, a boję się myśleć, co by bez leków było, skoro już z nimi nie za ciekawie. Ciężko znoszę takie tragedie, a często i stresy dnia codziennego. No, ale już za 2 tyg mam psychologa.

Nerwa, też tak mam i to często, że niby lęku nie ma, ale spać nie ma jak. No, ale teraz lęk troche jest po śmierci psa, niestety... Także będę musiała się jakoś z tym nauczyć radzić. Nie będzie łatwo, ale trzeba.
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
05 cze 2013, 23:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 16 paź 2013, 23:23
nerwa, Mi wcale nie przepisano benzo... :(
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do